Jak zauważyłem, temat motoryzacji na naszym forum cieszy się dużą popularnością. Szczególnie wątek elektryków. Postanowiłem więc kontynuować to zagadnienie. Na tle sukcesu tureckich samochodów elektrycznych Togg czy Musoshi bardzo szokująco wygląda porażka wielkich firm, dysponujących ogromnymi zasobami finansowymi i inżynieryjnymi. Tym razem chodzi o Apple.
Porzucenie koncepcji o samochodzie przyszłości
Marka ta w końcu zrezygnowała z projektu autonomicznego pojazdu elektrycznego o kryptonimie: „Project Titan”. Do działu sztucznej inteligencji przeniesiono około 2 tysiące pracowników w celu opracowania nowej generacji AI, kilkuset zostało zwolnionych. Od czasu ogłoszenia tej wiadomości w lutym, akcje spółki spadły. Przedsiębiorstwo straciło ponad 400 miliardów dolarów na kapitalizacji. To pomimo tych 10 miliardów dolarów wydanych na sam projekt (1 miliard dolarów rocznie).
I tutaj powstaje logiczne pytanie: co poszło nie tak? Nawet Elon Musk nie mógł się doczekać tego samochodu. Firma planowała rozpocząć sprzedaż pojazdu do 2025 roku. Apple ściągała inżynierów z Tesli i BMW. Robiła pozwy tym, którzy wykradali jej tajemnice handlowe dla Chin. Rekrutowała kierowców na testy w Kalifornii. Pojawiła się już specyfikacja techniczna: mówiono, że samochód powinien być całkowicie bezzałogowy, kosztować mniej niż 100 000 dolarów i sterować nim można będzie za pomocą ekranu dotykowego podobnego do iPada. Nic z tego już nie ma i nie pokazano nam nawet zdjęcia pojazdu.
Powstanie idei o zbudowaniu pojazdu autonomicznego
Pomysł produkcji samochodu w Apple jako pierwszy zaproponował Steve Jobs. W 2008 roku, tuż po udanej premierze iPhone'a, w swój typowo stanowczy sposób powiedział kierownictwu, że Apple powinno zdominować trzy obszary życia, w których ludzie spędzają czas. Czyli w domu, w pracy i w podróży. iPhone, iPod i MacBook częściowo rozwiązały dwa pierwsze problemy. Jednak dla wielu Amerykanów: „bycie w drodze” oznacza przebywanie w samochodzie. Eksponuje to, że Apple musi produkować własny środek transportu!
Po kryzysie finansowym w 2008 roku, kiedy amerykańscy producenci aut byli na skraju bankructwa, Steve Jobs chciał nawet kupić General Motors. Jednak po kilku miesiącach dyskusji pomysł ten został porzucony. Częściowo dlatego, że Apple uważało, że taka transakcja nie zadowoli opinii publicznej, a z drugiej strony ze względu na decyzję o skupieniu się na innych, bardziej: „przełomowych” technologiach. Najważniejszą rzeczą była więc zmiana nastroju samego Jobsa. Jak wspomina Tony Fadell, szef działu rozwoju iPodów: Steve zadał nam pytanie: „Co może wywrzeć największy wpływ na świat? Kolejny samochód, czy coś innego?”. Spojrzeliśmy po sobie.
„Skupmy zatem naszą energię na tym, co zrewolucjonizuje świat. Zapomnijmy o wszystkim innym”.
Jednak w 2014 roku, w obliczu sukcesu Tesli, kierownictwo Apple powróciło do idei: „iCar”. Tim Cook, jak mówią, niezbyt dobrze znał się na samochodach, ale przekonała go niezwykle dziwna: „prezentacja”, którą przygotował mu Jony Ive, starszy wiceprezes firmy ds. wzornictwa przemysłowego. Kiedy Cook wyszedł z biura na parking, drzwi białego sedana, bez kierownicy i nawet siedzenia kierowcy, otworzyły się przed nim. Był tam stół pośrodku, przy którym wszyscy czterej pasażerowie mogli grać w karty lub pić drinki, omawiając interesy.
Sterowanie samochodem odbywało się za pomocą poleceń głosowych. Aby pokazać, jak to może działać, Ive sprowadził aktorkę do podkładania głosu Siri. Stała na zewnątrz samochodu i odpowiadała na pytania Tima Cooka i innych pasażerów. Paradoksalnie przekonało to Cooka, aby dać zielone światło temu projektowi.
Rozpoczęcie prac nad projektem autonomicznego pojazdu
Apple nigdy oficjalnie nie ogłosiło, że zaangażowało się w stworzenie samochodu przyszłości. Jednak nie była to żadna tajemnica. W 2016 roku Musk powiedział, że: „trudno ukryć projekt na taką skalę, gdy zatrudnia się tysiące inżynierów”. W latach 2014–2022 Apple otrzymało 248 patentów związanych z motoryzacją. To już druga kategoria w firmie pod względem ich liczby, po telekomunikacji.
Apple, jako jedna z nielicznych w USA, uzyskała pozwolenie na testowanie samochodów autonomicznych (pod warunkiem, że w środku znajduje się kierowca). Nabyła ziemię w Arizonie pod budowę poligonu testowego, zawarła umowy z Chryslerem i Toyotą oraz kupowała start-upy samochodowe. Każdy, kto śledził branżę, wiedział, że w Apple szykuje się coś wielkiego.
W 2017 roku do Tima Cooka przyszedł zdesperowany Elon Musk. Zaproponował, żeby Apple po prostu kupiła od niego Teslę, zamiast opracowywać własne autonomiczne samochody. To był najtrudniejszy okres w produkcji Modelu 3, kiedy Musk musiał spędzać noce w fabryce i był pewien, że od bankructwa dzieli go parę tygodni. Musk zgodził się sprzedać całą firmę za ok. 20 miliardów dolarów, ale Tim Cook spotkania z nim odmówił.
Dylematy przy określaniu kierunku działań i designu nowego samochodu od Apple
Niemal natychmiast po rozpoczęciu projektu pojawiły się spory co do tego, jak powinien wyglądać pierwszy: „iCar”. Jony Ive, ówczesny główny projektant Apple, nalegał na w pełni autonomiczną jazdę, jak w: „prezentacji”. Inni entuzjaści takiego pojazdu w kierownictwie Apple sprzeciwiali się budowaniu produktu, który nie wyglądałby ani nie przypominał samochodu. Starszy wiceprezes firmy, Eddy Cue, powiedział, że rozsądniej byłoby po prostu spróbować stworzyć lepszą wersję Tesli, zamiast wymyślać zupełnie nową kategorię. Tim Cook działał jako mediator pomiędzy wszystkimi tymi grupami, w różnym czasie podtrzymując jedną lub drugą stronę.
Były też nieporozumienia w samym Project Tytan. Steve Zadesky, były inżynier Forda i twórca iPhone'a, chciał, aby rozwój następował stopniowo — zaczynając od ograniczonych funkcji autonomicznej jazdy (tylko kierowca, tylko autostrada), które następnie byłyby udoskonalane. Inni chcieli tego od razu. Bloomberg cytuje dyrektora naczelnego, który powiedział zespołowi motoryzacyjnemu Apple, że powinni zbudować: „pierwszego kurczaka”, a nie „ostatniego dinozaura”.
W rezultacie Zadesky opuścił firmę w 2016 roku. Jony Ive i Tim Cook postanowili uzyskać pełną autonomię, aby przy wejściu na rynek zdecydowanie zagwarantować sobie przewagę nad Teslą.
Od 2018 roku nad projektem pracowało około 5000 specjalistów. W sierpniu 2018 roku BBC poinformowało, że Apple ma zarejestrowanych 66 samochodów autonomicznych i 111 kierowców, którzy pomagają w ich prowadzeniu. Firma przetestowała oprogramowanie LIDAR na kalifornijskich drogach. Sprzęt został zainstalowany w zwykłych Lexusach w celu zbierania informacji i rozpracowywania wszystkich błędów. W ciągu kilku lat co najmniej trzy z tych autonomicznych samochodów uległy drobnym wypadkom, głównie z winy innych kierowców.
Prace nad własnym autem nadal trwały pełną parą. Koncepcje sedana i SUV-a zostały odrzucone. Firma zdecydowała się na biały minivan. Zespół bawił się kilkoma różnymi pomysłami względem wyglądu wnętrza. Rozważano też zawieszenie pod sufitem pary ekranów dotykowych, aby można było sterować samochodem z obu stron kabiny. Apple zaprojektowało także i opatentowało mikrofony, które umieszczono poza samochodem, aby wprowadzać dźwięki z zewnątrz do środka. Funkcja ta była już dostępna dla właścicieli innych aut, jeśli opuścili szyby. Zespół eksperymentował, wdrażał: „innowacje technologiczne”, a potem zdawał sobie sprawę, że są one bezużyteczne i wpadał na inne pomysły.
Powstanie bazowego modelu
Pod koniec 2020 roku pojawił się pierwszy fizyczny prototyp — minivan z zaokrąglonymi bokami, szklanym dachem, przesuwanymi drzwiami i nietypowymi białymi oponami. Został zaprojektowany tak, aby wygodnie pomieścić cztery osoby, a całość była inspirowana klasycznym minibusem Volkswagena. Apple z miłością nazwał ten projekt: „Bochenek”.
Planowano, że samochód pojawi się na rynku około 2025 roku. Wewnątrz zainstalowano ogromny ekran telewizora, potężną akustykę i automatycznie przyciemniane szkło. Duże siedzenia, jak w prywatnym odrzutowcu, można przekształcić w rozkładane fotele z oparciem na nogi. Kierownica była prostokątna i przypominała duży gamepad do Xboxa. Ogólnie samochód wyglądał bardzo futurystycznie i całkiem wygodnie. Jedyną rzeczą, która powodowała niepewność w zespole, było to, że rok temu Elon Musk zapowiedział już Teslę Cybertruck — która jeszcze bardziej przypominała samochód z przyszłości.
Jednak: „Bochenek” miał przewagę, w postaci tzw. autonomii piątego stopnia. Oznacza to możliwość poruszania się całkowicie niezależnie. Aby to osiągnąć, wykorzystano rewolucyjny komputer pokładowy, nowy system operacyjny, oprogramowanie w chmurze oraz specjalny, opracowany samodzielnie procesor samochodowy.
Założono, że pojazd nie będzie mieć kierownicy i pedałów. Tylko gamepad, sterowanie głosowe i aplikacja na iPhone'a, która pozwalała na wydawanie poleceń. W przypadku wystąpienia jakiejkolwiek awarii pasażerowie musieli zadzwonić do pomocy technicznej Apple i poprosić o zdalne sterowanie autem oraz wysłanie go tam, gdzie trzeba.
Koncepcja wydawała się na tyle rewolucyjna, że miała szansę zadziałać.
Pierwsze testy autonomicznego pojazdu i próby utrzymania jego założeń w obliczu przeciwności
Pod koniec 2020 roku Tim Cook, dyrektor operacyjny Apple, Jeff Williams, i inni starsi członkowie zespołu zebrali się w Arizonie, aby przetestować prototyp. Siedzieli w: „Bochence”, która samodzielnie jechała po torze testowym. Podobało im się to, co zobaczyli — to, jak samochód płynnie manewrował pomiędzy przeszkodami. Jednak był jeden haczyk. Po tylu latach pojazd był w stanie poruszać się tylko po tym jednym torze. Na prawdziwych drogach autopilot nadal wykonywał zbyt ostre zakręty, popełniał błędy przy analizie oznaczeń pasów ruchu i ogólnie zachowywał się nierzetelnie.
Doug Field, który został zatrudniony do kierowania projektem po odejściu z Tesli, zasugerował obniżenie celów dotyczących jazdy autonomicznej do poziomu 3, czyli posiadania kierowcy gotowego do przejęcia kontroli w każdej chwili. Był tu jednak jeden problem: Tesla obiecała już taki system. Konsensus ekspertów przekonał Tima Cooka, że osiągnięcie piątego poziomu jest nadal możliwe. Chęć nietworzenia: „ostatniego dinozaura” była w przedsiębiorstwie bardzo silna.
Dlatego: „zbyt skromny” plan Fielda nie został zatwierdzony. W następnym roku opuścił Apple, aby zarządzać rozwojem pojazdów elektrycznych w firmie Ford. Zamiast niego na stanowisko powołano Kevina Lyncha, który wcześniej kierował w przedsiębiorstwie tworzeniem oprogramowania dla inteligentnych zegarków.
Pod koniec 2021 roku stało się jasne, że nie da się opracować całkowicie unikalnego samochodu. Zamiast tego zarząd Apple postanowił spróbować zostać liderem technologii autonomicznej jazdy. Oznacza to, że może sprzedawać swoje oprogramowanie innym producentom takim jak BMW i Hyundai. Według osób zaznajomionych z planem, technologia autonomicznej jazdy okazała się obiecująca w testach w Kalifornii.
Pomysł polegał na pobieraniu opłat za funkcję samodzielnej jazdy w ramach miesięcznego abonamentu. Płatne dodatki do tej subskrypcji, takie jak Apple Music i Apple TV+ przesyłane strumieniowo do samochodu, pomogłyby jeszcze bardziej zwiększyć marżę.
Obniżenie wymagań co do projektu i zmiana bazowych założeń
Jednocześnie przedsiębiorstwo nadal chciało wypuścić swój pojazd. Miał służyć jako przykład technologii autonomicznej dla innych firm. Według wewnętrznych szacunków, koszt wyprodukowania jednego samochodu wyniósłby około 120 000 dolarów. Mieli go zaś wprowadzić do obrotu za 85 000 dolarów, co umożliwiłoby konkurowanie z Teslą i Modelem S za 75 000 dolarów. Zakładano, że daną cenę i koszt zrekompensuje sprzedaż różnych usług bonusowych.
Aby osiągnąć przynajmniej ten cel, Apple dokonał ostatecznego zwrotu w 2023 r. Plany zmieniono z poziomu 5 na 2, jest to pułap obecnego autopilota Tesli (który może kontrolować prędkość i kierunek, ale jest jedynie technologią wspomagającą kierowcę). Przywrócono także tradycyjny wygląd: ponownie pojawiły się pedały i kierownica. Firma przestała próbować stworzyć pierwszego kurczaka i zaczęła od podstaw. Taka maszyna, dość skromna, na poziomie znacznie niższym niż ta kilka lat temu proponowana przez Douga Fielda, mogłaby odnieść sukces.
Jednak jeśli wyprodukujesz analog Tesli, to dlaczego? Pod koniec 2023 roku Apple znalazł się tam, gdzie był dziesięć lat temu, z produktem niewiele różniącym się od tego, co jest już na rynku i podstawowym, niezbyt rozwiniętym systemem autonomicznej jazdy. Nowy szef rozwoju — Kevin Lynch — zapytany przez zarząd, szczerze odpowiedział, że prawdziwą autonomię będą mogli uzyskać dopiero za co najmniej dziesięć lat. To ostatecznie przekonało kierownictwo Apple, że nie ma niedrogiego i niezawodnego rozwiązania problemu. Goniąc za poziomem 5, zostali finalnie w tyle, nawet pod względem wdrożenia poziomu 2.
Pierwsze rozważania nad porzuceniem projektu autonomicznego samochodu
Dodatkowymi czynnikami stały się spadek akcji Tesli, spowolnienie dynamiki sprzedaży pojazdów elektrycznych i rozwój trendu w stronę AI. Na początku 2024 roku Tim Cook i zarząd zaczęli poważnie omawiać na spotkaniach możliwość zamknięcia projektu.
W ciągu dekady od 2014 do 2024 roku firma pracowała nad co najmniej pięcioma różnymi prototypami. Przejechała ponad dwa miliony kilometrów na systemach bezzałogowych, zatrudniła inżynierów i projektantów, by wkrótce ich zwolnić, a także negocjowała współpracę z BMW, Hyundaiem, Volkswagenem i innymi markami. Jednak ostatecznie mieli w rękach tylko: „Bochenek”, pojazd zdolny do poruszania się wyłącznie po jednym torze w Arizonie.
Przyczyny porażki
Pod koniec lutego projekt ten został oficjalnie zamknięty, a pracowników przeniesiono do innych jednostek. W sumie, według różnych szacunków, na przedsięwzięcie wydano od 10 do 14 miliardów dolarów, dla porównania, w ciągu pierwszych kilku lat Elon Musk zainwestował w Teslę 6,35 miliona dolarów.
Źródła podają, że Ive, Field, Mansfield (były szef działu rozwoju MacBooka Air i iPada) oraz inni inżynierowie, którzy przez lata przejmowali projekt iCar, byli sfrustrowani niezdecydowaniem Cooka. „Gdyby mieli rozsądny zestaw celów, mogliby dostarczyć samochód. Prosili o kolejny duży krok, a Tim często odpowiadał: »Dostarcz mi więcej danych i pozwól mi się nad tym zastanowić«”.
Projekt nie przyniósł żadnych rezultatów ze względu na to, że na najwyższym szczeblu w firmie nie było wystarczającej pewności siebie, aby skupić się na jednym założeniu. Często pierwszym zadaniem nowego menedżera było cofnąć wszystko, co zrobił poprzedni i skierować całość w nowym, „bardziej obiecującym” kierunku. Tam, gdzie Tesla ma Elona Muska, który może przeforsować nawet projekt Cybertrucka, Apple miał: „konsensus ekspertów”, którego opinia (i skład) zmieniała się co kilka lat.
Generalnie dobra nauka dla nas wszystkich. Nawet najdroższa firma świata, dysponująca niemal nieograniczonymi zasobami, jest w stanie w ciągu jednego dnia anulować przedsięwzięcie, nad którym pracowała 10 lat.
Źródło: https://habr.com/ru/companies/ruvds/articles/813071/
Porzucenie koncepcji o samochodzie przyszłości
Marka ta w końcu zrezygnowała z projektu autonomicznego pojazdu elektrycznego o kryptonimie: „Project Titan”. Do działu sztucznej inteligencji przeniesiono około 2 tysiące pracowników w celu opracowania nowej generacji AI, kilkuset zostało zwolnionych. Od czasu ogłoszenia tej wiadomości w lutym, akcje spółki spadły. Przedsiębiorstwo straciło ponad 400 miliardów dolarów na kapitalizacji. To pomimo tych 10 miliardów dolarów wydanych na sam projekt (1 miliard dolarów rocznie).
I tutaj powstaje logiczne pytanie: co poszło nie tak? Nawet Elon Musk nie mógł się doczekać tego samochodu. Firma planowała rozpocząć sprzedaż pojazdu do 2025 roku. Apple ściągała inżynierów z Tesli i BMW. Robiła pozwy tym, którzy wykradali jej tajemnice handlowe dla Chin. Rekrutowała kierowców na testy w Kalifornii. Pojawiła się już specyfikacja techniczna: mówiono, że samochód powinien być całkowicie bezzałogowy, kosztować mniej niż 100 000 dolarów i sterować nim można będzie za pomocą ekranu dotykowego podobnego do iPada. Nic z tego już nie ma i nie pokazano nam nawet zdjęcia pojazdu.
Powstanie idei o zbudowaniu pojazdu autonomicznego
Pomysł produkcji samochodu w Apple jako pierwszy zaproponował Steve Jobs. W 2008 roku, tuż po udanej premierze iPhone'a, w swój typowo stanowczy sposób powiedział kierownictwu, że Apple powinno zdominować trzy obszary życia, w których ludzie spędzają czas. Czyli w domu, w pracy i w podróży. iPhone, iPod i MacBook częściowo rozwiązały dwa pierwsze problemy. Jednak dla wielu Amerykanów: „bycie w drodze” oznacza przebywanie w samochodzie. Eksponuje to, że Apple musi produkować własny środek transportu!
Po kryzysie finansowym w 2008 roku, kiedy amerykańscy producenci aut byli na skraju bankructwa, Steve Jobs chciał nawet kupić General Motors. Jednak po kilku miesiącach dyskusji pomysł ten został porzucony. Częściowo dlatego, że Apple uważało, że taka transakcja nie zadowoli opinii publicznej, a z drugiej strony ze względu na decyzję o skupieniu się na innych, bardziej: „przełomowych” technologiach. Najważniejszą rzeczą była więc zmiana nastroju samego Jobsa. Jak wspomina Tony Fadell, szef działu rozwoju iPodów: Steve zadał nam pytanie: „Co może wywrzeć największy wpływ na świat? Kolejny samochód, czy coś innego?”. Spojrzeliśmy po sobie.
„Skupmy zatem naszą energię na tym, co zrewolucjonizuje świat. Zapomnijmy o wszystkim innym”.
Jednak w 2014 roku, w obliczu sukcesu Tesli, kierownictwo Apple powróciło do idei: „iCar”. Tim Cook, jak mówią, niezbyt dobrze znał się na samochodach, ale przekonała go niezwykle dziwna: „prezentacja”, którą przygotował mu Jony Ive, starszy wiceprezes firmy ds. wzornictwa przemysłowego. Kiedy Cook wyszedł z biura na parking, drzwi białego sedana, bez kierownicy i nawet siedzenia kierowcy, otworzyły się przed nim. Był tam stół pośrodku, przy którym wszyscy czterej pasażerowie mogli grać w karty lub pić drinki, omawiając interesy.
Sterowanie samochodem odbywało się za pomocą poleceń głosowych. Aby pokazać, jak to może działać, Ive sprowadził aktorkę do podkładania głosu Siri. Stała na zewnątrz samochodu i odpowiadała na pytania Tima Cooka i innych pasażerów. Paradoksalnie przekonało to Cooka, aby dać zielone światło temu projektowi.
Rozpoczęcie prac nad projektem autonomicznego pojazdu
Apple nigdy oficjalnie nie ogłosiło, że zaangażowało się w stworzenie samochodu przyszłości. Jednak nie była to żadna tajemnica. W 2016 roku Musk powiedział, że: „trudno ukryć projekt na taką skalę, gdy zatrudnia się tysiące inżynierów”. W latach 2014–2022 Apple otrzymało 248 patentów związanych z motoryzacją. To już druga kategoria w firmie pod względem ich liczby, po telekomunikacji.
Apple, jako jedna z nielicznych w USA, uzyskała pozwolenie na testowanie samochodów autonomicznych (pod warunkiem, że w środku znajduje się kierowca). Nabyła ziemię w Arizonie pod budowę poligonu testowego, zawarła umowy z Chryslerem i Toyotą oraz kupowała start-upy samochodowe. Każdy, kto śledził branżę, wiedział, że w Apple szykuje się coś wielkiego.
W 2017 roku do Tima Cooka przyszedł zdesperowany Elon Musk. Zaproponował, żeby Apple po prostu kupiła od niego Teslę, zamiast opracowywać własne autonomiczne samochody. To był najtrudniejszy okres w produkcji Modelu 3, kiedy Musk musiał spędzać noce w fabryce i był pewien, że od bankructwa dzieli go parę tygodni. Musk zgodził się sprzedać całą firmę za ok. 20 miliardów dolarów, ale Tim Cook spotkania z nim odmówił.
Dylematy przy określaniu kierunku działań i designu nowego samochodu od Apple
Niemal natychmiast po rozpoczęciu projektu pojawiły się spory co do tego, jak powinien wyglądać pierwszy: „iCar”. Jony Ive, ówczesny główny projektant Apple, nalegał na w pełni autonomiczną jazdę, jak w: „prezentacji”. Inni entuzjaści takiego pojazdu w kierownictwie Apple sprzeciwiali się budowaniu produktu, który nie wyglądałby ani nie przypominał samochodu. Starszy wiceprezes firmy, Eddy Cue, powiedział, że rozsądniej byłoby po prostu spróbować stworzyć lepszą wersję Tesli, zamiast wymyślać zupełnie nową kategorię. Tim Cook działał jako mediator pomiędzy wszystkimi tymi grupami, w różnym czasie podtrzymując jedną lub drugą stronę.
Były też nieporozumienia w samym Project Tytan. Steve Zadesky, były inżynier Forda i twórca iPhone'a, chciał, aby rozwój następował stopniowo — zaczynając od ograniczonych funkcji autonomicznej jazdy (tylko kierowca, tylko autostrada), które następnie byłyby udoskonalane. Inni chcieli tego od razu. Bloomberg cytuje dyrektora naczelnego, który powiedział zespołowi motoryzacyjnemu Apple, że powinni zbudować: „pierwszego kurczaka”, a nie „ostatniego dinozaura”.
W rezultacie Zadesky opuścił firmę w 2016 roku. Jony Ive i Tim Cook postanowili uzyskać pełną autonomię, aby przy wejściu na rynek zdecydowanie zagwarantować sobie przewagę nad Teslą.
Od 2018 roku nad projektem pracowało około 5000 specjalistów. W sierpniu 2018 roku BBC poinformowało, że Apple ma zarejestrowanych 66 samochodów autonomicznych i 111 kierowców, którzy pomagają w ich prowadzeniu. Firma przetestowała oprogramowanie LIDAR na kalifornijskich drogach. Sprzęt został zainstalowany w zwykłych Lexusach w celu zbierania informacji i rozpracowywania wszystkich błędów. W ciągu kilku lat co najmniej trzy z tych autonomicznych samochodów uległy drobnym wypadkom, głównie z winy innych kierowców.
Prace nad własnym autem nadal trwały pełną parą. Koncepcje sedana i SUV-a zostały odrzucone. Firma zdecydowała się na biały minivan. Zespół bawił się kilkoma różnymi pomysłami względem wyglądu wnętrza. Rozważano też zawieszenie pod sufitem pary ekranów dotykowych, aby można było sterować samochodem z obu stron kabiny. Apple zaprojektowało także i opatentowało mikrofony, które umieszczono poza samochodem, aby wprowadzać dźwięki z zewnątrz do środka. Funkcja ta była już dostępna dla właścicieli innych aut, jeśli opuścili szyby. Zespół eksperymentował, wdrażał: „innowacje technologiczne”, a potem zdawał sobie sprawę, że są one bezużyteczne i wpadał na inne pomysły.
Powstanie bazowego modelu
Pod koniec 2020 roku pojawił się pierwszy fizyczny prototyp — minivan z zaokrąglonymi bokami, szklanym dachem, przesuwanymi drzwiami i nietypowymi białymi oponami. Został zaprojektowany tak, aby wygodnie pomieścić cztery osoby, a całość była inspirowana klasycznym minibusem Volkswagena. Apple z miłością nazwał ten projekt: „Bochenek”.
Planowano, że samochód pojawi się na rynku około 2025 roku. Wewnątrz zainstalowano ogromny ekran telewizora, potężną akustykę i automatycznie przyciemniane szkło. Duże siedzenia, jak w prywatnym odrzutowcu, można przekształcić w rozkładane fotele z oparciem na nogi. Kierownica była prostokątna i przypominała duży gamepad do Xboxa. Ogólnie samochód wyglądał bardzo futurystycznie i całkiem wygodnie. Jedyną rzeczą, która powodowała niepewność w zespole, było to, że rok temu Elon Musk zapowiedział już Teslę Cybertruck — która jeszcze bardziej przypominała samochód z przyszłości.
Jednak: „Bochenek” miał przewagę, w postaci tzw. autonomii piątego stopnia. Oznacza to możliwość poruszania się całkowicie niezależnie. Aby to osiągnąć, wykorzystano rewolucyjny komputer pokładowy, nowy system operacyjny, oprogramowanie w chmurze oraz specjalny, opracowany samodzielnie procesor samochodowy.
Założono, że pojazd nie będzie mieć kierownicy i pedałów. Tylko gamepad, sterowanie głosowe i aplikacja na iPhone'a, która pozwalała na wydawanie poleceń. W przypadku wystąpienia jakiejkolwiek awarii pasażerowie musieli zadzwonić do pomocy technicznej Apple i poprosić o zdalne sterowanie autem oraz wysłanie go tam, gdzie trzeba.
Koncepcja wydawała się na tyle rewolucyjna, że miała szansę zadziałać.
Pierwsze testy autonomicznego pojazdu i próby utrzymania jego założeń w obliczu przeciwności
Pod koniec 2020 roku Tim Cook, dyrektor operacyjny Apple, Jeff Williams, i inni starsi członkowie zespołu zebrali się w Arizonie, aby przetestować prototyp. Siedzieli w: „Bochence”, która samodzielnie jechała po torze testowym. Podobało im się to, co zobaczyli — to, jak samochód płynnie manewrował pomiędzy przeszkodami. Jednak był jeden haczyk. Po tylu latach pojazd był w stanie poruszać się tylko po tym jednym torze. Na prawdziwych drogach autopilot nadal wykonywał zbyt ostre zakręty, popełniał błędy przy analizie oznaczeń pasów ruchu i ogólnie zachowywał się nierzetelnie.
Doug Field, który został zatrudniony do kierowania projektem po odejściu z Tesli, zasugerował obniżenie celów dotyczących jazdy autonomicznej do poziomu 3, czyli posiadania kierowcy gotowego do przejęcia kontroli w każdej chwili. Był tu jednak jeden problem: Tesla obiecała już taki system. Konsensus ekspertów przekonał Tima Cooka, że osiągnięcie piątego poziomu jest nadal możliwe. Chęć nietworzenia: „ostatniego dinozaura” była w przedsiębiorstwie bardzo silna.
Dlatego: „zbyt skromny” plan Fielda nie został zatwierdzony. W następnym roku opuścił Apple, aby zarządzać rozwojem pojazdów elektrycznych w firmie Ford. Zamiast niego na stanowisko powołano Kevina Lyncha, który wcześniej kierował w przedsiębiorstwie tworzeniem oprogramowania dla inteligentnych zegarków.
Pod koniec 2021 roku stało się jasne, że nie da się opracować całkowicie unikalnego samochodu. Zamiast tego zarząd Apple postanowił spróbować zostać liderem technologii autonomicznej jazdy. Oznacza to, że może sprzedawać swoje oprogramowanie innym producentom takim jak BMW i Hyundai. Według osób zaznajomionych z planem, technologia autonomicznej jazdy okazała się obiecująca w testach w Kalifornii.
Pomysł polegał na pobieraniu opłat za funkcję samodzielnej jazdy w ramach miesięcznego abonamentu. Płatne dodatki do tej subskrypcji, takie jak Apple Music i Apple TV+ przesyłane strumieniowo do samochodu, pomogłyby jeszcze bardziej zwiększyć marżę.
Obniżenie wymagań co do projektu i zmiana bazowych założeń
Jednocześnie przedsiębiorstwo nadal chciało wypuścić swój pojazd. Miał służyć jako przykład technologii autonomicznej dla innych firm. Według wewnętrznych szacunków, koszt wyprodukowania jednego samochodu wyniósłby około 120 000 dolarów. Mieli go zaś wprowadzić do obrotu za 85 000 dolarów, co umożliwiłoby konkurowanie z Teslą i Modelem S za 75 000 dolarów. Zakładano, że daną cenę i koszt zrekompensuje sprzedaż różnych usług bonusowych.
Aby osiągnąć przynajmniej ten cel, Apple dokonał ostatecznego zwrotu w 2023 r. Plany zmieniono z poziomu 5 na 2, jest to pułap obecnego autopilota Tesli (który może kontrolować prędkość i kierunek, ale jest jedynie technologią wspomagającą kierowcę). Przywrócono także tradycyjny wygląd: ponownie pojawiły się pedały i kierownica. Firma przestała próbować stworzyć pierwszego kurczaka i zaczęła od podstaw. Taka maszyna, dość skromna, na poziomie znacznie niższym niż ta kilka lat temu proponowana przez Douga Fielda, mogłaby odnieść sukces.
Jednak jeśli wyprodukujesz analog Tesli, to dlaczego? Pod koniec 2023 roku Apple znalazł się tam, gdzie był dziesięć lat temu, z produktem niewiele różniącym się od tego, co jest już na rynku i podstawowym, niezbyt rozwiniętym systemem autonomicznej jazdy. Nowy szef rozwoju — Kevin Lynch — zapytany przez zarząd, szczerze odpowiedział, że prawdziwą autonomię będą mogli uzyskać dopiero za co najmniej dziesięć lat. To ostatecznie przekonało kierownictwo Apple, że nie ma niedrogiego i niezawodnego rozwiązania problemu. Goniąc za poziomem 5, zostali finalnie w tyle, nawet pod względem wdrożenia poziomu 2.
Pierwsze rozważania nad porzuceniem projektu autonomicznego samochodu
Dodatkowymi czynnikami stały się spadek akcji Tesli, spowolnienie dynamiki sprzedaży pojazdów elektrycznych i rozwój trendu w stronę AI. Na początku 2024 roku Tim Cook i zarząd zaczęli poważnie omawiać na spotkaniach możliwość zamknięcia projektu.
W ciągu dekady od 2014 do 2024 roku firma pracowała nad co najmniej pięcioma różnymi prototypami. Przejechała ponad dwa miliony kilometrów na systemach bezzałogowych, zatrudniła inżynierów i projektantów, by wkrótce ich zwolnić, a także negocjowała współpracę z BMW, Hyundaiem, Volkswagenem i innymi markami. Jednak ostatecznie mieli w rękach tylko: „Bochenek”, pojazd zdolny do poruszania się wyłącznie po jednym torze w Arizonie.
Przyczyny porażki
Pod koniec lutego projekt ten został oficjalnie zamknięty, a pracowników przeniesiono do innych jednostek. W sumie, według różnych szacunków, na przedsięwzięcie wydano od 10 do 14 miliardów dolarów, dla porównania, w ciągu pierwszych kilku lat Elon Musk zainwestował w Teslę 6,35 miliona dolarów.
Źródła podają, że Ive, Field, Mansfield (były szef działu rozwoju MacBooka Air i iPada) oraz inni inżynierowie, którzy przez lata przejmowali projekt iCar, byli sfrustrowani niezdecydowaniem Cooka. „Gdyby mieli rozsądny zestaw celów, mogliby dostarczyć samochód. Prosili o kolejny duży krok, a Tim często odpowiadał: »Dostarcz mi więcej danych i pozwól mi się nad tym zastanowić«”.
Projekt nie przyniósł żadnych rezultatów ze względu na to, że na najwyższym szczeblu w firmie nie było wystarczającej pewności siebie, aby skupić się na jednym założeniu. Często pierwszym zadaniem nowego menedżera było cofnąć wszystko, co zrobił poprzedni i skierować całość w nowym, „bardziej obiecującym” kierunku. Tam, gdzie Tesla ma Elona Muska, który może przeforsować nawet projekt Cybertrucka, Apple miał: „konsensus ekspertów”, którego opinia (i skład) zmieniała się co kilka lat.
Generalnie dobra nauka dla nas wszystkich. Nawet najdroższa firma świata, dysponująca niemal nieograniczonymi zasobami, jest w stanie w ciągu jednego dnia anulować przedsięwzięcie, nad którym pracowała 10 lat.
Źródło: https://habr.com/ru/companies/ruvds/articles/813071/
Fajne? Ranking DIY
