Jakiś czas temu zauważyłem że chińskie moduły lutowane są... czymś. Czymś, co z wyglądu cynę* przypomina ale w porównaniu do dotychczas stosowanej w warsztacie cyny ma się jak szkło do lodu. Po prostu o wiele trudniej ją roztopić a o wylutowaniu jakiegokolwiek elementu polutowanego przez chińskie małe rączki można albo się spocić albo zapomnieć. Szczególnie (co w zasadzie normalne i logiczne) jeśli płytka dwustronna...
Postanowiłem więc sprawdzić naocznie i praktycznie w czym rzecz.
Po pierwsze - Cynel stosuje w cynie ołowiowej stosunek 60/40 (stosunek cyny do ołowiu) - chińska cyna w znamienitej większości - jeśli już z ołowiem - ma proporcje 63/37 - niby różnica niewielka, ale... ale jak to wpływa na sam proces lutowania?
Aby nie mądrzyć się niepotrzebnie wziąłem odpad laminatu FR4 (bez czyszczenia i bez zabezpieczonej powierzchni kalafonią), włączyłem stację , ustawiłem typową do codziennego lutowania temperaturę ok. 320*C, ustawiłem mikroskop (pożyczony od Kolegi - na marginesie konstrukcja statywu i regulacja ostrości z plastiku podłej jakości i to niestety daje się we znaki - nie polecam tej wersji. Jeśli już ktoś by się decydował to statyw aluminiowy! - jest też taka wersja) włączyłem aparat i... i efekty poniżej:
Od lewej - Cynel ołowiowa, Cynel srebrowa, Chińska ołowiowa, cyna z domieszką niklu (bez ołowiu, produkcji japońskiej).
Na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie (przynajmniej na zdjęciu), ale w realu cyna z niklem jest sztywniejsza, potem nieco mniej sztywna cyna ze srebrem i najmniej sztywna ołowiowa. Podobnie zawartość topnika - wszystkie typy mają wewnątrz drutu kanalik z topnikiem - nie wiem jakim (można się domyślać, że na pewno inny w cynie ołowiowej niż pozostałych) jednak w cynie chińskiej dość mocno różni się zapachem podczas lutowania.
Wygląd zewnętrzny lutowia na szpuli praktycznie nie do odróżnienia - cyna z Cynela ze srebrem jest nieco bardziej błyszcząca.
Powyżej próbki lutów. Tym razem kolejność jest inna : Od lewej, Cynel ołowiowa, potem Cynel ze srebrem, cyna z niklem i na końcu chińska cyna ołowiowa...
Jak widać pierwsza próba dla temperatury 320*C wypadła... niepomyślnie. Co prawda po dotknięciu cyną do grota topiła się ona jeszcze w miarę poprawnie, ale... ale przy próbie lutowania jaką się zwykle stosuje (najpierw nagrzewanie padu z nóżką elementu a po chwili dopiero wprowadzenie cyny do padu) Cyna nie chciała się topić a jak już udało się ją do tego namówić, to po dotknięciu z warstwą miedzi natychmiast stygła, tężała i z lutowania nici.
Po kilku próbach zwiększyłem temperaturę do prawie 450*C (!) i wynik jak niżej:
Dopiero tak drastyczna zmiana temperatury dała w miarę poprawny efekt. Czemu w miarę? Bo po ostygnięciu cyna ołowiowa z Cynela wyglądała tak:
A cyna bezołowiowa z chin tak:
Różnica widoczna lepiej w realu- cyna chińska po wystygnięciu ma matową powłokę, wyraźnie "krystaliczną", a Cynel błyszczącą równomierną (te kreski na samej powierzchni to resztki topnika - kalafonii - z samej cyny).
Wydaje się więc że mamy rozwiązanie - stop eutektyczny (60/40) nie dość że ma najniższą temperaturę topnienia, to daje o wiele lepsze połączenia, bardziej trwałe (wiadomo że krystaliczna struktura ma mniejszą wytrzymałość) i mniej naraża lutowane elementy na uszkodzenia od zbytniego rozgrzania. Jest to szczególnie ważne w wypadku ew. demontażu czy próbach zamiany elementów w gotowych modułach.
A czy różnica w cenie wyróżnia Cynela in plus? Hmmm... ostatnimi czasy ceny stopów lutowniczych produkcji Cynel'a wzrosły i nie można powiedzieć czy tak już zostanie czy poszybują jeszcze bardziej. Jakieś pół roku temu kupowałem 0,5 kG cyny bezołowiowej średnicy 0,7mm za ok. 120 zł a obecnie 0,5kG to już 170 zł...
A chińskie? Tu wolna amerykanka. Cena zależna od sprzedawcy (co jeszcze zrozumiałe) i od średnicy (to w pewnym zakresie również) to z jakiegoś powodu trudno znaleźć średnicę 0,7 - typowa to 0,8mm a i z ilością (wagą) jest inaczej; przeważnie większość ofert dotyczy szpulek 100G a największa szpula jaką udało mi się znaleźć (o przybliżonej masie do tej o której pisałem) to 400G i cenie w okolicy 97zł (stop 60/40). Bywa też i na szpulkach 0,5kG i w dodatku stop 60/40, ale już za ok. 116 zł ( https://pl.aliexpress.com/item/10050050768477...d=2023052809280214867886841762400010575878_10 )
Czy zatem opłaca się kupować cynę chińską? Pomijając zdecydowanie dłuższy czas oczekiwania, efekty (nieco nieporównywalne, bo nie miałem okazji spróbować jak zachowuje się cyna ze stopem 60/40) wynikające z prób ... nie bardzo. Nawet w wypadku prawie 2x mniejszej ceny może się okazać, że wyrzucimy w błoto i cynę i lutowane urządzenie. Pomijam już propagowanie wyrobów polskich. Nawet Cynel'owska srebrowa cyna lutuje poprawnie w temperaturze niższej niż chińska ołowiowa (przypominam że chodzi o stop 63/37), daje zdecydowanie lepszą spoinę a i jakoś lepiej pachnie (osobiście lubię zapach kalafonii)...
Tak czy owak - sam test jaki wykonałem, zdaję sobie sprawę, jest dość mało znaczący - nie mogłem porównać takich samych stopów - ale nawet w porównaniu ołowiowej ze srebrową (czy nawet tą japońską z niklem) wszystko wskazuje na niską jakość chińskich stopów lutowniczych. Dużo wyższa wymagana temperatura, inny topnik, inna faktura spoiny - wszystko za używaniem stopów lutowniczych renomowanych marek.
Jeżeli Koledzy mają jakieś własne doświadczenia w tym zakresie, chętnie poznam opinię. Ja w każdym razie do cyny "made in PRC" zraziłem się mocno.
Na koniec film obrazujący różnice w topliwości i zwilżaniu miedzi przez różne stopy lutownicze.
Po kolei lutuję: Zwykła cyna (Cynel 40/60) ołowiowa, Cynel cyna bezołowiowa ze srebrem, Cyna (producenta nie pamiętam a odpadła nalepka . Na pewno jakaś Japońska) z niklem (cyna +nikiel), i na koniec cyna ołowiowa z chin (57/43). Ponieważ (co widać) normalna temperatura jaką lutuję nie dawała rady (340*C) ostatnia próba to cyna chińska ale w temperaturze 450*C.
Tak więc po obejrzeniu powyższego nikt chyba nie będzie mieć wątpliwości czym NIE LUTOWAĆ.
* - różnica ujawnia się najlepiej w momencie próby wymiany jakiegoś elementu.
Pozdrawiam.
Postanowiłem więc sprawdzić naocznie i praktycznie w czym rzecz.
Po pierwsze - Cynel stosuje w cynie ołowiowej stosunek 60/40 (stosunek cyny do ołowiu) - chińska cyna w znamienitej większości - jeśli już z ołowiem - ma proporcje 63/37 - niby różnica niewielka, ale... ale jak to wpływa na sam proces lutowania?
Aby nie mądrzyć się niepotrzebnie wziąłem odpad laminatu FR4 (bez czyszczenia i bez zabezpieczonej powierzchni kalafonią), włączyłem stację , ustawiłem typową do codziennego lutowania temperaturę ok. 320*C, ustawiłem mikroskop (pożyczony od Kolegi - na marginesie konstrukcja statywu i regulacja ostrości z plastiku podłej jakości i to niestety daje się we znaki - nie polecam tej wersji. Jeśli już ktoś by się decydował to statyw aluminiowy! - jest też taka wersja) włączyłem aparat i... i efekty poniżej:
Od lewej - Cynel ołowiowa, Cynel srebrowa, Chińska ołowiowa, cyna z domieszką niklu (bez ołowiu, produkcji japońskiej).
Na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie (przynajmniej na zdjęciu), ale w realu cyna z niklem jest sztywniejsza, potem nieco mniej sztywna cyna ze srebrem i najmniej sztywna ołowiowa. Podobnie zawartość topnika - wszystkie typy mają wewnątrz drutu kanalik z topnikiem - nie wiem jakim (można się domyślać, że na pewno inny w cynie ołowiowej niż pozostałych) jednak w cynie chińskiej dość mocno różni się zapachem podczas lutowania.
Wygląd zewnętrzny lutowia na szpuli praktycznie nie do odróżnienia - cyna z Cynela ze srebrem jest nieco bardziej błyszcząca.
Powyżej próbki lutów. Tym razem kolejność jest inna : Od lewej, Cynel ołowiowa, potem Cynel ze srebrem, cyna z niklem i na końcu chińska cyna ołowiowa...
Jak widać pierwsza próba dla temperatury 320*C wypadła... niepomyślnie. Co prawda po dotknięciu cyną do grota topiła się ona jeszcze w miarę poprawnie, ale... ale przy próbie lutowania jaką się zwykle stosuje (najpierw nagrzewanie padu z nóżką elementu a po chwili dopiero wprowadzenie cyny do padu) Cyna nie chciała się topić a jak już udało się ją do tego namówić, to po dotknięciu z warstwą miedzi natychmiast stygła, tężała i z lutowania nici.
Po kilku próbach zwiększyłem temperaturę do prawie 450*C (!) i wynik jak niżej:
Dopiero tak drastyczna zmiana temperatury dała w miarę poprawny efekt. Czemu w miarę? Bo po ostygnięciu cyna ołowiowa z Cynela wyglądała tak:
A cyna bezołowiowa z chin tak:
Różnica widoczna lepiej w realu- cyna chińska po wystygnięciu ma matową powłokę, wyraźnie "krystaliczną", a Cynel błyszczącą równomierną (te kreski na samej powierzchni to resztki topnika - kalafonii - z samej cyny).
Wydaje się więc że mamy rozwiązanie - stop eutektyczny (60/40) nie dość że ma najniższą temperaturę topnienia, to daje o wiele lepsze połączenia, bardziej trwałe (wiadomo że krystaliczna struktura ma mniejszą wytrzymałość) i mniej naraża lutowane elementy na uszkodzenia od zbytniego rozgrzania. Jest to szczególnie ważne w wypadku ew. demontażu czy próbach zamiany elementów w gotowych modułach.
A czy różnica w cenie wyróżnia Cynela in plus? Hmmm... ostatnimi czasy ceny stopów lutowniczych produkcji Cynel'a wzrosły i nie można powiedzieć czy tak już zostanie czy poszybują jeszcze bardziej. Jakieś pół roku temu kupowałem 0,5 kG cyny bezołowiowej średnicy 0,7mm za ok. 120 zł a obecnie 0,5kG to już 170 zł...
A chińskie? Tu wolna amerykanka. Cena zależna od sprzedawcy (co jeszcze zrozumiałe) i od średnicy (to w pewnym zakresie również) to z jakiegoś powodu trudno znaleźć średnicę 0,7 - typowa to 0,8mm a i z ilością (wagą) jest inaczej; przeważnie większość ofert dotyczy szpulek 100G a największa szpula jaką udało mi się znaleźć (o przybliżonej masie do tej o której pisałem) to 400G i cenie w okolicy 97zł (stop 60/40). Bywa też i na szpulkach 0,5kG i w dodatku stop 60/40, ale już za ok. 116 zł ( https://pl.aliexpress.com/item/10050050768477...d=2023052809280214867886841762400010575878_10 )
Czy zatem opłaca się kupować cynę chińską? Pomijając zdecydowanie dłuższy czas oczekiwania, efekty (nieco nieporównywalne, bo nie miałem okazji spróbować jak zachowuje się cyna ze stopem 60/40) wynikające z prób ... nie bardzo. Nawet w wypadku prawie 2x mniejszej ceny może się okazać, że wyrzucimy w błoto i cynę i lutowane urządzenie. Pomijam już propagowanie wyrobów polskich. Nawet Cynel'owska srebrowa cyna lutuje poprawnie w temperaturze niższej niż chińska ołowiowa (przypominam że chodzi o stop 63/37), daje zdecydowanie lepszą spoinę a i jakoś lepiej pachnie (osobiście lubię zapach kalafonii)...
Tak czy owak - sam test jaki wykonałem, zdaję sobie sprawę, jest dość mało znaczący - nie mogłem porównać takich samych stopów - ale nawet w porównaniu ołowiowej ze srebrową (czy nawet tą japońską z niklem) wszystko wskazuje na niską jakość chińskich stopów lutowniczych. Dużo wyższa wymagana temperatura, inny topnik, inna faktura spoiny - wszystko za używaniem stopów lutowniczych renomowanych marek.
Jeżeli Koledzy mają jakieś własne doświadczenia w tym zakresie, chętnie poznam opinię. Ja w każdym razie do cyny "made in PRC" zraziłem się mocno.
Na koniec film obrazujący różnice w topliwości i zwilżaniu miedzi przez różne stopy lutownicze.
Po kolei lutuję: Zwykła cyna (Cynel 40/60) ołowiowa, Cynel cyna bezołowiowa ze srebrem, Cyna (producenta nie pamiętam a odpadła nalepka . Na pewno jakaś Japońska) z niklem (cyna +nikiel), i na koniec cyna ołowiowa z chin (57/43). Ponieważ (co widać) normalna temperatura jaką lutuję nie dawała rady (340*C) ostatnia próba to cyna chińska ale w temperaturze 450*C.
Tak więc po obejrzeniu powyższego nikt chyba nie będzie mieć wątpliwości czym NIE LUTOWAĆ.
* - różnica ujawnia się najlepiej w momencie próby wymiany jakiegoś elementu.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY
