Cóż to takiego ta "Gorąca Wiatrówka" z tematu?
Nic innego jak rodzaj Hot Air, tyle że z temperaturą ograniczoną do wartości w pobliżu 300*C i ograniczonym czasem pracy (plastikowa obudowa) do ok. 3 minut.
A do czego to w ogóle służy?
Zastosowanie, jakie mi najbardziej podpasowało to obkurczanie koszulek termokurczliwych. Owszem — zaraz posypią się głosy, że to można lutownicą, zapalniczką, mini palnikiem gazowym (taką małą wersją palnika gazowego w wielkości kieszonkowej). Można — ja też tak robiłem, ale każda z tych metod ma wady:
Lutownica - czasem trzeba się z nią wcisnąć pomiędzy inne kable, a że obkurczanie wymaga właśnie ok. 300*C a najczęściej izolacja na przewodach to rodzaj plastiku topiącego się już nawet przy nieco niższych temperaturach... w każdym razie nie zawsze można a jak już to (najczęściej) lutownica używana do lutowania ma na grocie resztki cyny, które osiadają na obkurczanej koszulce i nie wygląda to ani ładnie, ani bezpiecznie. Ponadto można przez nieuwagę przedobrzyć i koszulka przylepia się do grota; a chyba każdy wie, jak trudno usunąć taki nagar z grota by go pocynować.
Zapalniczka - Problem z płomieniem jest taki, że można podpalić coś niechcący, lub przypalić albo stopić — płomień ma bowiem wyższą temperaturę od wymaganej — ostatecznie zapalniczka ma zapalać... Trzeba więc niezmiernie uważać, żeby nie zniszczyć czegoś w pobliżu obkurczanej koszulki, a nawet, w najgorszym wypadku, zapalić ją...
Mini palnik gazowy - Jedyna zaleta to niezwykle szybkie działanie... tyle że posiada wszystkie wyżej podane wady. Ostatecznie temperatura takiego mini palnika to zdecydowanie więcej niż zwykłej zapalniczki... Można go wykorzystywać (sam taki mam od lat i dotychczas używałem w tym celu), ale trzeba się "naumieć" nim pracować i zachować odpowiednio dużą odległość, kierować odpowiednio strumień gorących gazów, by nie grzać czegoś niepotrzebnie itp. Tak więc upierdliwe bardzo i tylko ciut-ciut lepsze od zapalniczki (właśnie ze względu na strumień gorącego gazu — jak z dyszy odrzutowca — nieco precyzyjniejszy do nakierowania na odpowiedni kabel).
A jakie zalety ma wspomniana "WIATRÓWKA"?
Po pierwsze — szybkie działanie — nagrzewa się do temperatury pracy wręcz natychmiast. Wystarczy mieć ją "na podorędziu" włączoną do gniazdka i tylko w odpowiednim momencie włączyć klawiszem, by móc pracować.
Po drugie w miarę stabilna temperatura — ok. 300*C co pozwala na szybkie obkurczanie koszulki i krótkotrwałe nagrzewanie — czy to samego kabla (izolacja na nim) czy też innych kabli/elementów obok. Gorące powietrze opływa koszulkę, więc efekt jest szybki i nie wymaga dużo czasu — zresztą można się o tym przekonać na filmiku pod koniec tematu. Nie jest to otwarty płomień, a więc i zapalić coś jest zdecydowanie trudniej. Temperatura niezbyt wysoka (i w miarę stabilna już od chwili od włączenia do końca pracy) więc już samo to jest bezpieczniejsze, a ponadto wszystko w miarę ukierunkowany strumień gorącego powietrza pozwala ograniczyć grzanie zbędnych rzeczy wokół obkurczanej koszulki.
Czy zatem nie lepiej wykorzystywać do tego celu: "normalnego Hot-Air'a?
Owszem, można, ale... Najczęściej jest to zdecydowanie większe narzędzie, po drugie dysza (więc i strumień gorącego powietrza) dużo większa (no, chyba że ma się na stałe założoną nasadkę o małym kalibrze...
) no i w sumie trzeba troszkę dłuższego czasu od momentu, gdy uznamy konieczność użycia aż do zastosowania — przeważnie temperatura jest ustawiona wyższa, nasadka większa itd. W moim wypadku ponadto występuje ta trudność, ze H-A używam sporadycznie, nie mam więc go pod ręką; stacja z rączką leży sobie zwinięta i niepodłączona...
Oczywiście — jeśli ktoś używa H-A na co dzień to inna rozmowa, jednak (jak zapewne Koleżanki i Koledzy zauważyli) w moich artykułach staram się przedstawiać narzędzia/sprzęt dla tych z Was, którzy dopiero zaczynają zabawę z elektroniką, a więc (przynajmniej tak wynika z moich obserwacji) stosujących raczej montaż przewlekany, gdzie Hot-Air nie ma większego zastosowania a jego cena (W PORÓWNANIU DO TEMATYCZNEJ "WIATRÓWKI") to co najmniej kilkakrotność ceny za "wiatrówkę" z tematu.
Dodatkowo sprzęt z tematu może mieć dodatkowo jeszcze kilka innych zastosowań — między innymi poprawianie kształtu wydruku z drukarki 3D (niektóre drukarki permanentnie zniekształcają duże płaskie powierzchnie, wyginając je w łuk*).
Inne zastosowania pozostawiam Waszej inwencji — podpowiem tylko, że w niektórych wypadkach (na przykład podczas pakowania prezentów pod choinkę) może zastąpić czarny flamaster...
No OK. W takim razie czas najwyższy obejrzeć sobie bliżej sprzęt z tematu...
Jeszcze w oryginalnej torebce opakowania (jako część większej paczki zbiorczej):
Wewnątrz prócz samej "wiatrówki" oczywiście coś w rodzaju instrukcji obsługi:
W niej najważniejsze informacje to napięcie zasilania, temperatura powietrza na wylocie dyszy i max. czas jednorazowej pracy (Kolega, który mnie namówił na taki sprzęcik, używa jej już kilka ładnych miesięcy w dość trudnych warunkach i stanowczo twierdzi, że nie raz i nie dwa ten czas w jego wypadku wynosił znacznie dłużej i żadnych negatywnych skutków nie stwierdził) - teoretycznie 3 minuty. Z poniższego filmu można się przekonać, że nie jest to wcale krótko...
Dalej; Sama "wiatrówka":
Oraz wspomniana wcześniej dysza:
i wlot powietrza:
Nie byłbym sobą, gdybym natychmiast nie sprawdził "jak to jest zrobione":
...a zrobione jest niezwykle prosto. Ot coś w rodzaju suszarki do włosów z czasów PRL, tyle że powietrze nieco bardziej gorące i wielkość taka poręczniejsza jakby...
Nalepka informacyjna;
Nieco wprowadza w błąd, bo ani to prawdziwy Hot-Air (przynajmniej znany z wyposażenie elektronika zajmującego się elementami SMD), ani też "GUN" - jeśli już to raczej suszarka właśnie lub coś w tym stylu...
Oczywiście dla wygody producent wyposażył to narzędzie w prostą podstawek:
Skądinąd bardzo praktyczny i stabilny, A pozwalający na trzymanie go pod ręką w stanie "wyczekiwania" ...
U mnie taką rolę właśnie przyjął.
Na koniec jeszcze, zapożyczone z aukcji, wymiary narzędzia:
...i obiecany filmik:
P.S.
Wydaje mi się, że jestem jeszcze winien wyjaśnienia, skąd pomysł bym nazywał ten sprzęcior "Gorącą wiatrówką" - otóż z opisu aukcji... W życiu bym nie wymyślił sam takiej nazwy, a chińczyk potrafi...
Pozdrawiam.
Nic innego jak rodzaj Hot Air, tyle że z temperaturą ograniczoną do wartości w pobliżu 300*C i ograniczonym czasem pracy (plastikowa obudowa) do ok. 3 minut.
A do czego to w ogóle służy?
Zastosowanie, jakie mi najbardziej podpasowało to obkurczanie koszulek termokurczliwych. Owszem — zaraz posypią się głosy, że to można lutownicą, zapalniczką, mini palnikiem gazowym (taką małą wersją palnika gazowego w wielkości kieszonkowej). Można — ja też tak robiłem, ale każda z tych metod ma wady:
Lutownica - czasem trzeba się z nią wcisnąć pomiędzy inne kable, a że obkurczanie wymaga właśnie ok. 300*C a najczęściej izolacja na przewodach to rodzaj plastiku topiącego się już nawet przy nieco niższych temperaturach... w każdym razie nie zawsze można a jak już to (najczęściej) lutownica używana do lutowania ma na grocie resztki cyny, które osiadają na obkurczanej koszulce i nie wygląda to ani ładnie, ani bezpiecznie. Ponadto można przez nieuwagę przedobrzyć i koszulka przylepia się do grota; a chyba każdy wie, jak trudno usunąć taki nagar z grota by go pocynować.
Zapalniczka - Problem z płomieniem jest taki, że można podpalić coś niechcący, lub przypalić albo stopić — płomień ma bowiem wyższą temperaturę od wymaganej — ostatecznie zapalniczka ma zapalać... Trzeba więc niezmiernie uważać, żeby nie zniszczyć czegoś w pobliżu obkurczanej koszulki, a nawet, w najgorszym wypadku, zapalić ją...
Mini palnik gazowy - Jedyna zaleta to niezwykle szybkie działanie... tyle że posiada wszystkie wyżej podane wady. Ostatecznie temperatura takiego mini palnika to zdecydowanie więcej niż zwykłej zapalniczki... Można go wykorzystywać (sam taki mam od lat i dotychczas używałem w tym celu), ale trzeba się "naumieć" nim pracować i zachować odpowiednio dużą odległość, kierować odpowiednio strumień gorących gazów, by nie grzać czegoś niepotrzebnie itp. Tak więc upierdliwe bardzo i tylko ciut-ciut lepsze od zapalniczki (właśnie ze względu na strumień gorącego gazu — jak z dyszy odrzutowca — nieco precyzyjniejszy do nakierowania na odpowiedni kabel).
A jakie zalety ma wspomniana "WIATRÓWKA"?
Po pierwsze — szybkie działanie — nagrzewa się do temperatury pracy wręcz natychmiast. Wystarczy mieć ją "na podorędziu" włączoną do gniazdka i tylko w odpowiednim momencie włączyć klawiszem, by móc pracować.
Po drugie w miarę stabilna temperatura — ok. 300*C co pozwala na szybkie obkurczanie koszulki i krótkotrwałe nagrzewanie — czy to samego kabla (izolacja na nim) czy też innych kabli/elementów obok. Gorące powietrze opływa koszulkę, więc efekt jest szybki i nie wymaga dużo czasu — zresztą można się o tym przekonać na filmiku pod koniec tematu. Nie jest to otwarty płomień, a więc i zapalić coś jest zdecydowanie trudniej. Temperatura niezbyt wysoka (i w miarę stabilna już od chwili od włączenia do końca pracy) więc już samo to jest bezpieczniejsze, a ponadto wszystko w miarę ukierunkowany strumień gorącego powietrza pozwala ograniczyć grzanie zbędnych rzeczy wokół obkurczanej koszulki.
Czy zatem nie lepiej wykorzystywać do tego celu: "normalnego Hot-Air'a?
Owszem, można, ale... Najczęściej jest to zdecydowanie większe narzędzie, po drugie dysza (więc i strumień gorącego powietrza) dużo większa (no, chyba że ma się na stałe założoną nasadkę o małym kalibrze...
Oczywiście — jeśli ktoś używa H-A na co dzień to inna rozmowa, jednak (jak zapewne Koleżanki i Koledzy zauważyli) w moich artykułach staram się przedstawiać narzędzia/sprzęt dla tych z Was, którzy dopiero zaczynają zabawę z elektroniką, a więc (przynajmniej tak wynika z moich obserwacji) stosujących raczej montaż przewlekany, gdzie Hot-Air nie ma większego zastosowania a jego cena (W PORÓWNANIU DO TEMATYCZNEJ "WIATRÓWKI") to co najmniej kilkakrotność ceny za "wiatrówkę" z tematu.
Dodatkowo sprzęt z tematu może mieć dodatkowo jeszcze kilka innych zastosowań — między innymi poprawianie kształtu wydruku z drukarki 3D (niektóre drukarki permanentnie zniekształcają duże płaskie powierzchnie, wyginając je w łuk*).
Inne zastosowania pozostawiam Waszej inwencji — podpowiem tylko, że w niektórych wypadkach (na przykład podczas pakowania prezentów pod choinkę) może zastąpić czarny flamaster...
No OK. W takim razie czas najwyższy obejrzeć sobie bliżej sprzęt z tematu...
Jeszcze w oryginalnej torebce opakowania (jako część większej paczki zbiorczej):
Wewnątrz prócz samej "wiatrówki" oczywiście coś w rodzaju instrukcji obsługi:
W niej najważniejsze informacje to napięcie zasilania, temperatura powietrza na wylocie dyszy i max. czas jednorazowej pracy (Kolega, który mnie namówił na taki sprzęcik, używa jej już kilka ładnych miesięcy w dość trudnych warunkach i stanowczo twierdzi, że nie raz i nie dwa ten czas w jego wypadku wynosił znacznie dłużej i żadnych negatywnych skutków nie stwierdził) - teoretycznie 3 minuty. Z poniższego filmu można się przekonać, że nie jest to wcale krótko...
Dalej; Sama "wiatrówka":
Oraz wspomniana wcześniej dysza:
i wlot powietrza:
Nie byłbym sobą, gdybym natychmiast nie sprawdził "jak to jest zrobione":
...a zrobione jest niezwykle prosto. Ot coś w rodzaju suszarki do włosów z czasów PRL, tyle że powietrze nieco bardziej gorące i wielkość taka poręczniejsza jakby...
Nalepka informacyjna;
Nieco wprowadza w błąd, bo ani to prawdziwy Hot-Air (przynajmniej znany z wyposażenie elektronika zajmującego się elementami SMD), ani też "GUN" - jeśli już to raczej suszarka właśnie lub coś w tym stylu...
Oczywiście dla wygody producent wyposażył to narzędzie w prostą podstawek:
Skądinąd bardzo praktyczny i stabilny, A pozwalający na trzymanie go pod ręką w stanie "wyczekiwania" ...
Na koniec jeszcze, zapożyczone z aukcji, wymiary narzędzia:
...i obiecany filmik:
P.S.
Wydaje mi się, że jestem jeszcze winien wyjaśnienia, skąd pomysł bym nazywał ten sprzęcior "Gorącą wiatrówką" - otóż z opisu aukcji... W życiu bym nie wymyślił sam takiej nazwy, a chińczyk potrafi...
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY
