logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Przyczyny porażki projektu samochodu elektrycznego od Apple

andreyatakum 03 Cze 2024 13:55 1398 11
  • Jak zauważyłem, temat motoryzacji na naszym forum cieszy się dużą popularnością. Szczególnie wątek elektryków. Postanowiłem więc kontynuować to zagadnienie. Na tle sukcesu tureckich samochodów elektrycznych Togg czy Musoshi bardzo szokująco wygląda porażka wielkich firm, dysponujących ogromnymi zasobami finansowymi i inżynieryjnymi. Tym razem chodzi o Apple.

    Porzucenie koncepcji o samochodzie przyszłości
    Marka ta w końcu zrezygnowała z projektu autonomicznego pojazdu elektrycznego o kryptonimie: „Project Titan”. Do działu sztucznej inteligencji przeniesiono około 2 tysiące pracowników w celu opracowania nowej generacji AI, kilkuset zostało zwolnionych. Od czasu ogłoszenia tej wiadomości w lutym, akcje spółki spadły. Przedsiębiorstwo straciło ponad 400 miliardów dolarów na kapitalizacji. To pomimo tych 10 miliardów dolarów wydanych na sam projekt (1 miliard dolarów rocznie).

    I tutaj powstaje logiczne pytanie: co poszło nie tak? Nawet Elon Musk nie mógł się doczekać tego samochodu. Firma planowała rozpocząć sprzedaż pojazdu do 2025 roku. Apple ściągała inżynierów z Tesli i BMW. Robiła pozwy tym, którzy wykradali jej tajemnice handlowe dla Chin. Rekrutowała kierowców na testy w Kalifornii. Pojawiła się już specyfikacja techniczna: mówiono, że samochód powinien być całkowicie bezzałogowy, kosztować mniej niż 100 000 dolarów i sterować nim można będzie za pomocą ekranu dotykowego podobnego do iPada. Nic z tego już nie ma i nie pokazano nam nawet zdjęcia pojazdu.

    Futurystyczny samochód koncepcyjny z połyskującym metalicznym wykończeniem i aerodynamicznym kształtem.
    Źródło: Futurystyczna propozycja samochodu stworzona przez sztuczną inteligencję DALL-E 3


    Powstanie idei o zbudowaniu pojazdu autonomicznego
    Pomysł produkcji samochodu w Apple jako pierwszy zaproponował Steve Jobs. W 2008 roku, tuż po udanej premierze iPhone'a, w swój typowo stanowczy sposób powiedział kierownictwu, że Apple powinno zdominować trzy obszary życia, w których ludzie spędzają czas. Czyli w domu, w pracy i w podróży. iPhone, iPod i MacBook częściowo rozwiązały dwa pierwsze problemy. Jednak dla wielu Amerykanów: „bycie w drodze” oznacza przebywanie w samochodzie. Eksponuje to, że Apple musi produkować własny środek transportu!

    Po kryzysie finansowym w 2008 roku, kiedy amerykańscy producenci aut byli na skraju bankructwa, Steve Jobs chciał nawet kupić General Motors. Jednak po kilku miesiącach dyskusji pomysł ten został porzucony. Częściowo dlatego, że Apple uważało, że taka transakcja nie zadowoli opinii publicznej, a z drugiej strony ze względu na decyzję o skupieniu się na innych, bardziej: „przełomowych” technologiach. Najważniejszą rzeczą była więc zmiana nastroju samego Jobsa. Jak wspomina Tony Fadell, szef działu rozwoju iPodów: Steve zadał nam pytanie: „Co może wywrzeć największy wpływ na świat? Kolejny samochód, czy coś innego?”. Spojrzeliśmy po sobie.
    „Skupmy zatem naszą energię na tym, co zrewolucjonizuje świat. Zapomnijmy o wszystkim innym”.

    Jednak w 2014 roku, w obliczu sukcesu Tesli, kierownictwo Apple powróciło do idei: „iCar”. Tim Cook, jak mówią, niezbyt dobrze znał się na samochodach, ale przekonała go niezwykle dziwna: „prezentacja”, którą przygotował mu Jony Ive, starszy wiceprezes firmy ds. wzornictwa przemysłowego. Kiedy Cook wyszedł z biura na parking, drzwi białego sedana, bez kierownicy i nawet siedzenia kierowcy, otworzyły się przed nim. Był tam stół pośrodku, przy którym wszyscy czterej pasażerowie mogli grać w karty lub pić drinki, omawiając interesy.

    Sterowanie samochodem odbywało się za pomocą poleceń głosowych. Aby pokazać, jak to może działać, Ive sprowadził aktorkę do podkładania głosu Siri. Stała na zewnątrz samochodu i odpowiadała na pytania Tima Cooka i innych pasażerów. Paradoksalnie przekonało to Cooka, aby dać zielone światło temu projektowi.

    Rozpoczęcie prac nad projektem autonomicznego pojazdu
    Apple nigdy oficjalnie nie ogłosiło, że zaangażowało się w stworzenie samochodu przyszłości. Jednak nie była to żadna tajemnica. W 2016 roku Musk powiedział, że: „trudno ukryć projekt na taką skalę, gdy zatrudnia się tysiące inżynierów”. W latach 2014–2022 Apple otrzymało 248 patentów związanych z motoryzacją. To już druga kategoria w firmie pod względem ich liczby, po telekomunikacji.

    Apple, jako jedna z nielicznych w USA, uzyskała pozwolenie na testowanie samochodów autonomicznych (pod warunkiem, że w środku znajduje się kierowca). Nabyła ziemię w Arizonie pod budowę poligonu testowego, zawarła umowy z Chryslerem i Toyotą oraz kupowała start-upy samochodowe. Każdy, kto śledził branżę, wiedział, że w Apple szykuje się coś wielkiego.
    W 2017 roku do Tima Cooka przyszedł zdesperowany Elon Musk. Zaproponował, żeby Apple po prostu kupiła od niego Teslę, zamiast opracowywać własne autonomiczne samochody. To był najtrudniejszy okres w produkcji Modelu 3, kiedy Musk musiał spędzać noce w fabryce i był pewien, że od bankructwa dzieli go parę tygodni. Musk zgodził się sprzedać całą firmę za ok. 20 miliardów dolarów, ale Tim Cook spotkania z nim odmówił.

    Dylematy przy określaniu kierunku działań i designu nowego samochodu od Apple
    Niemal natychmiast po rozpoczęciu projektu pojawiły się spory co do tego, jak powinien wyglądać pierwszy: „iCar”. Jony Ive, ówczesny główny projektant Apple, nalegał na w pełni autonomiczną jazdę, jak w: „prezentacji”. Inni entuzjaści takiego pojazdu w kierownictwie Apple sprzeciwiali się budowaniu produktu, który nie wyglądałby ani nie przypominał samochodu. Starszy wiceprezes firmy, Eddy Cue, powiedział, że rozsądniej byłoby po prostu spróbować stworzyć lepszą wersję Tesli, zamiast wymyślać zupełnie nową kategorię. Tim Cook działał jako mediator pomiędzy wszystkimi tymi grupami, w różnym czasie podtrzymując jedną lub drugą stronę.

    Były też nieporozumienia w samym Project Tytan. Steve Zadesky, były inżynier Forda i twórca iPhone'a, chciał, aby rozwój następował stopniowo — zaczynając od ograniczonych funkcji autonomicznej jazdy (tylko kierowca, tylko autostrada), które następnie byłyby udoskonalane. Inni chcieli tego od razu. Bloomberg cytuje dyrektora naczelnego, który powiedział zespołowi motoryzacyjnemu Apple, że powinni zbudować: „pierwszego kurczaka”, a nie „ostatniego dinozaura”.
    W rezultacie Zadesky opuścił firmę w 2016 roku. Jony Ive i Tim Cook postanowili uzyskać pełną autonomię, aby przy wejściu na rynek zdecydowanie zagwarantować sobie przewagę nad Teslą.

    Od 2018 roku nad projektem pracowało około 5000 specjalistów. W sierpniu 2018 roku BBC poinformowało, że Apple ma zarejestrowanych 66 samochodów autonomicznych i 111 kierowców, którzy pomagają w ich prowadzeniu. Firma przetestowała oprogramowanie LIDAR na kalifornijskich drogach. Sprzęt został zainstalowany w zwykłych Lexusach w celu zbierania informacji i rozpracowywania wszystkich błędów. W ciągu kilku lat co najmniej trzy z tych autonomicznych samochodów uległy drobnym wypadkom, głównie z winy innych kierowców.

    Prace nad własnym autem nadal trwały pełną parą. Koncepcje sedana i SUV-a zostały odrzucone. Firma zdecydowała się na biały minivan. Zespół bawił się kilkoma różnymi pomysłami względem wyglądu wnętrza. Rozważano też zawieszenie pod sufitem pary ekranów dotykowych, aby można było sterować samochodem z obu stron kabiny. Apple zaprojektowało także i opatentowało mikrofony, które umieszczono poza samochodem, aby wprowadzać dźwięki z zewnątrz do środka. Funkcja ta była już dostępna dla właścicieli innych aut, jeśli opuścili szyby. Zespół eksperymentował, wdrażał: „innowacje technologiczne”, a potem zdawał sobie sprawę, że są one bezużyteczne i wpadał na inne pomysły.

    Powstanie bazowego modelu
    Pod koniec 2020 roku pojawił się pierwszy fizyczny prototyp — minivan z zaokrąglonymi bokami, szklanym dachem, przesuwanymi drzwiami i nietypowymi białymi oponami. Został zaprojektowany tak, aby wygodnie pomieścić cztery osoby, a całość była inspirowana klasycznym minibusem Volkswagena. Apple z miłością nazwał ten projekt: „Bochenek”.

    Planowano, że samochód pojawi się na rynku około 2025 roku. Wewnątrz zainstalowano ogromny ekran telewizora, potężną akustykę i automatycznie przyciemniane szkło. Duże siedzenia, jak w prywatnym odrzutowcu, można przekształcić w rozkładane fotele z oparciem na nogi. Kierownica była prostokątna i przypominała duży gamepad do Xboxa. Ogólnie samochód wyglądał bardzo futurystycznie i całkiem wygodnie. Jedyną rzeczą, która powodowała niepewność w zespole, było to, że rok temu Elon Musk zapowiedział już Teslę Cybertruck — która jeszcze bardziej przypominała samochód z przyszłości.
    Jednak: „Bochenek” miał przewagę, w postaci tzw. autonomii piątego stopnia. Oznacza to możliwość poruszania się całkowicie niezależnie. Aby to osiągnąć, wykorzystano rewolucyjny komputer pokładowy, nowy system operacyjny, oprogramowanie w chmurze oraz specjalny, opracowany samodzielnie procesor samochodowy.
    Założono, że pojazd nie będzie mieć kierownicy i pedałów. Tylko gamepad, sterowanie głosowe i aplikacja na iPhone'a, która pozwalała na wydawanie poleceń. W przypadku wystąpienia jakiejkolwiek awarii pasażerowie musieli zadzwonić do pomocy technicznej Apple i poprosić o zdalne sterowanie autem oraz wysłanie go tam, gdzie trzeba.
    Koncepcja wydawała się na tyle rewolucyjna, że ​​miała szansę zadziałać.

    Pierwsze testy autonomicznego pojazdu i próby utrzymania jego założeń w obliczu przeciwności
    Pod koniec 2020 roku Tim Cook, dyrektor operacyjny Apple, Jeff Williams, i inni starsi członkowie zespołu zebrali się w Arizonie, aby przetestować prototyp. Siedzieli w: „Bochence”, która samodzielnie jechała po torze testowym. Podobało im się to, co zobaczyli — to, jak samochód płynnie manewrował pomiędzy przeszkodami. Jednak był jeden haczyk. Po tylu latach pojazd był w stanie poruszać się tylko po tym jednym torze. Na prawdziwych drogach autopilot nadal wykonywał zbyt ostre zakręty, popełniał błędy przy analizie oznaczeń pasów ruchu i ogólnie zachowywał się nierzetelnie.

    Doug Field, który został zatrudniony do kierowania projektem po odejściu z Tesli, zasugerował obniżenie celów dotyczących jazdy autonomicznej do poziomu 3, czyli posiadania kierowcy gotowego do przejęcia kontroli w każdej chwili. Był tu jednak jeden problem: Tesla obiecała już taki system. Konsensus ekspertów przekonał Tima Cooka, że ​​osiągnięcie piątego poziomu jest nadal możliwe. Chęć nietworzenia: „ostatniego dinozaura” była w przedsiębiorstwie bardzo silna.
    Dlatego: „zbyt skromny” plan Fielda nie został zatwierdzony. W następnym roku opuścił Apple, aby zarządzać rozwojem pojazdów elektrycznych w firmie Ford. Zamiast niego na stanowisko powołano Kevina Lyncha, który wcześniej kierował w przedsiębiorstwie tworzeniem oprogramowania dla inteligentnych zegarków.

    Pod koniec 2021 roku stało się jasne, że nie da się opracować całkowicie unikalnego samochodu. Zamiast tego zarząd Apple postanowił spróbować zostać liderem technologii autonomicznej jazdy. Oznacza to, że może sprzedawać swoje oprogramowanie innym producentom takim jak BMW i Hyundai. Według osób zaznajomionych z planem, technologia autonomicznej jazdy okazała się obiecująca w testach w Kalifornii.
    Pomysł polegał na pobieraniu opłat za funkcję samodzielnej jazdy w ramach miesięcznego abonamentu. Płatne dodatki do tej subskrypcji, takie jak Apple Music i Apple TV+ przesyłane strumieniowo do samochodu, pomogłyby jeszcze bardziej zwiększyć marżę.

    Obniżenie wymagań co do projektu i zmiana bazowych założeń
    Jednocześnie przedsiębiorstwo nadal chciało wypuścić swój pojazd. Miał służyć jako przykład technologii autonomicznej dla innych firm. Według wewnętrznych szacunków, koszt wyprodukowania jednego samochodu wyniósłby około 120 000 dolarów. Mieli go zaś wprowadzić do obrotu za 85 000 dolarów, co umożliwiłoby konkurowanie z Teslą i Modelem S za 75 000 dolarów. Zakładano, że daną cenę i koszt zrekompensuje sprzedaż różnych usług bonusowych.
    Aby osiągnąć przynajmniej ten cel, Apple dokonał ostatecznego zwrotu w 2023 r. Plany zmieniono z poziomu 5 na 2, jest to pułap obecnego autopilota Tesli (który może kontrolować prędkość i kierunek, ale jest jedynie technologią wspomagającą kierowcę). Przywrócono także tradycyjny wygląd: ponownie pojawiły się pedały i kierownica. Firma przestała próbować stworzyć pierwszego kurczaka i zaczęła od podstaw. Taka maszyna, dość skromna, na poziomie znacznie niższym niż ta kilka lat temu proponowana przez Douga Fielda, mogłaby odnieść sukces.

    Jednak jeśli wyprodukujesz analog Tesli, to dlaczego? Pod koniec 2023 roku Apple znalazł się tam, gdzie był dziesięć lat temu, z produktem niewiele różniącym się od tego, co jest już na rynku i podstawowym, niezbyt rozwiniętym systemem autonomicznej jazdy. Nowy szef rozwoju — Kevin Lynch — zapytany przez zarząd, szczerze odpowiedział, że prawdziwą autonomię będą mogli uzyskać dopiero za co najmniej dziesięć lat. To ostatecznie przekonało kierownictwo Apple, że nie ma niedrogiego i niezawodnego rozwiązania problemu. Goniąc za poziomem 5, zostali finalnie w tyle, nawet pod względem wdrożenia poziomu 2.

    Pierwsze rozważania nad porzuceniem projektu autonomicznego samochodu
    Dodatkowymi czynnikami stały się spadek akcji Tesli, spowolnienie dynamiki sprzedaży pojazdów elektrycznych i rozwój trendu w stronę AI. Na początku 2024 roku Tim Cook i zarząd zaczęli poważnie omawiać na spotkaniach możliwość zamknięcia projektu.
    W ciągu dekady od 2014 do 2024 roku firma pracowała nad co najmniej pięcioma różnymi prototypami. Przejechała ponad dwa miliony kilometrów na systemach bezzałogowych, zatrudniła inżynierów i projektantów, by wkrótce ich zwolnić, a także negocjowała współpracę z BMW, Hyundaiem, Volkswagenem i innymi markami. Jednak ostatecznie mieli w rękach tylko: „Bochenek”, pojazd zdolny do poruszania się wyłącznie po jednym torze w Arizonie.

    Przyczyny porażki
    Pod koniec lutego projekt ten został oficjalnie zamknięty, a pracowników przeniesiono do innych jednostek. W sumie, według różnych szacunków, na przedsięwzięcie wydano od 10 do 14 miliardów dolarów, dla porównania, w ciągu pierwszych kilku lat Elon Musk zainwestował w Teslę 6,35 miliona dolarów.

    Źródła podają, że Ive, Field, Mansfield (były szef działu rozwoju MacBooka Air i iPada) oraz inni inżynierowie, którzy przez lata przejmowali projekt iCar, byli sfrustrowani niezdecydowaniem Cooka. „Gdyby mieli rozsądny zestaw celów, mogliby dostarczyć samochód. Prosili o kolejny duży krok, a Tim często odpowiadał: »Dostarcz mi więcej danych i pozwól mi się nad tym zastanowić«”.

    Projekt nie przyniósł żadnych rezultatów ze względu na to, że na najwyższym szczeblu w firmie nie było wystarczającej pewności siebie, aby skupić się na jednym założeniu. Często pierwszym zadaniem nowego menedżera było cofnąć wszystko, co zrobił poprzedni i skierować całość w nowym, „bardziej obiecującym” kierunku. Tam, gdzie Tesla ma Elona Muska, który może przeforsować nawet projekt Cybertrucka, Apple miał: „konsensus ekspertów”, którego opinia (i skład) zmieniała się co kilka lat.
    Generalnie dobra nauka dla nas wszystkich. Nawet najdroższa firma świata, dysponująca niemal nieograniczonymi zasobami, jest w stanie w ciągu jednego dnia anulować przedsięwzięcie, nad którym pracowała 10 lat.

    Źródło: https://habr.com/ru/companies/ruvds/articles/813071/

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    andreyatakum
    Poziom 13  
    Offline 
    Elektronik, podróżnik, dziennikarz niezależny
    Specjalizuje się w: komunikacja bezprzewodowa
    andreyatakum napisał 471 postów o ocenie 590. Mieszka w mieście Antalya. Jest z nami od 2021 roku.
  • #2 21105717
    gulson
    Administrator Systemowy
    No dziwne, a jednak chińczykom się opłacało i teraz powoli przejmą wszystkie zachodnie rynki, na nic pomogą cła 100%.
    Albo poszły tam ogromne dotacje od rządu chińskiego, aby wykończyć motoryzację na zachodzie, albo jednak się tam opłacało.
  • #3 21105831
    mczapski
    Poziom 40  
    A może chodzi o to, że w tzw "zachodniej cywilizacji" główne pola działania dla speców od zamętu i dezinformacji a w Chinach realizują bezpośrednio cele. Przyjrzyjcie się polskim warunkom. Wszędzie fundacje, agencje, komitety, media i inne niematerialne działania. Dla realizacji celów działa skromna grupka ludzi i właściwie to ich nie słychać ani nie widać. Za to propagandy i wypływu kasy bokiem nie brakuje. Więc jeśli nie ma komu dosypywać tejże kasy w ilościach wystarczających ta mała grupka wyrobników nie daje rady. Ale tak się to w tych sferach odbywa. Kasę zużyją darmozjadzi (tak ja ich określam, chociaż czasem są przydatni). W Chinach zapewne dla wielu tych ideowych mącicieli zwyczajnie nagrodzono by utratą szyi.
  • #4 21106071
    E8600
    Poziom 41  
    Tesla zwyczajnie sobie zdała sprawę, że w przypadku jakiś rażących zaniedbań związanych z bezpieczeństwem może to ostatecznie pogrążyć firmę.
    W przypadku chińskich produktów jest miejsce na spychologię odpowiedzialności tj. importer na dystrybutora dystrybutor na producenta itd. a jak się dobrze zbada to okaże się, że jednoznacznie nie można ustalić winnego do wypłaty ewentualnego odszkodowania. Dobrym przykładem jest ogrom sprzętu elektronicznego, który nie spełnia norm a mimo to dalej trafia rynek europejski.
  • #5 21106101
    brofran
    Poziom 40  
    gulson napisał:
    poszły tam ogromne dotacje od rządu chińskiego
    Tam wszystko jest PAŃSTWOWE, więc gdyby wszystko dotowali to by w końcu zbankrutował ten kraj.
    mczapski napisał:
    Wszędzie fundacje, agencje, komitety, media i inne niematerialne działania. Dla realizacji celów działa skromna grupka ludzi

    Dlatego produkty drogie, a podatki dobijają resztę.
    Chińczyki nie strajkują, nie walczą o podwyżki, żyją bez przepychu i zbędnych luksusów, kadra kierownicza nie lata samolotami, podkradają technologie innym, produkują masówkę tanim kosztem.... przyczyn sukcesu chińczyków jest wiele.
  • #6 21106230
    andreyatakum
    Poziom 13  
    brofran napisał:
    Chińczyki nie strajkują, nie walczą o podwyżki, żyją bez przepychu i zbędnych luksusów, kadra kierownicza nie lata samolotami, podkradają technologie innym, produkują masówkę tanim kosztem.... przyczyn sukcesu chińczyków jest wiele.

    Nie dbają o ekologię i prawa autorskie .
    Właśnie przez to nie bardzo obawiam się że Chiny opanują świat. Produkcja samochodów, elektroniki itd. to nie wszystko. Konsumenci mają inne zapotrzebowania, za które są gotowi płacić : czyste powietrze, wolność przemieszczania, ufność do banków i waluty itd. Chiny tego nie zapewniają.
  • #7 21107111
    atek000
    Poziom 17  
    andreyatakum napisał:

    Właśnie przez to nie bardzo obawiam się że Chiny opanują świat. Produkcja samochodów, elektroniki itd. to nie wszystko. Konsumenci mają inne zapotrzebowania, za które są gotowi płacić : czyste powietrze, wolność przemieszczania, ufność do banków i waluty itd. Chiny tego nie zapewniają.

    Czy jesteś tego taki pewien? Pracowałem w dobrze prosperującej firmie która zaopatrywała w komponenty takie firmy jak Amphenol, Boing, Rolla-Royce. Przynosiła dochód, dawała zatrudnienie na rynku lokalnym. Wykupili ich biurokraci i stwierdzili że taniej będzie produkować w Chinach ale musieli zostawić bardzo małą część na miejscu. Mała część ciągnie bo ciągnie z kilkoma osobami a w Chiny się wypięły i robią co chcą. Biurokraci wykupują kolejne firmy i robią to samo bo dla nich się opłaca a lokalny rynek upada.
    Jedynym zapotrzebowaniem konsumenta jest mieć dużo i wydać mało, chyba że jest to "trendi" to wydać bardzo dużo za coś bezwartościowego bo taka moda. I bez znaczenia że jest to produkowane za grosze w Chinach.
    Coś takiego jak czyste powietrze, wolność przemieszczenia i ufność do banków to są jedynie slogany, coś o czym się mówi .... i tylko mówi.
  • #8 21107177
    mczapski
    Poziom 40  
    andreyatakum napisał:
    wolność przemieszczania, ufność do banków i waluty itd


    Czy kolega aby przemyślał ten wpis? Proszę spróbować poruszać się swobodnie w rejonie granicy białoruskiej. A przecież jest to obszar Polski. Dawno odczuwałem, że zbliżenie się do granicy zaprzyjaźnionej Ukrainy wywołuje natychmiastową reakcję organów państwa. To takie niewinne w czasie pokoju. Ja do banków i waluty nie mam żadnego zaufania. Sporo u nich utraciłem z powodu naiwności podobnej do kolegi. Proszę się rozejrzeć dokoła. Nie wolno na balkonie palić , grilować, suszyć prania, instalować anten, paneli itp. Za wykroczenia często wymyślane ad hoc grożą kary itd itp (nie miejsce na wyliczanie). Zbudowanie byle chaty grozi karami ale zbudowanie zamku w Stopnicy to już mniej szkodliwe. Generalnie przy każdym zródełku kasy wiele doradców i wspomagaczy. Czy jak zwykle sukces ma wielu ojców a klęska jest sierotą.
  • #9 21107317
    andreyatakum
    Poziom 13  
    mczapski napisał:
    Czy kolega aby przemyślał ten wpis? Proszę spróbować poruszać się swobodnie w rejonie granicy białoruskiej. A przecież jest to obszar Polski.

    Nie chodziło o Polskę. Nie pisałem że Polska, lub Unia jest wzorem. Ale przy tym macie lepsze warunki niż chińczyki. Gospodarkę Chin napędzają dolary i euro. Bo w Stanach i EU jest największy popyt i co najważniejsze + technologii i schowki dla kasy. Chiny ufają tylko dolarom i euro, bo instytucje finansowe zapewniają poufność.
  • #10 21107903
    stellardrone90
    Poziom 20  
    podejrzewam że z czasem coraz więcej firm będzie starało się wejść w ten segment rynku
  • #11 21108991
    krzbor
    Poziom 27  
    Pojazdy w pełni autonomiczne nie pojawią się szybko (może nigdy?). Przyczyna jest prosta - kto będzie odpowiadał za wypadki? Jeśli taki samochód zabije dziecko na pasach - kto zapłaci odszkodowanie? Jakie algorytmy "mniejszego zła" powinny być implementowane? Co wybrać: zabić rodzinę na drodze, czy roztrzaskać samochód na betonowym słupie ocalając rodzinę ale z dużym prawdopodobieństwem zabijając pasażera? Człowiek postępuje intuicyjnie, bo jest za mało czasu. Dla takiego komputera 100ms to prawie wieczność - może wszystko przeanalizować - co więc wybierze?
  • #12 21109371
    Erbit
    Poziom 34  
    andreyatakum napisał:
    Nie dbają o ekologię


    Mało tego, my (Europejczycy) sami im oddaliśmy swoje fabryki bo u nas było to "nieekologiczne" albo "nieekonomiczne". Same przepisy o zmniejszaniu emisji różnych gazów powodują, że lepiej jest mieć fabrykę w Chinach (choć już się kierunki zmieniają, teraz jest to Afryka) niż w Europie i mimo kosztów transportu fabryka w Chinach jest bardziej opłacalna niż w Europie. Dziwię się bo to trochę tak jakby "smród" z fabryk w Chinach mniej zatruwał atmosferę Ziemi niż ten sam w Europie.

    Konsumpcjonizm dopełnia reszty problemu.

    Dodano po 50 [minuty]:

    andreyatakum napisał:
    Gospodarkę Chin napędzają dolary i euro


    Dokładnie tak.

    Każdą gospodarkę napędza rynek zbytu (konsument).

Podsumowanie tematu

Porażka projektu samochodu elektrycznego Apple, znanego jako "Project Titan", wynika z wielu czynników, w tym problemów z bezpieczeństwem, braku odpowiedzialności w przypadku wypadków oraz trudności w realizacji autonomicznych technologii. W przeciwieństwie do sukcesów chińskich producentów, takich jak Togg, Apple zainwestowało około 10 miliardów dolarów, ale ostatecznie zrezygnowało z projektu, przenosząc pracowników do działu sztucznej inteligencji. W dyskusji poruszono również kwestie związane z konsumpcjonizmem, regulacjami ekologicznymi oraz wpływem chińskiego rynku na zachodnią motoryzację.
Podsumowanie wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA