Powiedzmy, że kilka lat temu zamieniłeś swój stary odkurzacz przewodowy na nowy zasilany baterią. Początkowo byłeś zachwycony wygodą braku konieczności ciągnięcia kabla za sobą, ale teraz bateria ledwo wystarcza, aby dotrzeć na drugi koniec salonu... Postanawiasz więc zajrzeć do sklepu, aby zapytać o nową, tylko po to, aby dowiedzieć się, że sama część kosztuje mniej więcej tyle samo, co nowy odkurzacz. Jednocześnie dochodzą do tego jeszcze koszty pracy przy jej wymianie, więc znacznie bardziej opłacałoby się kupić całe urządzenie, które jest teraz w promocji. Czyż to nie brzmi znajomo?
Przez wiele lat aktywiści walczący o Prawo do Naprawy ostro krytykowali zawyżone ceny części zamiennych, które efektywnie eliminują możliwość odzyskania funkcjonalności sprzętu, często czyniąc tę opcję droższą niż zakup nowego. I chociaż w ciągu ostatniego czasu sporo wydarzyło się w tym zakresie zarówno w UE, jak i w USA, to niezbyt dużo się faktycznie zmieniło dla konsumentów z zepsutymi urządzeniami. Dla odkurzaczy, pralek i kilku innych produktów, wymagania odnoszące się do naprawy zostały teraz określone w przepisach dotyczących ekoprojektowania. Producenci muszą zadbać o to, aby kluczowe części były demontowalne za pomocą powszechnie dostępnych narzędzi i osiągalne dla profesjonalnych serwisów przez co najmniej kilka lat po ostatniej sprzedaży jednostki. Wszystko to w znaczny sposób umożliwia naprawę... Jednak te wymagania wciąż pomijają jeden z największych problemów: cenę elementów zamiennych.
Część jest droższa niż całość
Prześledźmy przez okres około 5 lat cenę konkretnej płyty głównej do pralki — wahała się ona między 299€ a 1073€ — co jest wartością wyższą niż koszt całkowity samego urządzenia kiedykolwiek w czasie jego sprzedaży. To pewnie jakiś błąd...? Niestety nie. Przyglądając się cenom części zamiennych bardziej szczegółowo autor oryginalnego artykułu, Thomas Opsomer, nie miał problemów ze znalezieniem podobnych przykładów dla różnych produktów. Począwszy od panelu LCD firmy Samsung, który kosztuje niemal o 25% więcej niż cały telewizor, w którym jest używany, po silnik za 60€ do podkaszarki Gardena, która wiąże się z wydaniem tylko 37€, z wysyłką (przykład ten pokazano poniżej). To ponad 160% ceny produktu, za jedną część! Chyba że znajdziemy serwis, który będzie chciał dopłacić za możliwość naprawy naszej podkaszarki, ale to raczej nie będzie stanowić opcji.
Przedstawione powyżej przykłady są dość skrajne, ale rzeczywiście potrzeba znacznie mniej, aby zniweczyć jakąkolwiek szansę na powodzenie. Większość ludzi rozważy naprawę tylko wtedy, gdy całkowity jej koszt będzie mniejszy niż 30-40% wartości produktu. Biorąc pod uwagę, że zazwyczaj składają się na to wydatki na poczet pracy i części zamiennych (przy założeniu, że nie ma innych, np. za transport do serwisu etc.), aby to działanie pozostało poniżej krytycznego progu, rozsądne jest założenie, że cena elementów na wymianę powinna pozostać poniżej 15-20% tej całego produktu.
Kluczowe komponenty, takie jak baterie, silniki, płytki sterujące i panele wyświetlające, bardzo często przekraczają ten zakres, ale nawet najbardziej trywialne części mogą być zaskakująco drogie. Wyobraźmy sobie, że musimy zapłacić 253€ za zastępczą ładowarkę do swojego laptopa MSI lub 214€ za druciany kosz do zmywarki Beko. A może stłukliśmy szybę drzwi do piekarnika Ikea Matälskare, który kosztował 299€ i musimy za nią wydać 92€... Łatwo można zdać sobie sprawę, że ekonomicznie nie ma sensu zapraszać serwisanta do domu, aby ją wymienił. Nie pozostawia to nawet miejsca na koszty jego pracy. Nie dziwi więc fakt, że małe firmy tego rodzaju mają trudności z utrzymaniem się.
Kompletowanie elementów
Jednym z typowych powodów, dla których części mogą być bardzo kosztowne, jest praktyka zwana: „pakowaniem”. Oznacza to, że zamiast sprzedawać pojedyncze elementy, producenci oferują tylko pewne jako zestaw lub komplet. Może to wynikać ze złych wyborów projektowych — jak w przypadku MacBooka Air z klawiaturą, która często się psuje i nie może być odłączona od górnej obudowy. Prowadzi to do kosztu naprawy w wysokości 500€. Jednak kompletowanie elementów może także wynikać z polityki firmy. Taki jest przypadek wspomnianego wcześniej przykładu pralki, dla której trzeba kupić zestaw składający się z dwóch płytek, pokrętła i kilku innych plastikowych części, nawet jeśli zepsuje się tylko wyświetlacz. Technicznie są to różne komponenty, które można wymieniać indywidualnie. Jednak producent postanowił nie sprzedawać ich osobno. Można uszkodzić coś tak trywialnego, jak pokrywa zamknięcia drukarki laserowej i odkryć, że jest dostępna tylko razem z jednostką laserową, co kosztuje sporo — 553€. Szczególnie uderzający jest przykład pojedynczej, nietypowej śruby (ma ona lewoskrętny gwint trapezowy), używanej do przykręcenia płytki podstawy do wyrzynarki Metabo za 265€. Śruba nie jest dostępna do sprzedaży osobno: trzeba kupić całą konstrukcję pokazaną na obrazku po lewej stronie. Jej koszt? 49€.
Ustalanie cen
Pakowanie to tylko jedna z metod, dzięki którym niektórzy producenci sprawiają, że części są niepotrzebnie drogie. Najprostszym sposobem jest oczywiście ustalenie wysokiej ceny elementów. Więc co ją determinuje? Tak jak w przypadku każdego produktu, określenie kosztu przez producenta uwzględnia szereg czynników, w tym wydatki na poczet produkcji, transportu i przechowywania, a także podaż i popyt, segmentację rynku oraz oczywiście ogólną strategię firmy. Dlatego istnieje wiele powodów wysokich cen części zamiennych.
Nie twierdzimy, że koszty nie odgrywają roli. Faktem jest, że zarządzanie zapasami elementów zamiennych z biegiem czasu wiąże się ze sporym nakładem — zdecydowanie łatwiej jest sprzedać kontener gadżetów i zapomnieć o nim. Jednak zakres cen, z jakim mamy do czynienia na rynku części, jest tak absurdalnie duży, że trudno to wytłumaczyć wyłącznie czynnikami kosztowymi. W niektórych przypadkach wydaje się jasne, że producenci po prostu nakładają wygórowane marże (członek Parlamentu Europejskiego, który prowadzi prace nad nowymi przepisami umożliwiającymi naprawę, zasugerował niedawno, że przypomina mu to zachowanie karteli). Z pewnością można powiedzieć, że większość producentów nie miałaby nic przeciwko temu, abyśmy kupowali całe nowe urządzenia, zamiast płacić za części zamienne.
Brak konkurencji i przejrzystości
Bystrzy czytelnicy mogą zauważyć jedno typowe brakujące ogniwo spośród wymienionych wyżej czynników ustalania ceny: konkurencyjność. Rzeczywiście, jest to zazwyczaj kluczowy aspekt wpływający na koszt produktów, a wielu decydentów politycznych liczy na to, że motyw ten rozwiąże problem wydatków na poczet naprawy. Jednak jeśli chodzi o części zamienne, jest bardzo mało rzeczywistej konkurencji. Ryzykując stwierdzenie oczywiste, można wnosić, że nie da się pójść na zakupy do Boscha czy Miele, aby znaleźć tańszy komponent do swojej pralki AEG. Kiedy już jesteśmy na etapie naprawy, pozostajemy praktycznie na łasce właściciela marki, który często ma monopol na części zamienne do swoich urządzeń i dlatego może wymagać za nie dowolną kwotę. Bez względu na to, co wybierzemy — zapłacimy za element o zawyżonej cenie czy kupimy nowe urządzenie — to zwycięstwo dla branży.
Więc sztuczką jest uwzględnienie kosztów części zamiennych znacznie wcześniej, zanim będziemy potrzebować naprawy, czyli podczas decydowania, którą pralkę kupić. Jednak wymaga to przejrzystości cen komponentów na wymianę w danym momencie. Niektóre marki, takie jak te należące do francuskiego koncernu SEB, uczyniły z naprawialności główny punkt sprzedaży. W zasadzie SEB zamierza ograniczyć wydatki na rzecz części zamiennych do maks. 50% ceny produktu. Choć i tak może się okazać, że zapłacimy około 18€ za silnik do kosiarki Moulinex wartej 28€ (produkowanej przez SEB). Daje to więc 60% stosunek kosztu elementu do produktu. Inne marki nie udostępniają żadnych informacji na temat polityki cen części zamiennych, co uniemożliwia podjęcie świadomej decyzji.
Dla niektórych produktów francuski indeks naprawy może pomóc to uwzględnić. To jest w taki sposób, aby wybrać pralkę z wynikiem 10/10 dla ceny części zamiennych, a nie taką, która uzyskuje ocenę 2,5/10, lub telewizor ze wskaźnikiem 7,5/10, zamiast 0/10. Jednak nie można wyszukiwać ani filtrować produktów według kryterium dostępności elementów na wymianę na żadnej stronie internetowej, gdzie kupujemy sprzęt AGD. Trzeba sprawdzać pojedynczo te parametry, analizując siatkę wyników, która może nie być nawet dostępna online. I chociaż sprzedawca jest zobowiązany ją dostarczyć, to często czyni to dopiero na żądanie.
Idealnie byłoby zapewnić niezbędną przejrzystość na poziomie całej UE. Niemniej starania, aby uwzględnić ceny części zamiennych w pierwszym ogólnoeuropejskim kryterium oceny naprawialności (dla smartfonów), spełzły na niczym. Producenci tych telefonów będą musieli komunikować koszty komponentów od 2025 roku — ale nic nie mówi, że nie mogą ich zmieniać według własnego uznania po zakupie urządzenia. Czy nie byłoby znacznie łatwiej, gdyby wszyscy producenci (niejedynie względem tej garstki produktów, których można się spodziewać, bo zostaną objęte nowymi przepisami dotyczącymi ekoprojektowania w najbliższych latach) musieli podawać ceny części zamiennych na swojej stronie internetowej? A co, jeśli musieliby trzymać się swoich pierwotnie opublikowanych wskazań przez cały czas (albo przynajmniej utrzymywać zmiany związane z inflacją lub te w logistyce w rozsądnych granicach)? Takie środki zapewniłyby, że koszty pozostałyby porównywalne, zamiast oscylować na różnych poziomach. Tak, jak ma to miejsce w przypadku wspominanej płytki do pralki, której cena wynosiła od 299€ do 1073€. Jeśli dodamy do tego kryterium oceny naprawy obejmujące całą UE, które uwzględnia koszty elementów, to konsumenci w końcu mogliby podejmować świadome decyzje podczas zakupów produktów naprawialnych.
Części zamienne na rynku wtórnym
Ciekawym zjawiskiem jest to, że gdy działa konkurencja, to rzeczywiście ceny są niższe. Pokazuje to doskonale, jak wysokie są marże, nakładane przez właścicieli marek. Na przykład różne modele pralek i zmywarek używają tego samego rodzaju pomp, zaworów, elementów grzewczych, które producenci sprzętu często otrzymują już jako gotowe części od swoich dostawców. W takich przypadkach serwis może być w stanie zdobyć ten sam bądź podobny komponent od dostawcy z rynku wtórnego lub zamienników, od podmiotu, który może nawet być oryginalnym ich wytwórcą — choć, w przeciwieństwie do producentów części samochodowych, nie może on reklamować całkowicie identycznego elementu jako: „oryginału”, jeśli nie nosi nazwy marki produktu.
Nie jest rzadkością, że takie komponenty na rynku wtórnym kosztują tylko ułamek ceny proponowanej przez same marki. Dla przykładu element grzewczy Samsunga to wydatek rzędu ponad 50€ (bez VAT), podczas gdy za zamiennik należy liczyć sobie tylko 12€. A np. zawór dolotowy zastępujący część za 51€ od Candy kosztuje około 5,50€, jak pokazano na zrzutach ekranu poniżej.
Ceny (bez VAT) za 'oryginalny' komponent, porównane z kosztem zamiennika elementu grzewczego i zaworu dolotowego do pralki, oferowane na platformie dystrybucji części Visynet, skierowanej do profesjonalnych serwisantów.
To samo dotyczy np. silnika odkurzacza Dyson i nauszników słuchawek Bose. A jeśli gaźnik kosiarki spalinowej Husqvarna potrzebuje serwisowania, zestaw zaledwie trzech gumowych uszczelek wielkości znaczka pocztowego będzie kosztować 47€ przy pozyskaniu od marki produktu, 12€ przy zakupie od producenta, który je dla danej firmy wytwarza, a zaledwie 5€ u dostawcy zamienników. Chociaż mogą istnieć subtelne różnice w jakości między niektórymi z tych części, trudno uzasadnić marżę wynoszącą 900% i można zrozumieć, dlaczego niektórzy serwisanci po prostu nazwaliby to zdzierstwem.
Założyciel wiedeńskiego Centrum
Naprawy i Serwisu, Sepp Eisenriegler,
z ogromnym zapasem używanych
części.Części używane
Komponenty z drugiej ręki pozyskane z uszkodzonych produktów mogą również stanowić pewne rozwiązanie. Pamiętacie tę naprawę klawiatury za 500€, o której wspomniano wcześniej? Można także zdobyć odnowioną za 99€. To może być również pomocne, jeśli potrzebna jest część, której producent już nie dostarcza, na przykład, gdy chodzi o wentylator chłodzący do tego samego MacBooka. Większe serwisy czy sklepy z używanymi urządzeniami często mają półki pełne pozyskanych elementów, które mogą być spożytkowane do naprawy różnych sprzętów, zarówno starych, jak i nowych.
Jednakże korzystanie z komponentów zamiennych i używanych może wkrótce się skończyć. To dlatego, że producenci coraz częściej stosują technikę zwaną: „parts pairing” (łączenie części) w celu ograniczenia stosowania zarówno nieoryginalnych, jak i oryginalnych elementów z odzysku. Oznacza to, że produkt odmówi normalnego działania, a nawet całkowicie przestanie funkcjonować, jeśli wykryje obecność komponentu — „oryginalnego” czy nie — który nie był zainstalowany w fabryce. Technika ta jest już używana w wielu różnych produktach, począwszy od smartfonów, komputerów i konsol do gier, poprzez ekspresy do kawy i blendery, aż po traktory i inne maszyny. Wkrótce może też obejmować praktycznie każdy produkt, który zawiera jakiekolwiek elementy elektroniczne.
Jakie jest rozwiązanie?
Problem cen części zamiennych można zlikwidować poprzez regulacje, konkurencję lub obie te rzeczy. Jeśli poważnie myślimy o naprawie produktów zamiast wyrzucania ich przy pierwszej awarii, producenci powinni po prostu być zobowiązani do oferowania elementów na wymianę przy rozsądnych kosztach. Obecna propozycja wspólnych zasad promowania naprawy produktów daje unikalną szansę stworzenia obowiązku uczciwych cen. Z drugiej strony, jeśli liczymy na to, że konkurencja faktycznie obniży koszty elementów na wymianę, potrzebujemy przejrzystości cen pobieranych przez właścicieli marek. A także równych warunków dla stosowania nowych oryginalnych, zamiennych i używanych części. Wymaga to całkowitego zakazu praktyk antynaprawczych, takich jak: „parts pairing” i sprzedawania elementów tylko w kompletach. Podsumowując, potrzebne jest... wszystko. Niezbędne jest wprowadzenie Uniwersalnego Prawa do Naprawy.
Źródło: https://repair.eu/news/the-price-is-not-right/
Przez wiele lat aktywiści walczący o Prawo do Naprawy ostro krytykowali zawyżone ceny części zamiennych, które efektywnie eliminują możliwość odzyskania funkcjonalności sprzętu, często czyniąc tę opcję droższą niż zakup nowego. I chociaż w ciągu ostatniego czasu sporo wydarzyło się w tym zakresie zarówno w UE, jak i w USA, to niezbyt dużo się faktycznie zmieniło dla konsumentów z zepsutymi urządzeniami. Dla odkurzaczy, pralek i kilku innych produktów, wymagania odnoszące się do naprawy zostały teraz określone w przepisach dotyczących ekoprojektowania. Producenci muszą zadbać o to, aby kluczowe części były demontowalne za pomocą powszechnie dostępnych narzędzi i osiągalne dla profesjonalnych serwisów przez co najmniej kilka lat po ostatniej sprzedaży jednostki. Wszystko to w znaczny sposób umożliwia naprawę... Jednak te wymagania wciąż pomijają jeden z największych problemów: cenę elementów zamiennych.
Część jest droższa niż całość
Prześledźmy przez okres około 5 lat cenę konkretnej płyty głównej do pralki — wahała się ona między 299€ a 1073€ — co jest wartością wyższą niż koszt całkowity samego urządzenia kiedykolwiek w czasie jego sprzedaży. To pewnie jakiś błąd...? Niestety nie. Przyglądając się cenom części zamiennych bardziej szczegółowo autor oryginalnego artykułu, Thomas Opsomer, nie miał problemów ze znalezieniem podobnych przykładów dla różnych produktów. Począwszy od panelu LCD firmy Samsung, który kosztuje niemal o 25% więcej niż cały telewizor, w którym jest używany, po silnik za 60€ do podkaszarki Gardena, która wiąże się z wydaniem tylko 37€, z wysyłką (przykład ten pokazano poniżej). To ponad 160% ceny produktu, za jedną część! Chyba że znajdziemy serwis, który będzie chciał dopłacić za możliwość naprawy naszej podkaszarki, ale to raczej nie będzie stanowić opcji.
Przedstawione powyżej przykłady są dość skrajne, ale rzeczywiście potrzeba znacznie mniej, aby zniweczyć jakąkolwiek szansę na powodzenie. Większość ludzi rozważy naprawę tylko wtedy, gdy całkowity jej koszt będzie mniejszy niż 30-40% wartości produktu. Biorąc pod uwagę, że zazwyczaj składają się na to wydatki na poczet pracy i części zamiennych (przy założeniu, że nie ma innych, np. za transport do serwisu etc.), aby to działanie pozostało poniżej krytycznego progu, rozsądne jest założenie, że cena elementów na wymianę powinna pozostać poniżej 15-20% tej całego produktu.
Kluczowe komponenty, takie jak baterie, silniki, płytki sterujące i panele wyświetlające, bardzo często przekraczają ten zakres, ale nawet najbardziej trywialne części mogą być zaskakująco drogie. Wyobraźmy sobie, że musimy zapłacić 253€ za zastępczą ładowarkę do swojego laptopa MSI lub 214€ za druciany kosz do zmywarki Beko. A może stłukliśmy szybę drzwi do piekarnika Ikea Matälskare, który kosztował 299€ i musimy za nią wydać 92€... Łatwo można zdać sobie sprawę, że ekonomicznie nie ma sensu zapraszać serwisanta do domu, aby ją wymienił. Nie pozostawia to nawet miejsca na koszty jego pracy. Nie dziwi więc fakt, że małe firmy tego rodzaju mają trudności z utrzymaniem się.
Wszystkie części wyrzynarki,
które trzeba kupić,
nawet jeśli potrzebujemy
tylko śruby u dołu po lewej.
które trzeba kupić,
nawet jeśli potrzebujemy
tylko śruby u dołu po lewej.
Jednym z typowych powodów, dla których części mogą być bardzo kosztowne, jest praktyka zwana: „pakowaniem”. Oznacza to, że zamiast sprzedawać pojedyncze elementy, producenci oferują tylko pewne jako zestaw lub komplet. Może to wynikać ze złych wyborów projektowych — jak w przypadku MacBooka Air z klawiaturą, która często się psuje i nie może być odłączona od górnej obudowy. Prowadzi to do kosztu naprawy w wysokości 500€. Jednak kompletowanie elementów może także wynikać z polityki firmy. Taki jest przypadek wspomnianego wcześniej przykładu pralki, dla której trzeba kupić zestaw składający się z dwóch płytek, pokrętła i kilku innych plastikowych części, nawet jeśli zepsuje się tylko wyświetlacz. Technicznie są to różne komponenty, które można wymieniać indywidualnie. Jednak producent postanowił nie sprzedawać ich osobno. Można uszkodzić coś tak trywialnego, jak pokrywa zamknięcia drukarki laserowej i odkryć, że jest dostępna tylko razem z jednostką laserową, co kosztuje sporo — 553€. Szczególnie uderzający jest przykład pojedynczej, nietypowej śruby (ma ona lewoskrętny gwint trapezowy), używanej do przykręcenia płytki podstawy do wyrzynarki Metabo za 265€. Śruba nie jest dostępna do sprzedaży osobno: trzeba kupić całą konstrukcję pokazaną na obrazku po lewej stronie. Jej koszt? 49€.
Ustalanie cen
Pakowanie to tylko jedna z metod, dzięki którym niektórzy producenci sprawiają, że części są niepotrzebnie drogie. Najprostszym sposobem jest oczywiście ustalenie wysokiej ceny elementów. Więc co ją determinuje? Tak jak w przypadku każdego produktu, określenie kosztu przez producenta uwzględnia szereg czynników, w tym wydatki na poczet produkcji, transportu i przechowywania, a także podaż i popyt, segmentację rynku oraz oczywiście ogólną strategię firmy. Dlatego istnieje wiele powodów wysokich cen części zamiennych.
Nie twierdzimy, że koszty nie odgrywają roli. Faktem jest, że zarządzanie zapasami elementów zamiennych z biegiem czasu wiąże się ze sporym nakładem — zdecydowanie łatwiej jest sprzedać kontener gadżetów i zapomnieć o nim. Jednak zakres cen, z jakim mamy do czynienia na rynku części, jest tak absurdalnie duży, że trudno to wytłumaczyć wyłącznie czynnikami kosztowymi. W niektórych przypadkach wydaje się jasne, że producenci po prostu nakładają wygórowane marże (członek Parlamentu Europejskiego, który prowadzi prace nad nowymi przepisami umożliwiającymi naprawę, zasugerował niedawno, że przypomina mu to zachowanie karteli). Z pewnością można powiedzieć, że większość producentów nie miałaby nic przeciwko temu, abyśmy kupowali całe nowe urządzenia, zamiast płacić za części zamienne.
Brak konkurencji i przejrzystości
Bystrzy czytelnicy mogą zauważyć jedno typowe brakujące ogniwo spośród wymienionych wyżej czynników ustalania ceny: konkurencyjność. Rzeczywiście, jest to zazwyczaj kluczowy aspekt wpływający na koszt produktów, a wielu decydentów politycznych liczy na to, że motyw ten rozwiąże problem wydatków na poczet naprawy. Jednak jeśli chodzi o części zamienne, jest bardzo mało rzeczywistej konkurencji. Ryzykując stwierdzenie oczywiste, można wnosić, że nie da się pójść na zakupy do Boscha czy Miele, aby znaleźć tańszy komponent do swojej pralki AEG. Kiedy już jesteśmy na etapie naprawy, pozostajemy praktycznie na łasce właściciela marki, który często ma monopol na części zamienne do swoich urządzeń i dlatego może wymagać za nie dowolną kwotę. Bez względu na to, co wybierzemy — zapłacimy za element o zawyżonej cenie czy kupimy nowe urządzenie — to zwycięstwo dla branży.
Więc sztuczką jest uwzględnienie kosztów części zamiennych znacznie wcześniej, zanim będziemy potrzebować naprawy, czyli podczas decydowania, którą pralkę kupić. Jednak wymaga to przejrzystości cen komponentów na wymianę w danym momencie. Niektóre marki, takie jak te należące do francuskiego koncernu SEB, uczyniły z naprawialności główny punkt sprzedaży. W zasadzie SEB zamierza ograniczyć wydatki na rzecz części zamiennych do maks. 50% ceny produktu. Choć i tak może się okazać, że zapłacimy około 18€ za silnik do kosiarki Moulinex wartej 28€ (produkowanej przez SEB). Daje to więc 60% stosunek kosztu elementu do produktu. Inne marki nie udostępniają żadnych informacji na temat polityki cen części zamiennych, co uniemożliwia podjęcie świadomej decyzji.
Dla niektórych produktów francuski indeks naprawy może pomóc to uwzględnić. To jest w taki sposób, aby wybrać pralkę z wynikiem 10/10 dla ceny części zamiennych, a nie taką, która uzyskuje ocenę 2,5/10, lub telewizor ze wskaźnikiem 7,5/10, zamiast 0/10. Jednak nie można wyszukiwać ani filtrować produktów według kryterium dostępności elementów na wymianę na żadnej stronie internetowej, gdzie kupujemy sprzęt AGD. Trzeba sprawdzać pojedynczo te parametry, analizując siatkę wyników, która może nie być nawet dostępna online. I chociaż sprzedawca jest zobowiązany ją dostarczyć, to często czyni to dopiero na żądanie.
Idealnie byłoby zapewnić niezbędną przejrzystość na poziomie całej UE. Niemniej starania, aby uwzględnić ceny części zamiennych w pierwszym ogólnoeuropejskim kryterium oceny naprawialności (dla smartfonów), spełzły na niczym. Producenci tych telefonów będą musieli komunikować koszty komponentów od 2025 roku — ale nic nie mówi, że nie mogą ich zmieniać według własnego uznania po zakupie urządzenia. Czy nie byłoby znacznie łatwiej, gdyby wszyscy producenci (niejedynie względem tej garstki produktów, których można się spodziewać, bo zostaną objęte nowymi przepisami dotyczącymi ekoprojektowania w najbliższych latach) musieli podawać ceny części zamiennych na swojej stronie internetowej? A co, jeśli musieliby trzymać się swoich pierwotnie opublikowanych wskazań przez cały czas (albo przynajmniej utrzymywać zmiany związane z inflacją lub te w logistyce w rozsądnych granicach)? Takie środki zapewniłyby, że koszty pozostałyby porównywalne, zamiast oscylować na różnych poziomach. Tak, jak ma to miejsce w przypadku wspominanej płytki do pralki, której cena wynosiła od 299€ do 1073€. Jeśli dodamy do tego kryterium oceny naprawy obejmujące całą UE, które uwzględnia koszty elementów, to konsumenci w końcu mogliby podejmować świadome decyzje podczas zakupów produktów naprawialnych.
Części zamienne na rynku wtórnym
Ciekawym zjawiskiem jest to, że gdy działa konkurencja, to rzeczywiście ceny są niższe. Pokazuje to doskonale, jak wysokie są marże, nakładane przez właścicieli marek. Na przykład różne modele pralek i zmywarek używają tego samego rodzaju pomp, zaworów, elementów grzewczych, które producenci sprzętu często otrzymują już jako gotowe części od swoich dostawców. W takich przypadkach serwis może być w stanie zdobyć ten sam bądź podobny komponent od dostawcy z rynku wtórnego lub zamienników, od podmiotu, który może nawet być oryginalnym ich wytwórcą — choć, w przeciwieństwie do producentów części samochodowych, nie może on reklamować całkowicie identycznego elementu jako: „oryginału”, jeśli nie nosi nazwy marki produktu.
Nie jest rzadkością, że takie komponenty na rynku wtórnym kosztują tylko ułamek ceny proponowanej przez same marki. Dla przykładu element grzewczy Samsunga to wydatek rzędu ponad 50€ (bez VAT), podczas gdy za zamiennik należy liczyć sobie tylko 12€. A np. zawór dolotowy zastępujący część za 51€ od Candy kosztuje około 5,50€, jak pokazano na zrzutach ekranu poniżej.
Ceny (bez VAT) za 'oryginalny' komponent, porównane z kosztem zamiennika elementu grzewczego i zaworu dolotowego do pralki, oferowane na platformie dystrybucji części Visynet, skierowanej do profesjonalnych serwisantów.
To samo dotyczy np. silnika odkurzacza Dyson i nauszników słuchawek Bose. A jeśli gaźnik kosiarki spalinowej Husqvarna potrzebuje serwisowania, zestaw zaledwie trzech gumowych uszczelek wielkości znaczka pocztowego będzie kosztować 47€ przy pozyskaniu od marki produktu, 12€ przy zakupie od producenta, który je dla danej firmy wytwarza, a zaledwie 5€ u dostawcy zamienników. Chociaż mogą istnieć subtelne różnice w jakości między niektórymi z tych części, trudno uzasadnić marżę wynoszącą 900% i można zrozumieć, dlaczego niektórzy serwisanci po prostu nazwaliby to zdzierstwem.
Założyciel wiedeńskiego Centrum
Naprawy i Serwisu, Sepp Eisenriegler,
z ogromnym zapasem używanych
części.
Komponenty z drugiej ręki pozyskane z uszkodzonych produktów mogą również stanowić pewne rozwiązanie. Pamiętacie tę naprawę klawiatury za 500€, o której wspomniano wcześniej? Można także zdobyć odnowioną za 99€. To może być również pomocne, jeśli potrzebna jest część, której producent już nie dostarcza, na przykład, gdy chodzi o wentylator chłodzący do tego samego MacBooka. Większe serwisy czy sklepy z używanymi urządzeniami często mają półki pełne pozyskanych elementów, które mogą być spożytkowane do naprawy różnych sprzętów, zarówno starych, jak i nowych.
Jednakże korzystanie z komponentów zamiennych i używanych może wkrótce się skończyć. To dlatego, że producenci coraz częściej stosują technikę zwaną: „parts pairing” (łączenie części) w celu ograniczenia stosowania zarówno nieoryginalnych, jak i oryginalnych elementów z odzysku. Oznacza to, że produkt odmówi normalnego działania, a nawet całkowicie przestanie funkcjonować, jeśli wykryje obecność komponentu — „oryginalnego” czy nie — który nie był zainstalowany w fabryce. Technika ta jest już używana w wielu różnych produktach, począwszy od smartfonów, komputerów i konsol do gier, poprzez ekspresy do kawy i blendery, aż po traktory i inne maszyny. Wkrótce może też obejmować praktycznie każdy produkt, który zawiera jakiekolwiek elementy elektroniczne.
Jakie jest rozwiązanie?
Problem cen części zamiennych można zlikwidować poprzez regulacje, konkurencję lub obie te rzeczy. Jeśli poważnie myślimy o naprawie produktów zamiast wyrzucania ich przy pierwszej awarii, producenci powinni po prostu być zobowiązani do oferowania elementów na wymianę przy rozsądnych kosztach. Obecna propozycja wspólnych zasad promowania naprawy produktów daje unikalną szansę stworzenia obowiązku uczciwych cen. Z drugiej strony, jeśli liczymy na to, że konkurencja faktycznie obniży koszty elementów na wymianę, potrzebujemy przejrzystości cen pobieranych przez właścicieli marek. A także równych warunków dla stosowania nowych oryginalnych, zamiennych i używanych części. Wymaga to całkowitego zakazu praktyk antynaprawczych, takich jak: „parts pairing” i sprzedawania elementów tylko w kompletach. Podsumowując, potrzebne jest... wszystko. Niezbędne jest wprowadzenie Uniwersalnego Prawa do Naprawy.
Źródło: https://repair.eu/news/the-price-is-not-right/
Fajne? Ranking DIY
