Kolega podrzucił mi kilka "gratów" znając moje zacięcie do wyszukiwania wad i zalet najróżniejszego sprzętu, a wśród nich (w sensie "gratów") taki ręczny odkurzacz.
30 zł... coś podejrzanie nisko jak dla mnie. Tym bardziej porównując do zamieszczonych danych - postanowiłem więc że zaryzykuję i sprawdzę czy jest to tyle warte czy może trafiła się niebywała okazja.
Pięć plastowkrętów później okazało się, że cudów nie ma...
Po kolei:
Silnik, a raczej silniczek - zabawkowy napęd do jednorazowych zabawek mechanicznych. Mocno "przewoltowany" jak na moje oko (faktycznie osiąga wysokie - jak na takie maleństwo - obroty) bez żadnych oznaczeń, ale na pewno nie ma deklarowanych w aukcji 120W. Turbinka maleńka (w sensie wielkości skrzydełek) nie ma możliwości wraz z nim (silnikiem) wytworzyć deklarowanej siły ciągu - znaczy coś tam zasysa, nie przeczę, ale na pewno nie można powiedzieć, że jest to wartość podana w opisie. Dalej - akumulator... Znów brak jakichkolwiek oznaczeń, jedyne co można powiedzieć to to, że jest to jakieś ogniwo akumulatora Li-Jon o bliżej nie znanej pojemności (znów - moje przypuszczenie, ale myślę, że niezbyt daleko odbiegające od stanu faktycznego) raczej nie jest to demon ani pojemności ani tym bardziej trwałości (czas ukaże) - po kilkukrotnym użyciu daje się bowiem odczuć wyraźny spadek napięcia w chwilę po włączeniu.
Oczywiście - co do tego mogę się mylić (szczerze mówiąc po zobaczeniu wnętrza nie chciało mi się rozlutowywać połączeń żeby to potwierdzić bardziej "miernikowo"), ale nawet gdyby tak było, to już po tych drastycznych nieprawidłowościach pomiędzy opisem a stanem faktycznym nie ma czego żałować.
Sterowanie za pomocą przycisku lutowanego do maleńkiej płyteczki na której znajduje się też i coś w rodzaju "ładowarki" z wejściem USB którego - o dziwo - nie mogłem rozgryźć co za typ tam chińczyk wstawił. Mam kilka najróżniejszych bardziej i mniej typowych kabli USB z najróżniejszymi wtyczkami ale żaden (!) z tych kabli nie udało mi się wcisnąć w gniazdo - mimo, że według wszelkich oznak na niebie i ziemi jest to dość typowe gniazdo typu "C" to żaden przewód z taką wtyczką... nie pasuje.
Albo mam za mało siły, albo chińczyk wymyślił nowy standard. Gwoli wyjaśnienia - Kolega zapomniał mi podrzucić przewodu z kompletu, więc i tu mogę się mylić. A tak poza tematem - porobili tyle tych typów, że naprawdę trudno się połapać. W każdym razie nie jest to raczej żadne popularne gniazdo.
Na płytce znajduje się dodatkowo jeszcze zielony LED sygnalizujący włączenie (jakby silnik nie miał ochoty się kręcić to można sprawdzić czyja to wina - niedziałającego włącznika czy może uszkodzonego silniczka.
No i w ten sposób dochodzimy do clou tematu, czyli czy odkurzacz to odkurzacz?
Sprawdziłem i... kurz wciąga. Natomiast co do większych (cięższych) drobinek bywa różnie... Na początek sprawdziłem czy poradzi sobie z klawiaturą (ostatecznie takie maleństwo powinno sobie poradzić z tak prostym zadaniem) - Teoretycznie przynajmniej próba się powiodła. Z tym, że większość sierści (a - dla tych co jeszcze nie wiedzą - mam sierściucha, którego kłaki osiadają wszędzie - szczególnie intensywnie w okolicach jego ulubionych miejsc - czytaj : "Moich kolan") ściągnęła szczoteczka na końcu ssawki. Z drobinkami jakichś chipsów już tak różowo nie było... Ostatecznie użyłem pędzla z długim i dość sztywnym włosiem, a wymiecione śmieci wciągnąłem odkurzaczem - z tym sobie jakoś poradził.
Czemu nie mógł bezpośrednio z pomiędzy klawiszy klawiatury? Wydaje się że odpowiedź jest prosta - klawiatura mechaniczna. Znaczy pomiędzy powierzchnia klawisza a płytą klawiatury jest spora szczelina po prostu zbyt niskie podciśnienie nie było w stanie poradzić sobie z tym.
A tak to wyglądało w rzeczywistości - najpierw kurz i małe podkładki:
Jak widać o ile z kurzem i sierścią sobie jeszcze radzi, to podkładki M4 pozostały niewzruszone.
Dopiero zdjęcie szczotki pozwoliło je zassać do pojemnika:
Wiele lat temu (mniej więcej 15) miałem okazję pobawić się czymś podobnym do tego:
I odczucia były zbliżone. Z tym, że wówczas to cudo (nowość!) kosztowało znacznie więcej. Czy zatem można brać pod uwagę zakup tego odkurzacza z tematu?
Moim zdaniem - NIE. Po prostu szkoda pieniędzy na coś co potrafi tylko sprawiać wrażenie odkurzacza, podczas gdy w rzeczywistości nie ma siły by zebrać większych śmieci. Od razu zaznaczę, ze wśród wszystkich ofert na Aliexpress była to najtańsza oferta - więc w sumie można się było spodziewać takich wyników. Osobiście (ze względu na sierściucha) mam zamiar w najbliższym możliwym czasie (czyli - o ile nie będzie ważniejszych wydatków) pokusić się na odkurzacz tego typu, ale... ale droższy i (mam nadzieję) większej mocy.Postaram się (chyba, że mnie ktoś ubiegnie) zamieścić wówczas i relację z testów tego bardziej "prawdziwego" odkurzacza.
Póki co - Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY
