Witam.
Dziś zrobiłem sztukę, tzn zdiagnozowałem usterkę, kupiłem używkę, zamontowałem i jest git. Cała operacja trwała około 3 do 4 godzin. Na koniec wystawiłem klientowi fakturę, dałem "od siebie" pół roku gwarancji.
Do rzeczy - samochód stał w ASO ponad tydzień i nikt nie umiał znaleźć przyczyny braku wspomagania, błędu świateł, błędu ABS, błędu LKAS, kontrola trakcji i coś tam jeszcze ale tera nie pamiętam. Podobno podstawiali całe moduły, przekładali ze sprawnych aut do tego z usterką i nic.
Skasowali klienta na 2600 zł za szukanie usterki, pomimo że jej nie znaleźli.
Ja za naprawę pobrałem mniej niż połowa tych 2600 zł.
Sprawa ma się oprzeć o sąd. Ja twierdzę że należy się pełen zwrot kwoty, syn natomiast że nic nie dostanie ponieważ gdy oddaje samochód do naprawy to wyraża zgodę na ich regulamin, a tam może jest taki punkt który przewiduje taką sytuację.
Co Wy o tym sądzicie, przecież w ten sposób to ja mogę naprawiać Abramsy, F15, Mirage .
Dziś zrobiłem sztukę, tzn zdiagnozowałem usterkę, kupiłem używkę, zamontowałem i jest git. Cała operacja trwała około 3 do 4 godzin. Na koniec wystawiłem klientowi fakturę, dałem "od siebie" pół roku gwarancji.
Do rzeczy - samochód stał w ASO ponad tydzień i nikt nie umiał znaleźć przyczyny braku wspomagania, błędu świateł, błędu ABS, błędu LKAS, kontrola trakcji i coś tam jeszcze ale tera nie pamiętam. Podobno podstawiali całe moduły, przekładali ze sprawnych aut do tego z usterką i nic.
Skasowali klienta na 2600 zł za szukanie usterki, pomimo że jej nie znaleźli.
Ja za naprawę pobrałem mniej niż połowa tych 2600 zł.
Sprawa ma się oprzeć o sąd. Ja twierdzę że należy się pełen zwrot kwoty, syn natomiast że nic nie dostanie ponieważ gdy oddaje samochód do naprawy to wyraża zgodę na ich regulamin, a tam może jest taki punkt który przewiduje taką sytuację.
Co Wy o tym sądzicie, przecież w ten sposób to ja mogę naprawiać Abramsy, F15, Mirage .