Od kilku miesięcy "cały postępowy polski internet" elektryzowała wieść o kolejnej próbie reaktywacji "Unitry". Wczoraj ukazał się nowy artykuł na ten temat:
https://biznes.wprost.pl/technologie/urzadzen...t-audio-ze-wsparciem-michala-kicinskiego.html
W artykule czytamy między innymi:
"Unitra w końcu pokazała karty. Legendarna marka została wskrzeszona na nowo w 2021 r., a wsparcia inwestorskiego udzielił spółce współzałożyciel CD Projektu Michał Kiciński. Teraz Unitra po raz pierwszy pokazała przygotowywane w pocie czoła sprzęty, które mają zachwycić audiofilów."
Czytamy ponadto:
"Misją marki ma być „rozwijanie najlepszych tradycji polskiej myśli inżynieryjnej w zakresie audio”. Duża waga jest także położona na tym, że sprzęt jest projektowany i będzie powstawał w Polsce, z całą gamą autorskich rozwiązań. Dzięki temu ma zapewnić słuchaczom niezapomniane wrażenia przez długie lata. Urządzenia mają być też możliwe do samodzielnego naprawienia, a profesjonalny serwis będzie jak najbliżej klientów."
Odkryto także karty odnośnie cen. Zintegrowany wzmacniacz WSH-805 o mocy 2x 80W/135W będzie kosztował 14 999 zł. Odtwarzacz CD CSH-801 z wyświetlaczem E ink i pełną obsługą informacji z krążka będzie z kolei kosztował 6 499 zł. Wreszcie za gramofon GSH-630 Fryderyk trzeba będzie zapłacić 10 999 zł. Cennik kończy ostatnia pozycja: kolumny głośnikowe ZGZ-801, w 2,5-drożniej obudowie zamkniętej mają kosztować 19 999 zł.
Na forach i mediach społecznościowych (grupy facebookowe) fanów dawnej "Unitry" pojawiły się pierwsze komentarze. W znakomitej swej większości, rzecz jasna mało przychylne. Czas więc na rozważania nad tym stanem rzeczy.
O tym, że "Unitra" jest dla wielu stara jak świat, nikogo chyba przekonywać nie muszę. Ale nie jest starsza niż "Żywot człowieka poczciwego" autorstwa Mikołaja Reja z roku 1567/1568. Księga II przedstawia m.in. wyidealizowany obraz życia ziemianina na wsi oraz czynności przypadających na każdą porę roku. Wzorem tego znanego poety i prozaika renesansowego nakreślę i ja (bardzo pokrótce) wyidealizowany obraz unitrowicza poczciwego.
Przede wszystkim jest to osobnik obdarzony dużą dozą sentymentu za starym sprzętem "Unitry". Nie dotyczy to jednak wyłącznie walorów zewnętrznych tego dawnego sprzętu. Unitrowicz poczciwy często jest zainteresowany tym, co jest w środku. Fakt ten będzie miał fundamentalne znaczenie nad dalszymi rozważaniami żywota unitrowicza.
Kolejną ważną cechą jest fakt, że w przeważającej swej większości unitrowicz poczciwy liczy sobie mniej więcej 55-40 wiosen. Za przyczyną tego doniosłego faktu unitrowicz poczciwy wyrastał w otoczeniu sprzętu "Unitry". Oglądał wieczorynkę na telewizorze z "Unitry", a najukochańsza matka jego puszczała mu do snu kojącą melodyjkę zespołu "Fasolki" z magnetofonu "Unitry". Z kolei babcia smażąc kotlety schabowe w kuchni słuchała radiowej jedynki z radia tego samego zjednoczenia. Jeśli zaś unitrowicz poczciwy jest starszy, to z rozrzewnieniem wspomina, jak oglądał dziennik telewizyjny lub cotygodniowe konferencje Jerzego Urbana. Młodszy zaś unitrowicz opiera swój sentyment na zasłyszanych tu i ówdzie historiach starszych.
Sprzęty "Unitry" z wyższej półki, dla obecnego unitrowicza dawniej w zasadzie niedostępne są zaś czymś mistycznym, jakimś świętym graalem.
Wreszcie, taki unitrowicz nie jest szejkiem naftowym i w znakomitej większości zarabia w okolicy średniej krajowej.
Ten przerysowany nieco obraz, istna mikstura cech ma jednak swe odbicie w pojawiających się komentarzach dotyczących "nowej Unitry".
Każdy, kto w jakikolwiek sposób zetknął się ze startupami czy w ogóle z biznesem, wie że przedsiębiorca robiąc choćby tylko wstępny biznesplan musi najpierw zdefiniować target- tych, do których kieruje swój produkt czy usługę. Zapewne też tak samo postąpili reaktywatorzy "Unitry". Nietrudno odgadnąć, że ich targetem nie są unitrowicze poczciwi, a audiofile, którzy w przeważającej swej masie posiadają przede wszystkim wspólną cechę posiadania grubego portfela, więcej zainteresowanych fajnym designem i chcących czymś zaskoczyć ludzi podobnymi sobie, aniżeli tym, co tam istotnie jest w środku. (Tak, wiem, że generalizuję w sposób krzywdzący dla niektórych). Sentyment niektórych z audifilów do "Unitry" jest tu tylko dodatkowym kwiatkiem do butonierki, dającym jakąś gwarancję, że da się coś niecoś uszczknąć z tortu- całego audiofilskiego rynku.
Postępowanie takie jest jak najbardziej racjonalne: tylko takie produkty mają jako taką szansę. Natomiast w dobie radyjek po 30 zł nie ma mowy o reaktywacji jakiejkolwiek masówki- sprzętu powszechnego użytku pod marką "Unitry". Dowiodła tego słynna klapa- kilka lat temu miała miejsce bardzo nieudana próba reaktywacji Unitry ze "słynnymi" słuchawkami. W takiej cenie można co najwyżej zamówić w Chinach nadruk logo "Unitry" na jakiejś masówce o niskiej jakości. Odpowiedzią klientów, przywiązanych do znaczka może być tylko jedno: niesmak i uprzedzenie do ewentualnych lepszych wyrobów, robionych pod tą marką. Taki właśnie był finał słynnej akcji ze słuchawkami. Szkody wizerunkowe spowodowane tamtą akcją zapewne będą też jakoś oddziaływać na obecną nową próbę reaktywacji marki.
Chcę przez to powiedzieć, że w mojej opinii reaktywatorzy podjęli się dość karkołomnego zadania: chcą zagospodarować niszę w niszy. Ilu bowiem może być audiofilów i ilu z nich wykazuje na tyle silne przywiązanie do "Unitry", by stać się nabywcą takiego sprzętu?
Każdy, kto umie liczyć pieniądze musi przyznać, że przytoczone w tym kontekście ceny z cennika "nowej Unitry" wcale nie są wygórowane. Nie są w ogóle wygórowane, biorąc pod uwagę, że nie będą to wyroby wielkoseryjne.
"Unitrowicze poczciwi" będą pomstować, że to drogo. Ale nie oni są targetem reaktywowanej "Unitry" i tym moim artykułem chcę im to uświadomić.
Chcę im uświadomić coś jeszcze: Prawdopodobnie nie są w ogóle targetem dla nikogo, poza sprzedawcami dawnego starego sprzętu "Unitry".
Nie istnieje bowiem obecnie możliwość wykonania wyrobu, który mógłby zadowolić "unitrowicza poczciwego". Innymi słowy, przedsiębiorca, który oznajmiłby, że chce zacząć produkować masówkę pod marką "Unitry" musiałby być albo szaleńcem albo szarlatanem. Oto bowiem wyrób taki, dedykowany dla "unitrowicza poczciwego" musiałby spełniać znamiona "prawdziwej Unitry". Są one następujące:
-wyrób musi być polskim projektem w rozumieniu dokumentacji
-wyrób musi być wykonywany całkowicie w kraju
-wyrób musi być wykonywany na polskich komponentach (najlepiej wyłącznie na takich elementach, a jeśli to niemożliwe, to jasno musiałoby być zadeklarowane, co jest polskie)
-być dobrej jakości
Spełnienie łącznie już choćby dwóch z w/w przesłanek jest niemal niemożliwe.
Do tego dochodzi jeszcze warunek stojący w zupełnej sprzeczności z wyżej wymienionymi: wyrób musi być tani.
Zrobiłem nie tak dawno kalkulację, ile kosztować musiałby odbiornik radiowy AM zrobiony wyłącznie na krajowych komponentach i zapewniam: nie chcecie wiedzieć, ile mi wyszło.
Na zakończenie, kibicuję reaktywatorom "Unitry", aby ich projekt wyszedł finansowo na jakiś plus. Nawet jeśli wyjdzie na zero, będzie to w mojej opinii wielki sukces.
https://biznes.wprost.pl/technologie/urzadzen...t-audio-ze-wsparciem-michala-kicinskiego.html
W artykule czytamy między innymi:
"Unitra w końcu pokazała karty. Legendarna marka została wskrzeszona na nowo w 2021 r., a wsparcia inwestorskiego udzielił spółce współzałożyciel CD Projektu Michał Kiciński. Teraz Unitra po raz pierwszy pokazała przygotowywane w pocie czoła sprzęty, które mają zachwycić audiofilów."
Czytamy ponadto:
"Misją marki ma być „rozwijanie najlepszych tradycji polskiej myśli inżynieryjnej w zakresie audio”. Duża waga jest także położona na tym, że sprzęt jest projektowany i będzie powstawał w Polsce, z całą gamą autorskich rozwiązań. Dzięki temu ma zapewnić słuchaczom niezapomniane wrażenia przez długie lata. Urządzenia mają być też możliwe do samodzielnego naprawienia, a profesjonalny serwis będzie jak najbliżej klientów."
Odkryto także karty odnośnie cen. Zintegrowany wzmacniacz WSH-805 o mocy 2x 80W/135W będzie kosztował 14 999 zł. Odtwarzacz CD CSH-801 z wyświetlaczem E ink i pełną obsługą informacji z krążka będzie z kolei kosztował 6 499 zł. Wreszcie za gramofon GSH-630 Fryderyk trzeba będzie zapłacić 10 999 zł. Cennik kończy ostatnia pozycja: kolumny głośnikowe ZGZ-801, w 2,5-drożniej obudowie zamkniętej mają kosztować 19 999 zł.
Na forach i mediach społecznościowych (grupy facebookowe) fanów dawnej "Unitry" pojawiły się pierwsze komentarze. W znakomitej swej większości, rzecz jasna mało przychylne. Czas więc na rozważania nad tym stanem rzeczy.
O tym, że "Unitra" jest dla wielu stara jak świat, nikogo chyba przekonywać nie muszę. Ale nie jest starsza niż "Żywot człowieka poczciwego" autorstwa Mikołaja Reja z roku 1567/1568. Księga II przedstawia m.in. wyidealizowany obraz życia ziemianina na wsi oraz czynności przypadających na każdą porę roku. Wzorem tego znanego poety i prozaika renesansowego nakreślę i ja (bardzo pokrótce) wyidealizowany obraz unitrowicza poczciwego.
Przede wszystkim jest to osobnik obdarzony dużą dozą sentymentu za starym sprzętem "Unitry". Nie dotyczy to jednak wyłącznie walorów zewnętrznych tego dawnego sprzętu. Unitrowicz poczciwy często jest zainteresowany tym, co jest w środku. Fakt ten będzie miał fundamentalne znaczenie nad dalszymi rozważaniami żywota unitrowicza.
Kolejną ważną cechą jest fakt, że w przeważającej swej większości unitrowicz poczciwy liczy sobie mniej więcej 55-40 wiosen. Za przyczyną tego doniosłego faktu unitrowicz poczciwy wyrastał w otoczeniu sprzętu "Unitry". Oglądał wieczorynkę na telewizorze z "Unitry", a najukochańsza matka jego puszczała mu do snu kojącą melodyjkę zespołu "Fasolki" z magnetofonu "Unitry". Z kolei babcia smażąc kotlety schabowe w kuchni słuchała radiowej jedynki z radia tego samego zjednoczenia. Jeśli zaś unitrowicz poczciwy jest starszy, to z rozrzewnieniem wspomina, jak oglądał dziennik telewizyjny lub cotygodniowe konferencje Jerzego Urbana. Młodszy zaś unitrowicz opiera swój sentyment na zasłyszanych tu i ówdzie historiach starszych.
Sprzęty "Unitry" z wyższej półki, dla obecnego unitrowicza dawniej w zasadzie niedostępne są zaś czymś mistycznym, jakimś świętym graalem.
Wreszcie, taki unitrowicz nie jest szejkiem naftowym i w znakomitej większości zarabia w okolicy średniej krajowej.
Ten przerysowany nieco obraz, istna mikstura cech ma jednak swe odbicie w pojawiających się komentarzach dotyczących "nowej Unitry".
Każdy, kto w jakikolwiek sposób zetknął się ze startupami czy w ogóle z biznesem, wie że przedsiębiorca robiąc choćby tylko wstępny biznesplan musi najpierw zdefiniować target- tych, do których kieruje swój produkt czy usługę. Zapewne też tak samo postąpili reaktywatorzy "Unitry". Nietrudno odgadnąć, że ich targetem nie są unitrowicze poczciwi, a audiofile, którzy w przeważającej swej masie posiadają przede wszystkim wspólną cechę posiadania grubego portfela, więcej zainteresowanych fajnym designem i chcących czymś zaskoczyć ludzi podobnymi sobie, aniżeli tym, co tam istotnie jest w środku. (Tak, wiem, że generalizuję w sposób krzywdzący dla niektórych). Sentyment niektórych z audifilów do "Unitry" jest tu tylko dodatkowym kwiatkiem do butonierki, dającym jakąś gwarancję, że da się coś niecoś uszczknąć z tortu- całego audiofilskiego rynku.
Postępowanie takie jest jak najbardziej racjonalne: tylko takie produkty mają jako taką szansę. Natomiast w dobie radyjek po 30 zł nie ma mowy o reaktywacji jakiejkolwiek masówki- sprzętu powszechnego użytku pod marką "Unitry". Dowiodła tego słynna klapa- kilka lat temu miała miejsce bardzo nieudana próba reaktywacji Unitry ze "słynnymi" słuchawkami. W takiej cenie można co najwyżej zamówić w Chinach nadruk logo "Unitry" na jakiejś masówce o niskiej jakości. Odpowiedzią klientów, przywiązanych do znaczka może być tylko jedno: niesmak i uprzedzenie do ewentualnych lepszych wyrobów, robionych pod tą marką. Taki właśnie był finał słynnej akcji ze słuchawkami. Szkody wizerunkowe spowodowane tamtą akcją zapewne będą też jakoś oddziaływać na obecną nową próbę reaktywacji marki.
Chcę przez to powiedzieć, że w mojej opinii reaktywatorzy podjęli się dość karkołomnego zadania: chcą zagospodarować niszę w niszy. Ilu bowiem może być audiofilów i ilu z nich wykazuje na tyle silne przywiązanie do "Unitry", by stać się nabywcą takiego sprzętu?
Każdy, kto umie liczyć pieniądze musi przyznać, że przytoczone w tym kontekście ceny z cennika "nowej Unitry" wcale nie są wygórowane. Nie są w ogóle wygórowane, biorąc pod uwagę, że nie będą to wyroby wielkoseryjne.
"Unitrowicze poczciwi" będą pomstować, że to drogo. Ale nie oni są targetem reaktywowanej "Unitry" i tym moim artykułem chcę im to uświadomić.
Chcę im uświadomić coś jeszcze: Prawdopodobnie nie są w ogóle targetem dla nikogo, poza sprzedawcami dawnego starego sprzętu "Unitry".
Nie istnieje bowiem obecnie możliwość wykonania wyrobu, który mógłby zadowolić "unitrowicza poczciwego". Innymi słowy, przedsiębiorca, który oznajmiłby, że chce zacząć produkować masówkę pod marką "Unitry" musiałby być albo szaleńcem albo szarlatanem. Oto bowiem wyrób taki, dedykowany dla "unitrowicza poczciwego" musiałby spełniać znamiona "prawdziwej Unitry". Są one następujące:
-wyrób musi być polskim projektem w rozumieniu dokumentacji
-wyrób musi być wykonywany całkowicie w kraju
-wyrób musi być wykonywany na polskich komponentach (najlepiej wyłącznie na takich elementach, a jeśli to niemożliwe, to jasno musiałoby być zadeklarowane, co jest polskie)
-być dobrej jakości
Spełnienie łącznie już choćby dwóch z w/w przesłanek jest niemal niemożliwe.
Do tego dochodzi jeszcze warunek stojący w zupełnej sprzeczności z wyżej wymienionymi: wyrób musi być tani.
Zrobiłem nie tak dawno kalkulację, ile kosztować musiałby odbiornik radiowy AM zrobiony wyłącznie na krajowych komponentach i zapewniam: nie chcecie wiedzieć, ile mi wyszło.
Na zakończenie, kibicuję reaktywatorom "Unitry", aby ich projekt wyszedł finansowo na jakiś plus. Nawet jeśli wyjdzie na zero, będzie to w mojej opinii wielki sukces.
Fajne? Ranking DIY

