Bohater tego tematu to przyrząd ułatwiający pracę serwisanta TV ze szczególnym uwzględnieniem tych z podświetlaniem LED.
Często się zdarza, że trafia do naprawy TV albo z brakiem całkowitym podświetlenia matrycy lub z niepełnym, gdzie część ekranu wyraźnie się różni jasnością od reszty. Rozbieramy pacjenta i... i wypadałoby sprawdzić gdzie leży przyczyna. Powodów jest kilka - od uszkodzenia inwertera po spaloną jedną diodę. Na pojedynczej listwie (zwłaszcza przy podświetlaniu krawędziowym) LED'ów jest .... dużo. Sprawdzenie pojedynczo każdej z nich jest dość kłopotliwe i zajmować może naprawdę sporo czasu. Ten czas można zauważalnie skrócić używając urządzonka z tematu.
Teoretycznie wystarczy jakikolwiek zasilacz stałopradowy i już można przystąpić do testów. Niestety - czasem ilość LED połączonych szeregowo przekracza możliwości napięciowe prostego zasilacz tego typu i wracamy do punktu wyjścia - czyli sprawdzanie po fragmentach każdej z listwy. Tematyczny przyrząd umożliwia zasilanie każdej listwy w której spadek napięcia na wszystkich (lub segmencie) LED nie przekracza 300V. W przybliżeniu można więc zasilić całą listwę ze 100 LED na pokładzie (o ile są one wszystkie połączone w szereg).
Paczkę wraz z zawartością otrzymałem do testów od znanego już większości Czytelników mojego Kolegi. Sama paczka - mało efektowna - zwykły karton a w niej zabezpieczony folią bąbelkową tester plus dwa przewody zakończone igłowymi sondami.
Po wypakowaniu wygląda wszystko jak na forto wyżej. Przyjrzyjmy się dokładniej:
I tu ciekawostka; Według zamieszczonych na panelu górnym informacji zasilacz dostarcza dwa napięcia - jedno od 0 do 19V, a drugie od 0 do aż 300V. Nie ma natomiast widocznego żadnego przełącznika... Ponadto z informacji na panelu możemy się domyślić, że zasilacz jest zbudowany jako impulsowy (szeroki zakres napięć zasilania) i nie ma żadnej wartości max prądu... to ostatnie można zrozumieć - ostatecznie w znamienitej większości LED używane w TV do podświetlania są to diody średniej (1-3W) mocy, a więc prąd nominalny przekracza dla nich 20mA. Nie mniej jednak mamy prócz wyświetlacza ustawionego napięcia także i wyświetlany prąd płynący w obwodzie badanej listwy i jest to zawsze 20mA. Czemu? Wyjaśnienie w pierwszym filmiku, gdzie pokazałem test LED małej mocy (popularne LED mają nominalnie max 20mA) - Do sprawdzania pasków z TV wystarczy, a przy okazji nie oślepniemy podczas testów... (naprawdę te kilkanaście LED zasilanych z 20mA daje duuuuużo światła...)
Po kilku próbach okazuje się, ze zasilacz mimo swej teoretycznej prostoty jest całkiem sprytny: Przede wszystkim "sprawdza" sobie sam jakie napięcie ma ustawić na wyjściu aby nie przekroczyć zadanego prądu (tych 20mA). W zależności od potrzeb może być to właśnie do 19V albo - przy większej ilości diod 300V maksymalnie. Sprytne, bo jeśłi mamy do czynienia z pojedynczą diodą 300V jest nam niepotrzebne i zupełnie bez sensu zwiększa ilość start na zasilaniu - przynajmniej tak rozumuję - ostatecznie jakoś powód dwóch podzakresów być musi.
Nie ma też możliwości zmiany prądu płynącego przez obciążenie - niezależnie od ilości LED jest to zawsze 20mA. Poniżej wynik po zwarciu sond :
W sumie - wystarcza, a nawet lepiej, bo jeśłi sprawdzamy listwę wymontowaną zbędne jest ustawianie większego prądu - chociażby ze względu na ilość ciepła jakie musiałoby zostać od listwy odprowadzone. Ponadto te 20mA jest wystarczającym prądem do sprawdzania kondycji testowanych LED - można łatwo zauważyć różnice w jasności czy barwie (często "wypalone diody zaczynają świecić fioletem - nic w tym dziwnego ponieważ struktura właśnie świeci w zakresie ultrafioletu a dopiero luminofor "zamienia" to światło na białe. Mając zapalony szereg LED bez problemu możemy zauważyć różnicę w obu tych przypadkach.
Wnętrze...
Nic specjalnego. Przyznam się, ze nawet nie analizowałem działania tego zasilacza - po pierwsze nie jest ważne JAK działa - ważne, że działa i ważne że działa poprawnie
Płytka wydaje się być zaprojektowana zgodnie ze sztuką - część zasilania sieciowego jest oddzielona od strony wtórnej nie tylko poprzez odstępy pomiędzy ścieżkami, ale i są wyfrezowane w płytce rowki - co ma za zadanie wyeliminować możliwość przebicia "po laminacie". Poza tym - całość niezwykle prosta bez zbędnych wodotrysków... no może poza tym amperomierzem; ostatecznie i tak zawsze pokazuje 20mA...
Specjalnie do testów nabyłem listwę od podświetlania krawędziowego i na niej możemy zobaczyć zasadę działania urządzenia. Przy okazji - proszę zwrócić uwagę na to w jaki sposób zapalają się LED'y. Powinno to dać odpowiedź w jaki sposób zasilacz uznaje jakie napięcie musi podać...
Dziękuję za uwagę, a decyzję o przydatności pokazanego testera pozostawiam Wam.
Fajne? Ranking DIY
