Kolejny "sprzęt" od Kolegi o którym wspomniałem w jednym z poprzednich tematów jest ta zabawka - wygląda podobnie do znanego z przed lat GAME BOY'a - również kolorowy ekranik, również do grania, podobnie rozmieszczone manipulatory... Co prawda zdecydowanie mniej schludna obudowa a i zestaw dostępnych gier (nie "reformowalnych") jakiś jakby inny? Zgadza się. To praktycznie to samo co znany onegdaj "komputer" do grania podłączany do telewizora typu "PEGASUS" czy kilkanaście do niej podobnych, tyle że bez możliwości stosowania kartridży - wszystkie najbardziej wówczas znane gry są w niej już na stałe.
Zabawka naprawdę działa - jak pisałem wyżej nie jest to szczyt technologii zastosowania tworzyw sztucznych (obudowa niezbyt idealnie wykonana, nieprecyzyjne otwory, sama powierzchnia i ogólnie plastik nie jest najwyższej jakości) to jednak da się grać - mało tego można podłączyć nią do TV (o ile ma gniazdo RCA do podłączenia video plus jednego/dwóch audio). Niestety - raczej nada się do TV o niezbyt dużej przekątnej - długość kabla dostarczanego wraz z konsoletą jest poważnym ograniczeniem. Oczywiście zabawka posiada możliwość ładowania akumulatora z dostarczanego w komplecie kabelka USB, a zastosowany akumulator to... typowy akumulator z jednego z popularniejszego swego czasu modelu telefonu... (pisałem gdzieś już o oszczędzaniu chińczyków? Tu mamy kolejny przykład - spadła liczba kupowanych baterii do przestarzałych już modeli telefonu? Dajmy baterii drugie życie...)
Na pewno do grania na tej konsolce trzeba mieć dobry wzrok (o ile nie możemy skorzystać z TV), bo postacie na tym małym ekraniku - mimo że bardzo wyraźnym - są naprawdę maleńkie...
Zanim jednak pokażę kilka zdjęć (i nawet filmik !) obrazujących sam ekran i działanie samego urządzonka, kilka fotek ogólnych:
Zabawka zapakowana była w dość przeciętnej urody pudełeczko:
A na nim obraz zapakowanej w nim zabawki oraz skrótowa instrukcja.
Wewnątrz na foliowej wyprasce wszystko co potrzebne do zabawy - instrukcja (ciut bardziej rozbudowana od tej na pudełku), kabelek do ładowarki, karabelek do połączenia z TV oraz clou tego tematu - GAME BOX (niby tylko niewielka zmiana a analogia została przemycona bezbłędnie...).
Oczywiście - nie byłbym sobą, gdybym nie zajrzał do wnętrza. Odkręcamy więc kilka plastowkrętów delikatnie zdejmujemy dolną połówkę i...
...I w sumie nic nadzwyczajnego: Dolna część z pojemnikiem na baterie, a w górnej przykręconej na kolejny plastowkręt płytka drukowana z wystającym tylko gniazdem połączeniowym baterii.
A właśnie! Bateria! Jak pisałem; Typowa bateria z Nokii zamykana (na zatrzask w klapce) wewnątrz specjalnie wykonanego zagłębienia w dolnej części obudowy:
Po odkręceniu ostatniej śrubki możemy obejrzeć samą płytkę:
Dwa układy scalone ( w tym jeden do sterowania wyświetlaczem), jeden w formie "kleksa" Plus kilkanaście dyskretnych maleństw SMD oraz ekranik połączony elastyczną taśmą z płytką główną. Stopień upakowania - przeciętny....
...tak sobie teraz poprzypominam swojego protoplastę tej zabawki i dochodzę do wniosku, że i tam również nic ciekawego w środku konsolety nie było...
Na powierzchni płytki "plaski" kontaktowe a w otworach przedniej części obudowy klawisze z gumkami przewodzącymi - jak w pilotach - ot i wszystko...
Ach... oczywiście! Jeszcze instrukcja:
Całość sprawia wrażenie "zabawki jednego sezonu" - czegoś co ma się szybko znudzić/zepsuć a więc i nie ma sensu za bardzo się przykładać do takich szczegółów jak estetycznie wykonanie obudowy, czy szczegółowa instrukcja...ale co w sumie chcieć więcej za takie pieniądze? W dodatku - nie okłamujmy się - mimo lokalnej mody na tego typu zabawki większość gier w niej zainstalowanych jest bardzo do siebie podobna, w dodatku część z nich jest powtórzeniem wręcz 1;1 jakiejś innej. Nie można więc długo utrzymywać stałego poziomu fascynacji - ot miesiąc, dwa i koniec. Oczywiście - piszę na podstawie własnych doświadczeń (z GAME BOX'em i Pegasusem) - może ktoś inny będzie mieć inne zdanie na ten temat - w sumie nie ma problemu; mimo wykonania o ... średniej jakości powinna wytrzymać dłużej. Baterię można ładować a nawet w razie potrzeby (gdy padnie ze starości) wymienić bez większego problemu. Jedyne o co można się martwić to same gumki przewodzące - ale ostatecznie można zawsze wymienić wklejając nowe.
Nic to. Idźmy dalej:
Zabawka posiada wbudowany głośniczek i mimo jego wielkości (jakieś 1,5 cm średnicy...?) naprawdę można ustawić głośność (dźwięki oryginalne jak i gry z Pegasusa!) na poziomie takim, że żona (mama, siostra, teściowa) zareaguje na pewno. Zachowując jednocześnie w miarę niezniekształcony sygnał - zapewne dzięki temu, że dźwięki są jakie są (były) - uproszczone do maksimum, i mało wyrafinowane. Ot, takie plumkanie ilustrujące samą grę; nic więcej.
Ekran - mimo, że stanowi praktycznie 1/2 powierzchni płyty czołowej obudowy, to jednak ze względu na sama konstrukcję (niezwykle uproszczoną - jak w oryginale) plansz obrazu w pewnych momentach staje się nieczytelny - nie ze względu na rozdzielczość samego ekraniku, ta wbrew pozorom wcale nie jest taka mizerna jak reszta, ale ze względu na sam "materiał" gry. W oryginale Pegasus musiał być podłączony do TV, a ten miał co najmniej 16 cali przekątnej ekranu - tu przy zachowaniu proporcji obrazu sam ekran jest wielokrotnie mniejszy - nic więc dziwnego w tym, ze - jak pisałem - w pewnych momentach naprawdę trzeba wytężyć wzrok by zauważyć naszego bohatera na tle wybuchów w tle na przykład.
Nie bez przyczyny producent wyposażył konsolkę w gniazdo wyjściowe (mini jack) i stosowny przewód połączeniowy do TV...
Kilka zdjęć ilustrujących szczegóły na ekranie (przepraszam z góry za odblaski od oświetlenia zewnętrznego - naprawdę trudno było znaleźć pozycję aparatu trzymanego jedną ręką by tych odbić nie było):
No i na koniec obiecany filmik z moimi wysiłkami by przypomnieć sobie zasady działania postaci w Mario bros...
Czy można polecić taką zabawkę? To już każdy musi sam zdecydować. Jak dla mnie jest to taki chwilowy powrót do czasów młodości (no, w każdym razie młodszy byłem na pewno) - bez wodotrysków skomplikowanych scenariuszy itp. Łatwo przy tym oderwać się na chwilę od rzeczywistości, a proste konstrukcje samych postaci i scenariusza gier wywołują uśmiech... i nie jest to ironia a taki uśmieszek melancholijny.... był wtedy człowiek młody (młodszy...) i jakby problemy mniejsze... Oj, chyba zbyt osobiste wspomnienia mi się odezwały - czy Wasze będą podobne? Sami sprawdzicie jeśli zdecydujecie się na zakup.
Pozdrawiam i miłej zabawy życzę.
Fajne? Ranking DIY
