Dziś krótko i na temat; kable do miernika jako niedoceniany element sprzętu pomiarowego.
Czemu niedoceniany? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie trzeba się zastanowić jakie parametry należy brać pod uwagę i jaki wpływ mają na pomiar i ... wygodę mierzenia.
Według mnie kable do miernika powinny być:
1. Grube - przekrój żyły musi umożliwiać pomiary dużych prądów (co najmniej równych max zakresowi miernika ).
2. Posiadać wytrzymałą izolację - chodzi o wytrzymałość na zginanie i odporność na temperaturę - np. lutownicy.
3. Być elastyczne - sztywne kable nie zawsze są wygodne w użyciu - utrudniają sam pomiar.
4. Wtyczki jakie podłącza się do miernika powinny zapewnić odpowiedni styk, a jednocześnie być wytrzymałe na wielokrotne rozłączanie/włączanie.
5. Końcówki pomiarowe (t.zw. "bagietki") muszą zapewnić dobry i pewny chwyt, i zapewniać bezpieczeństwo samego pomiaru.
6. Ostrza bagietek muszę być jednocześnie cienkie, ostre na końcu oraz odporne na zginanie. Z doświadczenia wiem, że większość mierników ma na wyposażeniu bagietki z ostrzami źle wyprofilowanymi, zbyt grubymi, w dodatku pokryte są jakąś powłoką o niepowtarzalnym oporze przejścia punkty pomiarowy - ostrze.
7. ..No i na koniec coś od czego mógłbym zacząć - bagietki jak i sama izolacja na przewodach muszą zapewniać bezpieczeństwo podczas pomiarów wyższych napięć (szczególnie ważne podczas pomiarów układów lampowych i wszelkich układów gdzie występują wysokie napięcia).
Po wnikliwym przejrzeniu oferowanych przez Aliexpress kabli miernikowych udało mi się wybrać kable, które (przynajmniej moim zdaniem) spełniają powyższe warunki najlepiej.
Przewody dotarły do mnie w paczuszce dodatkowo zapakowane w torebkę strunową.
Szczególnie ważne dla mnie były ostrza bagietek i elastyczność przewodów, elementy, które dla mnie osobiście przysparzały najwięcej problemów przy pomiarach.
Kilka fotek powinno przybliżyć moją opinię niedowiarkom.
Po pierwsze ostrza sond pomiarowych:
Są stosunkowo długie, bardzo ostro zakończone (praktycznie igła) i cienkie. Umożliwia to bezproblemowy pomiar nawet elementów SMD w najmniejszych wymiarach. Ostra końcówka umożliwia "wbicie się w cynę" - przebicie warstwy izolacyjnej (tlenki, ew. resztki topnika czy nawet soldermaskę). Przy tym - mimo niewielkiej średnicy i długich ostrzy są one wyjątkowo sztywne - nie ma tendencji do uginania się ostrza a to z kolei często prowadzić może do ześlizgiwania się ostrza z punktu pomiarowego. O konsekwencjach takiego "uślizgu" chyba nie trzeba mówić - to najczęstsza przyczyna powiększenia już występujących w sprzęcie usterek - zwarcie końcówką przypadkowych padów.
Praktycznie biorąc ostrza są sztywne jak dobrej jakości stalowa igła.
"Bagietka" pomiarowa jest wystarczająco sztywna a jej kształt zapewnia dobry i pewny chwyt z jednoczesnym kołnierzem zapobiegającym ew. ześlizgiwanie się dłoni do odizolowanej końcówki ostrza pomiarowego.
Dodatkowo wyjście przewodu zabezpiecza od-giętka zwiększająca promień zagięcia przewodu. Dzięki temu można przypuszczać, że przewody nie będą narażone na pękanie przy wyjściu ze sztywnej sondy.
Same przewody są izolowane silikonem i dzięki temu nie dość, że są wyjątkowo elastyczne (nie "pamiętają" ostatniego kształtu) to w dodatku nie ma możliwości uszkodzenia izolacji gorącym grotem lutownicy (SPRAWDZIŁEM!).
Wtyczki do miernika są lekko skośne co (moim zdaniem rzecz jasna) jest wygodniejsze od kąta prostego czy tym bardziej prostej wtyczki. Powód takiej opinii jest podobny jak w wypadku odgiętej elastycznych. Czy to w pozycji leżącej czy stojącej przewody wychodzące z miernika nie są narażone na wyginanie pod zbyt ostrym kątem. Dodatkowa wysokość wtyczki nie pozwala na plątanie się przewodów, a przy tym zapewniają wygodny chwyt podczas wyłączania wtyczki.
Sama wtyczka chroniona kołnierzem plastikowym tak, że nie ma możliwości przypadkowego dotknięcia metalowego bolca podczas przełączania przewodów.
Można by się spodziewać, że (jak w większości podobnych sond pomiarowych) galwanizowana końcówka ostrza sondy pomiarowej może zwiększać oporność styku - nic bardziej mylnego; na kilkanaście przewodów pomiarowych jakie przeszły przez moje ręce przez te pół wieku z okładem pracy w serwisach tylko jedne miały równie dobrą przewodność i powtarzalność - najgorzej wypadają końcówek pokrywane galwanicznie czymś podobnym do niklu z grubymi ostrzami zakończonymi stożkiem.
Na sondach możemy znaleźć informacje o dopuszczalnym napięciu pomiarowym, prądzie i klasie izolacji (mimo wszystko należy podchodzić do tych danych z pewną rezerwą);
Z niewiadomych mi przyczyn i zupełnie bez sensu producent (albo sam sprzedawca?) w komplecie znalazły się dodatkowo izolowane krokodylki... a raczej KROKODYLE... Raz - ich wielkość uniemożliwia precyzyjne operowanie nimi podczas ew. podłączania a dwa sam sposób połączenia ostrza sondy z krokodylkiem po prostu...nie pasuje.
Nie zamieściłem tego na zdjęciach, bo przyjrzałem się dokładniej temu elementowi już po "sesji foto", ale gniazdo na tę sondę to wyprofilowana szczelina pomiędzy dwoma grubymi (więc sztywnymi) blachami krokodylka. Szczelina na tyle wąska że nijak nie można weń wcisnąć (bądź co bądź cienkiej) końcówki/ostrza.
Trochę szkoda, że producent (sprzedawca) nie sprawdził czy w ogóle pasuje - i to zarówno samo gniazdo do ostrza sondy jak i wielkość krokodyla do końcówki pomiarowej (ostrza). Ostatecznie wymiar i sam kształt sond sugeruje przeznaczenie do delikatnej elektroniki, a nie silnika samochodowego czy innej maszyny zasilanej grubymi kablami i operującej dużymi prądami przy tym. No cóż - Nie ma ideałów...
Poza tym jednym zgrzytem uważam, ze przewody są warte swojej ceny (Uwaga! Cena na fotce z aukcji nie zawiera pełnego kosztu zakupu. Zależy ona od konkretnego sprzedawcy, ew. zakupu innych części, podzespołów itp. Na Aliexpress jest dość spory rozrzut i czasem ten sam produkt można kupić nawet 2x taniej. Trzeba dokładnie czytać opisy aukcji i ew. "przerzucić" kilkanaście innych aukcji by wybrać to samo najtaniej).
Podsumowując - z zakupu jestem zadowolony. Można by nawet powiedzieć, że wreszcie mam przewody pomiarowe na których można polegać.
Długość (sam przewód) to 90cm - jak dla mnie ciut za długie, ale krótsze z kolei byłyby w wielu wypadkach za krótkie, a z kolei dłuższe niepotrzebnie by się plątały po stole. Prace pomiarowe tymi przewodami stały się przyjemnością, a przy tym jednocześnie można było zapomnieć o konieczności silnego dociskania ostrza sondy do punktu pomiarowego dla uzyskania wiarygodnego wyniku pomiaru. Osobiście - mogę polecić z czystym sumieniem, a czy ktoś z Was skorzysta czy nie - to już pozostawiam indywidualnym Użytkownikom.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY