James596 napisał: co szkodzi spróbować zwiększyć prąd lasera, jeśli I TAK LASER JEST JUŻ DO WYMIANY, a czyszczenie nie pomogło?
Pisałem - po co dwa razy robić coś co można zrobić raz a dobrze?
James596 napisał: Dyskusja przypomina mi trochę bicie piany na zasadzie "tak trzeba robić, bo to zgodne ze sztuką i koniec"
Dla laika tak się może wydawać, bo nie zastanawia się nad celowością wprowadzenia takiej zasady. Próbowałem to wytłumaczyć - nie udało się? Trudno. Może za jakiś czas sam dojdziesz do wniosku, że lepiej nie przysparzać sobie kłopotów. Jak widać po poniższym cytacie jeszcze
James596 napisał: W stacjonarnych CD od dużej wieży prawie zawsze po umyciu KSS-240 działał poprawnie.
W mniej znanych japońskich wynalazkach zwiększenie prądu nic nie dawało.
długa droga przed Tobą:
James596 napisał: Zdarzyło mi się podregulować prąd w popularnych KSS210 i KSS213, które działały później długo bez problemów, choć były wrażliwe na wstrząsy.
James596 napisał: Stare Philipsy ze szklaną soczewką wymagały tylko czyszczenia i ewentualnej wymiany kondensatorów na płycie. Pancerny, solidny sprzęt.
Ano właśnie = Pancerny. Przyjrzyj się jak wygląda w tych starych Philipsach laser - jego chłodzenie... A potem porównaj do obecnie produkowanych.
James596 napisał: gdyby były dostępne nowe ORYGINALNE i pewnej jakości lasery
Są w serwisach. Poza tymi, których okres "karencji" (po ustaniu produkcji sprzętu z danym typem lasera produkcja tychże laserów - uznanych z jakichś względów za nieopłacalne w produkcji - w magazynach firmy pozostaje jakaś ilość laserów przeznaczonych na ew. naprawy gwarancyjne i po gwarancyjne. Jak się skończą - owszem nie ma możliwości kupić oryginału. Nic na to nie poradzisz - firmie nie opłaca się po prostu naprawiać starych sprzętów bo lepiej sprzedawać nową produkcję - z tanimi i krótko trwałymi podzespołami. Ta sama zasada (jakbyś nie wiedział) dotyczy chyba wszystkich podzespołów - np. specjalne smukłe kondensatory które wykorzystywane są tylko w najpłastszych modelach TV. Takich kondensatorów też tak łatwo nie kupisz.
James596 napisał: W stacjonarnych CD od dużej wieży prawie zawsze po umyciu KSS-240 działał poprawnie.
W mniej znanych japońskich wynalazkach zwiększenie prądu nic nie dawało.
I o czym to świadczy? O tym, że KSS 240 to były bardzo dobre i trwałe lasery a że najczęściej stosowane były w odtwarzaczach CD wyższej klasy...
W tanich "nieznanych marek" sprzętach lasery były najczęściej z odrzutu (pisałem o tej praktyce) - np. Thompson - jak w nich padał laser można było od razu skreślić sprzęt - nawet nowy laser bywał gorszy niż ten wypracowany.
Wracając do KSS 240 - tam była bardzo głęboka autokorekcja prądu lasera. Dopóki nie przekroczyło się krytycznej wartości - laser czytał wszystko bez zająknięcia. Jak zaczynał się kończyć - tylko wymiana lasera na nowy - jak sam zauważyłeś żadna regulacja nic nie dawała, bo emisja spadła tak, że laser nie był w stanie wytworzyć wiązki laserowej. (też pisałem - to, że świeci nie znaczy że dobry).
James596 napisał: Podkreślam - porządne czyszczenie to podstawa, od której zależy wiele.
Oczywiście, ze tak. Nigdzie nie pisałem, że nie.
James596 napisał: nie uważam tego za panaceum na każdą usterkę odtwarzacza CD związaną z odczytem.
Oczywiście. W wypadku gdy mycie optyki nie pomoże można się spodziewać (w 98%) że konieczna będzie wymiana lasera na nowy, sprawny. (te 2% to przypadki inne - np. jak wylewające kondensatory - na marginesie : to była felerna seria kondensatorów bardzo szybko wycofana z użycia).
James596 napisał: to co napisałem tyczy się hobby i robienia typowo dla siebie, a nie na zasadzie "podkręcić laser i oddać klientowi/sprzedać niby naprawione urządzenie", bo to zwykłe chamstwo i nie powinno mieć miejsca.
A ja nadal twierdzę że lepiej wyrobić sobie nawyk porządnej naprawy - nawet (a może w szczególności?) dla siebie.
A jak ktoś "Januszy" dla siebie to i dla innych też będzie. To daje serwisom tę niepochlebną opinię, że "tam tylko wymieniają dobre części na gorsze" i potem każdy, kto ma śrubokręt próbuje samodzielnej naprawy - "Bo nikomu nie będę płacić jak mogę sam - przecież to nic trudnego". Takich sprzętów w swojej praktyce też miałem KILKA... Bardzo często sprzęt po takich "naprawach" nie nadawał się już do niczego poza PSZOK'iem. A Klient zdziwiony pytał: :Jak to? Przecież ja tylko... " i tu kilka stałych tłumaczeń; a to odwrotnie wpięta taśma, a to źle podłączona wtyczka, czy nawet spalony cały (!) zasilacz.