Witam,
proszę o pomoc,
dzisiaj odebrałam auto od mechanika po wymianie rozrządu, jak wyjechałam po ok. 1 km zapaliła mi się kontrolka braku płynu chłodniczego. Zawróciłam, okazało się, że mechanik zapomniał dolać :/ właściwie go nie było.
Ponownie odjechałam i spalanie pokazywało mi jakąś kosmiczną wartość. Pojeździłam po mieście ok. pół godziny i spalanie spadło do nieco poniżej 11! Zwykle auto paliło 7/8.
Zastanawiam się czy to wina rozrządu, czy tego braku płynu, czy może komputer zwariował i powinno się ustabilizować?
Doradźcie proszę czy powinnam panikować?