logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

398216 Usunięty 12 Mar 2024 18:15 6774 68
  • Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Przedstawiona poniżej stacja pojawiła się w jednej z dużych sieci handlowych już jakiś czas temu, ja otrzymałem ją: „używaną” z przeznaczeniem do PSZOK i to chyba najlepsze dla niej miejsce. W artykule dowiemy się, dlaczego tak uważam.

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Pudełko charakterystyczne dla produktów tej firmy, niestety zawartość również — w zasadzie nie znalazłem jednej cechy, która mogłaby być pozytywna dla tej stacji...

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Jest to poniekąd złom z samego założenia. Jednak po kolei:
    Stacja ma wyłącznie regulację mocy (w dodatku zrobioną w najprostszy z możliwych sposobów). Zwykły regulator fazowy (czyli załączający napięcie na grzałkę w określonych momentach sinusoidy sieci), zrealizowany według schematu znanego jeszcze w latach 70. O tyle dobrze, że na wejściu zasilania został zastosowany prosty filtr zakłóceń (bo te są domeną tego typu regulatorów) — dławik bifilarny na rdzeniu ferrytowym i kondensator przeciwzakłóceniowy.

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Plastikowa obudowa ze wgłębieniami na mikroskopijne szpulki cyny, miejscem na gąbeczkę do czyszczenia grota i sprężynowym uchwytem na lutownicę zawiera tę elektronikę, poza tym pusto. Na szczęście obudowa jest na tyle duża, że nie ma zbytniej tendencji do wywracania się...

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Wspomniana gąbka do czyszczenia grotu przewidziana jest do położenia na aluminiowej: „miseczce”. Pomijam to, że nikt nie założył możliwości zamocowania tejże — a jest na tyle nieokazała, że równie płytkie wgłębienie na nią nie zapewnia ŻADNEGO zabezpieczenia ani przed wypadnięciem w czasie czyszczenia grotu, ani przed zachlapaniem wodą podczas jej zwilżania — sensu brak w takim rozwiązaniu. Dodatkowo, nawet gdyby przykleić: „miseczkę”, to podczas czyszczenia gąbka wypadałaby bez żadnego problemu.

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Jedziemy dalej — sama kolba połączona jest ze stacją NA STAŁE. Nie ma więc żadnej możliwości wymiany jej na coś lepszego... Czemu: „lepszego”? To dlatego, że sama kolba jest zaprojektowana bez sensu — masywna plastikowa rączka co prawda umożliwia stabilny uchwyt, ale trudno się dziwić — kabel połączeniowy kolba-stacja jest tak sztywny, że inaczej nie dałoby się utrzymać jej w ręce. Niestety ze względu na nieelastyczny przewód (zresztą w izolacji nieodpornej na temperaturę) operowanie lutownicą jest... Hmmm... mało komfortowe. Po kilku minutach daje się to odczuć w ręku.

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Ciekawostka — jakkolwiek kolba ma odgiętkę na wyprowadzeniu kabla, to jest ona równie sztywna, co sam przewód. Innymi słowy — nic nie daje. Co najwyżej WYGLĄDA...

    Skoro już o kolbie mowa; grot wymienny jest... WKRĘCANY w grzałkę — gwint M4 o długości 5mm wydaje się mało przemyślany. Ostatecznie grzałka nagrzewa nieco większą część kolby niż te 5mm, więc przewodność cieplna już z założenia jest mocno ograniczona.
    Zresztą same groty to kuriozum doprawdy...

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    I żeby powiększyć tę wadę — grot jest mosiężny...

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Jeśli w ogóle ten kikut może nosić nazwę grota do lutownicy... Jak pisałem, można go wymienić, wykręcając (tu trzeba się posiłkować kombinerkami — ręką nie dokręci się go tak, by podczas pracy się nie obluzował. Poza tym nie ma szansy na ręczne dokonanie tego przy średnicy 4mm — zwłaszcza jak jest gorący... :)).

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Na marginesie — czas nagrzewania lutownicy do temperatury umożliwiającej stopienie na grocie cyny ołowiowej to ok. 7 minut.

    Jak pisałem — grot jest wymienny i nawet producent w swojej nieskończonej dobroci zapewnił nam dodatkowy, w kształcie... końcówki wkrętaka??? Lub jak kto woli łopatki:

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Z jego kształtu można się domyślić dla jakiej grupy docelowej ta: „stacja” jest dedykowana. Obawiam się jednak, że (tak jak i właściciel opisywanego egzemplarza) każdy, kto się na nią skusi, zaraz po pierwszej próbie jej użycia znajdzie dla niej bardziej odpowiednie miejsce przeznaczenia — PSZOK...

    Do uwzględnionych powyżej właściwości należy dopisać bowiem ograniczoną temperaturę, jaką ta lutownica uzyskuje (na grocie rzecz jasna — rączka i grzałka są znacznie cieplejsze). Po 10 minutach od włączenia i ustawieniu maksimum, temperatura grota pozwoliła jedynie na stopienie na nim cyny ołowiowej. O jakimkolwiek lutowaniu (w dodatku takimi grotami) można było zapomnieć. Może to wada tej konkretnej jednostki — nie wiem, nie miałem możliwości sprawdzenia w innej. Jednak, biorąc pod uwagę mocowanie grota i jego materiał, nie spodziewałbym się odmiennego wyniku w odrębnych egzemplarzach.

    Kolba skręcona z dwóch połówek czterema plastowkrętami (w tym dwa schowane pod nalepką), wewnątrz równie okazała, jak i stacja (do której za chwilę jeszcze wrócę):

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Kolejna ciekawostka to sposób umieszczenia w metalowej rurce grzałki. Mimo najszczerszych starań i użycia siły nie dało się jej wysunąć. Potwierdza to założenie, że jest to produkt bez przyszłości — po użyciu albo od razu kosz, albo gdy spali się grzałka. Jako że o jej wymianie można zapomnieć.

    Przy okazji obejrzenia wnętrza kolby można potwierdzić sposób sterowania temperaturą — nie występuje takowa, a jedyna opcja to regulowanie mocy wydzielanej na grzałce. To w przypadku stacji jest pomyłką. Nie ma bowiem żadnego sprzężenia zwrotnego podczas lutowania (o ile w ogóle by się dało) dużej powierzchni, temperatura spada (w wypadku takiej konstrukcji grota — drastycznie) i albo trzeba trzecią ręką kontrolować położenie gałki regulatora (bo drugą trzymamy lutowany przedmiot lub cynę przecież), albo na dzień dobry wyznaczyć maksymalną możliwą do ustawienia temperaturę — co z kolei powoduje zdecydowanie szybsze utlenianie się grota. Jest on bowiem pokryty jedynie cienką warstwą jakiegoś niklu, czy czegoś tego typu — nieodpornego na utlenianie się. Można to nawet zaobserwować na zdjęciu grota, który przepracował raptem niecałą godzinę!

    Jeśli jesteśmy przy regulatorze, pozwolę sobie wskazać kolejny brak sensu w tym: „produkcie”, jakim miała być: „Stacja Lutownicza”.
    Proszę się uważnie przyjrzeć płytce regulacji fazowej:

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie

    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie


    Jaki nonsens (kolejny w tym produkcie) widzimy?
    Podpowiem: chodzi mi o złącza wlutowane w płytkę. Jaki cel przyświecał projektantowi w takim ułożeniu konektorów, że niemożliwa jest np. wymiana kabla sieciowego czy kolby bez konieczności rozłączania (a potem lutowania/zaciskania nowego konektora) dodatkowych przewodów? Nawet kabel sieciowy nie jest podłączony do jednej kostki, a do dwóch, bo konstruktor wymyślił sobie właśnie takie podpięcie.
    Pozostałe przewody podobnie — nie ma w tym (przynajmniej dla mnie) żadnego logicznego wytłumaczenia... Może poza jednym — produkt nie jest przewidziany do jakiejkolwiek naprawy.

    Podsumowując: artykuł nie powstał (wbrew tytułowi) jako ostrzeżenie, czego kupować nie należy, a do odznaczenia, na co trzeba zwracać uwagę przed realizacją transakcji. Takie okoliczności, jak sztywny kabel, brak możliwości odłączenia kolby, czy groty, które nie występują w żadnej innej lutownicy (a więc skazani jesteśmy na korzystanie z tych z kompletu dożywotnio (co nie będzie wcale długim czasem), lub ewentualnie próba dorobienia ich sobie we własnym zakresie — z pręta miedzianego nagwintowanego z jednej strony, ze sklepanego/opiłowanego z drugiej), świadczą o braku przewidywania czy wręcz utrudnianiu życia klientowi. Instalowanie w stacji lutowniczej regulatora fazowego z kolei obrazuje całkowity brak znajomości rzeczy. Nietrudno się domyślić, że w takim rozwiązaniu temperatura grota — element ważny dla każdego, kto kiedykolwiek lutował — nie będzie przewidywalna. Co bowiem komu z tego, że ustawił określoną jej wartość, skoro po kilku pierwszych lutach spadnie? Co, gdy mamy do wlutowania w duże pole masy jakiś element? Pojemność cieplna grota jest (w tym wypadku szczególnie!) na tyle niewielka, że już po pierwszych sekundach okazuje się, że lutownica: „klei się” nam do płytki. A o pracy można zapomnieć, bo najpierw należy lutownicę od lutowanego elementu odlutować... :) ;)

    Niestety, podobnych produktów (z regulacją napięcia/mocy, a nie stabilizacją temperatury) KILKA na rynku jest. Może dla kogoś, kto ma do spojenia ze sobą jeden mikry drucik z drugim — równie cienkim — takie coś się może przydać. Jednak nie dla kogokolwiek, kto chce lutować więcej — nawet dla amatora stawiającego pierwsze kroki w elektronice. Używanie takiej stacji może bowiem skutecznie odstręczyć adepta od zajmowania się tym hobby. Ewentualnie w najlepszym wypadku spowodować, że zbudowane urządzenie nie będzie działać z powodu zimnych lutów.

    Owszem — sam pamiętam czasy, gdy innych lutownic na rynku nie było, a tylko duże, masywne kolby z grzałką 160W. Grot sięgał głęboko do jej wnętrza, w dodatku był miedziany i znacznie grubszy niż te 4mm... I nawet taka lutownica ma przewagę nad tą zaprezentowaną stacją w kilku punktach. Po pierwsze — masa grzałki i grota jest nieporównywalnie większa od opisywanej kolby, a więc i mniej drastyczny spadek temperatury wystąpi w ekstremalnych wypadkach. Po drugie brak ograniczenia termicznego wymusza niejako uzyskiwanie wyższej niż potrzeba temperatury grota, a ten jak wyżej — lepiej utrzymuje ciepło i dłużej da się nim lutować. Jedyne niebezpieczeństwo to przegrzanie druku i możliwość odklejenia ścieżek. Jednak mimo wszystko to mniejsze zło. Należy się po prostu nauczyć lutować szybciej (co nie znaczy gorzej).

    Chciałbym poznać Wasze zdanie na ten temat. Czy wykorzystanie takich: „stacji” (bez kontroli temperatury) ma sens? A jeśli już, to w jakich zastosowaniach (poza lutowaniem rynien... ;))? Jakiej stacji/lutownicy używacie i jaką chcielibyście mieć (i dlaczego)? Wasze odpowiedzi mogą być niezwykle cenne dla innych — szczególnie zaczynających zabawę z elektroniką.

    Dziękuję i pozdrawiam.

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    Offline 
  • #2 21001792
    TechEkspert
    Redaktor
    Gdybym rozpoczął swoją przygodę od takiego produktu, podejrzewam że teraz nie pisałbym w tym temacie... Zaczynałem od lutownicy transformatorowej, regulacji temperatury nie miała ale chociaż grot szybko się nagrzewał. Później przejście na grzałkową ze stabilizacją temperatury ułatwiło zabawy z SMD.

    Szkoda, że przy obecnych możliwościach elektroniki i dostępie do części producenci decydują się na wytwarzanie takich produktów.
  • #3 21001859
    E8600
    Poziom 41  
    Idealnie nadaję się do spawania plastiku sam nie tak dawno złożyłem sobie regulator fazowy do małej lutownicy, której używam do tego celu.
    Te stacje jak są wyprzedaże to można dorwać w granicach 15-20 zł jak to mówią cena czyni cuda.
    Tego typu sprzęt jest kierowany do osób chcących w razie potrzeby zlutować 2 przewody by było bardziej profesjonalnie aniżeli skręcenie i zawinięcie izolacją.
  • #4 21001860
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    TechEkspert napisał:
    Gdybym rozpoczął swoją przygodę od takiego produktu, podejrzewam że teraz nie pisałbym w tym temacie...
    Owszem, jest to naprawdę duże utrudnienie by czymś takim jak w temacie wykonać jakiekolwiek poprawne lutyu, ale jeżeli nie ma nic innego pod ręką - można. Ostatecznie dawno temu udało mi się naprawić magnetofon w ośrodku wypoczynkowym za pomocą pilniczka do paznokci i zapalniczki... ale masz rację - zaczynać przygodę z elektroniką od kupienia takiej lutownicy się nie da. Tytuł "Nie należy kupować" wynika tu przede wszystkim z podstawowego powodu - dziś naprawdę nie ma większego problemu z zakupem naprawdę dobrej lutownicy za stosunkowo niewielkie pieniądze. Naprawdę nie wiem jaki cel przyświecał temu, kto zadecydował by robić dla nich taką "konkurencję" wypuszczając na rynek coś takiego jak w temacie.
    Co prawda Niteo nigdy nie miała zadatków na narzędzia dobrej klasy, ale w tym produkcie przeszli już samych siebie.
    Poprzedni właściciel po zakupie tej stacji użył ją w sumie tylko raz i to aby ją spakować i wynieść zaraz po tym do piwnicy, gdzie doczekała się prezentacji na Elektrodzie. Widać to bardzo dobrze po grocie - ledwo udało się go pocynować, a i to nie tak jak to być powinno.

    Lutownice transformatorowe... miałem w sumie dwie; obie nie zachwyciły mnie swoimi parametrami, nie mniej jednak do "wyjazdowego serwisu" nadawały się świetnie. Zaczynałem lutować kolbą 160W dużą i ciężką z grotem z pręta miedzianego Fi 5mm sklepanego i oszlifowanego na końcu. Ponieważ jednak były to czasy gdy pierwsze tranzystory germanowe były nowością, a głownie korzystało się z konstrukcji lampowych - była to lutownica niejako dopasowana do wymagań - same rezystory 1 czy 0.5W dawało się lutować całkiem poprawnie. Inna sprawa, że dzięki nadwyżce temperatury trzeba było nauczyć się lutować szybko i jednocześnie poprawnie (nie przegrzewać ścieżek na laminacie fenolowym) co bardzo się przydało w momencie gdy po kilku bardziej filigranowych lutownicach 40, 25 czy 16W kupiłem stację Elwika - jeszcze z czarną rączką i innym mocowaniem grota - nawiasem mówiąc stacja ta pracuje do dziś, tyle ze już nie u mnie.
    Przestawić się na trabnsformatorówkę mając do wyboru stację bym jednak nie chciał.

    Przygotowując artykuł spotkałem się z zarzutami, że źle piszę mówiąc z takim naciskiem o regulacji mocy - przecież rzutuje to na regulację temperatury? Owszem. Jest taka zależność, ale nie można mówić o regulacji temperatury gdy zmienia się ona niezależnie od ustawionej wartości a zależnie za to od lutowanego elementu czy kolejnego wykonywanego lutu. Poza tym ( o czym miałem okazję się przekonać jeszcze w młodości i lutownicy 40W (bez żadnej regulacji) nie można mówić o jakiejkolwiek stabilnej temperaturze jeśłi wystarczy odrobina przeciągu (otwarte okno w warsztacie) by lutownica stygła tak, że z trudem udawało się pocynować linkę 1mm2.

    Dodano po 2 [minuty]:

    E8600 napisał:
    Tego typu sprzęt jest kierowany do osób chcących w razie potrzeby zlutować 2 przewody by było bardziej profesjonalnie aniżeli skręcenie i zawinięcie izolacją.
    Zaręczam Ci (próbowałem) tą konkretną stację jest to awykonalne. Może dałoby się w wypadku użycia drucików średnicy 0,2- 0,3mm bo z 0,5mm miałem już poważne problemy.
  • #5 21001872
    mariukonie
    Poziom 31  
    Takie same, tylko w obudowie Parkside, były kiedyś w Lidlu. Skusiłem się i po 2 tygodniach oddałem, bo się zepsuła. Teraz mam najzwyklejsza lutownice i jestem mega zadowolony.
  • #7 21001877
    mariukonie
    Poziom 31  
    Gość na filmie ma zaoksydowany grot ;)
  • #8 21001905
    Zwierzak_PAH
    Poziom 27  
    Mnie przeraża coś innego.
    Kto to kupuje ?
    Widziałem ten produkt wielokrotnie bo sezonowo wraca. I zawsze się sprzedaje jak świeże bułeczki.

    Tam nawet najtańszej kalafonii nie dali. Niewprawna osoba to nawet kabelków nie polutuje a posmarka.

    To jest produkt wybitnie nie bezpieczny. Wkładamy kolbę w uchwyt, a tam część z grzałką i grot opierają się o sprężynę. Powodzenia jak ktoś się dotknie.
  • #9 21001934
    dzg4
    Poziom 29  
    Przypomnijcie sobie lutownice za czasów PRL i takimi się lutowało bez problemu, grzałkowe bez regulacji temperatury, innymi słowy jaka cena taki sprzęt z biedronki.
  • #10 21002152
    czareqpl
    Poziom 33  
    dzg4 napisał:
    Przypomnijcie sobie lutownice za czasów PRL i takimi się lutowało bez problemu, grzałkowe bez regulacji temperatury, innymi słowy jaka cena taki sprzęt z biedronki.


    Kupił Pan łajno i dziwi się, że śmierdzi.

    Skoro ten artykuł nie powstał po to aby odradzać zakup tego produktu, tylko pokazać na co zwracać uwagę przy zakupie to wydaje mi się, że jak pójdę do marketu ze śrubokrętem i będę rozbierał każdą stację aby sprawdzić jak jest zbudowana to nie skończy się to dla mnie dobrze.
    Jak ja mam zastosować w praktyce rady autora PRZED dokonaniem transakcji?

    A skoro tytuł wskazuje na coś innego co autor miał na celu, to po co więc taki tytuł? Dla wyświetleń? Click baity?


    Jeżeli autor nie wie do czego może służyć drugi grot to podpowiadam: Wypalanie wzorów w drewnie. Trochę wyobraźni potrzeba.
  • #11 21002459
    osiniak75
    Poziom 35  
    Wyroby marki Niteo są dla kolekcjonerów, kupujesz kładziesz na półkę i jak sąsiad czy szwagier pyta, masz lutownicę, pewnie że mam. Dotyczy to także reszty asortymentu. Producent produkuje, sklep sprzedaje, klient kupuje każdy zadowolony, producent ma zbyt, sklep ma zysk, klient ma pełne półki narzędzi w najlepszej cenie i może odpowiedzieć masz, mam.
  • #12 21002465
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    czareqpl napisał:
    Skoro ten artykuł nie powstał po to aby odradzać zakup tego produktu, tylko pokazać na co zwracać uwagę przy zakupie to wydaje mi się, że jak pójdę do marketu ze śrubokrętem i będę rozbierał każdą stację aby sprawdzić jak jest zbudowana to nie skończy się to dla mnie dobrze.
    Ale kto tu mówi o rozbieraniu na śrubki sprzętu przed zakupem? Chyba nie ja? Kolega zapewne z zapału by dopiec nie zauważył innych równie specyficznych szczegółów na które zwracałem uwagę - chociażby na sztywną odgiętkę, że tak pierwszy z brzegu przykład zapodam. A co do wykorzystania grotu jako wypalarki... O ile się nie mylę (a raczej nie, bo sprawdziłem i wiele razy widziałem takie narzędzia) to do wypalania wzorków w drewnie są wypalarki i specjalnie do tego celu konstruowane kolby i groty.
    A jeśli chodzi o otwory... może Kolega przespał ten szczegół ale do tego celu służą wiertarki zaopatrzone w wiertła - w tym także specjalne wiertła do drewna.
    Tak więc dziękuję serdecznie za ten niczego (poza złośliwościami) nie wnoszący post i liczę, że kolejne będą bardziej na temat i konstruktywne.
  • #13 21002500
    kris8888
    Poziom 39  
    398216 Usunięty napisał:
    kabel połączeniowy kolba-stacja jest tak sztywny, że inaczej nie dałoby się utrzymać jej w ręce. Niestety ze względu na nieelastyczny przewód (zresztą w izolacji nieodpornej na temperaturę) operowanie lutownicą jest... Hmmm... mało komfortowe

    Potwierdzam, bo kiedyś skusiłem się na podobną lutownicę tyle że Parkside z Lidla. Co prawda nie nagrzewa się aż 7 minut, raczej dużo krócej i bez problemu osiąga temperaturę topienia cyny a nawet dużo wyższą, tylko że ten kabel to totalne nieporozumienie... Ta z Lidla ma niby pokrętło wyskalowane w stopniach Celsjusza, ale to tylko orientacyjna wartość, w żaden sposób nie jest stabilizowana.
    Gdyby nie ten sztywny i gruby kabel to nawet dałoby radę to sensownie używać a tak to tylko doraźnie i raczej na krótkie lutowanie.
  • #14 21002586
    czareqpl
    Poziom 33  
    398216 Usunięty napisał:
    Ale kto tu mówi o rozbieraniu na śrubki sprzętu przed zakupem? Chyba nie ja? Kolega zapewne z zapału by dopiec nie zauważył innych równie specyficznych szczegółów na które zwracałem uwagę - chociażby na sztywną podpiętkę, że tak pierwszy z brzegu przykład zapodam.


    No nie bardzo wiem jak sprawdzić rodzaj sterownika temperatury bez rozbierania urządzenia. To własnie sugerują zdjęcia i tekst za nimi- aby rozbierać urządzenie przed zakupem.

    A co do podpiętki to już sam nie wiem...
    https://www.google.com/search?client=firefox-...a6hDYsQ0pQJegQICxAB&biw=2048&bih=999&dpr=1.25


    Zatem czemu tytuł wprowadza w błąd?
  • #15 21002626
    James596
    Poziom 26  
    Też nie bardzo wiem w jaki sposób sprawdzić rodzaj regulatora, bez rozbierania urządzenia. Amator raczej nie zwróci uwagę na grube kable przymocowane na stałe, nie mając jakiegokolwiek porównania.

    Miałem bardzo podobną ale Parkside i bez regulacji. Nie narzekałem, do podstawowych potrzeb była całkiem przyzwoita, choć faktycznie gruby kabel jest złym pomysłem. Miała za to regulowane "krokodylki" na ramionach, zamontowane w podstawce. To było akurat świetnym rozwiązaniem.
  • #16 21002808
    austin007
    Poziom 17  
    U majfriendów był wysyp kiedyś ( i nadal jest) lutownic ze "stabilizacją temperatury". Ba nawet z LCD i wskazaniami w *C/*F. Po rozbiórce okazywało się,że nie ma tam żadnego pomiaru temperatury , nie wspominając o PID. W tych lepszych była regulacja fazowa bez pomiaru temperatury grota. Prawie się naciąłem. także uważajcie. Lidlową mam na backup 230V i ona w kolbie ma pomiar temp. Parkside akumulatorowa X20 u mnie ma 4 przewody, więc raczej też- ale nie jest regulowana temp.
  • #17 21002839
    kris8888
    Poziom 39  
    Rozkręciłem z ciekawości lidlowy odpowiednik tej lutownicy i w zasadzie jest to samo. Może trochę mocniejszy triak i inne konektory. Zmierzyłem w jakim zakresie mocy jest regulacja i wyszło mi od 1W do 45W. Maksymalna moc jest ograniczona tym dodatkowym PR-kiem.
  • #18 21002872
    acctr
    Poziom 37  
    398216 Usunięty napisał:
    Czy wykorzystanie takich: „stacji” (bez kontroli temperatury) ma sens?

    Tak, ma sens.

    398216 Usunięty napisał:
    A jeśli już, to w jakich zastosowaniach (poza lutowaniem rynien... )?

    Rynny tym nie polutujesz, tak samo jak nie polutujesz rynny wellerem za 7k PLN. Do rynien trzeba specjalistycznego sprzętu, którym z kolei trudno lutować elektronikę.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #19 21003016
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    czareqpl napisał:
    No nie bardzo wiem jak sprawdzić rodzaj sterownika temperatury bez rozbierania urządzenia.
    A ja jakoś sobie nie bardzo wyobrażam sterowania napięciem sieci dla uzyskania stałej - ustawianej - temperatury grota. Co ma to do tematu? A w szczególności całej pozostałej części wypowiedzi?
    Jakoś Kolega ma dziwną skłonność do uwypuklania błędów oraz czepiania się szczegółów nie zauważając całości tekstu.
    Przykład? Proszę:
    czareqpl napisał:
    A co do podpiętki to już sam nie wiem...
    https://www.google.com/search?...CxAB&biw=2048&bih=999&dpr=1.25

    TAK TRUDNO SIĘ DOMYŚLIĆ, ZE ZADZIAŁAŁ AUTOMATYCZNY POPRAWIACZ PISOWNI? Nie mniej jednak dziękuję za tę uwagę - poprawiłem błąd, Kolega otrzymał punkcik i mam nadzieję że doceni ten gest - tym bardziej że jakoś inni Koledzy nie mieli wątpliwości co za wyraz został zmieniony.
    acctr napisał:
    398216 Usunięty napisał:
    Czy wykorzystanie takich: „stacji” (bez kontroli temperatury) ma sens?

    Tak, ma sens.
    Gdyż? Ponieważ? Bo? Równie dobrze mógłbym odpowiedzieć Koledze w równie oszczędny sposób nic nie mówiąc przy tym. Jeśli więc już Kolega ma jakieś przemyślenia dobrze byłoby się z nami podzielić? Bo bez tego tak napisane zdanie nie ma żadnej wartości... no może poza jednym; Polepsza samoocenę Koledze. Kolega był łaskaw odpowiedzieć ironicznie, więc odpowiadam pięknym za nadobne. Nie sądzę bowiem, żeby tak inteligentny człowiek nie zauważył ironicznego charakteru zdania o lutowaniu rynien... W dodatku zdaniu umieszczonym w nawiasie. Co Kolega ma merytorycznego do powiedzenia - nie wiem. Natomiast czepianie się, to coś z czego Kolega już na forum zasłynął.

    kris8888 napisał:
    lidlowy odpowiednik tej lutownicy
    Jednak można zauważyć zasadniczą różnicę - powiedzmy poprawkę w konstrukcji: Przewody są podłączane indywidualnie - dzięki temu można np. odłączyć samą kolbę. W tej opisanej wyżej takiej możliwości nie ma. Ktoś wymyślił szatański pomysł by tak pomieszać wyprowadzenia z płytki by po założeniu złącz na kablach nie można było czegoś takiego wykonać z ŻADNYM kablem. Może się to wydawać drobiazgiem nie mającym znaczenia, ale tylko w oczach kogoś kto nigdy nie zajmował się serwisem. A mnie najbardziej właśnie wkurzało zawsze takie nieprzemyślenie konstrukcji. Tak jak w MK 125, gdzie aby dostać się do mechaniki czy wymienić jakikolwiek element na płytce drukowanej najpierw trzeba było uwolnić ją z kilkunastu polutowanych do niej przewodów. Różnica polega na tym, że era MK 125 jak i era takich pomysłów w obecnie produkowanych lutownicach wskazuje na całkowity brak przewidywania. Konstruktorzy nam się cofają w rozwoju? W wieżach Philipsa było podobnie: Płyta elektroniki CD nie dość ze była połączona z silnikiem na sztywno (silnik wlutowany konektorami w płytę) to dodatkowo dwa kabelki były lutowane w płytę i to tak, że nie można było bez ich wcześniejszego odlutowania nawet odchylić płyty. Mimo, że wszystkie inne połączenia z tą że płytą było realizowane za pomocą złącz wielopinowych. Różnica w czasie pomiędzy produkcją MK 125 a tą wieżą Philipsa to również ładnych kilka lat było. Nikt nie wyciąga wniosków, nie myśli, czy po prostu (tu w wypadku Philipsa bym się nie dziwił) w trakcie produkcji w ten spośób "poprawia" coś o czym zapomniał projektant w czasie prac nad prototypem.
  • #20 21003256
    acctr
    Poziom 37  
    398216 Usunięty napisał:
    Gdyż? Ponieważ? Bo?

    Bo tak.
    Czy zlutowanie tą lutownicą "kitu do nauki lutowania" z aliexpress jest niemożliwe?
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #21 21003350
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    acctr napisał:
    Bo tak.
    Wyczerpująca odpowiedź... Godna odpowiadającego.
    acctr napisał:
    Czy zlutowanie tą lutownicą "kitu do nauki lutowania" z aliexpress jest niemożliwe?
    A zlutowanie gwoździem rozgrzanym nad gazem jest możliwe? To masz odpowiedź. Jeżeli stopienie cyny ołowiowej jest już pewnym problemem i udaje się dopiero po ok. 7 minutach, to chyba odpowiedź już padła?
  • #22 21003364
    acctr
    Poziom 37  
    398216 Usunięty napisał:
    Jeżeli stopienie cyny ołowiowej jest już pewnym problemem i udaje się dopiero po ok. 7 minutach, to chyba odpowiedź już padła?

    Pytałeś się o lutownice bez kontroli temperatury a nie o gwoździe czy wolno nagrzewające się lutownice.
    398216 Usunięty napisał:
    Chciałbym poznać Wasze zdanie na ten temat. Czy wykorzystanie takich: „stacji” (bez kontroli temperatury) ma sens?

    Nie jest żadną reguła, że lutownice bez kontroli temperatury nagrzewają się 7 minut, więc nie konfabuluj.

    Chciałeś poznać zdanie na ten temat - dostałeś odpowiedź, kultura oraz przyzwoitość podpowiadają wyrażenie wdzięczności w takiej sytuacji ale ty widzisz odpowiedź jako atak na swoją osobę, ironię i czepialstwo - w zwykłej, normalnej odpowiedzi.
    Pomogłem? Kup mi kawę.
  • #23 21003495
    czareqpl
    Poziom 33  
    Dobra, ja odpuszczam, bo jeszcze ktoś wezwie Policję na Elektrodę.

    Zatem, skoro krytyka zła to napiszę tylko pochwały:
    Autor artykułu perfekcyjnie przygotował temat. Zdjęcia są pełne koloru, świetnie wyostrzone ujęcia. Sposób w jaki sfotografował omawiane detale nie pozostawia żadnych wątpliwości. Dzięki ciekawemu efektowi kontrastu koloru zielonego i pomarańczowej stolnicy, Czytelnik nabiera wręcz apetytu na przestudiowanie. Doświadczenie Autora w produktach tej marki jest zauważalne praktycznie w każdym zdaniu. Widać, że już po samym opakowaniu Autor potrafi określić z jakim "gagatkiem" ma do czynienia.
    W sposób przewrotny tytuł artykułu traktuje o tym "Czego nie kupować", jednak w treści artykułu możemy odkryć, że to pełna zwrotów akcji przeprawa po poszczególnych blokach funkcyjnych omawianej stacji lutowniczej dająca nam lekcję na przyszłość. Lekcję dotyczącą tego na co zwracać uwagę przed zakupem. Otóż przed zakupem, konieczne jest bowiem sprawdzenie jaki rodzaj regulatora został zastosowany w urządzeniu. To bardzo ważne, gdyż ma kluczowy wpływ na dokładność ustawienia temperatury grotu. Innym ważnym aspektem jest realizacja połączeń pomiędzy kablami a płytką regulatora. Także rodzaj zastosowanych grotów także warto sprawdzić przed zakupem. Ten w kształcie płaskiego śrubokręta nadawałby się do wypalania wzorów w drewnie ale jak wszyscy dobrze wiemy, do tego służą specjalne "wypalarki". To bardzo cenna uwaga i byćmoże uchroni kogoś z Forumowiczów przed zakupową wpadką. Niech przykład autora będzie dla nas lekcją. Ja artykuł drukuję i wrzucam w koszulkę na potrzeby mojego osobistego archiwum. Jestem pewien, że za kilkanaście lat taki rarytas będzie miał wartość co najmniej kolekcjonerską a może i będzie materiałem edukacyjnym dla przyszłych inżynierów.
    Na koniec warto jeszcze pochwalić zaangażowanie Autora artykułu w dyskusję z pozostałymi Forumowiczami. W Artykule Autor zadaje otwarte pytanie o sens wykorzystania takich stacji lutowniczych i energicznie dyskutuje z propozycjami zastosowań innych niż lutowanie rynien. Jego erudycja i otwartość na dialog powinna być przykładem dla nas wszystkich, dlatego jako pierwszy wychodzę przed szereg, biję się w pierś i mówię Przepraszam.


    P.S. Z "automatycznego poprawiacza" nie korzystam albo u mnie nie działa. W szkole byłem i wystrzegam się wyręczania w ojczystym języku. Polecam też przeczytać raz swój tekst przed wysłaniem.


    Moderowany przez ArturAVS:

    3.1.9. Rozpowszechnianie treści ironizujących, prześmiewczych lub złośliwych, stanowiących przejaw braku szacunku do innych Użytkowników lub osób trzecich.

  • #24 21003533
    James596
    Poziom 26  
    398216 Usunięty napisał:
    A zlutowanie gwoździem rozgrzanym nad gazem jest możliwe? To masz odpowiedź. Jeżeli stopienie cyny ołowiowej jest już pewnym problemem i udaje się dopiero po ok. 7 minutach, to chyba odpowiedź już padła?


    To nie jest jednoznaczna odpowiedź.
  • #25 21003783
    OPservator
    Poziom 38  
    James596 napisał:
    Miałem bardzo podobną ale Parkside i bez regulacji. Nie narzekałem, do podstawowych potrzeb była całkiem przyzwoita

    Wiesz, mam dwie za punkty z elektrody i mimo że to same kolby plug&play to robią lepszą robote niż ta stacja Niteo i Parkside'a :x
    Najlepszą jaką mam na stanie prywatnie i tak jest stara PRLowska transformatorówka, którą lutował jeszcze mój dziadek.
    Momentalnie można pracować, nie psuje się i działa tak jak ma działać - no ale drobnicy tym już nie polutujemy.
    Złej baletnicy... ElectroBOOM na YouTube spawał przy pomocy elektrod wpiętych w zasilacz, więc dla chętnego, nic trudnego, płacimy za komfort i ułatwienie pracy, a stacja z artykułu tego nie robi.
  • #26 21003790
    James596
    Poziom 26  
    OPservator napisał:
    Najlepszą jaką mam na stanie prywatnie i tak jest stara PRLowska transformatorówka, którą lutował jeszcze mój dziadek.
    Momentalnie można pracować, nie psuje się i działa tak jak ma działać - no ale drobnicy tym już nie polutujemy.


    Też mam i w pełni popieram. Po zastosowaniu "wiecznego" grotu ze szpicem na końcu nawet i do drobnicy się od biedy nadaje, choć wygoda z powodu wagi jest wciąż dyskusyjna.
  • #27 21003792
    mariukonie
    Poziom 31  
    Czego NIE NALEŻY KUPOWAĆ. Stacja Lutownicza Niteo z marketu czyli Wielkie Nieporozumienie
    Moja opinia jest taka, że nie ma co przepłacać, bo najzwyklejsza lutownica jest wystarczająca do większości zadań.
  • #28 21004011
    398216 Usunięty
    Poziom 43  
    acctr napisał:
    Nie jest żadną reguła, że lutownice bez kontroli temperatury nagrzewają się 7 minut, więc nie konfabuluj.
    Jeżeli ktoś tu konfabuluje to na pewno nie ja.
    acctr napisał:
    Chciałeś poznać zdanie na ten temat - dostałeś odpowiedź
    Tyle że nie na temat. Przynajmniej częściowo. Poza tym to, że artykuł dotyczy konkretnego egzemplarza lutownicy wcale nie musi oznaczać że w pytaniu które raczyłeś zacytować powyżej odnoszę się do takiego właśnie egzemplarza/modelu. Lutownic bez regulacji mocy jest dużo więcej prawda? Nigdzie nie napisałem że pytam o ten konkretny model?
    James596 napisał:
    To nie jest jednoznaczna odpowiedź.
    Gdy się zastanowić, to jest. Jeżeli po 7 minutach lutownica osiąga max swoich możliwości i przy tym ledwo udaje jej się stopić cynę ołowiową, to raczej nie ma mowy o lutowaniu elementów, które odbierają dodatkowo ciepło. Zresztą Kolega E8600 zamieszczając filmik o tej "stacji" potwierdził to - wystarczy obejrzeć. Jeśli takie lutowanie można uznać za poprawne, to chyba tylko przez laika który nie ma o tym najmniejszego pojęcia. Polutowanie dwóch przewodów o przekroju ok. 1mm2 miało by trwać prawie minutę? Takie rzeczy za pomocą stacji lutowniczej nawet takiej jak 900'tka trwa nie dłużej nić kilka sekund. O przegrzewaniu tak długim lutowaniem izolacji chybna nie muszę wspominać.
    mariukonie napisał:
    Moja opinia jest taka, że nie ma co przepłacać, bo najzwyklejsza lutownica jest wystarczająca do większości zadań.
    Wspominałem o serii 900 - to właśnie ta konstrukcja. Różni się brakiem regulacji temperatury oraz zasilaniem z napięcia sieci. I to jedyna wada - w razie ew. przebicia można usmażyć pół płyty (elementów elektronicznych). Wiem, bo miałem podobny przypadek - co prawda z lutownicą 16W jeszcze produkcji PRL, ale efekt był spektakularny - wystarczyło jedno dotknięcie grotem pola lutowniczego i główny procek poszedł się wietrzyć. A przypominam były to lata 80.te...
    Akurat regulacja mocy w tym modelu nie jest aż takim problemem - duża masa cieplna grzałki i grota wystarczająco (w większości wypadków) pozwala na normalne lutowanie.
  • #29 21005726
    Jawi_P
    Poziom 35  
    osiniak75 napisał:
    Wyroby marki Niteo są dla kolekcjonerów, kupujesz kładziesz na półkę i jak sąsiad czy szwagier pyta, masz lutownicę, pewnie że mam. Dotyczy to także reszty asortymentu.

    Dokładnie tak. Nie znam nawet jednego elektronarzędzia Niteo, który mógłbym polecić. Ludzie kupują, bo tego tak naprawdę nie potrzebują. Tanie jeść nie woła. Zresztą wystarczy spojrzeć na przedstawiony filmik w sumie mówiący o niej, że "robi co ma robić" A ja widzę w tym filmiku same dowody na to, żeby ją omijać szerokim łukiem.
    Gość grzeje głupi kabelek ze 30s by roztopić gluty i się cieszy, że się w końcu udało :)
  • #30 21006260
    prosiak_wej
    Poziom 39  
    Co do Niteo - kupiłem kiedyś za 5zł młotek tego brandu w lumpeksie, taki zwykły prosty. Nawet to potrafili spier***. Nie wiem, jak to możliwe, ale najtańszy młotek na drewnianym trzonku ze sklepu narzędziowego z 2137-letnią historią dużo lepiej pracuje. Lepiej się trzyma, młotkuje, siła jest przekazywana prosto, a nie gdzieś "w booook". Także ten...

    A co do lutownic - od dziecka ZDZ 75W, kilka lat temu kupiłem Wellera z analogową stabilizacją temperatury za grosze na OLX i to było już mega coś - szybkie, mocne, lekkie. Od jakichś dwóch lat już klasyk JBC CD-2BQF, ale jakiś czas też rozważam coś mobilnego na groty C245, może być zasilane z 18V (użyłbym baterii od elektronarzędzi Einhell)

Podsumowanie tematu

Dyskusja na temat stacji lutowniczej Niteo ujawnia liczne negatywne opinie użytkowników, którzy podkreślają jej niską jakość i nieprzydatność w praktyce. Użytkownicy wskazują na problemy z nagrzewaniem grota, brakiem regulacji temperatury oraz niebezpiecznym designem, który może prowadzić do oparzeń. Wiele osób porównuje Niteo do innych marek, takich jak Parkside, i zauważa, że za niewiele wyższą cenę można nabyć znacznie lepsze narzędzia. Wskazują również na konieczność wymiany kabli i grotów, aby poprawić funkcjonalność. Wiele osób zgadza się, że stacja ta nadaje się jedynie do sporadycznych, amatorskich zastosowań, a dla poważniejszych prac lepiej zainwestować w sprzęt wyższej jakości.
Podsumowanie wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA