W zestawie narzędzi każdego elektronika nie może zabraknąć kilku podstawowych narzędzi. Wśród nich ważne miejsce zajmują kombinerki zwane też czasem szczypcami. To wiemy wszyscy, ale różnych typów kombinerek jest mnóstwo - jakie więc wybrać?
W tym artykule postaram się przedstawić własny pogląd na tę sprawę. Ten artykuł będzie pierwszym z serii artykułów autorskich o narzędziach w warsztacie elektronika. Wszystkich zapraszam do śledzenia kolejnych odcinków i oczywiście do komentarzy. Bardzo będzie mi miło, gdy napiszecie coś o swoich wyborach z narzędzi będących bohaterami odcinka.
Ostatnio moje ulubione kombinerki doczekały się chwili, gdy należało pomyśleć o zastępstwie.
Jak widać powyżej decyzja w pełni uzasadniona. Fakt - przez te 18 lat (mniej więcej) zdążyły się już kilkukrotnie zwrócić, ale, mimo że nadal jeszcze mają swoje miejsce, w szufladzie trzeba było pomyśleć o czymś nowszym. Ponieważ mam też inne, również "pełnoletnie" postanowiłem zacząć od poszukania zastępstwa do nich w pierwszej kolejności. Te drugie kupione wtedy za jakieś grosze zaczęły się "sypać" z racji na używanie ich - jak to w wypadku kombinerek bywa - niezgodnie z przeznaczeniem; a mianowicie do zaciskania blaszek styków złączy typu MOLEX.
Krótka dygresja - zgadza się - do tego wymyślono znacznie lepsze narzędzia. I owszem - mam takie, ale w praktyce okazało się, że z tak małymi blaszkami nie dają sobie rady. Ponadto z racji na ograniczenia ruchowe wygodniej mi było robić to, używając kombinerek. Po przetestowaniu kilku różnych szczypiec wydłużonych (tak chyba brzmi ich poprawna nazwa) wybrałem te, których używałem.
Tak czy inaczej, chciałem by małe wygodnie leżały w dłoni i miały (co ważne w wypadku zaciskania złącz) na wewnętrznych powierzchniach szczypiec ząbkowanie. Przyznam się, że mimo dość sprecyzowanych wymagań wybór nie był łatwy. Ostatecznie zdecydowałem się na te:
Poprzednie, te, które służyły mi do tej pory były tej samej wielkości (ok. 13 cm od końca szczypiec do końca uchwytów) były najbardziej zbliżone - przynajmniej w wyglądzie.
Jak widać, swoje przeżyły i jak poprzednie zwróciły się co najmniej kilkukrotnie.
Zwłaszcza stopień zużycia tego ząbkowania szczęk dyskwalifikował je do dalszego używania w takich pracach, w jakich były najczęściej używane.
Przyjrzyjmy się, o czym mowa:
I porównajmy z tymi, jakie wybrałem na następstwo:
Różnicę widać gołym okiem... a czy będą równie dobre, jak ich pierwowzór za czasów swojej świetności? Czas pokaże. Jak dotąd sprawdziłem je dość pobieżnie i - jak do każdego narzędzia — trzeba się najpierw do nich przyzwyczaić. Na pewno pozwolę sobie podzielić się spostrzeżeniami, gdy będę mieć okazję wypróbować je w boju — myślę, że już niedługo.
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie dokupił i kombinerek o kształcie podobnym, ale o gładkich szczękach. Ponieważ znalazłem w podobnym wymiarze i na dodatek w rozsądnej cenie — postanowiłem, że lepiej mieć dwie pary niż żadnej.
Te ostatnie wyglądają tak:
W porównaniu do tych "ząbkowanych" są tej samej wielkości, a i kształt podobny:
No dobrze, a gdzie zamienniki tych, o których pisałem na samym początku?!?
No właśnie... stąd też i się wziął pomysł na artykuł. Po przejrzeniu większości ofert na AliExpress i w ofertach sklepów krajowych... wstyd się przysłabnąć, ale nie zaiskrzyło. Po prostu - albo za duże, albo niedokładnie zrobione (poniżej zdjęcie dla pokazania, o co mi chodzi), albo zbyt drogie (licząc może 10 lat, jakie mi zostało nie ma sensu kupować na wieki...), albo... albo po prostu mi się nie podobały.
Owszem były i ładne i nieźle zrobione, ale — i tu wyjaśnienie tytułu — nie podpasowały mi w jakimś innym względzie.
Ad rem — czyli do rzeczy:
Każdy z nas ma jakieś własne trudno definiowane preferencje. Jedni zwracają uwagę na wygląd, inni na wielkość inni znów na okładziny rączek/uchwytów... Ja po trochu z każdej z tych kategorii a przede wszystkim — i to chyba najważniejsze — zawracam uwagę na to, gdzie i do czego mają być używane. Nie ma bowiem narzędzi do wszystkiego — nawet wśród kombinerek. Pokazane powyżej mają kilka cech wspólnych — wielkość (dla mnie to wygoda i łatwiejsze operowanie narzędziem) i sprężyna w rączkach utrzymująca szczęki w położeniu rozwartym (jeśli nie są ściskane dłonią). Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że miałem sporo czasu, by przetestować najróżniejsze typy najróżniejszych narzędzi — od kombinerek właśnie poczynając a na imadłach kończąc. Przez te lata pracy co najmniej po kilkanaście najróżniejszych typów z każdego rodzaju narzędzi się "przewinęło" przez moje ręce. Z jednych byłem bardziej zadowolonych, z innych mniej, inne z kolei okazały się już "na starcie" wielką pomyłką. Mam więc jakieś doświadczenia i — co równie ważne — wiem czego chcę. Wiem, co będę nimi robić i po prostu szukam takich, które mogłyby się sprawdzić najlepiej do określonych czynności.
POWTARZAM — NIE MA NARZĘDZI UNIWERSALNYCH! W myśl powiedzenia, że jak coś jest do wszystkiego jest do niczego... Może nawet (jak szwajcarski scyzoryk) można takim uniwersalnym narzędziem piłować, ciąć, przecinać i nie wiadomo, co jeszcze, ale żadna z tych czynności nie będzie ani wygodna, ani dobrze wykonana.
Dlatego też jestem zwolennikiem mądrego wyboru:
Najpierw należy określić jasno najczęściej używane narzędzie — w tym wypadku małe do małych blaszek i w miarę precyzyjnie wykonane — z tego samego względu. Potem dopiero określamy "obajerowanie" dodatkowe — w tym wypadku np. to będzie ta sprężyna w rączkach i matowa (więc nieślizgająca się w dłoni) okładzina uchwytów.
Oczywiście; nie znaczy to, że to są moje jedyne kombinerki. To oczywiste, że raz na jakiś czas trafi się nam do przytrzymania coś większego, wymagającego większej siły i co za tym idzie i przykładowe kombinerki muszą być większe. Wygoda używania (okładziny, chociażby) w tym wypadku nie są już tak ważne — ostatecznie używać ich będziemy raz na jakiś czas do raźnie. W moim wypadku takich większych kombinerek mam również kilka par i przyznam się, że ostatni raz korzystałem z jednej z nich jakieś cztery lata (!) temu, a takich małych? Te używam co najmniej kilka razy dziennie.
Tak więc wybór to ważna rzecz. A jeszcze ważniejsza to mądry, przemyślany pod każdym względem wybór.
I tak jest ze wszystkim — nie tylko z narzędziami...
Na marginesie — w tym roku mamy z Żoną 45 rocznicę ślubu. Mogę więc powiedzieć, że wybrałem dobrze? Chyba tak...
A Wy jakie posiadacie swoje ulubione kombinerki?
Pozdrawiam i życzę dobrych wyborów!
W tym artykule postaram się przedstawić własny pogląd na tę sprawę. Ten artykuł będzie pierwszym z serii artykułów autorskich o narzędziach w warsztacie elektronika. Wszystkich zapraszam do śledzenia kolejnych odcinków i oczywiście do komentarzy. Bardzo będzie mi miło, gdy napiszecie coś o swoich wyborach z narzędzi będących bohaterami odcinka.
Ostatnio moje ulubione kombinerki doczekały się chwili, gdy należało pomyśleć o zastępstwie.
Jak widać powyżej decyzja w pełni uzasadniona. Fakt - przez te 18 lat (mniej więcej) zdążyły się już kilkukrotnie zwrócić, ale, mimo że nadal jeszcze mają swoje miejsce, w szufladzie trzeba było pomyśleć o czymś nowszym. Ponieważ mam też inne, również "pełnoletnie" postanowiłem zacząć od poszukania zastępstwa do nich w pierwszej kolejności. Te drugie kupione wtedy za jakieś grosze zaczęły się "sypać" z racji na używanie ich - jak to w wypadku kombinerek bywa - niezgodnie z przeznaczeniem; a mianowicie do zaciskania blaszek styków złączy typu MOLEX.
Krótka dygresja - zgadza się - do tego wymyślono znacznie lepsze narzędzia. I owszem - mam takie, ale w praktyce okazało się, że z tak małymi blaszkami nie dają sobie rady. Ponadto z racji na ograniczenia ruchowe wygodniej mi było robić to, używając kombinerek. Po przetestowaniu kilku różnych szczypiec wydłużonych (tak chyba brzmi ich poprawna nazwa) wybrałem te, których używałem.
Tak czy inaczej, chciałem by małe wygodnie leżały w dłoni i miały (co ważne w wypadku zaciskania złącz) na wewnętrznych powierzchniach szczypiec ząbkowanie. Przyznam się, że mimo dość sprecyzowanych wymagań wybór nie był łatwy. Ostatecznie zdecydowałem się na te:
Poprzednie, te, które służyły mi do tej pory były tej samej wielkości (ok. 13 cm od końca szczypiec do końca uchwytów) były najbardziej zbliżone - przynajmniej w wyglądzie.
Jak widać, swoje przeżyły i jak poprzednie zwróciły się co najmniej kilkukrotnie.
Zwłaszcza stopień zużycia tego ząbkowania szczęk dyskwalifikował je do dalszego używania w takich pracach, w jakich były najczęściej używane.
Przyjrzyjmy się, o czym mowa:
I porównajmy z tymi, jakie wybrałem na następstwo:
Różnicę widać gołym okiem... a czy będą równie dobre, jak ich pierwowzór za czasów swojej świetności? Czas pokaże. Jak dotąd sprawdziłem je dość pobieżnie i - jak do każdego narzędzia — trzeba się najpierw do nich przyzwyczaić. Na pewno pozwolę sobie podzielić się spostrzeżeniami, gdy będę mieć okazję wypróbować je w boju — myślę, że już niedługo.
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie dokupił i kombinerek o kształcie podobnym, ale o gładkich szczękach. Ponieważ znalazłem w podobnym wymiarze i na dodatek w rozsądnej cenie — postanowiłem, że lepiej mieć dwie pary niż żadnej.
Te ostatnie wyglądają tak:
W porównaniu do tych "ząbkowanych" są tej samej wielkości, a i kształt podobny:
No dobrze, a gdzie zamienniki tych, o których pisałem na samym początku?!?
No właśnie... stąd też i się wziął pomysł na artykuł. Po przejrzeniu większości ofert na AliExpress i w ofertach sklepów krajowych... wstyd się przysłabnąć, ale nie zaiskrzyło. Po prostu - albo za duże, albo niedokładnie zrobione (poniżej zdjęcie dla pokazania, o co mi chodzi), albo zbyt drogie (licząc może 10 lat, jakie mi zostało nie ma sensu kupować na wieki...), albo... albo po prostu mi się nie podobały.
Owszem były i ładne i nieźle zrobione, ale — i tu wyjaśnienie tytułu — nie podpasowały mi w jakimś innym względzie.
Ad rem — czyli do rzeczy:
Każdy z nas ma jakieś własne trudno definiowane preferencje. Jedni zwracają uwagę na wygląd, inni na wielkość inni znów na okładziny rączek/uchwytów... Ja po trochu z każdej z tych kategorii a przede wszystkim — i to chyba najważniejsze — zawracam uwagę na to, gdzie i do czego mają być używane. Nie ma bowiem narzędzi do wszystkiego — nawet wśród kombinerek. Pokazane powyżej mają kilka cech wspólnych — wielkość (dla mnie to wygoda i łatwiejsze operowanie narzędziem) i sprężyna w rączkach utrzymująca szczęki w położeniu rozwartym (jeśli nie są ściskane dłonią). Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że miałem sporo czasu, by przetestować najróżniejsze typy najróżniejszych narzędzi — od kombinerek właśnie poczynając a na imadłach kończąc. Przez te lata pracy co najmniej po kilkanaście najróżniejszych typów z każdego rodzaju narzędzi się "przewinęło" przez moje ręce. Z jednych byłem bardziej zadowolonych, z innych mniej, inne z kolei okazały się już "na starcie" wielką pomyłką. Mam więc jakieś doświadczenia i — co równie ważne — wiem czego chcę. Wiem, co będę nimi robić i po prostu szukam takich, które mogłyby się sprawdzić najlepiej do określonych czynności.
POWTARZAM — NIE MA NARZĘDZI UNIWERSALNYCH! W myśl powiedzenia, że jak coś jest do wszystkiego jest do niczego... Może nawet (jak szwajcarski scyzoryk) można takim uniwersalnym narzędziem piłować, ciąć, przecinać i nie wiadomo, co jeszcze, ale żadna z tych czynności nie będzie ani wygodna, ani dobrze wykonana.
Dlatego też jestem zwolennikiem mądrego wyboru:
Najpierw należy określić jasno najczęściej używane narzędzie — w tym wypadku małe do małych blaszek i w miarę precyzyjnie wykonane — z tego samego względu. Potem dopiero określamy "obajerowanie" dodatkowe — w tym wypadku np. to będzie ta sprężyna w rączkach i matowa (więc nieślizgająca się w dłoni) okładzina uchwytów.
Oczywiście; nie znaczy to, że to są moje jedyne kombinerki. To oczywiste, że raz na jakiś czas trafi się nam do przytrzymania coś większego, wymagającego większej siły i co za tym idzie i przykładowe kombinerki muszą być większe. Wygoda używania (okładziny, chociażby) w tym wypadku nie są już tak ważne — ostatecznie używać ich będziemy raz na jakiś czas do raźnie. W moim wypadku takich większych kombinerek mam również kilka par i przyznam się, że ostatni raz korzystałem z jednej z nich jakieś cztery lata (!) temu, a takich małych? Te używam co najmniej kilka razy dziennie.
Tak więc wybór to ważna rzecz. A jeszcze ważniejsza to mądry, przemyślany pod każdym względem wybór.
I tak jest ze wszystkim — nie tylko z narzędziami...
Na marginesie — w tym roku mamy z Żoną 45 rocznicę ślubu. Mogę więc powiedzieć, że wybrałem dobrze? Chyba tak...
A Wy jakie posiadacie swoje ulubione kombinerki?
Pozdrawiam i życzę dobrych wyborów!
Fajne? Ranking DIY