Witajcie,
potrzebuję pomocy u pacjenta (przebieg 380 000) jak w temacie.
Co się dzieje: samochód co jakiś czas nie odpala, a dokładniej; nie kręci rozrusznikiem.
Objawy:
7 na 10 razy samochód odpala normalnie. Pozostałe razy po przekręceniu stacyjki słychać "klik" ale rozrusznik nie kręci. Jeżeli powtórzymy przekręcanie kluczyka X razy (czasami 3, czasami 30 razy (zawsze trzeba cofnąć do pozycji, w której kluczyk znajduje się zaraz po włożeniu do stacyjki)) to samochód w końcu odpali. Do tej pory samochód w końcu zawsze odpalał.
Początkowo miałem wrażenie, że te objawy nasilają się przy wysokich temperaturach zewnętrznych i/lub przy mocno zagrzanym silniku. Teraz czasami zdarza się również po nocy.
Co zostało zrobione:
Pierwsze podejrzenia u mechanika padły na rozrusznik: został wymieniony automat oraz szczotki. Został wymieniony również element stacyjki, bo mechanik stwierdził, że był "słaby przepływ prądu". I faktycznie problem zniknął... do pierwszej temperatury 35st C na dworze i przejechaniu 50 kilometrów. Po wyłączeniu i ponownej próbie uruchomienia, miałem znów problem z odpaleniem. Po kilku miesiącach samochód trafił do innego mechanika, który wykluczył problem rozrusznika i potwierdził, że poprzedni warsztat rozrusznik naprawił dobrze.
Spadki napięcia:
w momencie jak rozrusznik "nie chce" kręcić spadek napięcia mierzony w gnieździe zapalniczki jest rzędu 2 -2,5V (do wartości około 10V). Natomiast mierzony na rozruszniku (po stronie automatu) spada już do wartości 6,5 - 6V.
Żeby się jeszcze upewnić, że to na pewno nie rozrusznik (i ratować w nagłych przypadkach) wyprowadzę sobie instalację "na krótko", żeby móc w razie czego odpalić samochód zwierając kable na rozruszniku.
I moje pytanie: gdzie szukalibyście w pierwszej kolejności przyczyny spadku napięcia? Wiem, że może to być gdziekolwiek ale może są typowe miejsca od których warto zacząć Waszym zdaniem?
W momentach kiedy rozrusznik odpala normalnie, samochód zapala bez problemu nawet przy słabym akumulatorze.
z góry dziękuję za odpowiedzi.
T.
potrzebuję pomocy u pacjenta (przebieg 380 000) jak w temacie.
Co się dzieje: samochód co jakiś czas nie odpala, a dokładniej; nie kręci rozrusznikiem.
Objawy:
7 na 10 razy samochód odpala normalnie. Pozostałe razy po przekręceniu stacyjki słychać "klik" ale rozrusznik nie kręci. Jeżeli powtórzymy przekręcanie kluczyka X razy (czasami 3, czasami 30 razy (zawsze trzeba cofnąć do pozycji, w której kluczyk znajduje się zaraz po włożeniu do stacyjki)) to samochód w końcu odpali. Do tej pory samochód w końcu zawsze odpalał.
Początkowo miałem wrażenie, że te objawy nasilają się przy wysokich temperaturach zewnętrznych i/lub przy mocno zagrzanym silniku. Teraz czasami zdarza się również po nocy.
Co zostało zrobione:
Pierwsze podejrzenia u mechanika padły na rozrusznik: został wymieniony automat oraz szczotki. Został wymieniony również element stacyjki, bo mechanik stwierdził, że był "słaby przepływ prądu". I faktycznie problem zniknął... do pierwszej temperatury 35st C na dworze i przejechaniu 50 kilometrów. Po wyłączeniu i ponownej próbie uruchomienia, miałem znów problem z odpaleniem. Po kilku miesiącach samochód trafił do innego mechanika, który wykluczył problem rozrusznika i potwierdził, że poprzedni warsztat rozrusznik naprawił dobrze.
Spadki napięcia:
w momencie jak rozrusznik "nie chce" kręcić spadek napięcia mierzony w gnieździe zapalniczki jest rzędu 2 -2,5V (do wartości około 10V). Natomiast mierzony na rozruszniku (po stronie automatu) spada już do wartości 6,5 - 6V.
Żeby się jeszcze upewnić, że to na pewno nie rozrusznik (i ratować w nagłych przypadkach) wyprowadzę sobie instalację "na krótko", żeby móc w razie czego odpalić samochód zwierając kable na rozruszniku.
I moje pytanie: gdzie szukalibyście w pierwszej kolejności przyczyny spadku napięcia? Wiem, że może to być gdziekolwiek ale może są typowe miejsca od których warto zacząć Waszym zdaniem?
W momentach kiedy rozrusznik odpala normalnie, samochód zapala bez problemu nawet przy słabym akumulatorze.
z góry dziękuję za odpowiedzi.
T.