Witam, mam problem z wentylatorem chłodnicy w Matizie 99r. Auto ma mały przebieg 30 tys., większość czasu stoi w garażu. Problem jest taki, że nie załącza się wentylator chłodnicy i auto w korkach się przegrzewa. Ostatnio wymieniałem płyn + dwa czujniki od temp płynu i od wskazań na desce. Przy odpowietrzaniu układu, gdy auto chodziło, wentylator się załączył, więc myślałem, że problem załatwiony. Teraz znowu wentylator nie odpala, posprawdzałem wszystkie bezpieczniki, przekaźniki - wszystko gra. Zwierałem także piny na gniazdach przekaźników i wentylator odpala. Robiłem test uszczelki pod głowicą - wyszedł negatywny, chociaż nie wiem, czy on jest miarodajny (test robiłem, bo trochę płynu ucieka przez korek, ale może to przez przegrzewanie się). Podmieniałem czujniki temp. bo mam już trzy, podgrzewałem opalarką - wentylator stoi. Termostat też sprawdzałem (gotowanie w garnku), otwiera się i zamyka. Jutro muszę pojechać nim w trasę i boję się, że gdzieś w mieście mi się zagotuje, dlatego też postanowiłem zrobić sobie odpalanie wentylatora na włącznik w kabinie. Teraz mam pytanie, czy takie druciarstwo jest bezpieczne i czy nie sfajczę auta zamiast schodzić
. Wypiąłem przekaźnik od niskich obrotów wentylatora i tam wpiąłem przewody pod włącznik i musiałem zrobić zworkę na dwóch pozostałych pinach, ponieważ wyskakiwał check engine i coś pod maską "pstrykało" co kilka sekund. Pod włącznik dałem bezpiecznik 20 A i pod tą zworkę też trzeba dać dla bezpieczeństwa? Czy w ogóle można tak podłączyć, nie chciałem ciąć kostki od wentylatora, dlatego też takie podłączenie zastosowałem. Proszę o jakieś podpowiedzi w kwestii podłączenia włącznika, jak i problemu z tym wentylatorem. Dzięki!
