A po co aż tak komplikować prostą sprawę? Moim zdaniem masz trzy zdecydowanie prostsze rozwiązania:
- doprowadzić osobny przewód zasilający ładowarkę. Skoro to gniazdo ma służyć wyłącznie do używania ładowarki w czasie jady, to prąd jest tam niewielki i wcale nie trzeba w tym celu wykorzystywać akurat gniazda zapalniczki w bagażniku.
- przełączyć gniazdo zapalniczki w bagażniku pod dowolny obwód włączany razem z zapłonem. Pracy niewiele, a ingerencja w instalację jest stosunkowo niewielka.
- wykonać sterowanie tego gniazda za pomocą przekaźnika, wyzwalanego z dowolnego obwodu załączanego zapłonem.
Oczywiście możesz dołożyć sobie układ wskazany w linku. Ale po pierwsze, to zupełnie niepotrzebna komplikacja. Po drugie, skoro już przekaźnik, to prościej po prostu sterować nim wprost z obwodu włączanego zapłonem. P co w tym celu wykrywać spadki napięcia? I w końcu każdy kolejny gadżet to jedynie zwiększenie stopnia złożoności i ryzyka drobnych awarii. Ten układ jest prosty, ale i tak jest tam wiele tanich elementów, które mogą się posuć. Szczególnie w pojeździe, gdzie warunki pracy dla elektroniki nie są idealne. Dlatego polecam najłatwiej jak się da - zwykły dwużyłowy przewód doprowadzony specjalnie do zasilania tej ładowarki
