logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

398216 Usunięty 29 Lip 2023 17:42 1974 5
  • Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż


    Z powyższej aukcji postanowiłem zakupić zestaw DiY i sprawdzić co to jest warte.
    Po ok. 2 tygodniach przesyłka dotarła - ładnie zapakowana w karton

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż


    Wewnątrz schludnie zabezpieczone głośniki i obudowy (poliwęglan to raczej nie jest bardziej bezbarwny ABS lub polistyren - chyba) oraz dwie paczuszki z elementami oraz potrzebnymi do połączenia wszystkiego razem kabelkami.

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    Prócz powyższych w paczce była również instrukcja - i tu kolejny plus dla sprzedawcy, bo wszystko dobrze przedstawione - włącznie ze schematem, na kolorowej, sporej wielkości kartce.

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    Tak przejrzysta instrukcja pozwala nawet początkującemu zrozumienie schematu i powinna zdecydowanie ułatwić montaż - z jednym zastrzeżeniem, ale o tym potem.

    Załączone płytki (mimo 90% zgodności pomiędzy sobą) są jednak różne - jedna z nich ma zdecydowanie więcej pól do podłączenia przewodów łączeniowych. Nie ma to dużego znaczenia w samym montażu, nie mniej jednak warto pamiętać, że jedna "kolumienka" (zdrobnienie, bo wielkość iście miniaturowa - 6x6x6 cm) jest inna. Pomoże to podczas przygotowywania przewodów oraz pozwoli określić kolejność składania gotowej płytki do obudowy - ta z wieloma przewodami powinna być montowana jako pierwsza - mniej problemów podczas montażu drugiej (tylko jeden przewód będzie nam przeszkadzał ;) ).
    Płytki bardzo czytelnie opisane, wszystkie elementy są oznaczone co do wartości - nawet nie potrzeba schematu aby polutować je poprawnie

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    Początkujący może sobie wszystkie elementy rozłożyć tak, by łatwo było odnaleźć potrzebne części i przy okazji ułatwi to zrozumienie montażu mechanicznego.

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    Montaż.

    Montaż należy rozpocząć od lutowania układu SMD - wzmacniacza mocy (no, trochę za dużo powiedziane - wedle DS ta kostka ma zaledwie jeden z kawałkiem wata...)
    W tym celu cynujemy na płytce pada pierwszej nogi ( wystarczy odrobina cyny)
    i ustawiamy układ tak, by jego nóżki ustawione były w połowie padów po obu stronach. Uwaga ! Pierwsza noga jest oznaczona na układzie scalonym maleńkim okrągłym wgłębieniem - musi być więc ułożona po stronie z narysowanym na płytce wycięciem. W razie wątpliwości dobrze jest się zapoznać z systemem numeracji nóg układów scalonych. W skrócie patrząc na układ (ustawiony na płytce nogami do dołu) z góry liczymy nóżki "od kropki" (pierwsza nóżka) w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara.
    W którą stronę obracają się wskazówki zegara trzeba zapytać rodziców lub dziadków... W dobie telefonów czy komputerów coraz mniej używa się tego określenia, a jednak, jak się okazało, jest ono bardzo przydatne... ;)

    Lutujemy :
    Przytrzymujemy delikatnie układ, żeby nam się nie poruszył i ostrym grotem rozgrzewamy cynę aż się stopi i noga "osiądzie" na powierzchni ścieżki.
    Sprawdzamy czy nic się nie przesunęło i ew. poprawiamy (oczywiście po stopieniu cyny), i dopiero gdy wszystko jest równiutko - lutujemy po kolei kolejne nóżki. Należy przy tym uważać by nie przesunąć układu grotem lutownicy! Wystarczy lekko docisnąć grot do nóżki i do nóżki podać drugą ręką odrobinę cyny. Jak tylko się rozpuści odejmujemy drut cynowy i zaraz potem lutownicę. Sprawdzamy jakość lutu (powinien być gładki lekko wypukły - niezbyt gruby!). Gdy jest OK, lutujemy kolejne nóżki. W ten sposób nie potrzebujemy żadnych specjalistycznych narządzi - wystarczy odrobina wprawy i ... spokojne ręce (niestety w moim wypadku - zanik mięśni - nie jest to możliwe, stąd też i luty nie do końca wzorcowe; za co przepraszam).

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    W razie kłopotów (np. za duża kropla cyny lub zwarte nogi) należy usunąć nadmiar cyny plecionką (do kupienia w każdy sklepie z elementami elektronicznymi) lub pomóc sobie topnikiem - może być nawet zwykła kalafonia. Zalecana grubość drutu cynowego to 0,7mm - do tego rozmiaru układów smd jest chyba najodpowiedniejszy. Można oczywiście i cieńszym (0.5mm), ale wówczas musimy mieć dwa rozmiary/grubości cyny - do lutowania elementów przewlekanych najodpowiedniejsza jest właśnie 0.7 do max 1mm).
    Starajmy się lutować szybko - lutowanie jednej nóżki nie powinno trwać dłużej niż 1 sekunda (wbrew pozorom to dużo czasu) - po uzyskaniu wprawy i opanowaniu lutownicy (sposób trzymania, docisku, temperatura grota) ten czas będzie jeszcze krótszy... :)

    Dalsze elementy jakie lutujemy powinny być najmniej wystające ponad powierzchnię płytki - ułatwi nam to montaż i lutowanie - płytka po odwróceniu nóżkami do góry nie będzie nam się chwiać - tu dobra rada - podłoże na którym lutujemy dobrze jeśli jest niezbyt śliskie. Nie bez powodu na rynku pokazały się specjalne maty z gumy silikonowej (najczęściej niebieskie) dodatkowo od razu z "korytkami" na śrubki, drobne elementy itp. W moim wypadku zamiast płacić kupę kasy za taką matę w sklepie z artykułami do domu kupiłem za kilkanaście zł. ...stolnicę silikonową. :) Efekt równie dobry - powierzchnia uniemożliwia swobodne przesuwanie płytki a ponadto silikon chroni powierzchnię biurka przed wypalonymi cętkami od cyny czy topnika. Jedyny minus - brak złącza do podłączenia uziemienia i opaski na rękę (podczas lutowania szczególnie wrażliwych na wyładowania elektrostatyczne elementów niezbędne!). Nam jednak - przy korzystaniu z elementów przewlekanych i układów realizowanych na "normalnych" półprzewodnikach (nie na polowych) takie zabezpieczenia są zbędne. Oczywiście gdyby ktoś planował przejść z przewlekanych na smd - trzeba będzie pomyśleć o takiej specjalnej macie.

    Tak więc - "najniższe" w naszym wypadku będą rezystory - sprawdzamy ich wartość przed montażem - jeśli nie mamy wykutego na blachę systemu kodu kolorów oznaczającego wartość lub gdy mamy wątpliwość co do poprawności odczytania kolorów - lepiej wspomóc się miernikiem. Czasem trafiają się rezystory o kolorach wyblakłych, co do których można mieć wątpliwość czy to np. zielony czy niebieski...

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    Po wlutowaniu rezystorów, czas na kolejne - wyższe. Tu kolejna uwaga - bieguny ujemne kondensatorów elektrolitycznych na płytce oznaczone są polem zakreskowanym, z wyraźnie zaznaczoną kropką od strony minusa lub po prostu oznaczonymi symbolami "-".
    Żeby element nam nie wypadł po odwróceniu płytki do lutowania dobrze jest lekko(!!!) odchylić nóżki na zewnątrz. Nie radzę zaginać bardziej niż to konieczne - gdyby przyszło nam taki element wymienić... sami na siebie będziecie źli. Można zniszczyć grot lub zerwać ścieżkę... a lepiej nie ryzykować. Polutowane nogi odcinamy ostrymi cążkami do cięcia nóżek najlepiej na równi z cyną (nie ścieżką!) ew. z pół milimetrowym (nie więcej) zapasem.

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    OK> Jedna z głowy, można się zabierać za drugą. Oczywiscie zaczynamy od układu scalonego SMD - tym razem ręce mniej drżały i luty wyszły poprawniej. Może ciut za dużo jeszcze cyny, ale... może być.

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    Po zakończeniu lutowania elementów czas zająć się montażem mechanicznym.
    Wyjaśniło się w jakim celu zamieszczone zostały tulejki plastikowe i dwa rodzaje plastowkrętów; te z dużymi łebkami służą wraz z tulejkami do przykręcenia głośniczków. I tu zgrzyt numer 1... Plastik jest... kruchy. Na tyle, że podczas skręcania (szczególnie właśnie przy dokręcaniu głośników) potrafi chrupnąć i... mocowania nie ma. Klejenie nie wchodzi w grę - albo zniszczymy plastik nieodpowiednim klejem (zmatowienie na pewno wystąpi od klejów typu "Kropelka" i wielu z rozpuszczalnikami organicznymi na bazie toluenu i pochodnych ) - na gorąco również będzie brzydko, a cała atrakcja tych głośniczków to właśnie przezroczysta obudowa... W moim wypadku (lata doświadczenia) udało mi się uniknąć takich niespodzianek, poza jednym słupkiem, który mimo delikatnego dokręcania pękł...
    Udało mi się jednak o tyle, ze odłupany fragment nie był duży i dał się wcisnąć w tulejkę dociskającą kosz głośnika do czoła obudowy. Oczywiście dokręcenie tej śrubki było co najwyżej "dla wyglądu" nie żeby trzymało, chociaż w minimalnym stopniu docisnęło kosz głośnika. Ogólnie biorąc ten fragment całej zabawy z montażem jest najmniej przyjemny. W razie gdyby jednak coś nam odskoczyło, pękło i dokręcić się nie dało, możemy użyć ... lutownicy. Ustawiona na ok. 200*C i z założonym grotem specjalnie do tego celu (nie radzę używać tych do lutowania - raz że resztka cyny - a będzie zawsze - zanieczyści plastik, a dwa że część plastiku spali się na samej powierzchni grota na węgiel i jego oczyszczenie z tego nagaru będzie wysoce uciążliwe. Ja w każdym razie do takiego "spawania" plastiku używam specjalnie do tego przeznaczonego grota. Plastiki typu ABS. polistyren i podobne termoplastyczne dają się w ten sposób "przetopić" a przy wprawie można uzyskać nawet całkiem estetyczne połączenie. (podpatrzone w zakładzie spawającym plastikowe zderzaki samochodowe - tam prócz takich "lutownic" używa się też specjalnych narzędzi wtapiających w plastik odpowiednio powycinane druty stalowe - wzmacniające pęknięcie).
    Całość po złożeniu wygląda ... ciekawie.
    Zwłaszcza płytka z elementami która nadaje obudowie bardzo techniczny i tajemniczy (dla laika rzecz jasna) wygląd.
    Tu kolejny zgrzyt - osobiście nie lubię migających niebieskich ledów. W tym wypadku jednak producent wymyślił sobie że da takie wszystkie poza ostatnimi - te na szczęście czerwone. No i niestety - po pierwszym włączeniu szybko rozebrałem obie obudowy, wyciągnąłem (też przykręcone do tylnych ścianek plastowkrętami ale nieco cieńszymi, bo nic nie pękło) płytki i wymieniłem część LED'ów tak by przypominały chociaż (pierwszą niebieską zostawiłem) typowe wskaźniki poziomu sygnału. Tak czy inaczej nie jest to ani wskaźnik (czułość można wyregulować potencjometrem montażowym), ani migotka w stylu iluminofonia - ot takie coś pośrednie; jak ktoś lubi, może zostawić, jak nie może w ogóle nie lutować diod ani sterującego nimi scalaka - pozostanie jednak puste miejsce na płytce - ostatecznie więc postanowiłem pozostawić je , tyle że w nieco większej ilości kolorów.

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    Zasilanie jest podawane poprzez kabelek zakończony wtyczką USB. Wydajność zasilacza okazała się niewystarczająca i przy większych głośnościach pierwsze LED (niebieskie) obu wyświetlaczy ... przygasały. Ponieważ - jak wyżej wspominałem - nie za bardzo lubię niebieskiego migania - dało to w sumie ciekawy efekt. Nie drażniący (mnie) aż tak. Możliwe też, że to przygasanie było wynikiem łącznej sumy spadków napięć na LED'ach - przyznam, ze nie zapamiętałem jak to się zachowywało z samymi niebieskimi LED - efekt odstręczający od niebieskich migotek był tak duży, że wyłączyłem zanim jeszcze zdążyłem się dokładniej przyjrzeć.

    A jak to gra? W końcu głośniki grać przede wszystkim powinny...?

    No cóż... Rewelacji nie ma i wiedziałem o tym od początku - ostatecznie głośniczek średnicy ok. 5 cm NIE MA PRAWA grać dobrze, ale... ale w porównaniu do najtańszych fabrycznych głośników (z podanymi na pudełkach kosmicznymi mocami i niezwykle szerokim pasmem przenoszenia) - wcale nie jest najgorzej. Wręcz zaryzykowałbym stwierdzenie, że jeszcze kilka lat temu można było kupić dużo gorsze... :)

    Oczywiście - od samego początku zdawałem sobie sprawę ze nie będzie to żaden cud, wręcz nastawiłem się na coś w rodzaju "szczekaczki" bez góry i całkowicie bez dołu. Jednak to co usłyszałem po pierwszym włączeniu zaskoczyło mnie pozytywnie - naprawdę nie jest najgorzej. Na pewno grają lepiej niż głośniki wmontowane w laptop, czasem nawet niektóre modele telewizorów graja gorzej...
    W sumie kupiłem te głośniczki z ciekawości i zabawy - w moim wypadku zajęcie rąk takimi czynnościami ma charakter leczniczy. Poza tym lubię czasem zrobić coś głupiego - bez sensu, a w każdym razie bez potrzeby wykorzystania. Dla samego zrobienia. Powiem że nie zawiodłem się. Mimo że do komputera używam najczęściej słuchawek (co by nie przeszkadzać słuchaniu radia lub oglądania TV) lub mini sound-bara (też chińszczyzna tyle że ładnie wygląda i gra), to myślę, że od czasu do czasu skorzystam i z tych kolumienek... aktywnych... :) można sobie przynajmniej humor poprawić...

    Tyle moich spostrzeżeń - wiem, ze dźwięk nagrany telefonem i w dodatku przesłany potem i odtworzony na nieznanym sprzęcie nie odda wiernie ani brzmienia, ani pasma, nie mniej jednak - jako ciekawostkę - zamieszczam próbkę:



    Przyznam się, że w realu to gra dużo lepiej. Jest więcej wysokich a dół nie brzmi jak kopane pudło po butach... Tak więc proszę się nie sugerować powyższą próbką - ot - pokazuje co najwyzej że gra... ;)

    Obie kolumienki razem :

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    i kilka skanów z instrukcji:

    Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż Recenzja zestawu DiY mini głośników aktywnych - zawartość, instrukcja i montaż

    Na deser jeszcze jeden (króciutki) filmik obrazujący współpracę kolumienek z radiem, które to będzie tematem jednego z kolejnych artykułów;






    Podsumowując - na wakacje dla początkującego elektronika - jak znalazł...
    Pozdrawiam.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Offline 
  • #2 20673704
    TechEkspert
    Redaktor
    Takie małe "pierdziawki" a grają całkiem dobrze. Czy to kwestia wykorzystania odpowiedniego magnesu, konstrukcji membrany, zawieszenia, układu magnetycznego?

    "Za moich czasów" głośnik takich wymiarów był głośnikiem typowo radiowym ze środkiem pasma i podanie zbyt dużej mocy kończyło się trzaskami lub nawet uszkodzeniem. W późniejszym czasie pojawiły się jeszcze gorsze płaskie wersje z plastikową membraną, które przenosiły drażniące wysokie tony i np. nad wodą, na plaży, w lesie było słychać skrzeczenie takich głośniczków w miniaturowych odbiornikach FM.

    P.S. RDC? :)
  • #3 20673751
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    TechEkspert napisał:
    Czy to kwestia wykorzystania odpowiedniego magnesu, konstrukcji membrany, zawieszenia, układu magnetycznego?
    Mała sztywna membrana zapewnia dużą ilość częstotliwości średnich i wysokich. Z basem jest taka zależność, że "albo amplituda albo powierzchnia" - w domyśle ma być duża. Duża membrana to to nie jest- zostaje więc duża amplituda. Jak na głośniczek o tak małych wymiarach amplituda jest dość spora i daje to trochę więcej basu niz by można było sądzić po tak małej średnicy głośnika.
    Oczywiście - nie jest to żaden ósmy cud świata - po prostu wykorzystanie praw fizyki. W dodatku w chińskim wykonaniu - a więc z wykorzystaniem tanich materiałów i zrobione jak najmniejszym kosztem (wykorzystując typowe elementy) - gdyby się przyjrzeć można by zapewne znaleźć w innych głośnikach z tamtego obszaru takich samych koszy, magnesów... :)
    W sumie jest tak jak pisałem - miałem dokładnie takie odczucia jak piszesz - bardziej można by się spodziewać brzmienia Kolibra, czy DANY niż takiego jakie oferują te maleństwa. Myślę, że w kwestii basu można by jeszcze coś poprawić - np. wypełniając obudowę watą mineralną (w poszewce, żeby nie dotykała membrany). Nie miałem niestety na podorędziu nic takiego, więc póki co zostanie jak jest.
    TechEkspert napisał:
    które przenosiły drażniące wysokie tony i np. nad wodą, na plaży, w lesie było słychać skrzeczenie takich głośniczków w miniaturowych odbiornikach FM.
    Pomijając już kulturę (a raczej jej brak) to w tym wypadku nie można się spodziewać żeby było znacząco lepiej. Na dużych przestrzeniach bas zanika pierwszy. Zjawisko znane np. z głośników samochodowych, które w kabinie "poldka" robią niezły hałas z dużą ilością "basu" (a raczej dużą zmianą ciśnienia w rytmie muzyki), podczas gdy w mieszkaniu, nawet niewielkim pokoiku, zaczynają "pukać" plastikowym basem.
  • #4 20674726
    James596
    Poziom 26  
    No chyba, że takie głośniczki (modele z odpowiednio dużą amplituda wychylenia) zostaną połączone z membraną bierną. Patrząc na to, jak potrafią grać niektóre niewielkie przecież głośniki bluetooth, można się nieźle zdziwić. Oczywiście do pewnej głośności, bo mała średnica i duża amplituda to niewielka skuteczność. Sam mam taki głośnik i przy dobrym ustawieniu potrafi bardzo zaskoczyć bogatą barwą w zakresie dołu pasma.
  • #5 20674761
    ArturAVS
    Moderator
    James596 napisał:
    Patrząc na to, jak potrafią grać niektóre niewielkie przecież głośniki bluetooth, można się nieźle zdziwić.

    W tym przypadku, podobnie jak we wszelkiej maści soundbar'ach cały wic polega na odpowiedniej obróbce sygnału przez DSP (nawet najprostsze). Kilka dobrych lat temu dostałem "na części" laptopa Toshiba z głośnikami Harman-Kardon, pomimo mikroskopijnych wręcz rozmiarów (średnica około 1") brzmiało to zaskakująco dobrze. Ponieważ lubię solidną dawkę decybeli przy dobrym brzmieniu, to po około trzech miesiącach wbudowane głośniki "wypluły" membrany. Po prostu nie były zaprojektowane do dłuższej pracy z dużą amplitudą wychyleń membrany, ta mimo tego iż była mylarowa i bardzo sztywna, w końcu oderwała się od cewek. Po jakimś czasie kolega od którego dostałem tego laptopa przywiózł mi aktywne głośniki (marki ani modelu nie pamiętam), same głośniki były bardzo podobne do tych prezentowanych w artykule, do sprawdzenia. Okazało się, że do kompletu brakowało jedynie kabla miniJack 3,5mm<->miniJack 3,5mm. Te również brzmiały bardzo przyzwoicie mimo swych niewielkich gabarytów. Nic jednak nie zastąpi pełnowymiarowych głośników, jest brzmienie i jest moc...
  • #6 20675079
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Tu Koledzy poruszyli niezwykle ciekawe zagadnienia.
    Co do efektywności - oczywiście maleje ona wraz z próbą wyciśnięcia szerszego zakresu w okolicy niskich częstotliwości. To normalne i wynika po części z tego co pisałem wyżej: "albo amplituda albo powierzchnia". Pośrednio, bo aby uzyskać większe amplitudy drgań (a jednocześnie nie zwiększać zniekształceń ) cewka drgająca musi być dłuższa - tak by nawet przy maksymalnym wychyleniu nadal mieścił się w polu magnetycznym taki sam jej fragment. Bez tego (przy zbyt krótkiej cewce w stosunku do szerokości szczeliny magnetycznej - najsilniejszego pola magnetycznego) wraz ze wzrostem amplitudy zmniejsza się siła przyłożona na membranę i powstaje coś w rodzaju kompresji - z tym że obarczonej dużymi zniekształceniami. To zjawisko występuje w każdym głośniku z którego chcemy wycisnąć więcej niż on może z siebie wydać.
    Z kolei DSP a raczej procesor psychoakustyczny, to coś co zawitało przede wszystkim w sprzęcie wyższej klasy ale nie na tyle, by "iść na całość" a raczej szukając "obejścia" problemu o jakim wyżej było.
    Taki procesor psychoakustyczny oszukuje więc nasz słuch w ciekawy sposób; po prostu dodaje do sygnału basu (powiedzmy 50Hz) częstotliwości nad-harmoniczne, a sygnał podstawowy (te 50Hz) wycisza tak, by nie spowodować uszkodzenia membrany wskutek zbyt dużej amplitudy. Mózg słyszy częstotliwości, które zawsze kojarzył z częstotliwością podstawową i niejako "dopisuje sobie" resztę - tę częstotliwość podstawową. A ponieważ pierwsza nad harmoniczna to 100Hz do jej wyemitowania nie potrzeba tak wielkich amplitud jak dla 50Hz - oczywiście cały patent tego pomysłu polega na odpowiednich proporcjach "dodanych" częstotliwości. Jest to więc nic innego jak oszustwo - jak się okazuje człowieka łatwo jest oszukać...- ale dające praktycznie efekt taki jakby naprawdę te 50Hz było w sygnale obecne w odpowiedniej ilości.
    Osobiście miałem okazję przekonać się jak bardzo prawdziwie taki bas brzmi - kolega przyniósł do naprawy coś w rodzaju obecnych "głośników przenośnych" (w cudzysłowie, ponieważ było to jeszcze przed eksplozją takich samogajów) można było ustawić radio UKF, BT i wejście typu AUX - po kablu. Całość miała wielkość etui na okulary z dwoma głośnikami średnicy pięciozłotówek każdy. Oczywiście można było sobie wyobrazić jak brzmi takiej wielkości głośnik - szczęki opadły, gdy włączył to cacko - naprawdę miało się wrażenie jakbyśmy słuchali (pół serwisu się zbiegło posłuchać) co najmniej monitorów z 20" głośnikiem.
    Pierwsze układy spełniające ten efekt były (w porównaniu do obecnych możliwości) ogromne - procesor taki zajmował obudowę "mini RACK" - dziś sam program wbudowywany jest już w część programu odpowiedzialnego za obróbkę klasyczną dźwięku - wzmocnienie, barwę, balans... I najczęściej stosowany jest we współczesnych TV - których płaskie obudowy wymuszają stosowanie jak najmniejszych głośników.
    Niestety - jest to jednak oszustwo i po jakimś czasie (różnym w zależności od wyrobionego słuchu) zaczyna nas drażnić nienaturalność tego brzmienia. No i jak pisałem - samo ukształtowanie pasma i procenty dodanych nad-harmonicznych muszą być niezwykle dokładnie dopasowane do konkretnej obudowy i głośnika w niej zainstalowanego. Z tego względu taki procesor możemy znaleźć w sprzęcie o dużych seriach produkcyjnych. W pozostałym sprzęcie efekt uzyskiwany jest różnie - albo np. dużą ilością małych głośników, albo specjalnym "efektownym" strojeniem elementów rezonansowych, albo samym ukształtowaniem charakterystyki częstotliwościowej (opisywałem namiastkę czegoś w tym rodzaju na bazie układu scalonego BBE - serii specjalizującej się w takich układach.
    Niestety, ale jednak prawdziwy, dobry "mięsisty" i dynamiczny bas będzie domeną tylko dużych głośników...
REKLAMA