Wkrętarka Parkside z serii Rapidfire to małe, poręczne urządzenie które wyróżnia się na tle konkurencji przede wszystkim jedną cechą. Posiada wbudowany magazynek na bity 25mm. Dzięki temu ich wymiana trwa dosłownie kilka sekund, dodatkowo nie musimy nosić ze sobą dodatkowego pojemnika, czy martwić się że "końcówki" gdzieś się zgubią. Jak dla mnie jest to wręcz idealna wkrętarka do pracy w terenie kiedy spotykamy się z różnorodnością śrub, a w zasadzie ich "łbów".
Oczywiście moment obrotowy oraz prędkość nie powala, jest to wszak sprzęt zasilany jednym akumulatorem 3,6V jednak dla wielu zastosowań będzie to wystarczające. Myślę że parametry ma zbliżone do podobnej klasy konkurencji.
No tak, problem jednak w tym że nasze urządzenie odmówiło posłuszeństwa i nie działa. Nie załącza się. Nie znam jej przeszłości.
Poniżej widać wysuwany, przeźroczysty magazynek w którym umieszczamy nasze bity.
Urządzenie ładowane jest poprzez złącze USB-C. Po podpięciu ładowarki sygnalizuje pełne naładowanie, tzn. "święcą się" wszystkie pola wskaźnika stanu akumulatora. Nasz sprzęt jednak nie uruchamia się po naciśnięciu włącznika. Nie załącza się także wtedy wskaźnik naładowania. Wstępna, dosyć prosta analiza może wskazywać, że w takim przypadku problem będzie gdzieś na płytce elektronicznej, a być może sam "switch" nie działa? Z uwagi na sygnalizację pełnego naładowania możemy wnioskować że problem nie tkwi w samym akumulatorze, z kolei brak uruchamiania wskaźnika przy załączeniu sugeruje że problemem także w tym przypadku nie będzie raczej silnik (oczywiście nie możemy wykluczyć że dodatkowo nie będzie on uszkodzony). Wydawać by się mogło że tutaj mamy raczej do czynienia z usterką gdzieś na płycie, nie podawaniu napięcia na silnik.
No tak, a teraz okaże się ile warta była nasza teoria i dywagację. Na ile próba oceny usterki bez jakichkolwiek pomiarów ma sens w praktyce.
Rozbiórka wkrętarki nie jest skomplikowana, po odkręceniu 10 wkrętów dostajemy się do środka.
Niepokojące są te białe i żółte naloty, sugeruje to dostanie się wody. Miejmy nadzieje że to było tylko zawilgocenie a nie zalanie.
Wskaźnik stanu akumulatora.
Ogniwo 18650 i widoczne ślady "po kontakcie z wodą" na laminacie.
Magazynek nam tutaj ewidentnie przeszkadza. Wyciągamy go. Dodatkowo widoczne dwie blaszki, sprężynki, służące do jego zatrzaskiwania w odpowiednim miejscu także. Łatwo mogłyby się zgubić.
Użyty tutaj akumulator 18650 to "coś takiego".
Napis Grizzlly to nazwa producenta całego sprzętu. Czy on produkuje także Li-ion? Raczej wydaje mi się że inny przedsiębiorca je wytwarza a następnie umieszcza tylko odpowiedni napis. Pewności jednak nie ma i raczej trudno będzie dociec prawdy w tych produktach z kraju naszych chińskich przyjaciół.
Dodatkowo grafika wykonana dosyć mizernie. Czy ten symbol trzech strzałek nie powinien wyglądać nieco inaczej?
Nauczyłem się jednak nie oceniać "książki po okładce" więc na razie zostawiamy go w spokoju a przyjrzymy się naszej PCB, bo nie wygląda zbyt dobrze.
Jak zawsze na początku każdorazowy rozpoczynamy od odłączenia źródła zasilania, tutaj takowym jest akumulator. Przed tym zabiegiem zmierzyłem jeszcze napięcie na nim.
0,2V - akumulator "martwy"! Dlaczego zatem układ wskazywał jego pełne naładowanie po podpięciu ładowarki? Teraz trzeba przyjrzeć się płytce, możliwe że to ona powoduje błędne wskazania a nawet rozładowuje ogniwo. Widoczne ślady kontaktu z wodą mogą tylko to potwierdzać...
Tak wygląda.
Po wyczyszczeniu jednak jest dużo lepiej, być może będzie jeszcze do odratowania.
I dodatkowo widać, że po podpięciu ładowarki a bez akumulatora wskaźnik sygnalizuje jakoby pełne naładowanie.
UWAGA! W przypadku naprawy uszkodzeń wywołanych zalaniem lub jakimkolwiek dostaniem się wody, wilgoci konieczne jest w pierwszej kolejności dokładne oczyszczenie całości płytki, przeglądnięciu/poprawy wszystkich podejrzanych lutów, wymianie niepewnie wyglądających komponentów, kontroli ścieżek, połączeń, przelotek - także tych niewidocznych, pod elementami. Potem należy dokładnie przetestować czy wszystko działa prawidłowo. Tutaj mamy do czynienia z akumulatorem Li-ion więc jakakolwiek usterka dodatkowo zwiększa niebezpieczeństwo. Jeżeli uszkodzenie po takim zalaniu jest poważniejsze warto odpuścić jakąkolwiek dalszą ingerencje.
Rzut oka jeszcze na przekładnie. Nie rozbierałem jej jednak w całości, nie wygląda źle.
W wyniku dostania się wody ucierpiał jeszcze przycisk załączania. Widoczny w przedniej części laminatu poniżej przełącznika obrotów. Znajduje się pod gumowym kapturkiem.
Tak zachowuje się wkrętarka przy takim uszkodzeniu. Widać jak pod wpływem docisku przełącznika wskaźnik przygasa.
Bezwzględnie do wymiany! A laminat do wyczyszczenia.
Przy okazji sprzęt dostał mały upgrade poprzez zastosowanie nowego ogniwa 18650.
Do tego typu sprzętu konieczne jest stosowanie akumulatorów wysokoprądowych.
Na zakończenie czyścimy obudowę i wnętrze. Korozja na silnika okazała się powierzchowna.
Składamy całość. Pamiętamy o właściwym poprowadzeniu przewodów, umieszczeniu podświetlenia LED, płytki itd. Tutaj wszystko ma swoje miejsce, całość dobrze zaprojektowana.
Płytka elektroniczna, jak również sama wkrętarka zostały dobrze przetestowane. Układ ładowania, zakończenia procesu działa prawidłowo. Oczywiście musi to być sprawdzone multimetrem. Pełne naładowanie sygnalizowane jest mocniejszym świeceniem zielonego segmentu wskaźnika. Nic dodatkowo nie rozładowuje akumulatora. Problem zatem został rozwiązany.
Jak wspomniałem na początku ten model Parksida uważam za dosyć ciekawy projekt. Ja osobiście potrzebowałem czegoś takiego niewielkiego z całym magazynkiem najczęściej używanych bitów. Za dużo już ich po prostu "zawieruszyłem" w terenie a tutaj praktycznie takiej możliwości nie ma. Jeżeli pojawi się zainteresowanie tym modelem mogę zrobić dodatkowy test jak sprawuje się to maleństwo podczas pracy.
Oczywiście moment obrotowy oraz prędkość nie powala, jest to wszak sprzęt zasilany jednym akumulatorem 3,6V jednak dla wielu zastosowań będzie to wystarczające. Myślę że parametry ma zbliżone do podobnej klasy konkurencji.
No tak, problem jednak w tym że nasze urządzenie odmówiło posłuszeństwa i nie działa. Nie załącza się. Nie znam jej przeszłości.
Poniżej widać wysuwany, przeźroczysty magazynek w którym umieszczamy nasze bity.
Urządzenie ładowane jest poprzez złącze USB-C. Po podpięciu ładowarki sygnalizuje pełne naładowanie, tzn. "święcą się" wszystkie pola wskaźnika stanu akumulatora. Nasz sprzęt jednak nie uruchamia się po naciśnięciu włącznika. Nie załącza się także wtedy wskaźnik naładowania. Wstępna, dosyć prosta analiza może wskazywać, że w takim przypadku problem będzie gdzieś na płytce elektronicznej, a być może sam "switch" nie działa? Z uwagi na sygnalizację pełnego naładowania możemy wnioskować że problem nie tkwi w samym akumulatorze, z kolei brak uruchamiania wskaźnika przy załączeniu sugeruje że problemem także w tym przypadku nie będzie raczej silnik (oczywiście nie możemy wykluczyć że dodatkowo nie będzie on uszkodzony). Wydawać by się mogło że tutaj mamy raczej do czynienia z usterką gdzieś na płycie, nie podawaniu napięcia na silnik.
No tak, a teraz okaże się ile warta była nasza teoria i dywagację. Na ile próba oceny usterki bez jakichkolwiek pomiarów ma sens w praktyce.
Rozbiórka wkrętarki nie jest skomplikowana, po odkręceniu 10 wkrętów dostajemy się do środka.
Niepokojące są te białe i żółte naloty, sugeruje to dostanie się wody. Miejmy nadzieje że to było tylko zawilgocenie a nie zalanie.
Wskaźnik stanu akumulatora.
Ogniwo 18650 i widoczne ślady "po kontakcie z wodą" na laminacie.
Magazynek nam tutaj ewidentnie przeszkadza. Wyciągamy go. Dodatkowo widoczne dwie blaszki, sprężynki, służące do jego zatrzaskiwania w odpowiednim miejscu także. Łatwo mogłyby się zgubić.
Użyty tutaj akumulator 18650 to "coś takiego".
Napis Grizzlly to nazwa producenta całego sprzętu. Czy on produkuje także Li-ion? Raczej wydaje mi się że inny przedsiębiorca je wytwarza a następnie umieszcza tylko odpowiedni napis. Pewności jednak nie ma i raczej trudno będzie dociec prawdy w tych produktach z kraju naszych chińskich przyjaciół.
Jak zawsze na początku każdorazowy rozpoczynamy od odłączenia źródła zasilania, tutaj takowym jest akumulator. Przed tym zabiegiem zmierzyłem jeszcze napięcie na nim.
0,2V - akumulator "martwy"! Dlaczego zatem układ wskazywał jego pełne naładowanie po podpięciu ładowarki? Teraz trzeba przyjrzeć się płytce, możliwe że to ona powoduje błędne wskazania a nawet rozładowuje ogniwo. Widoczne ślady kontaktu z wodą mogą tylko to potwierdzać...
Tak wygląda.
Po wyczyszczeniu jednak jest dużo lepiej, być może będzie jeszcze do odratowania.
I dodatkowo widać, że po podpięciu ładowarki a bez akumulatora wskaźnik sygnalizuje jakoby pełne naładowanie.
UWAGA! W przypadku naprawy uszkodzeń wywołanych zalaniem lub jakimkolwiek dostaniem się wody, wilgoci konieczne jest w pierwszej kolejności dokładne oczyszczenie całości płytki, przeglądnięciu/poprawy wszystkich podejrzanych lutów, wymianie niepewnie wyglądających komponentów, kontroli ścieżek, połączeń, przelotek - także tych niewidocznych, pod elementami. Potem należy dokładnie przetestować czy wszystko działa prawidłowo. Tutaj mamy do czynienia z akumulatorem Li-ion więc jakakolwiek usterka dodatkowo zwiększa niebezpieczeństwo. Jeżeli uszkodzenie po takim zalaniu jest poważniejsze warto odpuścić jakąkolwiek dalszą ingerencje.
Rzut oka jeszcze na przekładnie. Nie rozbierałem jej jednak w całości, nie wygląda źle.
W wyniku dostania się wody ucierpiał jeszcze przycisk załączania. Widoczny w przedniej części laminatu poniżej przełącznika obrotów. Znajduje się pod gumowym kapturkiem.
Tak zachowuje się wkrętarka przy takim uszkodzeniu. Widać jak pod wpływem docisku przełącznika wskaźnik przygasa.
Bezwzględnie do wymiany! A laminat do wyczyszczenia.
Przy okazji sprzęt dostał mały upgrade poprzez zastosowanie nowego ogniwa 18650.
Do tego typu sprzętu konieczne jest stosowanie akumulatorów wysokoprądowych.
Na zakończenie czyścimy obudowę i wnętrze. Korozja na silnika okazała się powierzchowna.
Składamy całość. Pamiętamy o właściwym poprowadzeniu przewodów, umieszczeniu podświetlenia LED, płytki itd. Tutaj wszystko ma swoje miejsce, całość dobrze zaprojektowana.
Płytka elektroniczna, jak również sama wkrętarka zostały dobrze przetestowane. Układ ładowania, zakończenia procesu działa prawidłowo. Oczywiście musi to być sprawdzone multimetrem. Pełne naładowanie sygnalizowane jest mocniejszym świeceniem zielonego segmentu wskaźnika. Nic dodatkowo nie rozładowuje akumulatora. Problem zatem został rozwiązany.
Jak wspomniałem na początku ten model Parksida uważam za dosyć ciekawy projekt. Ja osobiście potrzebowałem czegoś takiego niewielkiego z całym magazynkiem najczęściej używanych bitów. Za dużo już ich po prostu "zawieruszyłem" w terenie a tutaj praktycznie takiej możliwości nie ma. Jeżeli pojawi się zainteresowanie tym modelem mogę zrobić dodatkowy test jak sprawuje się to maleństwo podczas pracy.
Fajne? Ranking DIY
