Miałem awarię wspomagania fiat panda 1.2. Przeszukałem internet i znalazłem taką poradę- cytuję: "Jeżeli potrzebujesz awaryjnie dojechać to wypinasz bezpiecznik 60A pod maską i odpalasz silnik. Po minucie wpinasz bezpiecznik i masz wspomaganie. " Moje pierwsze pytanie - dlaczego to zadziałało? Dlaczego wyjęcie bezpiecznika F5, odpalenie samochodu i następnie wpięcie po ok. minucie tegoż bezpiecznika załatwiło sprawę nie tylko doraźnie ale jeżdzę już drugi dzień i kręcę kierownicą i jest ok. A przez dwa ostatnie dni minimalny ruch kierownicy za każdym razem powodował wyłączenie wspomagania i zapalenie kontrolki. Moje drugie pytanie - na ile jest to rozwiązanie doraźne? Czy to oznacza, że wymianę czujnika skrętu, sterownika i innych części odpowiedzialnych za wspomaganie mogę wykluczyć a naprawa powinna polegać na demontażu i ich sprawdzeniu? Bo jednak w tym momencie działają. W innym przypadku jak pójdę do mechanika to pewnie będzie ich wymiana? Proszę pominąć w wyjaśnieniu problemu sprawę podpięcia samochodu pod komputer i błędów C1001, C1002. Chcę się tylko dowiedzieć dlaczego wypięcie bezpiecznika F5 doraźnie naprawiło problem. (Jestem prawnikiem, nie mechanikiem elektronikiem i myślę jak prawnik, ale od wielu lat lubię usuwać awarię sam w swojej pełnoletniej pandzie climbing wyprodukowanej w Polsce.)
