Dzień dobry.
Od dłuższego czasu borykam się z problemem związanym z brakiem ładowania na wolnych obrotach - alternator nie startuje, wymieniłem już dwa, w tym jeden po regeneracji, a drugi używany - oba oryginały. Dlatego podejrzewam że problem jest gdzieś w instalacji elektrycznej auta. Po odpięciu kostki od alternatora, znika kontrolka na zegarach, więc połączenie w tę stronę jest raczej ok. Jest to alternator pracujący ,,pod kontrolą" ECU, i tu bym szukał przyczyny, ale nie wiem jak się do tego zabrać, co zrobić aby w końcu zapomnieć o problemie.
Alternat wzbudza się z obrotów, trzeba przygazować powyżej 2500, co w zimie nie jest wskazane.
Elektrycy w okolicy mają terminy zaklepane na 2-3 tygodnie do przodu , a auto jest potrzebne na dojazdy do pracy.
Wiem że nikt mi nie wskaże palcem ,,tu jest problem", ale może naprowadzi na właściwą ścieżkę. Za wszystkie podpowiedzi z góry dziękuję.
Od dłuższego czasu borykam się z problemem związanym z brakiem ładowania na wolnych obrotach - alternator nie startuje, wymieniłem już dwa, w tym jeden po regeneracji, a drugi używany - oba oryginały. Dlatego podejrzewam że problem jest gdzieś w instalacji elektrycznej auta. Po odpięciu kostki od alternatora, znika kontrolka na zegarach, więc połączenie w tę stronę jest raczej ok. Jest to alternator pracujący ,,pod kontrolą" ECU, i tu bym szukał przyczyny, ale nie wiem jak się do tego zabrać, co zrobić aby w końcu zapomnieć o problemie.
Alternat wzbudza się z obrotów, trzeba przygazować powyżej 2500, co w zimie nie jest wskazane.
Elektrycy w okolicy mają terminy zaklepane na 2-3 tygodnie do przodu , a auto jest potrzebne na dojazdy do pracy.
Wiem że nikt mi nie wskaże palcem ,,tu jest problem", ale może naprowadzi na właściwą ścieżkę. Za wszystkie podpowiedzi z góry dziękuję.