Witam.
Powszechnie wiadomo, że akumulatory na poziomie 7-8V daje rade jeszcze odratować.
Akumulator ma `zgaduję` ok. półtora roku, więc stary nie jest.
Było nas 2 w firmie, więc oba auta jeździły, jednak kolega złożył wypowiedzenie.
Całe lato było ok, podłączałem raz w miesiącu do ładowania.
Na koniec listopada miałem z tym autem ostatnią styczność do teraz, przejechał krótką traskę, może 20km całościowo, nie miałem zastrzeżeń.
Dzisiaj brak reakcji zamka centralnego na pilota, otwieram ręcznie, multimetr - 1.98V. No nie fajnie.
I teraz pytanie - hipotetycznie mogę wyciągnąć na zewnątrz zasilacz laboratoryjny i go smyrać - 2.5V 0.5A, 3V, 0.5A itd itd.
Tylko - czy to ma sens i jakiekolwiek szanse powodzenia?
Demontaż akumulatora nie wchodzi w grę póki nie znajdę 9mm, bo gdzieś się zapodziała
Powszechnie wiadomo, że akumulatory na poziomie 7-8V daje rade jeszcze odratować.
Akumulator ma `zgaduję` ok. półtora roku, więc stary nie jest.
Było nas 2 w firmie, więc oba auta jeździły, jednak kolega złożył wypowiedzenie.
Całe lato było ok, podłączałem raz w miesiącu do ładowania.
Na koniec listopada miałem z tym autem ostatnią styczność do teraz, przejechał krótką traskę, może 20km całościowo, nie miałem zastrzeżeń.
Dzisiaj brak reakcji zamka centralnego na pilota, otwieram ręcznie, multimetr - 1.98V. No nie fajnie.
I teraz pytanie - hipotetycznie mogę wyciągnąć na zewnątrz zasilacz laboratoryjny i go smyrać - 2.5V 0.5A, 3V, 0.5A itd itd.
Tylko - czy to ma sens i jakiekolwiek szanse powodzenia?
Demontaż akumulatora nie wchodzi w grę póki nie znajdę 9mm, bo gdzieś się zapodziała
