logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

398216 Usunięty 29 Lis 2023 14:56 6108 92
  • T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?



    Jakiś czas temu na Forum rozgorzała dyskusja na temat tego rodzaju stacji lutowniczych jakimi są stacje z "t-12" w nazwie (bo producentów i koncepcji jest wiele mimo wspólnego mianownika - samej lutownicy i sposobu jej sterowania).
    Jeden z moich Kolegów (dziękuję Mu za to) pomyślał, ze może mi podrzucić do opisu taką stację i podrzucił mi ją w stanie "lekko używana" (nie jest to więc idealnie nowa stacja ale i nie po wielu miesiącach przebiegu).

    Z tego też powodu stacja jako taka co prawda jest w pełni sprawna, ale brak np. oryginalnego opakowania a zestaw grotów został uzupełniony o potrzebne w pracy typy) (przy okazji - niektóre bardzo ciekawe).
    Na szczęście ocalała instrukcja - co prawda niezwykle oszczędna, ale i co można pisać w instrukcji sprzętu dedykowanemu komuś, kto lutuje zawodowo od lat?


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    ... i wspomniany zestaw grotów z uzupełnieniem ;)


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Stacja - co widać na pierwszej fotce artykułu - jest niewielka - wręcz mała. Za to lutownica dość... dziwna jeśłi o proporcje chodzi. Ja wiem - wiele zależy od wypracowanej wprawy, nawyku i własnych doświadczeń, ale mnie - wychowanemu na kolbach o zdecydowanie dłuższej części z grotem jakoś nie podpasowała. Na szczęście - dla takich konserwatystów jak ja - są i inne kolby do takich stacji - ze zdecydowanie dłuższą (a przez to i cieńszą) częścią z grzałką i gotem. Czemu Uważam że grubość jest ważna?
    Z praktyki serwisanta.
    Często zdarza się konieczność dojścia z lutownicą gdzieś w głąb sprzętu a im cieńsza i dłuższa jest część... nazwijmy ją"robocza" tym prościej taką czynność wykonać. Tak jak z ołówkiem - wygodniej się pisze gdy ma długość większą od szerokości naszej dłoni a zdecydowanie mniej przyjemnie gdy to dwu- czy czterocentymetrowy ogryzek.
    Oczywiście - jeśli ktoś nie musi się "grzebać" we wnętrznościach sprzętu nie ma to aż takiego znaczenia.
    Sama konstrukcja kolby jest przystosowana konstrukcyjnie do konkretnych grotów - o ściśle określonym kształcie i wymiarach (części wsuwanej w kolbę). Żadne inne groty pasować nie będą (mimo, że na podobnej zasadzie działania produkowanych jest kilka typów stacji). Na szczęście stacje te zyskały dużą popularność)może nawet większą niż serie typu 900 i wybór grotów jest faktycznie bardzo duży.

    Podstawowa zaleta stacji typu T-12 jaka ona jest?

    Taka, że groty są zintegrowane w jedną całość razem z grzałkami - każdy grot ma wewnątrz własną grzałkę. Dzięki temu można było uzyskać niezwykle małą oporność termiczną pomiędzy czujnikiem temperatury a samym grotem - a przez to wahania temperatury grota z kilkunastu *C (np. dla serii 900 to ok. 16-18*C) zmniejszyły się do zaledwie kilku.

    Taka konstrukcja ma też dodatkową zaletę - dużo większa moc grzałki i zasilacza niż potrzebna do normalnej pracy lutownicy zapewnia że temperatura nie spadnie nawet podczas lutowania niezwykle dużej pojemności cieplnej elementów - przykładowo do lutowania padów na płytce (nawet dwustronnej z dużymi polami miedzi) wystarcza już nawet 25W mocy grzałki (oczywiście przy niskiej rezystancji termicznej grzałka - grot), ale ponieważ zasilacz i sama grzałka mają moc prawie 5 x większą z lutowaniem dużego radiatora do pola masy nie ma problemu. Tak, tak - grzałka i zasilacz lutownicy z tematu ma moc 120W! Daje to dodatkową korzyść - lutownica nagrzewa się do temperatury pracy (ok. 320*C) zaledwie w kilka ... sekund!!!

    I to właśnie ta ostatnia zaleta była powodem wychwalania T12 pod niebiosa.

    Czy słusznie?
    Oczywiście dobrze gdy włączymy lutownicę i od razu możemy nią pracować - z drugiej strony czy ktoś w ten sposób pracuje? Może przez nawyk, ale ja przed rozpoczęciem pracy włączałem lutownicę i zanim się nagrzała do odpowiedniej temperatury zdążyłem rozłożyć się z "gratami" . Wyłączałem ją dopiero gdy kończyłem pracę. Szybkie osiągnięcie temperatury pracy co prawda umożliwia (i tak jest w opisywanej stacji i wszystkich tego typu) programowe wymuszenie trybu "uśpienia" - gdy lutownica jest utrzymywana w temperaturze np. 100*C a już trzy - cztery sekundy od momentu wzięcia jej do ręki (w kolbie znajduje się czujnik wstrząsowy) jest gotowa do pracy. Jak łatwo się domyślić takie działanie umożliwia pewną oszczędność energii, ale z drugiej strony - czy na tyle dużą, by warto było komplikować sobie życie (a ściślej konstrukcję samej stacji) ? Jeśli ktoś wymyśli jakieś udogodnienie - musi znaleźć powód by można było mówić że jest to opcja niezbędna i pożądana przez każdego - analogia z coraz to nowszymi telefonami komórkowymi - czy ktokolwiek ze zwykłych śmiertelników odróżnić czy ekran ma X pikseli czy 1,5 X ? Czy odświeżany jest w czasie), 0,1 sek czy może dwa razy szybciej? Telefon - jak sama nazwa wskazuje - ma przede wszystkim służyć do porozumiewania się przecież? A lutownica ma lutować ... chociaż bohaterka artykułu pod tym względem nie ma sobie nic do zarzucenia.


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Przyjrzyjmy się jednak najpierw dokładniej samej stacji :

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Stacja zasilana jest przez typowy kabel "komputerowy" więc z zerem ochronnym nie ma problemu... czy na pewno? Może i tak, szkoda jednak, że nikt nie pomyślał o dołożeniu gniazda (nawet 4 mm bananka) do podłączenia opaski czy maty antystatycznej.
    To - jeśli potrzebujemy - musimy już we własnym zakresie zrobić. W sumie szkoda, bo wiele innych stacji już takie gniazdo (a wiec i możliwość wyprowadzenia PE do maty czy opaski, (opaski i maty) posiada.
    No nic - na froncie stacji prócz pokrętła funkcyjnego (bo prócz temperatury można ustawiać nim wiele innych parametrów - o tym dalej) widzimy gniazdo do podłączania kolby oraz ekranik (czytelny, mimo, że niewielki) na którym wyświetlane mamy wszystkie niezbędne informacje - np. wyżej widoczny napis ERROR informuje że do stacji nie mamy podłączonej kolby, a dokładniej grzałki bo to jej obecność w obwodzie jest niezbędna do poprawnej pracy stacji.

    Sam system zasilania i jednocześnie kontroli temperatury jest również niespotykany dotychczas w starszych stacjach - otóż grzałka zasilana jest cyklicznie (coś jak PWM) w przerwach podawania napięcia na grzałkę układ elektroniczny przełączany jest na odczyt temperatury - w szereg z grzałką jest włączony czujnik temperatury i to właśnie jego zmienna (zależna od temperatury) rezystancja określa jaką temperaturę ma w danej chwili grot - czujnik instalowany jest praktycznie u nasady grota. To z kolei decyduje czy na grzałkę ma być podane napięcie czy może przez chwilę (dopóki grot nie ostygnie) można z tym poczekać.
    Oczywiście wymusza to sterowanie zdecydowanie bardziej skomplikowane niż we wcześniejszych systemach z termoparą, wymaga mikroprocesora nadzorująco-sterującego i nieco komplikuje sam układ, ale w dobie gdy nawet do migania diodą stosuje się mikroprocesor nie powinno to dziwić.


    Wiem, wiem - wszyscy zwolennicy nowych technologii zaraz obrzucą mnie wiązanką "kwiatów polskich" osądzając mnie od czci i wiary, że to nie XIX wiek a XXI że obecnie wszystko ma w sobie procesor a elektronika już dawno przestała być lampowa... itd itp. Zgoda - jednak moje uwagi nie wynikają z niechęci do "mikroprocesorowania" wszystkiego co się da, ale od mierzenie sił na zamiary.
    Ostatecznie lutownica to nie prom kosmiczny. Dziesiątki lat były zdecydowanie prostsze układy sterujące grzałką i na dodatek jeszcze na zaledwie jednym układzie scalonym i działało. Mało tego: za ich pomocą lutowane były takie współczesne stacje... :)


    Odłóżmy na bok ten OT. Przyjrzyjmy się kolbie:


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Ta pierwsza część odkręca się od głównego korpusu obudowy rączki i tak naprawdę niczemu nie służy - ot po prostu jest, a że dalej jest już tylko grot - na ten element naciągnięta zastała tuleja gumowa polepszająca chwyt.
    Korpus właściwy skrywa w swoim wnętrzu styki kontaktów łączących grzałkę ze stacją, oraz wspomniany już wcześniej czujnik wstrząsowy (mało widoczny bo nie dość, że czarny to schowany pod przewodami):


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Kabel Mocowany opaską do części ze stykami (jak widać chińczyk się nie postarał i zamiast zacisnąć opaskę na części kabla z izolacją ... no. Nie wyszło...)
    Z korpusu kabel wyprowadzony jest przez gumową odgiętkę zapobiegającą "łamaniu się " kabla i to w zasadzie wszystko.

    Znacznie ciekawiej jest we wnętrzu stacji:


    Po odkręceniu kilku wkrętów możemy dostać się do dodatkowego (właściwy jest w gnieździe sieciowym) bezpiecznika - część panela czołowego jest na przewodach.


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    Dużo więcej nie zobaczymy:


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Ot - typowy zasilacz impulsowy. Co ciekawe - nie widać żeby kontakt PE z gniazda sieciowego miał jakieś połączenie z obudową...
    Może coś się wyjaśni po odkręceniu panela czołowego?


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    ... Hmmm... no niestety... Czyli wyszło szydło z worka i rozwiązała się tajemnica braku gniazda do maty i opaski antystatycznej - skoro obudowa nie jest "umasiona" to i gniazdo by nie było...chyba, żeby kolejnym przewodem połączyć konektor PE z samym gniazdem; no, ale to kolejne koszty i kłopot. A że chińczyk oszczędny jest... ;) No i jeszcze jedno: Mimo, że zasilacz zapewnia izolację galwaniczną zasilania sieciowego od napięcia zasilania grzałki przydałoby się, żeby grot był chociaż podłączony do masy... Jak się za chwilę okaże - nie jest.

    Sam zasilacz - jak już pisałem - to typowy zasilacz impulsowy, tyle że o stosunkowo dużej mocy (też wspomniałem - 120W) i dość "sztywny" - z tego co sprawdziłem niezależnie od tego czy aktualnie podaje napięcie na grzałkę czy nie, napięcie wyjściowe wynosi 24V. Oczywiście mierzone na gnieździe wyjściowym zasilacza - sama grzałka zasilana jest cyklicznie więc miernik miałby problem z poprawnym pomiarem.


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Panel czołowy to "serce" całej stacji - na nim znajduje się wcześniej wspominany procesorek i ogólnie cała elektronika potrzebna do sterowania grzałką, pomiaru temperatury i oczywiście sterowania wyświetlacza. Do aluminiowej ścianki czołowej dokręcone są gniazdo wyjściowe i encoder, a płytka elektroniki trzyma się właśnie na nich. Wyświetlacz umieszczony jest w wyfrezowanym wgłębieniu a od przedniej strony chroniony jest okienkiem z pleksi. Pod względem konstrukcyjnym takie rozwiązanie mocowania płytki jest dopuszczalne - płytka ma niewielką masę i nie ma możliwości by (np. od wstrząsów) się z tych lutowanych mocowań urwała.


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Ponieważ zastosowany w grotach układ grzałka-czujnik temperatury ma w zależności od konkretnego egzemplarza różne wartości rezystancji czujnika, dla zachowania dokładności wskazań procesor ma w sobie dodatkowe opcje - zapisania konkretnych egzemplarzy grotów i wywołania z pamięci konkretnego za pomocą encodera - sprawdzałem - wybór grota TROCHĘ czasu zajmuje, więc zaleta polegająca na możliwości szybkiej wymiany grota (nie trzeba jak w kolbach 900'ek odkręcać nakrętki zdejmować tulejki, wymienić sam grot założyć tuleję z nakrętką i dokręcić) przestaje być tak wielka... Ponieważ grotów może być (i przeważnie musi - nie wyobrażam sobie lutowania wszystkiego jednym grotem) co najmniej kilka każdy z nich musimy też najpierw wprowadzić do pamięci, skalibrować (potrzebny jest specjalistyczny przyrząd do pomiaru temperatury grota - (firma nie zaleca korzystania z miernika uniwersalnego i sondy z termoparą) - poprawna kalibracja wymaga czasu, a zapamiętanie wyników dodatkowego zasilania pamięci baterią - potrzebne stało się ogniwo; widoczne na zdjęciach panela czołowego.

    Płyta zasilacza wsuwana jest w prowadnice dolnej części obudowy (obudowa to profil z Al) i poza lutami jej do gniazda zasilania nie ma żadnego innego mocowania.
    Po zdjęciu górnej części obudowy wygląda to tak:


    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?


    Zwyczajowo na koniec kilka chwil pokazujących moje pierwsze zabawy ze stacją - można w czasie rzeczywistym przekonać się jak szybko grot nagrzewa się do temperatury pracy (temperatura początkowa to 21*C - typowa temperatura pokoju mieszkalnego).





    Szuranie w tle to robota mojego kota Pieszczocha. Koniecznie chciał sprawdzić czy pudło kartonowe do którego wlazł ma może drugie dno... ;)

    Podsumowując...

    Po tych kilku godzinach zapoznawania się ze stacją dochodzę do wniosku, że ma swój niezaprzeczalny potencjał, jednak osobiście wybrałbym model z inną ("płytszą") rączką, i ze zdecydowanie prostszym sterowaniem - wyświetlacz i wszystkie informacje jaki pokazuje nie są mi absolutnie niezbędne - temperaturę grota i tak zawsze ustawiam " na czuja" (mimo, ze w swojej obecnej stacji używanej od ponad 10 lat już są wyświetlacze wskazujące temperaturę), a te dwie dodatkowe sekundy potrzebne na ew. zmianę ustawionej potencjometrem temperatury mnie nie zbawią. Nawet zamówiłem już sobie panel plus kolbę z kilkoma dodatkowymi grotami na początek - jak znajdę czas i ochotę - może zdecyduję się na wymianę części sterującej w swojej aktualnej stacji i wymienię kolbę na tę od T12. Czemu jednak się zastanawiam nad wymianą mimo tego co pisałem na początku? Jeden powód mnie przekonał - a mianowicie ta minimalna rezystancja termiczna grzałka - grot. W audio dość często zdarza się lutowanie kołków mocujących radiator, czy ekrany z blachy cynowanej, a w takim wypadku (duża powierzchnia i masa cieplna lutowanych elementów) przyda się ten zapas mocy.
    Natomiast jak na razie nie widzę aż tak wielkiej zalety w szybkim nagrzewaniu się po włączeniu czy szybkiej wymianie grotów - te ostatnie może i da się wymienić, ale bywa że nie jest to wcale takie proste - mimo reklam w sieci grot przy wyjściu z rączki (tej "długiej" - być może w innej mniej) nagrzewa się na tyle silnie, ze ręką nie można go złapać a (tu możliwe, że to z winy niedużego "przebiegu" stacji) kontakty w rączce na tyle solidnie trzymają grot, że potrzebne są sprawne ręce i dodatkowo albo kombinerki (do trzymania grota) albo kilka minut czasu potrzebne na schłodzenie grota i wyciąganie go ręcznie.
    Z ostatniej chwili - właśnie dostałem informację od właściciela stacji, że dołącziona do zestawu była silikonowa "łatka" która umożliwiała (jak rękawica kuchenna wyjmowanie ciasta z piekarnika) wyciągnięcie grota z uchwytu. To dobrze, ale nadal pozostaje kwestia spranych rąk potrzebnych do tej czynności.

    Przepraszam że po raz kolejny o tym piszę, ale wiem, że wśród elektroników (bez względu na staż) można spotkać osoby niepełnosprawne - do których i ja się od jakiegoś czasu zaliczam. Ich problemy (powinienem napisać raczej "Nasze problemy") są - o czym sam się przekonuję coraz dotkliwiej - nieuwzględniane przez producentów - nie tylko sprzętu lutowniczego, ale i urządzeń PU. Co prawda myślę, że kłopot z grotem dotyczy tylko tego konkretnego egzemplarza (może po czasie uchwyt się "wyrobi" i nie będzie problemu), nie mniej jednak chciałbym zauważyć, że czasem na pozór drobiazgi uniemożliwiają NAM (niepełnosprawnym) rozwijanie swoich zainteresowań. czy wręcz codziennego życia...



    W tym konkretnym egzemplarzu nie wyobrażam sobie wyciąganie grota nawet przez specjalne wycięcia w podstawce lutownicy - musiała by być przykręcona do blatu stołu...

    Tyle ode mnie o T 12 w tym konkretnym wykonaniu. Możliwe że inne (w tym pierwowzór) są bardziej dopracowane i przez to bardziej ergonomiczne. Tego nie wiem. Jeśli ktoś z Kolegów (i oczywiście Koleżanek!) jest w pousiadaniu innego wykonania T 12 lub o innych właściwościach niż opisana w tym artykule - chętnie poznam Wasze opinie o swoim sprzęcie.

    Pozdrawiam.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Offline 
  • #3 20838920
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #4 20839265
    Galareta
    Poziom 23  
    Kolby na T12 to były modne jakiś czas temu, aktualnie to chyba głównie JBC kopiują Chińczycy i T245 lub T210. Osobiście to już sobie chyba nic innego używać nie wyobrażam.

    W JBC nie masz czujnika wstrząsowego lecz miejsce gdzie kolbę odkładasz jest przewodnikiem podłączonym do IO procesora, również miejsce do wyjmowania oraz wkładania grotów jest przewodzące prąd oraz podłączone do IO. Czyli - grot stojący w stacji się nie smaży i nie degraduje, JBC trzyma 200 stopni, po dłuższym czasie schładza do 0 - czas ustawialny. Podczas wymiany grzanie jest odłączane aby nie powodować uszkodzeń elementów stykowych. same groty są mniejsze, mają czujnik bliżej samego czubka grota oraz są niezniszczalne.

    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama? T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama? T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?
  • #5 20839305
    CosteC
    Poziom 38  
    w3501yyyy napisał:
    kolba NIE MOŻE być na stałe połączona z przewodem ochronnym. Kwestia zabezpieczeń antystatycznych. Zwykle jest ona podłączona przez rezystor 1M i kondensator.

    Obawiam się, że wielu wiodących producentów lutownic produkuje sprzęt z gotem podłączonym bezpośrednio do PE... Pomysł z kondensatorem wydaje się natomiast całkowicie rujnować pomysł z rezystorem.
    Może pokaż przykłady grota podłączonego przez rzeczone 1 MOhm i kondensator?

    Chińskie podróbki stacji na T12 cierpią często na wspomniane problemy:
    - Brak PE albo inne problemy z bezpieczeństwem zasilacza
    - Przegrzewające się obudowy
    - Kiepskiej jakości uchwyty rączek - nagrzewające się, tracące kontakt z grotem
    - Podrabiane groty albo odrzuty z produkcji. Oryginalne groty trzymają temperaturę z dokładnością do 5 stopni mniej więcej. Te kiepskiej jakości robią co chcą.

    Osobiście jestem fanem T12, ale wynika to z starannego kupowania grotów i używania stacji z własnym zasilaczem, i sensownej rączki.
    Groty wymieniam silikonową szmatką zamocowaną na przewodzie od rączki. Może nie subtelne, ale działa.
    Oryginalne HAKKO ma kolorowe uchwyty w tym celu - rozwiązanie nawet lepsze od JBC.
  • #6 20839335
    krzbor
    Poziom 27  
    T12 jest też idealne dla amatora - osoby, która nie ma "warsztatu". Jak musi coś polutować, to wyciąga pudełko z szafy, stawia na biurku/stole, lutuje, a po chwili już może wszystko schować do pudełka i szafy. Lutownica jest niemal natychmiast gotowa do pracy, a studzenie to też szybka sprawa. Kiedyś, gdy trzeba było polutować na szybko linkę sięgało się po "tranformatorówkę". Teraz nawet do działań na szybko T12 jest lepsza.
  • #7 20839360
    khoam
    Poziom 42  
    CosteC napisał:
    Obawiam się, że wielu wiodących producentów lutownic produkuje sprzęt z grotem podłączonym bezpośrednio do PE...

    Groty T12 też bezpośrednio są podłączone do PE?
  • #8 20839422
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #9 20839436
    krzbor
    Poziom 27  
    Moja T12 ma grot połączony z PE. Miałem nawet taki przypadek, że lutowałem przewód N i pomyślałem, że się lutownica zepsuła (wszystko zgasło), a to różnicówka zadziałała :)
  • #10 20839443
    khoam
    Poziom 42  
    krzbor napisał:
    Moja T12 ma grot połączony z PE.

    A jaki to model?
  • #12 20839486
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #13 20839487
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    w3501yyyy napisał:
    Po pierwsze temperatura uśpienia grota nie służy oszczędzaniu energii, a ograniczeniu zużyciu grotu.
    bardzo możliwe, że tak właśnie jest. Nasuwa mi się pewna refleksja jednak ; skoro sleep ma wydłużyć czas pracy grotu, to nie do końca jest on trwały? Ostatecznie ok 100W w momencie włączenia zasilania też dobrze grzałce nie robi. Jest wiec jak pisałem - coś za coś.
    W każdym razie w porównaniu do mojej starej już 900'tki wolę pracować swoją. Co prawda zamówiłem już zestaw do złożenia lutownicy (sterownik plus kolba i jakiś grot), i pewnie dojdzie do wymiany w stacji sterownika od 900ki i samej kolby na ten z T12, ale pocieszam się tym, ze już nie lutuję tak dużo jak kiedyś a i zdrowie zapewne pozwoli może z rok jeszcze na takie zabawy, więc powinna wytrzymać... ;)
    w3501yyyy napisał:
    Na zdjęciach nie do końca widać jaką masz kolbę, jednakże groty T12 są stosunkowo długie (zależnie od producenta), i zwykle wystają z nich na tyle że nawet grot rozgrzany do 400 stopni, przy samej kolbie jest lekko ciepły więc można go palcami wyjąć z kolby i założyć nowy, bez dotykania stacji.
    Jest to kolba o chyba najdłuższej (w porównaniu do długości grota) rączce - grot wchodzi w nią prawie w 2/3 długości (w artykule pokazana jest kolba w częściach - można mniej wiecej porównać) i możesz mi wierzyć - nie da się wyjąć grota ręką "nieuzbrojoną". Max temperatura z jaką lutowałem tą stację nie przekraczała 380*C i nawet krótkie dotknięcie grota tuż przy wyjściu z kolby grozi poparzeniem
    w3501yyyy napisał:
    kolba NIE MOŻE być na stałe połączona z przewodem ochronnym.
    . Ta nie jest w ogóle połączona z "masą". Też to widać - z zasilacza do płytki sterownika idą dwa przewody - żaden nie ma połączenia z zerem ochronnym - nawet przez 1M. Jest to po prostu konstrukcyjnie niemożliwe.
    w3501yyyy napisał:
    Dlatego też nigdy nie spotkałem się by matę antystatyczną albo opaskę podłączało się do lutownicy.
    Miałem co najmniej dwie stacje fabrycznie wyposażone w gniazdo "umasiające" do podłączenia opaski/maty elektrostatycznej. Więc albo ktoś czegoś nie wie, albo to były wyjątki..?
    w3501yyyy napisał:
    w kolbach T12 najbardziej urzekła waga - lekkie jak piórko
    Po części muszę przyznać rację. W porównaniu do 900'tki jednak różnica jest niewielka. Być może to kwestia konstrukcja samej kolby.

    Myślę, że Kolega CosteC najlepiej przedstawił problem. Co innego jednak oryginalna T 12 a co innego chińskie podróbki. Zresztą dokładnie tak samo jest i z 900'ką - oryginał ma obudowę kolby z zupełnie innego tworzywa niż zdecydowana większość dostępnych kolb "podróbek 900'tek". Przykład - w t.zw. międzyczasie wymieniłem już trzecią obudowę* i w każdej ten sam problem - po rozgrzaniu się tworzywo rączki kolby staje się na tyle plastyczne, ze gwint nakrętki utrzymująca osłonę i grot przy nawet niezbyt silnym dociśnięciu - wyskakuje z nagwintowanej rączki i grot zaczyna latać na boki...
    No niestety po raz kolejny potwierdza się, ze chińczyk woli produkować dużo i tanio (czytaj kiepsko) niż mniej ale dobrze.
    Ostatnie trzy dni spędziłem na próbach uruchomienia generatora funkcyjnego (zestaw na ICL8038) i ilość błędów konstrukcyjnych przekroczyła moją zdolność tolerancji i cierpliwości. Żeby wspomniany generator zaczął pracować poprawnie należałoby wymienić WSZYSTKO - CAŁY SCHEMAT do poprawki - czytaj zaprojektowania od nowa. Tak więc artykułu o tym generatorze nie będzie... Nie chciałbym bowiem przedstawiać totalnego bubla - zbyt wielu Kolegów chciało by się wykazać, że to mój zły montaż a nie błędy konstruktora... ;) :)
    CosteC napisał:
    Osobiście jestem fanem T12, ale wynika to z starannego kupowania grotów i używania stacji z własnym zasilaczem, i sensownej rączki.

    Wracamy więc do punktu wyjścia; Podróbka/oszczędnościowa wersja nie nadaje się do niczego.
    w3501yyyy - nie wiem jak z tym jest w innych krajach (w tym w chinach...) ale być może jest to związane z tym, że wiele budynków nadal ma instalacje 230V z zerowaniem. Może ktoś doszedł do wniosku, ze prościej nie podłączać PE w ogóle niż być narażonym na problemy.
    krzbor napisał:
    T12 jest też idealne dla amatora
    No tak, ale z jednym zastrzeżeniem; Amator raczej nie kupuje drogich narzędzi. Wiem po sobie z okresu początków (inna sprawa, że dobrych wówczas nie było...) i po Kolegach.
    krzbor napisał:
    Kiedyś, gdy trzeba było polutować na szybko linkę sięgało się po "tranformatorówkę".
    Nie kiedyś...nadal wielu początkujących uznaje że to dla nich najlepsze rozwiązanie.
  • #14 20839495
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #15 20839519
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    w3501yyyy napisał:
    między tymi dwoma karbami można rozgrzany grot złapać.

    Jakoś się nie dziwię - na czym to polega nie wiem, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej ode mnie jak wygląda jakiś problem i usiłuje poddać w wątpliwość moje spostrzeżenia.
    Trudno: Poniżej masz "czarno na białym":

    https://pl.aliexpress.com/item/4000543428581....1sea%21PL%210%21AB&curPageLogUid=Wy0eRRB0kovO Powyżej w filmiku reklamowym masz przykład jak wygląda kolba z założonym grotem.
    Mam zrobić specjalnie dla Ciebie fotkę kolby z założonym grotem, czy już wystarczy?

    P.S. - Nie wiem jak oglądałeś ( i czy w ogóle..) ale ok. 16 sekunda filmu pokazuje komplet - kolbę z grotem. Widzisz tam jakieś karby?
  • #16 20839610
    rb401
    Poziom 39  
    398216 Usunięty napisał:
    W każdym razie w porównaniu do mojej starej już 900'tki wolę pracować swoją.


    Jeśli przyzwyczajony jesteś do 900 to gorąco polecam rączkę T12 dokładnie identyczną wymiarowo z tym systemem. Dodatkowo dużo łatwiejsza jest wymiana grotów "w locie", bo nie potrzeba narzędzi. Nakrętkę odkręca i przykręca się ręcznie bo nie jest gorąca a łapiąc grot przy rączce tak samo. Nie ma też zjawiska luzowania części gwintowanej w plastiku rączki bo nie ma tam wysokiej temperatury. Po za tym nakrętkę nie trzeba mocno przykręcać bo grot stabilnie siedzi w stykach i się nie kiwa.
    Tu porównanie lutownicy 900 i rączki T12 o której mówię. Dodatkowo jest też porównanie temperatur jednej i drugiej:
    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?

    Szerzej o tych rączkach pisałem tutaj:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3748220.html#19055751





    398216 Usunięty napisał:
    Tak, tak - grzałka i zasilacz lutownicy z tematu ma moc 120W!


    Groty T12 mają moc 72W (24V/3A). Nie wiem skąd wziąłeś te 120W.
    Zresztą na Twoim zdjęciu instrukcji masz podane 72W.


    398216 Usunięty napisał:
    Oczywiście wymusza to sterowanie zdecydowanie bardziej skomplikowane niż we wcześniejszych systemach z termoparą, wymaga mikroprocesora nadzorująco-sterującego i nieco komplikuje sam układ, ale w dobie gdy nawet do migania diodą stosuje się mikroprocesor nie powinno to dziwić.


    Mikrokontroler wcale nie jest konieczny. Od dawna do T12 istnieje skrajnie prosta (potencjometr, dwa operacyjne, mosfet i trochę drobnicy) realizacja kontrolera całkowicie analogowego, stabilizująca temperaturę zaskakująco dobrze. I z tej konstrukcji wywodzi się wiele podobnych wariantów, różniących się drobiazgami. Np. u Chińczyków pod hasłem 616dev i jakiś przykładowy schemat:
    T 12 - moje pierwsze doświadczenia z tą stacją lutowniczą. Czy jest tak świetna jak głosi fama?
    Za to stacja na mikrokontrolerze wygląda bajerancko i sugeruje że jest lepsza parametrami, a to nie zawsze prawda.
  • #17 20839621
    CosteC
    Poziom 38  
    w3501yyyy napisał:
    Bardziej mnie zastanawia - skoro PE nie jest podłączone do obudowy, ani do grotu jakkolwiek, to:
    1. Jaka jest klasa ochrony urządzenia?
    2. Do czego ten PE jest podłączony? A jeżeli faktycznie do niczego to po co on tam jest?

    Klasa jakości jak STEFOPOL - jak wyszło w garażu, tak wyszło, nie interesuj się bo kociej mordy dostaniesz :D:D:D

    w3501yyyy napisał:

    Normalnie miedzy grotem a PE powinna być rezystancja z przedziału 100k do 10M.

    w3501yyyy napisał:
    Każda stacja oznaczona jako "ESD Safe", w tym moja YIHUA T12 706 II, oraz wcześniej posiadana przeze mnie Zhaoxin... taka z hot airem 2w1, ale już nie na groty T12. Ogólnie od dawna nie spotkałem już stacji która miałaby grot bezpośrednio podłączony "na ostro" do PE.

    Nie. Albo inaczej: Albo mylisz się ty, albo liczne firmy produkujące lutownice profesjonalnie i dla przemysłu.

    https://www.hakko.com/english/products/hakko_fn1010_spec.html - rezystancja grot-PE < 2 Ohm
    Oryginalne T12 - https://www.hakko.com/english/products/hakko_fx950_spec.html to samo, < 2 Ohm
    Weller https://www.weller-tools.com/sites/default/fi...cuments/WEL_WAD101_Manual_T0055680610_web.pdf to samo - grot uziemiony

    Obawiam się, że w Zhaoxin albo innym YIHUA te 1M to raczej rezystancja ogólnej izolacji i wyszło przypadkiem a nie jest "ESD SAFE". Ogólnie "CHINA EXPORT" to nie "CE" chociaż wygląda podobnie.
    Dlatego polecam kupić sobie kit/moduł sterujący do T12, zasilacz z prawdziwego zdarzenia i włożyć do obudowy, np po zasilaczu ATX. Alternatywnie są modele z aliexpressu które są "lepsze" ale i tak bym sprawdził jakość w środku...
  • #18 20839627
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #19 20839631
    CosteC
    Poziom 38  
    w3501yyyy napisał:
    Właśnie mi się przypomniało, że tamtego Zhaoxina przerabiałem by nie mieć PE na grocie.

    I wymieniłeś zasilacz, żeby zapewnić podwójną izolację zamiast pojedynczej? Czy po prostu odpiąłeś PE?
  • #20 20839636
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #21 20839642
    CosteC
    Poziom 38  
    w3501yyyy napisał:
    Zasilanie kolby było oparte na transformatorze sieciowym. Także nic nie musiałem wymieniać. Hot air natomiast był zasilany bezpośrednio z AC przez triaka.

    Drogi kolego, "transformator sieciowy" to nie synonim "podwójnej izolacji". Reguły ekonomii dyktują aby użyć takiego z pojedynczą izolacją skoro strona wtórna jest uziemiona i nie trzeba izolacji podwójnej. Jakoś też wątpię aby Zhaoxin udostępniał dokumentację odnośnie wytrzymałości izolacji transformatora, natomiast nie wątpię, że Zhaoxin dba o taniość.
    Szanowny kolega gwałci zasady bezpieczeństwa oraz gardzi powszechnie uznanymi metodami ochrony przed ESD.
  • #22 20839646
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #23 20839659
    CosteC
    Poziom 38  
    w3501yyyy napisał:
    @CosteC otóż się mylisz i to bardzo. Podwójnej izolacji na oczy nie widziałeś, bo dwie warstwy izolacji jedna na drugiej to nie jest podwójna izolacja, tylko najwyżej izolacja wzmocniona (traktowana na równi z podwójną). Zgodnie z przepisami podwójna izolacja oznacza dwie warstwy izolacji przedzielone przewodnikiem. Ponad to nie podwójna/wzmocniona izolacja decyduje o skuteczności pracy w 2 klasie ochronności, a testy wytrzymałości izolacji przy określonym, odpowiednio wysokim napięciu probierczym.


    Rozumiem wstyd spowodowany wykazaniem błędów, ale nie warto robić wycieczek osobistych, zwłaszcza gdy ma się zerowe pojęcie o wiedzy i doświadczeniu oponenta. Można się niechcący ośmieszyć.

    Kolega może oczywiście pokazać jak testował izolację w swojej podrutowanej chińszczyźnie i może kolega zaimponować przez powołanie się na stosowne normy gdzie kolega znalazł odpowiednie poziomy testów izolacji. To by z pewnością zamknęło mi usta. Ba może kolega uzasadnić czemu stosuje test 5 sekundowy albo może jednominutowy czy może test impulsem 1.2/50 us? Wtedy inni czytelnicy forum zyskaliby cenną wiedzę.
    Może się mylę, i Zhaoxin niepotrzebnie stosuje transformatory w podwójnej izolacji, zamiast oszczędzić na materiale i testach? To byłaby radosna nowina.

    Kolega może też po prostu przyznać się do błędu i niewiedzy. Mylić się jest rzeczą ludzką. Przyznać się i poprawić jest rzeczą szlachetną. Iść w zaparte pomimo faktów i pyskować jest rzeczą dziecinną. Przystoi wyłączenie dzieciom i szurom.


    Moderowany przez ArturAVS:

    3.1.9. Nie ironizuj i nie bądź złośliwy w stosunku do drugiej strony dyskusji. Uszanuj odmienne zdanie oraz inne opinie na forum.
    Kolejne personalne "wycieczki" zostaną nagrodzone!

  • #24 20839918
    CosteC
    Poziom 38  
    Szanowny moderatorze @ArturAVS, gdzie ta ironia albo złośliwości dla w3501yyyy? Uważam w3501yyyy za kolegę który technicznie zbłądził oraz bierze do siebie zbyt osobiście błędy które mu wykazano.

    Czy "złośliwością" jest kulturalne wskazanie błędów i to mimo braku kultury drugiej strony? w3501yyyy proponuje usuwać PE z urządzenia wymagającego PE wg producenta. Pomysł z definicji niebezpieczny. Argumentuje to błędnym założeniem, że jak jest transformator sieciowy to PE nie trzeba oraz wycieczkami osobistymi. Takie "opinie" nie zasługują na szacunek, zasługują na korektę.

    Jeśli moja reakcja jest niepoprawna, to jak moderacja widziałaby odpowiednią reakcję na osobiste wycieczki i propagowanie niemądrych i niebezpiecznych praktyk?

    P.S. Wycieczka o "niewidzeniu podwójnej izolacji na oczy" naprawdę mnie rozśmieszyła, jest tak słaba, że aż śmieszna. Wspaniale pokazuje też poziom (nie)wiedzy autora.
  • #25 20839935
    ArturAVS
    Moderator
    CosteC napisał:
    Szanowny moderatorze

    Dziękuję... Gdybyście obaj nie zauważyli, jest to tylko ramka z ostrzeżeniem, bez jakichkolwiek konsekwencji. Ma Was zmotywować, i nie pozwolić na to, byście publicznie obrzucali się błotem. Tylko tyle i aż tyle.
    CosteC napisał:
    P.S. Wycieczka o "niewidzeniu podwójnej izolacji na oczy" naprawdę mnie rozśmieszyła, jest tak słaba, że aż śmieszna. Wspaniale pokazuje też poziom (nie)wiedzy autora.

    Tu się zgadzam. Rozpłakałem się ze śmiechu (poważnie).
  • #26 20839975
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #27 20839992
    ArturAVS
    Moderator
    w3501yyyy napisał:
    Źródło

    Dr. Musiał nie jest wyrocznią, choć fakt że dobrze gada.
    w3501yyyy napisał:
    Jako źródło powołując się na PN-92/E-05031, str. 2.

    Także nie ładnie to wyśmiewać Dr. Musiała kolego Arturze, a brak znajomości norm również jest karygodny.


    W którym miejscu Go wyśmiałem? Jedynym wyznacznikiem są PN, EN a nie widzimisię Dr. Musiała.

    w3501yyyy napisał:
    By jednak nie było tak kolorowo (z mojej strony), kolegę Costec chciałem przeprosić, ponieważ to co napisałem rano nie zabrzmiało zbyt ładnie, jednakże nie miałem na celu cię obrazić. Tylko stwierdziłem fakt że pojęcia nie masz czym jest izolacja podwójna


    Za to Ci chwała... Jakkolwiek by nie brzmiała. Temat dotyczy stacji oraz tego czy jest w miarę bezpieczna w użytku. Na normy oraz pomiary, proponuję założyć odrębny wątek.
  • #28 20839999
    rach_UMK
    Poziom 31  
    Ze wszystkich tego typu stacji, klonów, to wersja stacji wg KSGER, a właściwie jego firmware, jest najlepszy.
    A mianowicie z tego powodu:
    398216 Usunięty napisał:
    Ponieważ zastosowany w grotach układ grzałka-czujnik temperatury ma w zależności od konkretnego egzemplarza różne wartości rezystancji czujnika, dla zachowania dokładności wskazań procesor ma w sobie dodatkowe opcje - zapisania konkretnych egzemplarzy grotów i wywołania z pamięci konkretnego za pomocą encodera - sprawdzałem - wybór grota TROCHĘ czasu zajmuje,

    Klony takiej możliwości nie mają. A w grotach T12 pomiędzy producentami jest czasem olbrzymia różnica. U mnie trafia nawet 50-70 stopni różnicy! To była niemiła niespodzianka.
    Gdybym miał KSGER to zniwelował bolączki grotów T12.
    Proszę nie pisać, że brać tylko jednego producenta! Bo czasem jest niemożliwe, szpatułę dorwałem po 2 latach i znów kolejny producent i znów cyrk, bo cynę topi przy ustawieniu 350 stopni, gdzie był kalibrowany dla T12-K. I weź, znowu kalibracja, a użycie na kilka minut.. Powrót do starego i znów kalibracja... To już mnie drażni. Chciałem właśnie KSGER, ale wówczas była posucha, nigdzie ich nie było, nawet na allie.

    I tak się zastanawiam, czy też jest duzy rozjazd w grotach T245,T210 czy T115 pomiędzy rożnymi producentami.
  • #29 20840000
    Konto nie istnieje
    Poziom 1  
  • #30 20840005
    elektryku5
    Poziom 39  
    Jak jeszcze wsadzali do tych stacji STM32, to był też dodatkowy plus pod postacią alternatywnego FW, teraz już poszli po taniości i ze zdjęć wynika, że jest tam MM32. W OSS T12X jest jeszcze ciekawiej, bo tam wsadzili STC, nie ma kalibracji dla wielu grotów i w dodatku jest ona jednopunktowa, na niektórych grotach nawet nie odpala, od razu błąd.
    Aktualnie pracuję nad swoim kontrolerem pod różne typy rączek.

Podsumowanie tematu

Dyskusja na forum dotyczy stacji lutowniczych typu T12, które zyskały popularność wśród użytkowników. Uczestnicy wymieniają swoje doświadczenia z różnymi modelami, podkreślając zalety i wady, takie jak szybkość nagrzewania, stabilność temperatury oraz jakość grotów. Wiele osób zwraca uwagę na problemy związane z bezpieczeństwem, w tym z uziemieniem grota i połączeniem z PE. Wskazują na różnice w jakości grotów od różnych producentów oraz na znaczenie odpowiednich zasilaczy. Użytkownicy dzielą się także informacjami o modyfikacjach i alternatywnych rozwiązaniach, które poprawiają funkcjonalność stacji. Wspomniane są również różne metody czyszczenia grotów oraz ich wpływ na trwałość.
Podsumowanie wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA