Witam Ponownie.
Dziś miałem dopiero czas zagłębić się dalej w temacie grzania świec.
Warunki jakie miałem, to zimne auto po nocy i temperatura otoczenia -1 stopień - po przekręceniu kluczyka kontrolka od podgrzewania świec żarowych świeciła się dłużej niż przy temperaturze dodatniej lub jak auto ciepłe jest - ok 8 sekund.
Po odpięciu czujnika temperatury płynu chłodzącego w dalszym ciągu nie pojawił się sygnał załączający przekaźnik od świec żarowych.
Czujnik zamówiłem nowy, bo ten czasami wariował jeśli chodzi o wskazania temperatury płynu chłodzącego na desce rozdzielczej.
Nie poddając się, chciałem uruchomić świece żarowe przed odpaleniem auta i zobaczyć różnice przy odpalaniu ze świecami.
Zmostkowałem na krótko gniazda przekaźnika (zdjęcie poniżej) , ale prąd i tak nie docierał do świec mimo napięcia podanego przez przekaźnik które cały czas tam jest.
Dopiero po przekręceniu kluczyka w momencie zapalenia się kontrolki grzania świec , podczas jej świecenia i po zgaśnięciu jeszcze przez ok 3 sekund jest podawany prąd wysterowany przez kolejny przekaźnik znajdujący się pod kierownicą (jeden z dwóch na zdjęciu)
I teraz pytanie :
po co jeszcze jakiś dodatkowy jest przekaźnik jest w obwodzie ??
czy mogę zostawić zmostkowane przejście przekaźnika pod maską (jak na zdjęciu) skoro przekaźnik pod kierownicą i tak jest ostatecznym ogniwem sterującym dojście prądu do świec ?
PS: samochód odpalił od strzała po wcześniejszym uruchomieniu świec (zmostkowane przejście przekaźnika), gdzie zawsze przy takiej temperaturze trzeba było kręcić rozrusznikiem ok 3-4 sekund.
Proszę o dalsze rady jak uruchomić te świece, bo efekt ich działania podczas zimy jest.