Trzy tygodnie temu mój czteroletni akumulator nie odpalił silnika. O.K. było 15 stopni mrozu. Podładowałem i trzy tygodnie jeździłem. Wczoraj odpalił bez problemu ale po krótkiej jeździe już nie. Akurat był dostęp do prostownika to podłączyłem. Mam odczyt napięcia w instalacji ( radio i ładowarka USB) no i zaledwie 10V. Po pół godzinie zapalił. I na kilka krótkich tras to wystarczyło, znaczy odpalałem kilka razy Wieczorem pojechałem do sklepu i kupiłem nowy akumulator. Zmierzyłem rezystancje wewnętrzną mojego starego (8mΩ) i tego nowego (5mΩ). Czyli zdawałoby się wszystko O.K. w szczególności, że nowy miał prąd rozruchowy 100A większy.
Sprzedawca zmierzył tez obydwa akumulatory nie tanim przyrządem i znowu wszystko się zgadzało z tym, że ten stary był mocno nienaładowany. Co nie dziwne bo ładowany był prądem 5A może pół godziny a potem przejechałem kilkanaście kilometrów kilka razy odpalając silnik. Rozmawialiśmy ze sprzedawcą czy ładowanie jest O.k ale jak spoglądałem wcześniej na pomiar napięcia w instalacji to przeważnie bywało 14,7V choć bywało i 13,1. Stale na to z oczywistych względów nie patrzyłem.
Dla spokoju zdecydowałem się na nowy a stary zdałem.
Dzisiaj siłą rzeczy częściej spoglądałem na napięcie i widzę, że przeważnie to
13,1 do 13,4V ale bywa, ze jest nawet 15 i to, co ciekawe wyższe jest przy niskich obrotach.
Odzyskałem zatem stary akumulator by porobić dokładniejsze testy.
Wcześniej aby podładować nowy podłączyłem go do prostownika automatycznego MW-SC4F (bez odpinania akumulatora z instalacji). No i tu pierwsze zdziwienie bo stosunkowo szybko napięcie osiągnęło 14,4V i prostownik wyłączył ładowanie.
Po wyłączeniu tylko 12,5V na wyświetlaczu. Podłączyłem pod niego zatem stary akumulator i zachowanie podobne. Chwila ładowania i wyłącza.
I potwierdziły to pomiary prądu i napięcia na samym akumulatorze.
Hmm... myślę sobie MW-SC4F popsuty. Był zakupiony do kosiarki i akumulator żelowy do niej o pojemności 5Ah ładował się kilka godzin w trybie motocyklowym (0,8A). Potem następowało wyłączenie a napięcie oscylowało na poziomie około 13V o ile dobrze pamiętam. Jak napięcie spadało poniżej 12,5V ( znowu mogę się mylić co do dokładnej wartości) prostownik rozpoczynał doładowanie.
Tym razem jest inaczej. Podpinam zatem stary akumulator pod zasilacz laboratoryjny. Najpierw DPS3505 (impulsowy) potem pod DF1730SB5A (liniowy).
Z identycznymi rezultatami. prąd przez chwile duży a potem maleje do 0,5A a napięcie na akumulatorze 14,4 lub ciut wyższe. Prąd się utrzymuje bo zasilacze w odróżnieniu od MW nie wyłączają ładowania.
Jak dla mnie Mega dziwne bo przy rozładowanym akumulatorze prąd powinien być długo wysoki. I jak dawno temu zdarzało się ładować mi akumulatory tak właśnie było. O.K w przypadku bardzo zużytego akumulatora mogłoby tak być. Mała pojemność to i szybko się ładuje. Ale mój stary po krótkim podładowaniu kilka razy bez problemu odpalał silnik (rezystancja wewnętrzna i pomiar prądu rozruchowego tez w normie...) a jak podłączyłem MW-SC4F do nowego zachowanie też podobne. Filmy pokazują jak to wyglądało na początku i po godzinnym ładowaniu (prądem zaledwie 0,5A).
Oczywiście następnym razem podłącze pod zasilacz laboratoryjny i nowy akumulator ale już nie teraz...
Czy ktoś może odpowiedzieć co jest grane? Z akumulatorami kwasowymi mało miałem do czynienia ale te stare tak się nie zachowywały. Chyba, że ja robię jakiś błąd w pomiarach w co wątpię...
Sprzedawca zmierzył tez obydwa akumulatory nie tanim przyrządem i znowu wszystko się zgadzało z tym, że ten stary był mocno nienaładowany. Co nie dziwne bo ładowany był prądem 5A może pół godziny a potem przejechałem kilkanaście kilometrów kilka razy odpalając silnik. Rozmawialiśmy ze sprzedawcą czy ładowanie jest O.k ale jak spoglądałem wcześniej na pomiar napięcia w instalacji to przeważnie bywało 14,7V choć bywało i 13,1. Stale na to z oczywistych względów nie patrzyłem.
Dla spokoju zdecydowałem się na nowy a stary zdałem.
Dzisiaj siłą rzeczy częściej spoglądałem na napięcie i widzę, że przeważnie to
13,1 do 13,4V ale bywa, ze jest nawet 15 i to, co ciekawe wyższe jest przy niskich obrotach.
Odzyskałem zatem stary akumulator by porobić dokładniejsze testy.
Wcześniej aby podładować nowy podłączyłem go do prostownika automatycznego MW-SC4F (bez odpinania akumulatora z instalacji). No i tu pierwsze zdziwienie bo stosunkowo szybko napięcie osiągnęło 14,4V i prostownik wyłączył ładowanie.
Po wyłączeniu tylko 12,5V na wyświetlaczu. Podłączyłem pod niego zatem stary akumulator i zachowanie podobne. Chwila ładowania i wyłącza.
I potwierdziły to pomiary prądu i napięcia na samym akumulatorze.
Hmm... myślę sobie MW-SC4F popsuty. Był zakupiony do kosiarki i akumulator żelowy do niej o pojemności 5Ah ładował się kilka godzin w trybie motocyklowym (0,8A). Potem następowało wyłączenie a napięcie oscylowało na poziomie około 13V o ile dobrze pamiętam. Jak napięcie spadało poniżej 12,5V ( znowu mogę się mylić co do dokładnej wartości) prostownik rozpoczynał doładowanie.
Tym razem jest inaczej. Podpinam zatem stary akumulator pod zasilacz laboratoryjny. Najpierw DPS3505 (impulsowy) potem pod DF1730SB5A (liniowy).
Z identycznymi rezultatami. prąd przez chwile duży a potem maleje do 0,5A a napięcie na akumulatorze 14,4 lub ciut wyższe. Prąd się utrzymuje bo zasilacze w odróżnieniu od MW nie wyłączają ładowania.
Jak dla mnie Mega dziwne bo przy rozładowanym akumulatorze prąd powinien być długo wysoki. I jak dawno temu zdarzało się ładować mi akumulatory tak właśnie było. O.K w przypadku bardzo zużytego akumulatora mogłoby tak być. Mała pojemność to i szybko się ładuje. Ale mój stary po krótkim podładowaniu kilka razy bez problemu odpalał silnik (rezystancja wewnętrzna i pomiar prądu rozruchowego tez w normie...) a jak podłączyłem MW-SC4F do nowego zachowanie też podobne. Filmy pokazują jak to wyglądało na początku i po godzinnym ładowaniu (prądem zaledwie 0,5A).
Oczywiście następnym razem podłącze pod zasilacz laboratoryjny i nowy akumulator ale już nie teraz...
Czy ktoś może odpowiedzieć co jest grane? Z akumulatorami kwasowymi mało miałem do czynienia ale te stare tak się nie zachowywały. Chyba, że ja robię jakiś błąd w pomiarach w co wątpię...