asaledr napisał: To sprawdzony komis tam schodzą jak bułeczki auta więc nikt tam 30 dni nie trzyma więc i nie rejestrują.
Pytanie jak to formalnie zrobić.
1) Jadę 200 kilometrów kupuje auto biore dokumenty i trzymam auto gdzieś w krzakach, albo proszę gościa żeby jeszcze u niego postało parę dni?
2) Potem jadę 200 km do siebie rejestruje auto, kupuje oc.
3) Wracam znowu 200 km po to auto, zakładam tablicę
4) Wracam do domu 200 km
Razem 800 km zamiast 400 km
Gorzej jak badanie już nie ważne, wtedy jedynie szukać diagnosty u niego na miejscu
1 - Jedziesz z kimś. Może być nawet kolega z pracy, albo sąsiad.
2 - Handlarz ma mieć wszystko. Auto bez OC, nie ma obecnie nawet prawa stać w stodole. To samo z przeglądem. Musi być, nawet zagraniczny, ale musi być.
Jak nie ma, to olewasz takiego handlarza.
3 - Papiery MUSZĄ być w porządku. Żadnych tablic pisanych mazakiem na plastiku, żadnych dziwnych współwłaścicieli, żadnych cesji bankowych i brakujących dokumentów. Żadnych umów na kuzyna teścia wujka handlarza, ani na Johna Smitha z Hiszpanii. Kupujesz od handlarza, on ma być na umowie.
Jeśli coś takiego się pojawi - to olewasz takiego handlarza, ile by nie miał samochodów i ilu by klientów po placu nie chodziło i jakby dobrze z oczu patrzyło.
4 - Na umowie ma być tyle ile faktycznie zapłaciłeś. Żadnych pomniejszeń bo "panie, podatek będzie mniejszy". NIE. Płacisz 20 tysięcy, ma być na umowie 20 tysięcy. Bo jak coś będzie nie tak i trzeba będzie zwrócić autko, to handlarz ci odda tylko tyle "ile na umowie było". To stara sztuczka.
5 - Jak wszystko jest dobrze, to auto powinno móc jechać, a ty masz czas na zmianę ubezpieczenia i zrobienie przeglądu krajowego już u siebie, jeżeli go nie ma.
6 - Kumpel wraca twoim, a ty nowym. Żebyś wiedział co kupiłeś i jak się samochód zachowuje. A jak coś czujesz, że jest nie tak, to zawracasz i oddajesz autko. I kumpel jedzie za tobą i pilnuje cię, żebyś się nie rozkraczył na poboczu...