Ponieważ byłem grzeczny to stwierdziłem, że sobie podaruję zabawkę w rozsądnej cenie. Wybór padł na dozymetr z serwisu Ebay:
Koszt razem z VAT (u mnie 20%) to GBP46.99 czyli ok 240 PLN.
Po kilku dniach pojawiła się paczuszka.
Urządzenie jest ciut większe od paczki papierosów king-size, wymiary: 12 x 7.5 x 2.5 cm, waga 140g.
Po włączeniu urządzenie zaczyna od razu mierzyć impulsy i wyliczać aktualną dawkę (największe okienko), poza tym mamy podaną maksymalną dawkę promieniowa oraz średnią od włączenia urządzenia - te dane są w uSv/h (mikro sivertach na godzinę).
Po prawej stronie mamy ustawione alerty oraz dawkę pobraną od włączenia urządzenia w jednostkach uSv.
Drugi ekranik to tabelka z dawkami. Niestety nie da się zmieniać skali (albo do tego jeszcze nie doszedłem), na osi czasu mamy wyświetlone ostatnie 4 minuty.
Mamy jeszcze pięć ekranów konfiguracyjnych: jednostek, wartości alarmów przekroczonego promieniowania, ustawiania daty i czasu, alerty czyli czy urządzenie ma piszczeć, wibrować czy migać lampką oraz general czyli jasność ekranu i wybór języka (polskiego brak).
Urządzenie ma port USB-C ale komputer nie wykrywa żadnego urządzenia przy podłączeniu kabla, natomiast dozymetr przechodzi w tryb ładowania.
Czy to coś mierzy? Dawki podawane przez dozymetr mniej więcej się pokrywają ze starym rosyjskim (na pewno powstał już po rozpadzie sojuza) dozymetrem MACTEP-1 (MASTER-1).
Różnice są takie, że nowy podaje wartości na bieżąco, natomiast stary dokonywał pomiaru przez zliczanie impulsów w czasie ok 36 sekund i to była wartość w setnych częściach uSv/h.
Czy nowy liczy dobrze to będę musiał sprawdzić podczas najbliższego lotu samolotem, radiacja na pułapie 11km jest ok 25 silniejsza niż na ziemi:
Co to ma w środku:
Zauważyłem dodatkowe ogniwo podtrzymujące (tak mi się wydaje) zegar czasu rzeczywistego. Niestety nie udało mi się spisać modelu czujnika.
Dla porównania środek starszego dozymetru. Ten jest zasilany 4 ogniwami LR44 i dosyć oszczędnie gospodaruje energią - pobiera jej więcej tylko podczas zliczania czyli zasilania czujnika wysokim napięciem.

Koszt razem z VAT (u mnie 20%) to GBP46.99 czyli ok 240 PLN.
Po kilku dniach pojawiła się paczuszka.
Urządzenie jest ciut większe od paczki papierosów king-size, wymiary: 12 x 7.5 x 2.5 cm, waga 140g.
Po włączeniu urządzenie zaczyna od razu mierzyć impulsy i wyliczać aktualną dawkę (największe okienko), poza tym mamy podaną maksymalną dawkę promieniowa oraz średnią od włączenia urządzenia - te dane są w uSv/h (mikro sivertach na godzinę).
Po prawej stronie mamy ustawione alerty oraz dawkę pobraną od włączenia urządzenia w jednostkach uSv.
Drugi ekranik to tabelka z dawkami. Niestety nie da się zmieniać skali (albo do tego jeszcze nie doszedłem), na osi czasu mamy wyświetlone ostatnie 4 minuty.
Mamy jeszcze pięć ekranów konfiguracyjnych: jednostek, wartości alarmów przekroczonego promieniowania, ustawiania daty i czasu, alerty czyli czy urządzenie ma piszczeć, wibrować czy migać lampką oraz general czyli jasność ekranu i wybór języka (polskiego brak).
Urządzenie ma port USB-C ale komputer nie wykrywa żadnego urządzenia przy podłączeniu kabla, natomiast dozymetr przechodzi w tryb ładowania.
Czy to coś mierzy? Dawki podawane przez dozymetr mniej więcej się pokrywają ze starym rosyjskim (na pewno powstał już po rozpadzie sojuza) dozymetrem MACTEP-1 (MASTER-1).
Różnice są takie, że nowy podaje wartości na bieżąco, natomiast stary dokonywał pomiaru przez zliczanie impulsów w czasie ok 36 sekund i to była wartość w setnych częściach uSv/h.
Czy nowy liczy dobrze to będę musiał sprawdzić podczas najbliższego lotu samolotem, radiacja na pułapie 11km jest ok 25 silniejsza niż na ziemi:
Co to ma w środku:
Zauważyłem dodatkowe ogniwo podtrzymujące (tak mi się wydaje) zegar czasu rzeczywistego. Niestety nie udało mi się spisać modelu czujnika.
Dla porównania środek starszego dozymetru. Ten jest zasilany 4 ogniwami LR44 i dosyć oszczędnie gospodaruje energią - pobiera jej więcej tylko podczas zliczania czyli zasilania czujnika wysokim napięciem.
Fajne? Ranking DIY