Kolejny "temacik" (bo Tematem raczej bym go nie nazwał) jest skierowany do tych, którzy startują dopiero w elektronicznych zabawach, a traktuję w nim o czymś, co pozwoli te zabawy uprościć.
Tematem tegoż będzie Płytka Stykowa - narzędzie idealnie wręcz nadające się do prostych konstrukcji, do testowania wymyślonych przed chwilą układów itp.
Zamiast płytki uniwersalnej (czyli płytki laminowanej ze ścieżkami bądź punktami i otworami dla elementów THT (przewlekanych) do budowania "na szybko" układów elektronicznych).
Jak to wygląda, chyba wszyscy wiedzą, a "jak się to je" (czyli jak jest zbudowane, i jak za pomocą takiej płytki coś połączyć) - mimo wielu informacji w sieci niektórzy mogą mieć pewne wątpliwości.
Postaram się je rozwiać.
Jakiś czas temu nabyłem taki "zestaw startowy" czyli płytę stykową średniej wielkości (można spotkać dużo większe, mniejsze, łączone ze sobą z wyprowadzonymi zasilaniami na zaciski laboratoryjne itp., itd.) wraz z zestawem kilkudziesięciu drucików łączeniowych w różnych kolorach (dla wygody) i rozmiarach (żeby można było dopasować odpowiadający do wymaganego połączenia na płytce).
Jak widzimy powierzchnia płytki stykowej to plastik z dziurkami o rastrze 1/10 cala - rastrze uznanym przez prawie cały świat za najbardziej popularny dla elektronicznych elementów (wszystkie inne to krotność tego rozmiaru - zarówno w górę: np.2/10 cala - 5.08 mm jak i coraz częściej ułamki tej wielkości - 1/2- cala itp.).
Ponieważ jednak płytki stykowe dedykowane są do układów na elementach przewlekanych, tu mamy ten podstawowy raster, czyli 1/10 cala.
Pod powierzchnią górną płytki schowane są złącza - szyny z blaszki - uszeregowane według stałego systemu jak niżej:
Kolorowe kreski wizualizują system prowadzenia połączeń - skrajne dwa rządki na górze i na dole płytki z zasady przeznacza się do prowadzenia zasilania czerwone oznaczenie dla ścieżki napięcia dodatniego, niebieskie ujemnego. Pozostałe otwory są łączone pionowo z rozdzieleniem na dwie grupy rzędów - i połączone jak na rysunku zaznaczyłem - te służą do wtykania (a właśnie - nic nie trzeba lutować!) elementów do (domyślnie) centralnie umieszczonych układów scalonych. Oczywiście - nikt nie zabroni budowania próbnych układów na tranzystorach - po prostu taki standard połączeń uznano za optymalny do większości zastosowań.
Elementy muszą/powinny mieć nieprzycięte i nielutowane nóżki - dla zachowania pewności, że połączenie po wetknięciu w złącza będzie poprawne...
...no właśnie... Poprawne połączenia. Jednym z powodów dla którego ja osobiście nie lubię takich "stykówek" jest to, że elementy są tylko wciskane w złącza. Przy niewielkiej liczbie elementów ma to sens, natomiast ryzyko że coś kontaktować poprawnie nie będzie wzrasta wraz z ilością elementów - stąd moja sugestia, że są to płytki dla początkujących elektroników budujących raczej mało skomplikowane (czyli na niewielkiej ilości elementów) układy. Szczególnie złe doświadczenia mam z rezystorami 0.2 W o nóżkach z cieniutkiego drucika stalowego pocynowanego tylko. Tak cienki drucik wręcz prosi się o kłopoty z połączeniem w tak (nie bójmy się tego słowa) prymitywnych stykach.
Jak widzimy blaszki są wygięte w taki sposób, że nogi elementu które mają zbyt małą średnicę, mają prawo nie być dostatecznie ściśnięte (o ile w ogóle - płytka jest praktycznie dziewicza - po kilkuset próbach styki wyglądają znacznie gorzej), a same blaszki są stalowe, jedynie pokryte galwanicznie cienką warstwą niklu/cyny (?).
Widzimy też że blaszki styków są po prostu wciśnięte w szpary w dolnej części płytki.
Widać niżej że całość jest zabezpieczona warstwą dwustronnej gąbki samoprzylepnej - pozwala to na przyklejenie (po zdjęciu warstwy papieru ochronnego) płytki do podstawy z deseczki, czy innego płaskiego elementu.
Ma to zaletę - całość staje się mniej podatna na samoistne przesuwania czy spadnięcie ze stołu, biurka... (nie radzę kleić do blatu biurka/stołu - ten klej na gąbce naprawdę nieźle trzyma...
).
Co jeszcze?
Stykówki można ze sobą łączyć w większe płyty - na bocznych krawędziach znajdują się odpowiednie wypustki i gniazda dla "scentrowania" poszczególnych płytek.
Dla wygody użytkownika rzędy są dodatkowo oznaczane - linie zasilające plusem i minusem, a rzędy wewnętrzne małymi literkami.
Poniżej przykład (niczego konkretnego nie przedstawiający - chodziło mi wyłącznie o pokazanie możliwości łączeń i najbardziej typowych elementów):
Z kilku próbnych układów zmontowanych na tej płytce potwierdza się to co pisałem o zbyt cienkich nogach elementów (rezystorów), oraz to, że niektóre części mniej typowe co prawda rastrem pasują, jednak ze względu na przystosowanie konektorów/listew stykowych do typowych średnic używanych wyprowadzeń (0,6 do 1mm ) co prawda można wcisnąć ale poprawnie stykać nie muszą.
Przykładowo - gniazdo słuchawkowe na przykładowych fotkach wlazło, ale przy próbie podłączenia mini jacka traciło połączenie (wysuwało się z powodu zbyt ciasnych otworów i krótkich wyprowadzeń gniazda).
Ponadto dołączone druciki krosujące (te w kolorowych koszulkach) co prawda wyglądają ładnie, ale po kilkukrotnym użyciu nadają się do kosza - końcówki wciskane w niewyrobione jeszcze gniazda potrafią się wyginać a po kilkukrotnym użyciu i za każdym razem ich prostowaniu...
Zdecydowanie lepszym (mimo, że wprowadzającym większy chaos połączeń) wyjściem będą jednak specjalnie do tego produkowane cienkie linki zakończone obustronnie męskim goldpinem (cienkie złocone przeważnie wtyki).
No i podłączanie zasilania do płytki, czy jakichś zewnętrznych elementów, też wymagają odpowiednich przewodów.
Tyle moich spostrzeżeń i krótkie wyjaśnienie "jak to działa".
Czy mogę polecić płytkę stykową?
Jak wcześniej pisałem; raczej "Młodym Zdolnym" zaczynającym zabawę w elektronikę.
Do prostych układów zdecydowanie szybsze rozwiązanie niż projektowanie płytki laminatu jej trawienie itp. Natomiast ze względu na kilka ograniczeń RACZEJ nie poleciłbym jej jako alternatywy dla płytki uniwersalnej. Ponadto poważnym ograniczeniem może być też ... sam system połączeń - w wypadku chęci zbudowania układu pracującego w wyższych częstotliwościach występują zauważalne już pojemności między poszczególnymi rzędami styków co może zafałszować, lub wręcz uniemożliwić uruchomienie układu.
Co prawda w sieci można znaleźć przykłady bardziej złożonych układów wykorzystujących np. specjalnie do stykówek zaprojektowanych modułów, ale... ale należy się liczyć z tym, ze nie zawsze będzie nam taki układ na stykówce działać poprawnie, czasem może działać w zależności od humoru (brak poprawnego styku plus pojemności pomiędzy stykami) i w wypadku wspomnianych wyżej sugerowanych odbiorców (Młodych Zdolnych") te ograniczenia raczej nie będą dotyczyć. Natomiast zapewnią możliwość w miarę schludnego i co najważniejsze szybkiego i w dodatku umożliwiającego szybką możliwość zmian w konfiguracji czy wartości elementu złożenia i uruchomienia opracowywanego układu.
O czym należy pamiętać poza powyższymi ograniczeniami?
Może to oczywiste, jednak wolę przypomnieć: Elementy, które podczas pracy będą się grzać (rezystory na przykład), należy umieszczać możliwie na długich nóżkach tak, aby sam element nie dotykał powierzchni "stykówki" - plastik nie jest odporny na wysokie temperatury.
Podobnie np. układy scalone wzmacniaczy audio, stabilizatory itp.
Te, jeśli przewidujemy, że ich temperatura może być zbyt wysoka, a czas na eksperymenty z włączonym układem długi - lepiej zaopatrzyć w niewielki radiator a na pewno kontrolować ich temperaturę.
Tyle moich spostrzeżeń i uwag.
Jeśli ktoś chętny - może z nich skorzystać.
Pozdrawiam.
* Oczywiście płytki uniwersalne są też produkowane do konstrukcji na elementach SMD (Montowanych powierzchniowo), ale ten temacik dedykuję - jak pisałem w pierwszym zdaniu - do początkujących.
Tematem tegoż będzie Płytka Stykowa - narzędzie idealnie wręcz nadające się do prostych konstrukcji, do testowania wymyślonych przed chwilą układów itp.
Zamiast płytki uniwersalnej (czyli płytki laminowanej ze ścieżkami bądź punktami i otworami dla elementów THT (przewlekanych) do budowania "na szybko" układów elektronicznych).
Jak to wygląda, chyba wszyscy wiedzą, a "jak się to je" (czyli jak jest zbudowane, i jak za pomocą takiej płytki coś połączyć) - mimo wielu informacji w sieci niektórzy mogą mieć pewne wątpliwości.
Postaram się je rozwiać.
Jakiś czas temu nabyłem taki "zestaw startowy" czyli płytę stykową średniej wielkości (można spotkać dużo większe, mniejsze, łączone ze sobą z wyprowadzonymi zasilaniami na zaciski laboratoryjne itp., itd.) wraz z zestawem kilkudziesięciu drucików łączeniowych w różnych kolorach (dla wygody) i rozmiarach (żeby można było dopasować odpowiadający do wymaganego połączenia na płytce).
Jak widzimy powierzchnia płytki stykowej to plastik z dziurkami o rastrze 1/10 cala - rastrze uznanym przez prawie cały świat za najbardziej popularny dla elektronicznych elementów (wszystkie inne to krotność tego rozmiaru - zarówno w górę: np.2/10 cala - 5.08 mm jak i coraz częściej ułamki tej wielkości - 1/2- cala itp.).
Ponieważ jednak płytki stykowe dedykowane są do układów na elementach przewlekanych, tu mamy ten podstawowy raster, czyli 1/10 cala.
Pod powierzchnią górną płytki schowane są złącza - szyny z blaszki - uszeregowane według stałego systemu jak niżej:
Kolorowe kreski wizualizują system prowadzenia połączeń - skrajne dwa rządki na górze i na dole płytki z zasady przeznacza się do prowadzenia zasilania czerwone oznaczenie dla ścieżki napięcia dodatniego, niebieskie ujemnego. Pozostałe otwory są łączone pionowo z rozdzieleniem na dwie grupy rzędów - i połączone jak na rysunku zaznaczyłem - te służą do wtykania (a właśnie - nic nie trzeba lutować!) elementów do (domyślnie) centralnie umieszczonych układów scalonych. Oczywiście - nikt nie zabroni budowania próbnych układów na tranzystorach - po prostu taki standard połączeń uznano za optymalny do większości zastosowań.
Elementy muszą/powinny mieć nieprzycięte i nielutowane nóżki - dla zachowania pewności, że połączenie po wetknięciu w złącza będzie poprawne...
...no właśnie... Poprawne połączenia. Jednym z powodów dla którego ja osobiście nie lubię takich "stykówek" jest to, że elementy są tylko wciskane w złącza. Przy niewielkiej liczbie elementów ma to sens, natomiast ryzyko że coś kontaktować poprawnie nie będzie wzrasta wraz z ilością elementów - stąd moja sugestia, że są to płytki dla początkujących elektroników budujących raczej mało skomplikowane (czyli na niewielkiej ilości elementów) układy. Szczególnie złe doświadczenia mam z rezystorami 0.2 W o nóżkach z cieniutkiego drucika stalowego pocynowanego tylko. Tak cienki drucik wręcz prosi się o kłopoty z połączeniem w tak (nie bójmy się tego słowa) prymitywnych stykach.
Jak widzimy blaszki są wygięte w taki sposób, że nogi elementu które mają zbyt małą średnicę, mają prawo nie być dostatecznie ściśnięte (o ile w ogóle - płytka jest praktycznie dziewicza - po kilkuset próbach styki wyglądają znacznie gorzej), a same blaszki są stalowe, jedynie pokryte galwanicznie cienką warstwą niklu/cyny (?).
Widzimy też że blaszki styków są po prostu wciśnięte w szpary w dolnej części płytki.
Widać niżej że całość jest zabezpieczona warstwą dwustronnej gąbki samoprzylepnej - pozwala to na przyklejenie (po zdjęciu warstwy papieru ochronnego) płytki do podstawy z deseczki, czy innego płaskiego elementu.
Ma to zaletę - całość staje się mniej podatna na samoistne przesuwania czy spadnięcie ze stołu, biurka... (nie radzę kleić do blatu biurka/stołu - ten klej na gąbce naprawdę nieźle trzyma...
Co jeszcze?
Stykówki można ze sobą łączyć w większe płyty - na bocznych krawędziach znajdują się odpowiednie wypustki i gniazda dla "scentrowania" poszczególnych płytek.
Dla wygody użytkownika rzędy są dodatkowo oznaczane - linie zasilające plusem i minusem, a rzędy wewnętrzne małymi literkami.
Z kilku próbnych układów zmontowanych na tej płytce potwierdza się to co pisałem o zbyt cienkich nogach elementów (rezystorów), oraz to, że niektóre części mniej typowe co prawda rastrem pasują, jednak ze względu na przystosowanie konektorów/listew stykowych do typowych średnic używanych wyprowadzeń (0,6 do 1mm ) co prawda można wcisnąć ale poprawnie stykać nie muszą.
Przykładowo - gniazdo słuchawkowe na przykładowych fotkach wlazło, ale przy próbie podłączenia mini jacka traciło połączenie (wysuwało się z powodu zbyt ciasnych otworów i krótkich wyprowadzeń gniazda).
Ponadto dołączone druciki krosujące (te w kolorowych koszulkach) co prawda wyglądają ładnie, ale po kilkukrotnym użyciu nadają się do kosza - końcówki wciskane w niewyrobione jeszcze gniazda potrafią się wyginać a po kilkukrotnym użyciu i za każdym razem ich prostowaniu...
Zdecydowanie lepszym (mimo, że wprowadzającym większy chaos połączeń) wyjściem będą jednak specjalnie do tego produkowane cienkie linki zakończone obustronnie męskim goldpinem (cienkie złocone przeważnie wtyki).
No i podłączanie zasilania do płytki, czy jakichś zewnętrznych elementów, też wymagają odpowiednich przewodów.
Tyle moich spostrzeżeń i krótkie wyjaśnienie "jak to działa".
Czy mogę polecić płytkę stykową?
Jak wcześniej pisałem; raczej "Młodym Zdolnym" zaczynającym zabawę w elektronikę.
Do prostych układów zdecydowanie szybsze rozwiązanie niż projektowanie płytki laminatu jej trawienie itp. Natomiast ze względu na kilka ograniczeń RACZEJ nie poleciłbym jej jako alternatywy dla płytki uniwersalnej. Ponadto poważnym ograniczeniem może być też ... sam system połączeń - w wypadku chęci zbudowania układu pracującego w wyższych częstotliwościach występują zauważalne już pojemności między poszczególnymi rzędami styków co może zafałszować, lub wręcz uniemożliwić uruchomienie układu.
Co prawda w sieci można znaleźć przykłady bardziej złożonych układów wykorzystujących np. specjalnie do stykówek zaprojektowanych modułów, ale... ale należy się liczyć z tym, ze nie zawsze będzie nam taki układ na stykówce działać poprawnie, czasem może działać w zależności od humoru (brak poprawnego styku plus pojemności pomiędzy stykami) i w wypadku wspomnianych wyżej sugerowanych odbiorców (Młodych Zdolnych") te ograniczenia raczej nie będą dotyczyć. Natomiast zapewnią możliwość w miarę schludnego i co najważniejsze szybkiego i w dodatku umożliwiającego szybką możliwość zmian w konfiguracji czy wartości elementu złożenia i uruchomienia opracowywanego układu.
O czym należy pamiętać poza powyższymi ograniczeniami?
Może to oczywiste, jednak wolę przypomnieć: Elementy, które podczas pracy będą się grzać (rezystory na przykład), należy umieszczać możliwie na długich nóżkach tak, aby sam element nie dotykał powierzchni "stykówki" - plastik nie jest odporny na wysokie temperatury.
Podobnie np. układy scalone wzmacniaczy audio, stabilizatory itp.
Te, jeśli przewidujemy, że ich temperatura może być zbyt wysoka, a czas na eksperymenty z włączonym układem długi - lepiej zaopatrzyć w niewielki radiator a na pewno kontrolować ich temperaturę.
Tyle moich spostrzeżeń i uwag.
Jeśli ktoś chętny - może z nich skorzystać.
Pozdrawiam.
* Oczywiście płytki uniwersalne są też produkowane do konstrukcji na elementach SMD (Montowanych powierzchniowo), ale ten temacik dedykuję - jak pisałem w pierwszym zdaniu - do początkujących.
Fajne? Ranking DIY
