logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Prawo Do Naprawy a drogie części zamienne

ghost666 21 Lut 2024 13:06 4149 46
  • Powiedzmy, że kilka lat temu zamieniłeś swój stary odkurzacz przewodowy na nowy zasilany baterią. Początkowo byłeś zachwycony wygodą braku konieczności ciągnięcia kabla za sobą, ale teraz bateria ledwo wystarcza, aby dotrzeć na drugi koniec salonu... Postanawiasz więc zajrzeć do sklepu, aby zapytać o nową, tylko po to, aby dowiedzieć się, że sama część kosztuje mniej więcej tyle samo, co nowy odkurzacz. Jednocześnie dochodzą do tego jeszcze koszty pracy przy jej wymianie, więc znacznie bardziej opłacałoby się kupić całe urządzenie, które jest teraz w promocji. Czyż to nie brzmi znajomo?

    Przez wiele lat aktywiści walczący o Prawo do Naprawy ostro krytykowali zawyżone ceny części zamiennych, które efektywnie eliminują możliwość odzyskania funkcjonalności sprzętu, często czyniąc tę opcję droższą niż zakup nowego. I chociaż w ciągu ostatniego czasu sporo wydarzyło się w tym zakresie zarówno w UE, jak i w USA, to niezbyt dużo się faktycznie zmieniło dla konsumentów z zepsutymi urządzeniami. Dla odkurzaczy, pralek i kilku innych produktów, wymagania odnoszące się do naprawy zostały teraz określone w przepisach dotyczących ekoprojektowania. Producenci muszą zadbać o to, aby kluczowe części były demontowalne za pomocą powszechnie dostępnych narzędzi i osiągalne dla profesjonalnych serwisów przez co najmniej kilka lat po ostatniej sprzedaży jednostki. Wszystko to w znaczny sposób umożliwia naprawę... Jednak te wymagania wciąż pomijają jeden z największych problemów: cenę elementów zamiennych.

    Część jest droższa niż całość

    Prześledźmy przez okres około 5 lat cenę konkretnej płyty głównej do pralki — wahała się ona między 299€ a 1073€ — co jest wartością wyższą niż koszt całkowity samego urządzenia kiedykolwiek w czasie jego sprzedaży. To pewnie jakiś błąd...? Niestety nie. Przyglądając się cenom części zamiennych bardziej szczegółowo autor oryginalnego artykułu, Thomas Opsomer, nie miał problemów ze znalezieniem podobnych przykładów dla różnych produktów. Począwszy od panelu LCD firmy Samsung, który kosztuje niemal o 25% więcej niż cały telewizor, w którym jest używany, po silnik za 60€ do podkaszarki Gardena, która wiąże się z wydaniem tylko 37€, z wysyłką (przykład ten pokazano poniżej). To ponad 160% ceny produktu, za jedną część! Chyba że znajdziemy serwis, który będzie chciał dopłacić za możliwość naprawy naszej podkaszarki, ale to raczej nie będzie stanowić opcji.

    Prawo Do Naprawy a drogie części zamienne Prawo Do Naprawy a drogie części zamienne
    37€ za całą podkaszarkę, 60€ za jej silnik. To zły dzień dla napraw.


    Przedstawione powyżej przykłady są dość skrajne, ale rzeczywiście potrzeba znacznie mniej, aby zniweczyć jakąkolwiek szansę na powodzenie. Większość ludzi rozważy naprawę tylko wtedy, gdy całkowity jej koszt będzie mniejszy niż 30-40% wartości produktu. Biorąc pod uwagę, że zazwyczaj składają się na to wydatki na poczet pracy i części zamiennych (przy założeniu, że nie ma innych, np. za transport do serwisu etc.), aby to działanie pozostało poniżej krytycznego progu, rozsądne jest założenie, że cena elementów na wymianę powinna pozostać poniżej 15-20% tej całego produktu.

    Kluczowe komponenty, takie jak baterie, silniki, płytki sterujące i panele wyświetlające, bardzo często przekraczają ten zakres, ale nawet najbardziej trywialne części mogą być zaskakująco drogie. Wyobraźmy sobie, że musimy zapłacić 253€ za zastępczą ładowarkę do swojego laptopa MSI lub 214€ za druciany kosz do zmywarki Beko. A może stłukliśmy szybę drzwi do piekarnika Ikea Matälskare, który kosztował 299€ i musimy za nią wydać 92€... Łatwo można zdać sobie sprawę, że ekonomicznie nie ma sensu zapraszać serwisanta do domu, aby ją wymienił. Nie pozostawia to nawet miejsca na koszty jego pracy. Nie dziwi więc fakt, że małe firmy tego rodzaju mają trudności z utrzymaniem się.

    Prawo Do Naprawy a drogie części zamienne
    Wszystkie części wyrzynarki,
    które trzeba kupić,
    nawet jeśli potrzebujemy
    tylko śruby u dołu po lewej.
    Kompletowanie elementów

    Jednym z typowych powodów, dla których części mogą być bardzo kosztowne, jest praktyka zwana: „pakowaniem”. Oznacza to, że zamiast sprzedawać pojedyncze elementy, producenci oferują tylko pewne jako zestaw lub komplet. Może to wynikać ze złych wyborów projektowych — jak w przypadku MacBooka Air z klawiaturą, która często się psuje i nie może być odłączona od górnej obudowy. Prowadzi to do kosztu naprawy w wysokości 500€. Jednak kompletowanie elementów może także wynikać z polityki firmy. Taki jest przypadek wspomnianego wcześniej przykładu pralki, dla której trzeba kupić zestaw składający się z dwóch płytek, pokrętła i kilku innych plastikowych części, nawet jeśli zepsuje się tylko wyświetlacz. Technicznie są to różne komponenty, które można wymieniać indywidualnie. Jednak producent postanowił nie sprzedawać ich osobno. Można uszkodzić coś tak trywialnego, jak pokrywa zamknięcia drukarki laserowej i odkryć, że jest dostępna tylko razem z jednostką laserową, co kosztuje sporo — 553€. Szczególnie uderzający jest przykład pojedynczej, nietypowej śruby (ma ona lewoskrętny gwint trapezowy), używanej do przykręcenia płytki podstawy do wyrzynarki Metabo za 265€. Śruba nie jest dostępna do sprzedaży osobno: trzeba kupić całą konstrukcję pokazaną na obrazku po lewej stronie. Jej koszt? 49€.


    Ustalanie cen

    Pakowanie to tylko jedna z metod, dzięki którym niektórzy producenci sprawiają, że części są niepotrzebnie drogie. Najprostszym sposobem jest oczywiście ustalenie wysokiej ceny elementów. Więc co ją determinuje? Tak jak w przypadku każdego produktu, określenie kosztu przez producenta uwzględnia szereg czynników, w tym wydatki na poczet produkcji, transportu i przechowywania, a także podaż i popyt, segmentację rynku oraz oczywiście ogólną strategię firmy. Dlatego istnieje wiele powodów wysokich cen części zamiennych.

    Nie twierdzimy, że koszty nie odgrywają roli. Faktem jest, że zarządzanie zapasami elementów zamiennych z biegiem czasu wiąże się ze sporym nakładem — zdecydowanie łatwiej jest sprzedać kontener gadżetów i zapomnieć o nim. Jednak zakres cen, z jakim mamy do czynienia na rynku części, jest tak absurdalnie duży, że trudno to wytłumaczyć wyłącznie czynnikami kosztowymi. W niektórych przypadkach wydaje się jasne, że producenci po prostu nakładają wygórowane marże (członek Parlamentu Europejskiego, który prowadzi prace nad nowymi przepisami umożliwiającymi naprawę, zasugerował niedawno, że przypomina mu to zachowanie karteli). Z pewnością można powiedzieć, że większość producentów nie miałaby nic przeciwko temu, abyśmy kupowali całe nowe urządzenia, zamiast płacić za części zamienne.

    Brak konkurencji i przejrzystości

    Bystrzy czytelnicy mogą zauważyć jedno typowe brakujące ogniwo spośród wymienionych wyżej czynników ustalania ceny: konkurencyjność. Rzeczywiście, jest to zazwyczaj kluczowy aspekt wpływający na koszt produktów, a wielu decydentów politycznych liczy na to, że motyw ten rozwiąże problem wydatków na poczet naprawy. Jednak jeśli chodzi o części zamienne, jest bardzo mało rzeczywistej konkurencji. Ryzykując stwierdzenie oczywiste, można wnosić, że nie da się pójść na zakupy do Boscha czy Miele, aby znaleźć tańszy komponent do swojej pralki AEG. Kiedy już jesteśmy na etapie naprawy, pozostajemy praktycznie na łasce właściciela marki, który często ma monopol na części zamienne do swoich urządzeń i dlatego może wymagać za nie dowolną kwotę. Bez względu na to, co wybierzemy — zapłacimy za element o zawyżonej cenie czy kupimy nowe urządzenie — to zwycięstwo dla branży.

    Więc sztuczką jest uwzględnienie kosztów części zamiennych znacznie wcześniej, zanim będziemy potrzebować naprawy, czyli podczas decydowania, którą pralkę kupić. Jednak wymaga to przejrzystości cen komponentów na wymianę w danym momencie. Niektóre marki, takie jak te należące do francuskiego koncernu SEB, uczyniły z naprawialności główny punkt sprzedaży. W zasadzie SEB zamierza ograniczyć wydatki na rzecz części zamiennych do maks. 50% ceny produktu. Choć i tak może się okazać, że zapłacimy około 18€ za silnik do kosiarki Moulinex wartej 28€ (produkowanej przez SEB). Daje to więc 60% stosunek kosztu elementu do produktu. Inne marki nie udostępniają żadnych informacji na temat polityki cen części zamiennych, co uniemożliwia podjęcie świadomej decyzji.

    Dla niektórych produktów francuski indeks naprawy może pomóc to uwzględnić. To jest w taki sposób, aby wybrać pralkę z wynikiem 10/10 dla ceny części zamiennych, a nie taką, która uzyskuje ocenę 2,5/10, lub telewizor ze wskaźnikiem 7,5/10, zamiast 0/10. Jednak nie można wyszukiwać ani filtrować produktów według kryterium dostępności elementów na wymianę na żadnej stronie internetowej, gdzie kupujemy sprzęt AGD. Trzeba sprawdzać pojedynczo te parametry, analizując siatkę wyników, która może nie być nawet dostępna online. I chociaż sprzedawca jest zobowiązany ją dostarczyć, to często czyni to dopiero na żądanie.

    Idealnie byłoby zapewnić niezbędną przejrzystość na poziomie całej UE. Niemniej starania, aby uwzględnić ceny części zamiennych w pierwszym ogólnoeuropejskim kryterium oceny naprawialności (dla smartfonów), spełzły na niczym. Producenci tych telefonów będą musieli komunikować koszty komponentów od 2025 roku — ale nic nie mówi, że nie mogą ich zmieniać według własnego uznania po zakupie urządzenia. Czy nie byłoby znacznie łatwiej, gdyby wszyscy producenci (niejedynie względem tej garstki produktów, których można się spodziewać, bo zostaną objęte nowymi przepisami dotyczącymi ekoprojektowania w najbliższych latach) musieli podawać ceny części zamiennych na swojej stronie internetowej? A co, jeśli musieliby trzymać się swoich pierwotnie opublikowanych wskazań przez cały czas (albo przynajmniej utrzymywać zmiany związane z inflacją lub te w logistyce w rozsądnych granicach)? Takie środki zapewniłyby, że koszty pozostałyby porównywalne, zamiast oscylować na różnych poziomach. Tak, jak ma to miejsce w przypadku wspominanej płytki do pralki, której cena wynosiła od 299€ do 1073€. Jeśli dodamy do tego kryterium oceny naprawy obejmujące całą UE, które uwzględnia koszty elementów, to konsumenci w końcu mogliby podejmować świadome decyzje podczas zakupów produktów naprawialnych.

    Części zamienne na rynku wtórnym

    Ciekawym zjawiskiem jest to, że gdy działa konkurencja, to rzeczywiście ceny są niższe. Pokazuje to doskonale, jak wysokie są marże, nakładane przez właścicieli marek. Na przykład różne modele pralek i zmywarek używają tego samego rodzaju pomp, zaworów, elementów grzewczych, które producenci sprzętu często otrzymują już jako gotowe części od swoich dostawców. W takich przypadkach serwis może być w stanie zdobyć ten sam bądź podobny komponent od dostawcy z rynku wtórnego lub zamienników, od podmiotu, który może nawet być oryginalnym ich wytwórcą — choć, w przeciwieństwie do producentów części samochodowych, nie może on reklamować całkowicie identycznego elementu jako: „oryginału”, jeśli nie nosi nazwy marki produktu.

    Nie jest rzadkością, że takie komponenty na rynku wtórnym kosztują tylko ułamek ceny proponowanej przez same marki. Dla przykładu element grzewczy Samsunga to wydatek rzędu ponad 50€ (bez VAT), podczas gdy za zamiennik należy liczyć sobie tylko 12€. A np. zawór dolotowy zastępujący część za 51€ od Candy kosztuje około 5,50€, jak pokazano na zrzutach ekranu poniżej.

    Prawo Do Naprawy a drogie części zamienne
    Ceny (bez VAT) za 'oryginalny' komponent, porównane z kosztem zamiennika elementu grzewczego i zaworu dolotowego do pralki, oferowane na platformie dystrybucji części Visynet, skierowanej do profesjonalnych serwisantów.


    To samo dotyczy np. silnika odkurzacza Dyson i nauszników słuchawek Bose. A jeśli gaźnik kosiarki spalinowej Husqvarna potrzebuje serwisowania, zestaw zaledwie trzech gumowych uszczelek wielkości znaczka pocztowego będzie kosztować 47€ przy pozyskaniu od marki produktu, 12€ przy zakupie od producenta, który je dla danej firmy wytwarza, a zaledwie 5€ u dostawcy zamienników. Chociaż mogą istnieć subtelne różnice w jakości między niektórymi z tych części, trudno uzasadnić marżę wynoszącą 900% i można zrozumieć, dlaczego niektórzy serwisanci po prostu nazwaliby to zdzierstwem.

    Prawo Do Naprawy a drogie części zamienne
    Założyciel wiedeńskiego Centrum
    Naprawy i Serwisu, Sepp Eisenriegler,
    z ogromnym zapasem używanych
    części.
    Części używane

    Komponenty z drugiej ręki pozyskane z uszkodzonych produktów mogą również stanowić pewne rozwiązanie. Pamiętacie tę naprawę klawiatury za 500€, o której wspomniano wcześniej? Można także zdobyć odnowioną za 99€. To może być również pomocne, jeśli potrzebna jest część, której producent już nie dostarcza, na przykład, gdy chodzi o wentylator chłodzący do tego samego MacBooka. Większe serwisy czy sklepy z używanymi urządzeniami często mają półki pełne pozyskanych elementów, które mogą być spożytkowane do naprawy różnych sprzętów, zarówno starych, jak i nowych.

    Jednakże korzystanie z komponentów zamiennych i używanych może wkrótce się skończyć. To dlatego, że producenci coraz częściej stosują technikę zwaną: „parts pairing” (łączenie części) w celu ograniczenia stosowania zarówno nieoryginalnych, jak i oryginalnych elementów z odzysku. Oznacza to, że produkt odmówi normalnego działania, a nawet całkowicie przestanie funkcjonować, jeśli wykryje obecność komponentu — „oryginalnego” czy nie — który nie był zainstalowany w fabryce. Technika ta jest już używana w wielu różnych produktach, począwszy od smartfonów, komputerów i konsol do gier, poprzez ekspresy do kawy i blendery, aż po traktory i inne maszyny. Wkrótce może też obejmować praktycznie każdy produkt, który zawiera jakiekolwiek elementy elektroniczne.

    Jakie jest rozwiązanie?

    Problem cen części zamiennych można zlikwidować poprzez regulacje, konkurencję lub obie te rzeczy. Jeśli poważnie myślimy o naprawie produktów zamiast wyrzucania ich przy pierwszej awarii, producenci powinni po prostu być zobowiązani do oferowania elementów na wymianę przy rozsądnych kosztach. Obecna propozycja wspólnych zasad promowania naprawy produktów daje unikalną szansę stworzenia obowiązku uczciwych cen. Z drugiej strony, jeśli liczymy na to, że konkurencja faktycznie obniży koszty elementów na wymianę, potrzebujemy przejrzystości cen pobieranych przez właścicieli marek. A także równych warunków dla stosowania nowych oryginalnych, zamiennych i używanych części. Wymaga to całkowitego zakazu praktyk antynaprawczych, takich jak: „parts pairing” i sprzedawania elementów tylko w kompletach. Podsumowując, potrzebne jest... wszystko. Niezbędne jest wprowadzenie Uniwersalnego Prawa do Naprawy.

    Źródło: https://repair.eu/news/the-price-is-not-right/

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    ghost666
    Tłumacz Redaktor
    Offline 
    Fizyk z wykształcenia. Po zrobieniu doktoratu i dwóch latach pracy na uczelni, przeszedł do sektora prywatnego, gdzie zajmuje się projektowaniem urządzeń elektronicznych i programowaniem. Od 2003 roku na forum Elektroda.pl, od 2008 roku członek zespołu redakcyjnego.
    https://twitter.com/Moonstreet_Labs
    ghost666 napisał 11960 postów o ocenie 10197, pomógł 157 razy. Mieszka w mieście Warszawa. Jest z nami od 2003 roku.
  • #2 20971899
    gulson
    Administrator Systemowy
    To jest po prostu nie do pomyślenia. Unia wymusza naprawę? To wystaw części wartości x2 całego produktu. Raz, że trzeba poświęcić czas, wiedzę, aby znaleźć problem, wymienić, to jeszcze części kosztują więcej niż produkt.
  • #3 20972074
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe
    Ale czemu mnie to nie dziwi? W Związku Socjalistycznych Republik Europejskich rządzi daleko idąca biurokracja z jednoczesnym bardzo preferencyjnym traktowaniem korporacji. Ta ostatnie są wielkimi hydrami nienasyconymi i chcą większych zysków i większego monopolu. Te właśnie podmioty są jednak bożkami ekonomii i tak długo jak tymi bożkami będą, żadna sensowna konkurencja jest niemożliwa. Co więcej, wspomniane w artykule obracanie częściami z rynku wtórnego można uznawać w świetle unijnych regulacji za obracanie elektrośmieciami, a to poważne przestępstwo jest. Ta mieszanka sprzeczności powoduje, że najpiękniejsze nawet idee muszą zostać zniweczone i pozostać co najwyżej bajkami z mchu i paproci spod bambusowego lasu.

    Przewidziałem już trzy lata temu, jak będzie działała dyrektywa unijna. To znaczy, przewidziałem, że nie będzie działała. Jak widać, nie pomyliłem się.

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3619321-90.html#19264765
  • #4 20972275
    krzbor
    Poziom 27  
    Tu inny przykład - drukarka MG5550 (już nie sprzedawana):
    Prawo Do Naprawy a drogie części zamienne
    ale jeśli zepsuje się w niej głowica to można ją kupić:
    Prawo Do Naprawy a drogie części zamienne
    tylko pytanie - dlaczego głowica jest droższa od drukarki?
  • #5 20972309
    kortyleski
    Poziom 43  
    Wszystko to jest akurat proste i logiczne. Giganci biznesu mają w czterech literach dobro klienta czy ekologię. W ich myśleniu jest tylko kasa. Dyrektywa o prawie do naprawy? Owszem, muszą się podporządkować ale tylko na niby. Produkt ma się popsuć i trafić do fajansu. A dojna krowa ( klient) ma kupić następny. Na szczycie tych korporacji nikogo nie interesuje ile śmieci się wytworzy. A w zasadzie im więcej tym lepiej. Bo fabryka ma większe obroty a więc i zyski. Taka jest smutna prawda. Smutniejsza jest jeszcze ta że nas unijni biurokraci rozliczają praktycznie z każdego pierdnięcia. Chin nikt nie rozlicza.
  • #6 20972417
    fotomh-s
    Poziom 24  
    gulson napisał:
    Unia wymusza naprawę? To wystaw części wartości x2 całego produktu.

    To tak samo jak z prawem do odsprzedaży oprogramowania. Co z tego że UE daje prawo do jego odsprzedaży, skoro praktyki utrudniające odsprzedaż (np. powiązanie oprogramowania ze sprzętem) nie są w żaden sposób karane. Licencje OEM sprzedawane są na lewo i prawo, nie ważne że ich legalność jest wątpliwa.
    Korporacje od softu, takie jak np. FSlabs czy PMGD pod przykrywką DRM instalowały złośliwe oprogramowanie. Czy ktoś ukarał FSlabs za kradzież haseł z przeglądarki Chrome? Nie.
    Niestety jeśli jakieś prawo ma chronić konsumenta, to jest ono często prawem martwym, bardzo łatwym do obejścia, albo praktycznie nie egzekwowanym.

    Cytat:
    A w zasadzie im więcej tym lepiej. Bo fabryka ma większe obroty a więc i zyski.

    Fabryka ma większe obroty, napędza także branżę recyklingu, a za to wszystko płacimy my...
  • #7 20972620
    KonradGatek
    Poziom 29  
    fotomh-s napisał:
    ... to jest ono często prawem martwym, bardzo łatwym do obejścia, albo praktycznie nie egzekwowanym.

    I tak też ma być. My prawo obchodzimy jak potrzebujemy (słynna polemika z wyrazem "należy"). Dlaczego mamy odbierać to prawo Panom Producentom? Im też się należy.
    50 km/h w zabudowanym? - Nie, to jest tylko sugestia, i tak wszyscy jeżdżą 80, to za wolno itd. To chyba ja też mogę?

    Za komuny kupowaliśmy produkt w opakowaniu zastępczym. Teraz kupujemy opakowanie z produktem zastępczym.
    Przykładem może być zielona wiertarka Celma, sprzedawana w kartonie, z wyglądu jak pudełko po butach. A teraz popatrz na wiertarkę z marketu, na ładne i błyszczące opakowanie.
    fotomh-s napisał:
    Fabryka ma większe obroty, napędza także branżę recyklingu, a za to wszystko płacimy my...

    Po prostu musisz mocniej pracować, nie ma w tym problemu.
    kortyleski napisał:
    Chin nikt nie rozlicza.

    NIestety, chłop pańszczyźniany nie ma prawa rozliczać Jaśnie Pana.
    kortyleski napisał:
    Na szczycie tych korporacji nikogo nie interesuje ile śmieci się wytworzy.

    Prawidłowo. Oddaliśmy decyzyjność handlarzom, to mamy. Inżynierów nikt nie chce słuchać, bo wykonanie według ich jest kosztowne.
    gulson napisał:
    To jest po prostu nie do pomyślenia. Unia wymusza naprawę?

    Normalnie komuna! Wszystkie układy powinny być pościerane, zalane żywicą. Dla naszego bezpieczeństwa. A elektroda powinna być uznana za organizację terrorystyczną, gdzie terroryzuje się biednych producentów pokazywaniem jak tanio zrobili i ile chcą za coś. Kolega strzelił z drukarki MG5550.
  • #9 20972949
    waltersalata
    Poziom 21  
    krzbor napisał:

    tylko pytanie - dlaczego głowica jest droższa od drukarki?


    To jest akurat bardzo proste: drukarkę zawsze ktoś kupi, wystarczy obniżyć cenę. A takie głowice to zamrożona gotówka, koszty zawiązane z magazynowaniem, utrata wartości i w końcu koszt związany z utylizacją niesprzedanych głowic po latach. Przecież mało kto kupi te głowice, 90% idzie na śmietnik.
  • #10 20972969
    stomat
    Poziom 38  
    waltersalata napisał:
    krzbor napisał:

    tylko pytanie - dlaczego głowica jest droższa od drukarki?


    To jest akurat bardzo proste: drukarkę zawsze ktoś kupi, wystarczy obniżyć cenę. A takie głowice to zamrożona gotówka, koszty zawiązane z magazynowanie, utrata wartości i w końcu koszt związany z utylizację niesprzedanych głowic po latach. Przecież mało kto kupi te głowice, 90% idzie na śmietnik.

    No przy cenie wyższej niż cała drukarka to jasne że jej nikt nie kupi. Nie ma nawet potrzeby mrozić gotówki, magazynować i utylizować tych części, wystarczy że są dostępne teoretycznie. Wirtualnie.
    Nowy wspaniały świat.
  • #11 20973044
    aka63
    Poziom 14  
    Z drugiej strony- czy naprawa urządzenia to naprawa czy wymiana modułu?.Miałem przypadek- pralka (3 miesiące po gwarancji) i 2 panów z 2 różnych serwisów. Diagnoza- uszkodzony moduł sterowania o wartości przekraczającej lub bliskiej ceny nowej pralki. Postanowiłem naprawić. Moja diagnoza uszkodzony tyrystor (brak pasty termoprzewodzącej i słabo przykręcony do radiatora). Wymieniłem na mocniejszy za ....3,5PLN. Pralka całkowicie sprawna. Drugi przykład- płyta ceramiczna i upalony kabelek przy konektorze. Znalazłem serwis na miejscu (wszystko naprawiają, płyty ceramiczne, indukcyjne, sterowniki itd). Po kontakcie okazało si, że NIE MAJĄ ZACISKARKI do konektorów 6mm. No rozpacz. No to jak konsument będzie maił prawo do naprawy to kto to będzie naprawiał? Wymieniacze fabrycznych modułów?
  • #12 20973062
    waltersalata
    Poziom 21  
    aka63 napisał:
    Z drugiej strony- czy naprawa urządzenia to naprawa czy wymiana modułu?.Miałem przypadek- pralka (3 miesiące po gwarancji) i 2 panów z 2 różnych serwisów. Diagnoza- uszkodzony moduł sterowania o wartości przekraczającej lub bliskiej ceny nowej pralki. Postanowiłem naprawić. Moja diagnoza uszkodzony tyrystor (brak pasty termoprzewodzącej i słabo przykręcony do radiatora). Wymieniłem na mocniejszy za ....3,5PLN. Pralka całkowicie sprawna. Drugi przykład- płyta ceramiczna i upalony kabelek przy konektorze. Znalazłem serwis na miejscu (wszystko naprawiają, płyty ceramiczne, indukcyjne, sterowniki itd). Po kontakcie okazało si, że NIE MAJĄ ZACISKARKI do konektorów 6mm. No rozpacz


    Aby mieć w warszacie błyskotliwego i dobrze wykształconego serwisanta to trzeba mu dobrze zapłacić. Inaczej pójdzie do innej, lepiej płatnej pracy. Ale to oznacza, ze koszt serwisu się nie opłaca, no klient nie zapłaci dużo za naprawę. Koszt pracy jest wyższy niż koszt masowej produkcji w Chinach. W PRLu telewizor kosztował 5-6 pensji (jeśli dało się go kupić). Dziś możesz kupić dobry telewizor za pół minimalnego wynagrodzenia, za to koszt pracy poszybował.
  • #13 20973123
    Andrzej Ch.
    Poziom 33  
    >>20972275

    Odpowiedź jest taka, że drukarka nie jest już produkowana, ale skoro się do niej przywiązałeś to jesteś w stanie wydać duże pieniądze żeby tylko działała
  • #14 20973138
    James596
    Poziom 26  
    Tyle się mówi o ekologii... przez pewien czas pracowałem w pewnej firmie. Nagminnie przychodziły reklamowane przez klientów urządzenia RTV z wadą fabryczną. Jaka była polityka naprawcza? Przysłane przez producenta urządzenie trafia do śmieci/jest kanibalizowane na części, a klient dostaje nowe, z dokładnie taką samą wadą fabryczną. :)
    Było to tanie urządzenie, ale liczy się sam fakt - to jest właśnie "ekologia" i tworzenie hałdy elektrośmieci.
  • #15 20973207
    mipix
    Poziom 38  
    Większość sprzętów ma naklejkę z klasą energetyczną. W zależności od typu są tam różne parametry. Dlaczego nie ma tam jeszcze indeksu naprawialności?
  • #16 20973210
    Adam4321
    Poziom 20  
    Zastanówcie się kto zapłaci za wyprodukowanie tych części zamiennych na zaś i za ich magazynowanie. To nikomu nie będzie się kalkulowało. Oczywiście wszystkie koszta ponosi klient lub ubezpieczyciel.
    W dzisiejszych czasach sprzęt produkowany jest bez magazynowania części.
    Do fabryk części docierają na bieżąco w kontenerach. Dystrybucja części w detalu może być droższa od ich wyprodukowania stąd takie ceny. Części nieraz muszą być przechowywane w odpowiednich warunkach, wilgotność, temperatura, ESD, to wszystko kosztuje.
  • #17 20973282
    ^ToM^
    Poziom 42  
    gulson napisał:
    To jest po prostu nie do pomyślenia. Unia wymusza naprawę? To wystaw części wartości x2 całego produktu. Raz, że trzeba poświęcić czas, wiedzę, aby znaleźć problem, wymienić, to jeszcze części kosztują więcej niż produkt.


    Unia nie wymusza naprawy, tylko przeciwstawia się odmowie naprawy po upływie gwarancji i zalecaniu klientowi aby kupił nową pralkę, gdy gwarancja się skończy. Tymczasem w pralce uszkodził się tylko gumowy fartuch, a cała reszta jest w nienagannym stanie i pralka w zasadzie działa, tylko przez dźwiczki wycieka woda. Niestety, producent nie przewiduje wymiany fartucha. Padł fartuch - kup nową pralkę. Starą oddaj na złom, a my zapłacimy aby wyjechała ... do Malezji na wysypisko.

    Prawo do naprawy musi być, inaczej świat utonie w śmieciach elektronicznych. Chodzi teraz tylko o to, aby mądrze to prawo zdefiniować i spisać.

    Dodano po 54 [minuty]:

    krzbor napisał:
    Tu inny przykład - drukarka MG5550 (już nie sprzedawana):
    [...]
    ale jeśli zepsuje się w niej głowica to można ją kupić:
    ...
    tylko pytanie - dlaczego głowica jest droższa od drukarki?


    Przyczyną jest pazerność producentów i brak ich troski o środowisko naturalne. Niech nikogo nie zwiedzą informacje na stronach producentów, że dbają o środowisko. To tylko fałszywy płaszcz pozorów.
    Co ich obchodzi, że klient po powzięciu informacji o cenie naprawy drukarki stwierdzi, że odda ją na PSZOK i kupi nową niż miałby tyle samo zapłacić za samą część. Oczywiście producent już tej zużytej drukarki nie odbierze, tylko drukarka ląduje w jakimś mniej lub bliżej nieokreślonym miejscu.
  • #18 20973804
    Macosmail
    Poziom 35  
    Wydajność masowej produkcji osiągnęła już taki poziom, że poważniejsza naprawa może łatwo wygenerować koszty wyższe od wartości produktu. Proste i oczywiste.
  • #19 20973878
    ^ToM^
    Poziom 42  
    Macosmail napisał:
    Wydajność masowej produkcji osiągnęła już taki poziom, że poważniejsza naprawa może łatwo wygenerować koszty wyższe od wartości produktu. Proste i oczywiste.


    Nie widzę żadnego problemu. Producenci w ogóle mogą zrezygnować z napraw! Wystarczy, że udostępnią dokumentacje do napraw i części zamienne po normalnych cenach. Chętnych do prowadzenia napraw ludziom w Polsce nie brakuje a i chętnych do oddania swoich urządzeń do naprawy także. Problemem dziś jest wyłącznie nieprawdopodobna pazerność producentów.

    Oczywiście nie wszystkich. Jest wielu producentów (szczególnie krajowych), gdzie oferują bez problemu części zamienne do swoich wyrobów w rozsądnych cenach. Jakoś oni potrafią zrozumieć wagę problemu. Inni zaś, nadal wolą uprawiać produkcję elektrośmieci za pieniądze obywateli. A sterty odpadów rosną!
  • #20 20974251
    Bazyl
    Poziom 15  
    Klienci sami wychodowali tę hydrę zachwycając się bylejakimi ale co raz to tańszymi produktami. Nie liczyła się żadna jakość, czy też lojalnosć wobec marki. Dla pięciu złotych klienci porzucali sprawdzoną markę i kupowali chłam. Klient cwaniak myślał sobie "skoro dają gwarancę, to kupię i będę użytkował a jak się zepsuje, to muszą wymienić na nowe". Taki sposób myślenia na krótką metę przynosił przebiegłemu klientowi zysk. Jednak rozpoczął się wśród producentów samobójczy pęd dołowania cen, a następnie, gdy cen nie dało się obniżyć, przerzucono zyski na materiały eksploatacyjne (vide drukarki i polityka chipowania kardridge). Następnie firmy przyciśnęte presją taniości odkryły rynek serwisu własnych produktów jako kolejne żerowisko, na którym zarabiają, a które jest wstydliwie pomijane w momencie zakupu towaru. Do tego dochodzi celowe "postarzanie" i komplikowanie prostych produktów, gdzie przysłowiowy depilator ma procesor, tryb serwisowy, interfejs do podłączenia urządzenia diagnostycznego a podstawową poradą konsultanta na zgłoszenie n.p. głośno pracującego silnika jest "A czy wgrał Pan najnowszy firmware....". W dobie procesorów skoplikowanie prostych urządzeń do granic absurdu i tym samym uczynienie ich nienaprawialnymi jest bardzo łatwe. Nie łudźcie się, że ta polityka się zmieni, będzie dużo bełkotu o eko, o zrówoważeniu, o harmonii, a techniki robienia w balona klienta będą coraz bardziej udoskonalane. Osobiście nie widzę żadnej nadziei przed powstrzymaniem tego szaleństwa. Byliby nią politycy ale jakość polityków zdegradowała się wcześniej i szybciej niż jakość produktów.
  • #21 20974364
    ledo99
    Poziom 26  
    Fikcja typowa dla UE - tu nie chodzi o to by coś zrobić czy załatwić ale o to by stworzyć regulację uzasadniającą potrzebę regulowania i dającą urzędnikom władzę.
    A sam serwis - małe urządzenia SOHO nie są naprawialne z definicji - po prostu producent OEM wlicza w cenę (po oszacowaniu awaryjności) ileś % np zasilaczy czy gotowych urządzeń - urządzenia opłaca się naprawiać tam gdzie praca ludzka jest tania - tak jest u nas ale na zachodzie naprawia się tylko jeśli ktoś angażuje się ideologicznie.
  • #22 20974491
    ^ToM^
    Poziom 42  
    Bazyl napisał:
    Klienci sami wychodowali tę hydrę zachwycając się bylejakimi ale co raz to tańszymi produktami. Nie liczyła się żadna jakość, czy też lojalnosć wobec marki. Dla pięciu złotych klienci porzucali sprawdzoną markę i kupowali chłam. Klient cwaniak myślał sobie "skoro dają gwarancę, to kupię i będę użytkował a jak się zepsuje, to muszą wymienić na nowe". Taki sposób myślenia na krótką metę przynosił przebiegłemu klientowi zysk. Jednak rozpoczął się wśród producentów samobójczy pęd dołowania cen, a następnie, gdy cen nie dało się obniżyć, przerzucono zyski na materiały eksploatacyjne (vide drukarki i polityka chipowania kardridge). [...]


    To nie klient cwaniak, tylko zwykły klient. Producenci wydają warunki gwarancji, gdzie określają, że wymienią, naprawią, itd. Przecież nie klient określa warunki gwarancji tylko producent. A skoro je określa producent, to w ten sposób wytwarza umowę, która go obowiązuje. Klient wtedy po za kupie ma prawo z niej korzystać. Jednak gwarancja nie jest obowiązkowa - można jej nie udzielać (zgodnie z prawem) - wystarczy popatrzeć do przepisów. Są wyroby, że nie ma do nich kart gwarancyjnych i jakoś ich sprzedawcy nie bankrutują. Klient i tak ma ustawową ochronę - często i gęsto jest ona nawet lepsza niż jakaś tam "gwarancja" producenta.
    Zatem jest dokładnie na odwrót niż napisałeś. Cwaniakiem jest producent a nie klient, bo producent wytwarza wyroby dla klientów a nie odwrotnie.

    Przyczyną tego wszystkiego jest powszechne produkowanie chłamu i bezczelne kłamstwa w materiałach promocyjnych i stronach internetowych. Klient nie ma z tym wiele wspólnego, gdyż na to nie ma wpływu. Przecież nie klient decyduje, że w danym telewizorze ramka LCD jest z blachy 0,2 mm a nie 2 mm, tylko producent. To producenci mydlą ludziom oczy, że ich wyroby są lepsze niż konkurencji, chociaż są gorsze. Potem okazuje się, że zakupiony wyrób nie działa jak wskazywał producent, albo po dwóch latach uszkadza się tak poważnie, że producent twierdzi, że naprawa kosztuje więcej niż zakup nowego.
    Nie daj sobą manipulować, że to ty jako klient jesteś cwaniakiem. Bo widzę, że już do tego dochodzi, że masz to trwale wydrukowane w umyśle i to wypowiadasz na forach.
    Prawo mówi wyraźnie. Producent/importer/sprzedawca (* - niepotrzebne skreślić) odpowiada za jakość towaru wydaną klientowi.
    Tymczasem, dziś najczęściej tak nie jest.
  • #23 20974507
    LEDówki
    Poziom 42  
    Serwisanci święci nie są. Oddałem golarkę do serwisu. Po co robić hałdę śmieci? Serwis wymienił akumulator za 70 zł i nic się w pracy golarki nie zmieniło. 70 zł za akumulator warty maks 15 zł. Czysta kpina, a powinien być wymieniony silnik. Jeśli panowie cwaniacy jeszcze nie zakończyli swojego marnego biznesu to dalej naciągają ludzi.
    Większość biznesów ma w 4 literach klienta (klient - nasz Pan to hasło wydmuszka) i raczej kierują się powiedzeniem "barany są po to, żeby je strzyc".
    Z części nieoryginalnych też skorzystałem - szczotka do odkurzacza zaproponowana przez sprzedawcę działa ponad 10 lat. Czasem się trafi ktoś uczciwy.
  • #24 20974536
    ^ToM^
    Poziom 42  
    LEDówki napisał:
    Serwisanci święci nie są. Oddałem golarkę do serwisu. Po co robić hałdę śmieci? Serwis wymienił akumulator za 70 zł i nic się w pracy golarki nie zmieniło. 70 zł za akumulator warty maks 15 zł. Czysta kpina, a powinien być wymieniony silnik. Jeśli panowie cwaniacy jeszcze nie zakończyli swojego marnego biznesu to dalej naciągają ludzi.
    Większość biznesów ma w 4 literach klienta (klient - nasz Pan to hasło wydmuszka) i raczej kierują się powiedzeniem "barany są po to, żeby je strzyc".
    Z części nieoryginalnych też skorzystałem - szczotka do odkurzacza zaproponowana przez sprzedawcę działa ponad 10 lat. Czasem się trafi ktoś uczciwy.


    Być może właśnie przyczyna tkwi w tym, że brak odpowiedniej dokumentacji technicznej często utrudnia odnalezienie usterki. Nie zakładałbym od razu celowości w niepoprawnym naprawieniu urządzenia.

    A, tak. to prawda! Jak powiedział tow. Balcerek z Alternatyw 4:

    " Aaaa... uczciwych ludzi to jest sporo. Mój szwagier na ten przykład, niejaki Szymczak, taksówkarz, jechał jak raz po lufie, aż tu nagle zatrzymuje go patrol. To on się przysięga, że nic nie pił, normalnie nie? A na wszelki wypadek wkłada dwójkę w prawo jazdy. Ten patrolant to mówi tak: "Panie Szymczak, wysiądź pan i chuchnij. Bo jak pan nie piłeś, to ja grosza od pana nie wezmę". Teraz uczciwych ludzi jest sporo. "
  • #25 20974647
    LEDówki
    Poziom 42  
    No oczywiście można sobie dowolnie skleić wypowiedź, wyrwać zdania z kontekstu i zrobić coś nowego... Jakie to popularne na elektrodzie żeby kogoś ośmieszyć.
    Tutaj podejście firmy Asus do klientów Link.
    I nikt nic nie robi z takimi praktykami.
  • #26 20974716
    ^ToM^
    Poziom 42  
    LEDówki napisał:
    No oczywiście można sobie dowolnie skleić wypowiedź, wyrwać zdania z kontekstu i zrobić coś nowego... Jakie to popularne na elektrodzie żeby kogoś ośmieszyć.
    Tutaj podejście firmy Asus do klientów Link.
    I nikt nic nie robi z takimi praktykami.


    No bo Asus co to za firma? Dla mnie no-name. Dla innych markowa. :D
    Jak na świecie był powszechnie znane firmy i pojawił się Asus, to ci co mają odpowiednią ilość lat pamiętają, że jak coś do naprawy przysłali z Asusa to wiadomo, że jakość poniżej krytyki - stąd dla mnie Asus to wyznacznik jakość no-name.
    Stąd mnie nie dziwią takie informacje, jaką przykładowo wyżej podałeś.
    Nikt nie robi nic z takimi praktykami. Ważne, że ludzie towar kupują. A po roku sr....uu - śmietnik i nowy.
    Inne firmy nie są lepsze. Kiedyś pisałem o swoich przypadkach o "Lenovo" - z tym że nie o tym prawdziwej Lenovo, tylko o Ideapad - czyli podróbie Lenovo made in china , albo segmencie Lenovo dla marketów wielkopowierzchniowych.
    Link

    Całkowicie nowy tablet od razu niesprawny - i to każda sztuka! Coś niebywałego. Co z tego, że wymienili mi na nowy, skoro w tym nowym od razu to samo się stało. Koledze też wymienili na nowy i też mu się znowu to samo zepsuło. Po 1 dniu. Jak można taki szmelc komuś sprzedawać a potem umywać ręce.
    Musiałem interweniować u prezesa tej firmy na Polskę, bo inaczej byłem olewany. Odszukałem maila, dodałem w DW i za 2 dni był nowy sprzęt - tyle, że miał tą samą wadę, oczywiście o której producent "nic nie wie". Wtedy wymyśliłem modyfikację i formalnie urządzenie działa do dziś.
  • #27 20974764
    LEDówki
    Poziom 42  
    thinkpady chodzą od 2008 roku. Niewydajne to, psuje się czasem układ chłodzenia, ale działa. Ideapad - sam zauważyłeś do jakiego klienta to jest kierowane - ma być tanio i może leżeć obok kartofli. Na laptop Thinkpad T61 można było wejść, postać i laptop nadawał się do użycia. Jeden sprytny wskoczył na tenże laptop czy też model X300 no i niestety 100 kg z wyskoku załatwiło nawet magnezową ramę. Panie w obuwiu typu szpilki też nie powinny w ten sposób testować wytrzymałości laptopa.
    Asus, Abit - firmy znane od lat. Dla jednych markowe, dla innych nie. Kto składał komputery, ten się spotkał z tymi markami już dawno temu. Czy 30 lat i więcej na rynku świadczy o markowości firmy, czy musi to być wiek co najmniej? Mnie akurat podpadł Abit, Asus się sprawdził (płyty główne). Pierwszy to miała być rakieta - szybko się skończyło paliwo, a nieuczciwy handlarz nie chciał mi zwrócić pieniędzy za bubel i nie chciał oddać go do serwisu, bo sam miał problemy spowodowane niepłaceniem za towar wzięty z hurtowni. W obu przypadkach (nowy asus i handlarz cwaniaczek) porażająca jest postawa jaśnie pana handlarza czy jaśnie pana z serwisu - nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz. Języka spod budki z piwem nie wypada używać, ale w nim można dosadniej to wyrazić.
    Druga płyta od firmy Asus działała wiele lat mimo, że była przeznaczona do typowego komputera biurowego. No i może to chodziło? Komputer biurowy może niezbyt szybki, ale trwały. Komputer dla gracza/lansera nie musi być trwały, bo po okresie gwarancji klient kupi nowszy, szybszy.
    Teraz wiele sprzętów rozpada się od samego patrzenia na nie (tzw. ciężki wzrok?) i zastanawiające jest to, że znajdują nabywców. Np. latarki po 5 zł, w których albo nie da się wymienić baterii, albo dioda się przepali w mig, bo opornik ma za mały opór, albo akumulator żelowy 2S jest na tyle nietypowy, że go nie kupisz, a jest ładowany byle jak, więc szybko straci wodę z elektrolitu i można kupić kolejny elektrośmieć za 5-10-15 zł. Zarabia chińczyk, firmy transportowe, firmy w Polsce. I jeszcze zarobią ci, którzy te odpady zechcą składować w swoim pięknym kraju.
  • #28 20974774
    michał_bak
    Poziom 23  
    ^ToM^ napisał:
    Unia nie wymusza naprawy, tylko przeciwstawia się odmowie naprawy po upływie gwarancji

    Nie żartuj. Każdy sprzęt możesz kupić z normalną, dwuletnią gwarancją albo z przedłużoną, za którą musisz dodatkowo zapłacić. Masz do wyboru do koloru co chcesz dodatkowo ubezpieczyć.
    Gdy klient ubezpiecza dodatkowo np. pralkę na "bezpłatną" wymianę silnika, obejmującą 5 lat, to producent uzyskuje informację, że tyle i tyle pralek może w przyszłości potrzebować nowych silników. Wtedy przygotowuje się na taką ewentualność.
    Dzisiejsza gospodarka to gospodarka nadwyżki podaży nad popytem, i niech tak zostanie do końca świata a nawet jeden dzień dłużej. Szybciej zmienia się moda na dany sprzęt, niż on się zepsuje.
    Unia w obecnej postaci to wąż, który zjada własny ogon.

    Dodano po 6 [minuty]:

    ^ToM^ napisał:
    Jak na świecie był powszechnie znane firmy i pojawił się Asus, to ci co mają odpowiednią ilość lat pamiętają, że jak coś do naprawy przysłali z Asusa to wiadomo, że jakość poniżej krytyki - stąd dla mnie Asus to wyznacznik jakość no-name.

    A co Kolega powie o jakości produktów japońskich?
    W "Powrocie do przyszłości" jest scena gdzie bohater, który wrócił do lat 50-tych, zachwala jakość sprzętu mówiąc, że to japoński. Wywołuje tym śmiech ówczesnych Amerykanów, dla których japońska jakość to zwykły badziew.
    Współcześnie to dotyczy sprzętów z Korei i Chin. Świat się zmienia i warto to zauważać.
  • #29 20974844
    OPservator
    Poziom 38  
    aka63 napisał:
    No to jak konsument będzie maił prawo do naprawy to kto to będzie naprawiał? Wymieniacze fabrycznych modułów?

    Często gęsto naprawa pokrywa się kosztami z wymianą, więc jeśli miałbyś do wyboru - nowe auto, albo odrestaurowanie 10 letniego passata, to raczej wybrałbyś nowe - i pomijamy tu pobudki ekologiczne, fakt że nie lubisz tak dużo elektroniki w aucie itd.
    Każdy zwyczajnie woli nowy produkt, który w teorii będzie żył i będzie na gwarancji, niż naprawiać stary produkt, który będzie się trzymał na słowo honoru serwisanta - a to czy serwisant zrobi lepiej robotę niż fabryka to już często nie istotne.

    Dodano po 1 [minuty]:

    James596 napisał:
    kanibalizowane

    Podoba mi się to określenie
  • #30 20974932
    ^ToM^
    Poziom 42  
    michał_bak napisał:
    ^ToM^ napisał:
    Unia nie wymusza naprawy, tylko przeciwstawia się odmowie naprawy po upływie gwarancji

    Nie żartuj. Każdy sprzęt możesz kupić z normalną, dwuletnią gwarancją albo z przedłużoną, za którą musisz dodatkowo zapłacić. Masz do wyboru do koloru co chcesz dodatkowo ubezpieczyć.
    Gdy klient ubezpiecza dodatkowo np. pralkę na "bezpłatną" wymianę silnika, obejmującą 5 lat, to producent uzyskuje informację, że tyle i tyle pralek może w przyszłości potrzebować nowych silników. Wtedy przygotowuje się na taką ewentualność.
    Dzisiejsza gospodarka to gospodarka nadwyżki podaży nad popytem, i niech tak zostanie do końca świata a nawet jeden dzień dłużej. Szybciej zmienia się moda na dany sprzęt, niż on się zepsuje.
    Unia w obecnej postaci to wąż, który zjada własny ogon.
    [...]


    Przy ubezpieczeniu pralki przez klienta, pralki producent się o tym nie dowie, bowiem nie wdaje się możliwe, aby PZU czy inna Warta informowała producentów, że zawarła z kowalskim umowę na ubezpieczenie pralki. Po co? Jak jedna na 100 sprzedanych się zepsuje to zleca się klientowi naprawę lub zwraca kasę.
    Mylisz pewnie to z rejestracją gwarancji na stronie producenta. To dwie różne rzeczy, gdyż tu nie ma po drodze żadnego ubezpieczyciela. Faktycznie, gdy na stronie producenta zarejestrujesz gwarancję to w 90% przypadków masz taką samą jak gdybyś jej nie rejestrował (co sam nie raz sprawdziłem), zaś producent zgarnia cały zestaw twoich danych osobowych (ciekawe po co, prawda?). Niekiedy, niektórzy z producentów aby zmotywować swoich klientów do podania swoich danych osobowych lub bardziej zachęcić do zakupu, przy rejestracji produktu przez www, zapewniają 1 do 3 lat dłuższy okres ochrony gwarancyjnej. Oczywiście nie jest taka rejestracja potrzebna producentowi do tego, aby wiedzieć ile silników zapasowych trzeba przygotować dla tych co zarejestrowali wydłużoną gwarancję. Producent to wie na podstawie prowadzonych statystyk napraw a nie ilości zarejestrowanych gwarancji zwykłych czy rozszerzonych. Tu chodzi o wyciągnie danych osobowych od klientów a nie zapewnienie stoku silników czy innych części zamiennych. Akurat to znam z własnego doświadczenia bo wiele lat pracowałem w serwisach autoryzowanych na różnych stanowiskach.

Podsumowanie tematu

Dyskusja koncentruje się na problemie wysokich cen części zamiennych, które zniechęcają konsumentów do naprawy sprzętu, co jest sprzeczne z ideą Prawa do Naprawy. Użytkownicy wskazują, że ceny części często przewyższają koszt nowych urządzeń, co prowadzi do sytuacji, w której naprawa staje się nieopłacalna. Krytyka dotyczy również praktyk producentów, którzy nie udostępniają dokumentacji naprawczej oraz celowo projektują urządzenia w sposób utrudniający ich naprawę. Wiele osób zauważa, że zamiast naprawiać, klienci wolą kupować nowe produkty, co przyczynia się do wzrostu elektrośmieci. Wskazano na potrzebę regulacji, które zmuszą producentów do oferowania części zamiennych w rozsądnych cenach oraz do poprawy dostępności dokumentacji serwisowej.
Podsumowanie wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA