Cześć,
przeglądałem trochę forum i najbliższy tematycznie wątek, który znalazłem nie odpowiada na pytanie, które mnie nurtuje (https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic468588.html).
Mianowicie, na YT znalazłem film instruktażowy z obsługi miernika cęgowego na przykładzie pomiaru prądu rozruchowego w samochodzie. Pomiar wykazał 180 amperów. Natknąłem się pod filmem na ten komentarz:
"Przy pomiarze natężenia akumulatora wartość na mierniku powinna być pomnożona x 2, gdyż na akumulatorze prąd rozruchu jest w normach ccn z tego co pamiętam. Czyli u Pana prąd rozruchu wynosi 360 A"
I powiem szczerze, że zbił mnie kompletnie z tropu.
Po pierwsze nie słyszałem o normie CCN (może chodziło o definicję prądu rozruchowego CCA, ale to przecież nie norma sama w sobie, a raczej nazwa pewnego parametru).
Po drugie, dla mnie miernik to miernik - skoro pokazał 180A przy rozruchu, to dla mnie to wartość poprawna (no, może z dopuszczalną granicą błędu dla danego miernika). Dlaczego ktoś miałby to mnożyć?
Wiem już, że jest tabela z przeliczeniem prądu dla różnych norm i że normy różnią się trochę warunkami testów (o ile dobrze widziałem, to głównie czasem wykonywania testu), ale jak ja, jako zwykły śmiertelnik mogę dojść do tego, jaki prąd rzeczywiście daje ten akumulator i jak mam rozumieć przykładowy wynik 180A przy rozruchu?
Wygląda mi to trochę na jakieś wartości mocno umowne, które w praktyce ciężko jednoznacznie zweryfikować.
przeglądałem trochę forum i najbliższy tematycznie wątek, który znalazłem nie odpowiada na pytanie, które mnie nurtuje (https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic468588.html).
Mianowicie, na YT znalazłem film instruktażowy z obsługi miernika cęgowego na przykładzie pomiaru prądu rozruchowego w samochodzie. Pomiar wykazał 180 amperów. Natknąłem się pod filmem na ten komentarz:
"Przy pomiarze natężenia akumulatora wartość na mierniku powinna być pomnożona x 2, gdyż na akumulatorze prąd rozruchu jest w normach ccn z tego co pamiętam. Czyli u Pana prąd rozruchu wynosi 360 A"
I powiem szczerze, że zbił mnie kompletnie z tropu.
Po pierwsze nie słyszałem o normie CCN (może chodziło o definicję prądu rozruchowego CCA, ale to przecież nie norma sama w sobie, a raczej nazwa pewnego parametru).
Po drugie, dla mnie miernik to miernik - skoro pokazał 180A przy rozruchu, to dla mnie to wartość poprawna (no, może z dopuszczalną granicą błędu dla danego miernika). Dlaczego ktoś miałby to mnożyć?
Wiem już, że jest tabela z przeliczeniem prądu dla różnych norm i że normy różnią się trochę warunkami testów (o ile dobrze widziałem, to głównie czasem wykonywania testu), ale jak ja, jako zwykły śmiertelnik mogę dojść do tego, jaki prąd rzeczywiście daje ten akumulator i jak mam rozumieć przykładowy wynik 180A przy rozruchu?
Wygląda mi to trochę na jakieś wartości mocno umowne, które w praktyce ciężko jednoznacznie zweryfikować.