Czasem mamy jakiś układzik/urządzonko, wymagające zasilania 5 V. Wszystko wydaje się proste, jeśli tylko mamy pod ręką gniazdo sieciowe i odpowiedni zasilacz. A co jeśli z jakiegoś powodu zasilanie sieciowe jest często niemożliwe, gdy np. mieszkamy na wsi, a instalacja robiona była w okolicach II WŚ lub po prostu musimy się z urządzonkiem przemieszczać?
Przydałby się jakiś UPS - coś takiego co ZAWSZE udostępni nam te 5 V - a w razie możliwości nawet kilka godzin bez zasilenia z sieci.
W tym wypadku dobrze jest pomyśleć o prezentowanym module - jest to właśnie taki UPS - można z niego zasilić praktycznie każde urządzenie, o ile tylko prąd wyjściowy nie będzie przekraczać znamionowego dla danej wersji (wersje różnią się napięciem a nawet ilością akumulatorów - w tym artykule omówię wersję podstawową - jeden aku Li-Ion 18650 i napięcie wyjściowe 5 V.
Wielkość - praktycznie taka jak 18650 plus po ok. 0,5 cm na szerokości i 1 cm na długości.
Moduł otrzymujemy bez akumulatorka - ten musimy zdobyć samemu. W moim wypadku odzyskałem kilkanaście dobrych akumulatorów z zaprzyjaźnionego zakładu naprawy laptopów - a konkretnie kilka "baterii" laptopowych. Wewnątrz przeważnie były 3 szt. 18650, a najczęściej uszkodzony był wśród nich tylko jeden. Pozostałe - w zależności od "przebiegu" w lepszej lub gorszej kondycji - wśród ok. 8 kompletnych baterii laptopowych takich "słabowitych" było zaledwie kilka, kilka baterii natomiast miało wewnątrz więcej niż 3 ogniwa - w jednym wypadku było to 6 ogniw w dwóch po 4 ogniwa. Tych najlepszych udało mi się wydłubać ponad 12 sztuk. Trzy (o największym dopuszczalnym prądzie rozładowywania) od razu poszły do wkrętarki, jeden zastąpił już dawno padnięte kompletnie akumulatory NiCd we wkrętaku elektrycznym, a reszta czekała na okazję aż do wczoraj. Wpadłem bowiem na pomysł złożenia małego samograja warsztatowego z radiem w roli głównej.
Modulik (bo faktycznie maleńki jest) radia prezentowany był już dawno, ale - jak akumulatory - czekał na pomysł wykorzystania
i się doczekał... Problem w tym, że po odłączeniu zasilania nie gra, a z kolei ilość gniazd sieciowych jest u mnie ograniczona. Za to praktycznie non stop jest w jedno z nich wpięta ładowarka do telefonu - gdy nie ładuje telefonu można, by wykorzystać ja jako zasilanie... ale co jak, będę musiał podłączyć telefon? TU WŁAŚNIE SPRAWDZA SIĘ IDEALNIE UPS! - Oczywiście musiałby zasilać poprzez układ kontroli ładowania akumulator i sam akumulator musiałby być przełączany na wyjście, gdy ładowany nie jest - czyli zasada działania każdego UPS, tyle że w wersji mocno zminiaturyzowanej. Przedstawiony moduł takie zadanie spełnia idealnie. Na szybko złożony układ z podłączonym modułem radia i głośniczkiem pracował wczoraj non stop kilkanaście godzin! Zgadza się - nie jest to demon mocy (raptem 2x 0,5 W i to raczej do słuchawek, ale głośniczki o podobnej oporności można znaleźć, a dla cichego podgrywania podczas montażu jakichś projektów nie potrzeba nawet połowy tej mocy.
Tak u mnie - co komu będzie potrzebne, nie wiem. Wiem natomiast, że jest to idealne rozwiązanie w wypadku niewielkiego apetytu na moc, oddaje bez względu, czy jest, czy nie jest podłączone do sieci zawsze napięciem 5 V, ma na pokładzie układ kontroli ładowania 1 szt. Li-Ion oraz trzy kontrolki LED - pracy (czerwona o małej jasności) świeci, dopóki akumulator nie rozładuje się poniżej minimalnego dopuszczalnego dla niego napięcia - potem gaśnie i odłącza zasilanie, by nie maltretować akumulatora - pamiętajmy, że akumulatora Li-Ion nie można rozładowywać poniżej określonej wartości (jakiej - to już każdy musi sam sobie sprawdzić w sieci). Podczas ładowania najpierw świeci druga czerwona (jasna) dioda LED aż do chwili, gdy napięcie na akumulatorze osiągnie wartość max. dla naładowanego ogniwa Li-Ion (jakie to napięcie, też trzeba sobie "wyguglować") - wówczas ładowanie się wyłącza, a zapala się zamiast tej drugiej czerwonej LED zielony. Nie ma też więc niebezpieczeństwa ani przeładowania, ani nadmiernego rozładowania akumulatora (odpowiada za to układ FM5056) - wyjście zasilania będzie zawsze, zawsze będzie tam też 5 V (w moim wypadku 5,15 V) Za to odpowiada układ B628 (https://html.alldatasheet.com/html-pdf/1132508/SHOUDING/SDB628/446/1/SDB628.html) - niezależnie od napięcia akumulatora, a to - jak wiemy - w wypadku Li-Ion potrafi zmieniać się w dość szerokim zakresie (jak zwykle - coś samemu też trzeba zrobić - szukajcie, jaki to zakres). I to wszystko w zasadzie bezobsługowo - wystarczy co jakiś czas po prostu podłączyć ładowarkę...
Kilka fotek mojego "pająka" złożonego dla prób -
Moduł UPS od strony PCB:
Jak widać podłączone ładowanie - świeci LED kontroli zasilania i LED ładowania,
Naładowany akumulator -
LED z bliska (dla jasności
) -
I na koniec wspomniany "pająk" w trakcie testów:
Jak widać - gra, i może tak prawie pół dnia... :)
Jak pisałem - dostępne są UPS tego typu w wykonaniu 5, 9 i 12 V w wersji na jedno ogniwo 186750 i dwa ogniwa (a więc i o różnych dopuszczalnych prądach obciążenia). Na sam koniec tego opisu - czas ładowania zależy od pojemności ogniwa i stopnia jego rozładowania. W moim wypadku doładowanie od ok. 1/2 do pełna zajęło mniej więcej 45 minut. Podczas ładowania dość zauważalnie grzeje się kontroler ładowania (TC4056A - https://html.alldatasheet.com/html-pdf/1131867/FUMAN/TC4056/353/2/TC4056.html). Wypadałoby (przynajmniej) pomyśleć o tym podczas projektowania ew. obudowy. Aha - płytka posiada 4 otwory 3 mm do wkręcenia dystansów i za ich pomocą mocowania modułu do obudowy. Jak zwykle trzeba użyć podkładek izolacyjnych - bliska odległość pomiędzy od strony elementów pomiędzy krawędzią otworu a ścieżkami/punktami lutowniczymi.
Ponadto na płytce są wyprowadzone pola lutownicze do bezpośredniego podłączenia napięcia ładowania (równolegle do gniazda USB - przy okazji: można wybrać rodzaj gniazda USB) podłączenia wyjścia zasilania (po UPS) oraz dwa, które należy zewrzeć, jeśli UPS ma podawać napięcie cały czas lub pozostawić rozwarte, jeśli chcemy wyłączyć wyjściowe napięcie (włącznik UPS). Można w tym celu albo wlutować dwa goldpiny zwierane zworą, albo przewody do zewnętrznego wyłącznika. Są do tego przewidziane specjalnie przygotowane punkty lutownicze. Można też (jeśli UPS ma być włączony non stop) zrobić zworkę kropelką cyny - odrębne dwa punkty lutownicze). Gdy są one rozwarte, nadal można ładować akumulator - świeci kontrolka ładowania, nie świeci tylko kontrolka włączonego UPS - LED o niższej jasności. Jest możliwość jednoczesnego pobierania prądu z wyjścia i ładowania.
Pozdrawiam.
Przydałby się jakiś UPS - coś takiego co ZAWSZE udostępni nam te 5 V - a w razie możliwości nawet kilka godzin bez zasilenia z sieci.
W tym wypadku dobrze jest pomyśleć o prezentowanym module - jest to właśnie taki UPS - można z niego zasilić praktycznie każde urządzenie, o ile tylko prąd wyjściowy nie będzie przekraczać znamionowego dla danej wersji (wersje różnią się napięciem a nawet ilością akumulatorów - w tym artykule omówię wersję podstawową - jeden aku Li-Ion 18650 i napięcie wyjściowe 5 V.
Wielkość - praktycznie taka jak 18650 plus po ok. 0,5 cm na szerokości i 1 cm na długości.
Moduł otrzymujemy bez akumulatorka - ten musimy zdobyć samemu. W moim wypadku odzyskałem kilkanaście dobrych akumulatorów z zaprzyjaźnionego zakładu naprawy laptopów - a konkretnie kilka "baterii" laptopowych. Wewnątrz przeważnie były 3 szt. 18650, a najczęściej uszkodzony był wśród nich tylko jeden. Pozostałe - w zależności od "przebiegu" w lepszej lub gorszej kondycji - wśród ok. 8 kompletnych baterii laptopowych takich "słabowitych" było zaledwie kilka, kilka baterii natomiast miało wewnątrz więcej niż 3 ogniwa - w jednym wypadku było to 6 ogniw w dwóch po 4 ogniwa. Tych najlepszych udało mi się wydłubać ponad 12 sztuk. Trzy (o największym dopuszczalnym prądzie rozładowywania) od razu poszły do wkrętarki, jeden zastąpił już dawno padnięte kompletnie akumulatory NiCd we wkrętaku elektrycznym, a reszta czekała na okazję aż do wczoraj. Wpadłem bowiem na pomysł złożenia małego samograja warsztatowego z radiem w roli głównej.
Modulik (bo faktycznie maleńki jest) radia prezentowany był już dawno, ale - jak akumulatory - czekał na pomysł wykorzystania
Tak u mnie - co komu będzie potrzebne, nie wiem. Wiem natomiast, że jest to idealne rozwiązanie w wypadku niewielkiego apetytu na moc, oddaje bez względu, czy jest, czy nie jest podłączone do sieci zawsze napięciem 5 V, ma na pokładzie układ kontroli ładowania 1 szt. Li-Ion oraz trzy kontrolki LED - pracy (czerwona o małej jasności) świeci, dopóki akumulator nie rozładuje się poniżej minimalnego dopuszczalnego dla niego napięcia - potem gaśnie i odłącza zasilanie, by nie maltretować akumulatora - pamiętajmy, że akumulatora Li-Ion nie można rozładowywać poniżej określonej wartości (jakiej - to już każdy musi sam sobie sprawdzić w sieci). Podczas ładowania najpierw świeci druga czerwona (jasna) dioda LED aż do chwili, gdy napięcie na akumulatorze osiągnie wartość max. dla naładowanego ogniwa Li-Ion (jakie to napięcie, też trzeba sobie "wyguglować") - wówczas ładowanie się wyłącza, a zapala się zamiast tej drugiej czerwonej LED zielony. Nie ma też więc niebezpieczeństwa ani przeładowania, ani nadmiernego rozładowania akumulatora (odpowiada za to układ FM5056) - wyjście zasilania będzie zawsze, zawsze będzie tam też 5 V (w moim wypadku 5,15 V) Za to odpowiada układ B628 (https://html.alldatasheet.com/html-pdf/1132508/SHOUDING/SDB628/446/1/SDB628.html) - niezależnie od napięcia akumulatora, a to - jak wiemy - w wypadku Li-Ion potrafi zmieniać się w dość szerokim zakresie (jak zwykle - coś samemu też trzeba zrobić - szukajcie, jaki to zakres). I to wszystko w zasadzie bezobsługowo - wystarczy co jakiś czas po prostu podłączyć ładowarkę...
Kilka fotek mojego "pająka" złożonego dla prób -
Moduł UPS od strony PCB:
Jak widać podłączone ładowanie - świeci LED kontroli zasilania i LED ładowania,
Naładowany akumulator -
LED z bliska (dla jasności
I na koniec wspomniany "pająk" w trakcie testów:
Jak widać - gra, i może tak prawie pół dnia... :)
Jak pisałem - dostępne są UPS tego typu w wykonaniu 5, 9 i 12 V w wersji na jedno ogniwo 186750 i dwa ogniwa (a więc i o różnych dopuszczalnych prądach obciążenia). Na sam koniec tego opisu - czas ładowania zależy od pojemności ogniwa i stopnia jego rozładowania. W moim wypadku doładowanie od ok. 1/2 do pełna zajęło mniej więcej 45 minut. Podczas ładowania dość zauważalnie grzeje się kontroler ładowania (TC4056A - https://html.alldatasheet.com/html-pdf/1131867/FUMAN/TC4056/353/2/TC4056.html). Wypadałoby (przynajmniej) pomyśleć o tym podczas projektowania ew. obudowy. Aha - płytka posiada 4 otwory 3 mm do wkręcenia dystansów i za ich pomocą mocowania modułu do obudowy. Jak zwykle trzeba użyć podkładek izolacyjnych - bliska odległość pomiędzy od strony elementów pomiędzy krawędzią otworu a ścieżkami/punktami lutowniczymi.
Ponadto na płytce są wyprowadzone pola lutownicze do bezpośredniego podłączenia napięcia ładowania (równolegle do gniazda USB - przy okazji: można wybrać rodzaj gniazda USB) podłączenia wyjścia zasilania (po UPS) oraz dwa, które należy zewrzeć, jeśli UPS ma podawać napięcie cały czas lub pozostawić rozwarte, jeśli chcemy wyłączyć wyjściowe napięcie (włącznik UPS). Można w tym celu albo wlutować dwa goldpiny zwierane zworą, albo przewody do zewnętrznego wyłącznika. Są do tego przewidziane specjalnie przygotowane punkty lutownicze. Można też (jeśli UPS ma być włączony non stop) zrobić zworkę kropelką cyny - odrębne dwa punkty lutownicze). Gdy są one rozwarte, nadal można ładować akumulator - świeci kontrolka ładowania, nie świeci tylko kontrolka włączonego UPS - LED o niższej jasności. Jest możliwość jednoczesnego pobierania prądu z wyjścia i ładowania.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY
