Jakiś czas temu zostałem poproszony o przetestowanie i podzielenie się wnioskami z tychże testów na forum co niniejszym czynię.
Po pierwsze:
Po wyjęciu z paczki wygląd zachęcający - dodatkowa folia zabezpieczająca z nalepką firmową - niby drobiazg, ale świadczy o dbałości o klienta.
Po zdjęciu tejże folii etui wygląda porządnie
Pierwsze rozpięcie suwaka i widok dziewiczego wnętrza:
Kilka drobiazgów wymaga bliższego poznania:
jednym z elementów zestawu jest komplet "SKROBACZKÓW" - co prawda znany już wielu Użytkownikom, ale postanowiłem przyjrzeć mu się z bliska:
Różnorodność końcówek pozwala na wybór najodpowiedniejszej do konkretnego zastosowania. Ciekawym dla mnie był "pędzelek" - i wydaje mi się, że sprawdzi się lepiej niż szczoteczka do zębów podczas zmywania nadmiaru topnika z płytki po lutowaniu... Poza tym same skrobaki pokażą swoją przydatność dopiero podczas ich używania - bardzo szybko okaże się, że bez nich jak bez ręki. Pewny jestem, że każdy elektronik amator (zresztą nie tylko) ma wśród swoich ulubionych narzędzi coś takiego. A tu - cała gama o różnie wyprofilowanych ostrzach - no brać i używać po prostu...
Zestaw należy zaliczyć do produktów dedykowanych dla początkujących amatorów elektroniki ew. "dłubaczy" dokonujących drobnych napraw we własnym sprzęcie.
Pod takim kątem oparłem swoje testy i wnioski końcowe. Jeśli więc ktoś ma za złe że nie ma tu prawdziwej stacji lutowniczej i brak specjalistycznych narzędzi których akurat ON potrzebuje - przykro mi, ale pomylił adres.
Jak wspomniałem zestaw należy do tanich ale wystarczająco kompletnych zestawów narzędzi jaki każdy amator powinien sobie zgromadzić by móc zacząć zabawę w elektronikę - poczynając od lutowania drucików a na prostych naprawach kończąc.
Owszem można sie czepić np. braku grota do lutowania rynien, ale jak pisałem ; NIE JEST TO ZESTAW DLA DEKARZA (
Co prawda mówiłem o tym w poniższym filmie, ale powtórzę - przed lutowaniem należy dobrać sobie temperaturę grota tak, by cyna rozlewała się po całym padzie (punkcie lutowniczym) bez t.zw. "smarków" - ciągnienia się czy klejenia do płytki.
Z moich doświadczeń (a zaznaczę, że testowałem losowy egzemplarz zestawu - nie odpowiadam za inne) wynika, że nie koniecznie należy się sugerować skalą na pokrętle, a rzeczywistym zachowaniem się cyny na grocie. Akurat w mojej lutownicy musiałem ustawić nieco wyższą temperaturę niż by sugerowała skala ale to może być wynikiem,tego, że lubię lutować wyższą temperaturą - być może to kwestia wprawy i doświadczenia - jeden pad lutuję w czasie mniejszym niż sekunda. Początkującym nie polecam aż takiego tempa - nie chciałbym też namawiać do grzania padu dłużej niż 2-3 sekundy, bo to ryzyko odklejenia się ścieżki od podłoża a nawet uszkodzenie lutowanego elementu.
Jedynym elementem jakiego w zestawie brak to miernik uniwersalny, ale akurat miernik nie stanowi problemu - jeden taki świetnie pasujący do tematycznego zestawu opisywałem niedawno:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4002391.html
Co otrzymujemy w zestawie? Na to pytanie starałem się odpowiedzieć w poniższym filmiku:
Mam nadzieję, że nie zanudziłem za bardzo...
A na poważnie; Czemu nie regulacja temperatury a mocy? Przecież na pokrętle jest skala w stopniach Celsjusza?
Wynika to z konstrukcji lutownicy;
Aby móc ustawić i utrzymać konkretną żądaną temperaturę musi być sprzężenie zwrotne - element który może zmieniać swoje parametry w funkcji temperatury i te zmiany wprowadzić do układu komparatora porównującego wartość otrzymaną z czujnika z zadaną - np[. potencjometrem. Takim najpopularniejszym czujnikiem jest termopara - napięcie z niej uzyskiwane podawane do wejścia komparatora porównywane jest do napięcia zadanego potencjometrem i w wypadku gdy występuje różnica in minus (za niskie napięcie z termopary w stosunku do zadanego) wyjście komparatora wysterowuje element załączający napięcie na grzałkę. Gdy temperatury się wyrównają - napięcie na grzałce zanika i tak w kółko - chwila grzania do uzyskania odpowiedniej temperatury, odłączenie zasilania, następuje schłodzenie grzałki (bo element czujnika musi być możliwie blisko grota, ale w konstrukcji grzałki) napięcie z termoelementu spada, zmienia stan komparatora, ten załącza element załączający zasilanie na grzałkę itd, itp...
To tak w skrócie oczywiście.
Tak czy inaczej wewnątrz rączki lutownicy takiego komparatora brak, brak też (co oczywiste uwzględniając wyjaśnienie powyżej) czujnika temperatury - grzałka ma tylko dwa wyprowadzenia, a więc nie ma wyprowadzenia czujnika. A co zatem reguluje ten układ? Moc. W skrócie ustawiamy za pomocą pokrętła potencjometru napięcie jakie występuje na samej grzałce. Oczywiście - zasilanie lutownicy to 230V i sam potencjometr nie może być podłączony w szereg z tak wysokim napięciem.
Potrzebny jest tu układ inny - porównywalny do onegdaj występujących w wyłącznikach oświetlenia ze ściemniaczem regulator napięcia. Potencjometrem regulujemy moment załączenia triaka/tyrystora w funkcji sinusoidy napięcia sieci.
Zainteresowanych odsyłam do Googgle i poszukania pod hasłem "REGULATOR FAZOWY" - na pewno znajdziecie tam wyjaśnienie mniej pokrętne niż moje...
A tak to wygląda w realu:
Pozostaje jeszcze wyjaśnienie czemu zwróciłem uwagę na inną konstrukcję odsysacza:
Jak w powyższym materiale - konstrukcje różnią się między sobą nieznacznie i na pewno nie wpływa to na samo działanie odsysacza, a ono jest - jak na tak tani i prosty odsysacz - bardzo poprawne; Nie ma zbyt dużego "odrzutu", zasysa bardzo dobrze (oczywiście trzeba się najpierw nauczyć jak go używać - ustawić podczas odsysania i nie wolno zapominać, że cyna musi być płynna). Odsysacz jak każde narzędzie wymaga po prostu odpowiedniej obsługi, a tę najlepiej zdobyć w praktyce - np. na jakiejś niepotrzebnej/uszkodzonej płytce wylutowując z niej elementy. No i ważne - co jakiś czas wewnątrz będzie się gromadzić nadmiar cyny - mimo że większość zostanie usunięta podczas wciskania klawisza - tak więc co jakiś czas trzeba go rozłożyć (pokazane na filmie jak i na co należy zwrócić uwagę) i wyczyścić - najwięcej cyny przykleja się do sprężyny i samego tłoczka - jest tam uszczelka (oring gumowy) i trzeba (nawet palcem) zetrzeć z niej resztki cyny - wówczas popracuje dłużej. Ten typ odsysacza jest na rynku już ładnych kilkadziesiąt lat - podczas pracy w serwisie używałem go bardzo często i muszę powiedzieć, że po nabraniu wprawy praca nim jest wręcz przyjemna. Co ważne - nie radzi sobie za dobrze z płytkami wielowarstwowymi ale z takimi chyba każdy mechaniczny odsysacz nie poradzi sobie dobrze, Do takich prac należy już niestety zaopatrzyć się w odsysacz elektryczny.... (być może wkrótce coś z tego gatunku pojawi się w Artykułach)
I na koniec bliżej poznamy zasadność umieszczenia w zestawie skrobaków oraz dodatkowych grotów lutowniczych:
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY
