Mam takie pytanie ogólnikowe.
Co jest powodem tego, że w praktyce nie ma drukarek 3D na dwa filamenty z automatyczną zmianą? Sens byłby taki, że slicer generuje druk kształtki z jednego filamentu, podpory z drugiego, a drukarka sama by zmieniała filament w trakcie procesu wytwarzania.
Kiedyś Prusa oferował urządzenie zwane "Multi Material", przy czym to urządzenie było na 5 filamentów, dość drogie i wielkogabarytowe, a obecnie zaprzestano jego produkcji.
Zastosowanie byłoby takie, że pierwszy filament to PLA, ABS, ASA, PET-G w zależności od potrzeby, a drugi filament, to byłby filament rozpuszczający się w wodzie lub ewentualnie w jakimkolwiek innym płynie, który ne reaguje z tworzywami (np. aceton wykluczony, bo reaguje z ABS i ASA). Ewentualnie mogłoby działać tak, że hot end ma dwie dyszy, co daje taką zaletę, że temperatura filamentu rozpuszczającego się nie musi być taka sama, jak temperatura filamentu z tworzywa.
Wydaje się, że takie rozwiązanie likwiduje podstawowe ograniczenie technologii FDM, a okazuje się, że praktycznie nie jest stosowane. Czy to znacząco podniosłoby koszty produkcji drukarki, czy z innego powodu? Z drugiej strony, drukarka na 5 filamentów byłaby jeszcze droższa, jeszcze większa, a bardzo mało kto potrzebuje wykonać wyrób wielokolorowy.
Co jest powodem tego, że w praktyce nie ma drukarek 3D na dwa filamenty z automatyczną zmianą? Sens byłby taki, że slicer generuje druk kształtki z jednego filamentu, podpory z drugiego, a drukarka sama by zmieniała filament w trakcie procesu wytwarzania.
Kiedyś Prusa oferował urządzenie zwane "Multi Material", przy czym to urządzenie było na 5 filamentów, dość drogie i wielkogabarytowe, a obecnie zaprzestano jego produkcji.
Zastosowanie byłoby takie, że pierwszy filament to PLA, ABS, ASA, PET-G w zależności od potrzeby, a drugi filament, to byłby filament rozpuszczający się w wodzie lub ewentualnie w jakimkolwiek innym płynie, który ne reaguje z tworzywami (np. aceton wykluczony, bo reaguje z ABS i ASA). Ewentualnie mogłoby działać tak, że hot end ma dwie dyszy, co daje taką zaletę, że temperatura filamentu rozpuszczającego się nie musi być taka sama, jak temperatura filamentu z tworzywa.
Wydaje się, że takie rozwiązanie likwiduje podstawowe ograniczenie technologii FDM, a okazuje się, że praktycznie nie jest stosowane. Czy to znacząco podniosłoby koszty produkcji drukarki, czy z innego powodu? Z drugiej strony, drukarka na 5 filamentów byłaby jeszcze droższa, jeszcze większa, a bardzo mało kto potrzebuje wykonać wyrób wielokolorowy.