Wpadł mi do rąk mikrofon pojemnościowy do komputera — podłączany poprzez USB, a mianowicie "SAMSON G Track"
Mikrofon był uszkodzony — czasem się nie włączał (brak wykrywania przez komputer brak zasilania (kontrolka - pod napisem z nazwą mikrofonu - nie świeciła). Ponadto ktoś zgubił "hebelek" przełącznika ustalającego sposób odsłuchu... no właśnie — jest to w zasadzie karta dźwiękowa z mikrofonem pojemnościowym i... dodatkowym wejściem liniowym. Dodatkowe gniazdo przeznaczone jest do podłączenia słuchawek.
Wspomniany przełącznik to "DIRECT MONITOR" - przełącznik umożliwia wybór odsłuchu bezpośredniego mono, stereo lub sygnału z komputera, a więc z niewielką latencją (opóźnieniem). Drugi przełącznik jest to wybór trybu pracy wejścia mały jack. Instrumentalne/mikrofonowe (wysoka czułość) albo liniowe stereo (czułość mniejsza).
Gniazdo połączeniowe mikrofonu to gniazdo USB B — dodatkowe utrudnienie wynika z pomysłu, by to gniazdo umieścić wewnątrz gwintu (drobno-zwojny 22mm) do przykręcenia statywu. Problem polega na tym, że typowy statyw nie jest przewidziany do przepuszczania przez uchwyt kabla. A dedykowany statyw stołowy do Samsona jest prawie nieuchwytny.
Takie rozwiązanie utrudnia zastosowanie mikrofonu, chociaż na wszystko są patenty...
Ale wróćmy do uszkodzenia.
Aby je zlokalizować należało dostać się do wnętrza obudowy — obudowa niezwykle solidna — wykonana ze stopu (coś w rodzaju ZnAl'u) metodą wtrysku metalu do formy. Dzięki temu jest solidna, ciężka i (nie bez znaczenia w produkcji) tania przy jednoczesnym zachowaniu precyzji kształtu (nie wymaga zbyt skomplikowanej obróbki wykończeniowej).
Już pierwsze pomiary wykazały problem z samym gniazdem USB B — przy odpowiednim ustawieniu wtyczki sygnał zanikał, w innym się pojawiał. Przyczyną uszkodzenia był niechlujny montaż gniazda — jeden z lutów miał przyklejoną na resztki topnika kropelkę cyny, która zwierała pad do korpusu (masy) mikrofonu... Wystarczyło więc usunąć (nawet bez użycia lutownicy!) ten babol i ... i tak stałem się właścicielem sprawnego mikrofonu...
Skoro jednak już częściowo miałem ten mikrofon rozkręcony — postanowiłem porobić dla potomnych kilka fotek i opisać sam sposób demontażu. A nóż komuś się przyda?
Śrubki ukryte w dolnej części korpusu — po ich odkręceniu można zdjąć dolną część korpusu obudowy — ta część z gwintem, wewnątrz którego jest gniazdo USB.
Wnętrze — jak widać.
Z ciekawych rozwiązań zwracają uwagę potencjometry VOLUME (Suma głośności), INST (czułość wejścia liniowego) oraz MIC (czułość wejściowa przedwzmacniacza mikrofonowego) umieszczone na przedniej części korpusu, które to potencjometru są chowane.
Dzięki temu po ustawieniu żądanych wartości można je schować tak, że są praktycznie schowane w korpusie, podczas gdy wystarczy wcisnąć pokrętło, by wysunęło się i umożliwiło wygodne ustawienie czułości. Aby dostać się głębiej, należy nasadki tych potencjometrów zdjąć. Później kolejne śrubki (zanim do nich dotrzemy, należy wypiąć złącza płytek i same płytki (na dodatkowym korpusie mocowane) i możemy zdjąć "sitka" ochronne samego przetwornika.
Kapsuła (przetwornik) pojemnościowa nie należy do demonów jakości czy też wielkości, ale zapewnia (wraz z elektroniką przedwzmacniacza oczywiście) uzyskanie przyzwoitej jakości dźwięku — do prowadzenia rozmów VIA Net czy nagrywania podcastów zupełnie wystarczająca.
Co ważne — za jakość nie odpowiada sam mikrofon, ale i właściwości akustyczne pomieszczenia, w jakim on pracuje. Ponieważ jest to mikrofon z założenia przystosowany do mowy z niewielkiej odległości od niego, twarde ściany, brak odpowiedniego wytłumienia itp. może dawać nieprzyjemne efekty — uwydatnianie częstotliwości rezonansowej pomieszczenia, odbić (pogłosu) co powoduje uprzywilejowanie jakichś częstotliwości czy pogorszenie zrozumiałości mowy.
W moim wypadku nie było możliwości, by poprawić samo pomieszczenia (ekrany akustyczne czy w najprostszym wypadku wytłumienie gąbką przestrzeni za mikrofonem) dźwięk był... hmmm... niezbyt dobry, co wymagało z kolei użycia korekcji sygnału mikrofonu już w nagranym materiale.
Co mogę powiedzieć o tym mikrofonie? No cóż, jest to dobrej (co nie oznacza doskonałej) jakości mikrofon z dodatkową możliwości rozszerzenia jego użyteczności jako kartę dźwiękowa, do której można podłączyć dowolny sygnał liniowy (np. jako podkład). Na pewno ma swoje wady — jak każdy mikrofon tego rodzaju (pojemnościowy) i tego typu ("gruszka" do nagrywania mowy z nieco większej odległości). Niewątpliwie podstawowym problemem będzie statyw — oczywiście, jeśli mamy okazję zdobycia mikrofonu "z użytku" - niekompletnego jak w moim wypadku. Od razu powiem, że można do tego mikrofonu zastosować uchwyty typu "pająk" - ale nie wszystkie, na co należy zwrócić uwagę przed zakupem. Ponadto taki uchwyt (nowy) to koszt porównywalny z (używanym) mikrofonem... W wypadku mikrofonu nowego (nie wiem, czy nadal są w ofercie) dostajemy komplet — mikrofon wraz ze statywem stołowym.
Wkrótce będziecie mieli okazję zapoznać się z jakością tego mikrofonu podczas słuchania kolejnego podcastu z moim udziałem. Przypominam o złej akustyce pomieszczenia, w którym nagrywałem oraz konieczności późniejszej obróbki, by nieco poprawić jakość nagrania w tak prymitywnych warunkach. Proszę więc wziąć pod uwagę wpływu powyższych czynników na jakość nagrania.
Link do wspomnianego podcastu:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4062416.html#21136038
Pozdrawiam.
Mikrofon był uszkodzony — czasem się nie włączał (brak wykrywania przez komputer brak zasilania (kontrolka - pod napisem z nazwą mikrofonu - nie świeciła). Ponadto ktoś zgubił "hebelek" przełącznika ustalającego sposób odsłuchu... no właśnie — jest to w zasadzie karta dźwiękowa z mikrofonem pojemnościowym i... dodatkowym wejściem liniowym. Dodatkowe gniazdo przeznaczone jest do podłączenia słuchawek.
Wspomniany przełącznik to "DIRECT MONITOR" - przełącznik umożliwia wybór odsłuchu bezpośredniego mono, stereo lub sygnału z komputera, a więc z niewielką latencją (opóźnieniem). Drugi przełącznik jest to wybór trybu pracy wejścia mały jack. Instrumentalne/mikrofonowe (wysoka czułość) albo liniowe stereo (czułość mniejsza).
Gniazdo połączeniowe mikrofonu to gniazdo USB B — dodatkowe utrudnienie wynika z pomysłu, by to gniazdo umieścić wewnątrz gwintu (drobno-zwojny 22mm) do przykręcenia statywu. Problem polega na tym, że typowy statyw nie jest przewidziany do przepuszczania przez uchwyt kabla. A dedykowany statyw stołowy do Samsona jest prawie nieuchwytny.
Takie rozwiązanie utrudnia zastosowanie mikrofonu, chociaż na wszystko są patenty...
Ale wróćmy do uszkodzenia.
Aby je zlokalizować należało dostać się do wnętrza obudowy — obudowa niezwykle solidna — wykonana ze stopu (coś w rodzaju ZnAl'u) metodą wtrysku metalu do formy. Dzięki temu jest solidna, ciężka i (nie bez znaczenia w produkcji) tania przy jednoczesnym zachowaniu precyzji kształtu (nie wymaga zbyt skomplikowanej obróbki wykończeniowej).
Już pierwsze pomiary wykazały problem z samym gniazdem USB B — przy odpowiednim ustawieniu wtyczki sygnał zanikał, w innym się pojawiał. Przyczyną uszkodzenia był niechlujny montaż gniazda — jeden z lutów miał przyklejoną na resztki topnika kropelkę cyny, która zwierała pad do korpusu (masy) mikrofonu... Wystarczyło więc usunąć (nawet bez użycia lutownicy!) ten babol i ... i tak stałem się właścicielem sprawnego mikrofonu...
Skoro jednak już częściowo miałem ten mikrofon rozkręcony — postanowiłem porobić dla potomnych kilka fotek i opisać sam sposób demontażu. A nóż komuś się przyda?
Śrubki ukryte w dolnej części korpusu — po ich odkręceniu można zdjąć dolną część korpusu obudowy — ta część z gwintem, wewnątrz którego jest gniazdo USB.
Wnętrze — jak widać.
Z ciekawych rozwiązań zwracają uwagę potencjometry VOLUME (Suma głośności), INST (czułość wejścia liniowego) oraz MIC (czułość wejściowa przedwzmacniacza mikrofonowego) umieszczone na przedniej części korpusu, które to potencjometru są chowane.
Dzięki temu po ustawieniu żądanych wartości można je schować tak, że są praktycznie schowane w korpusie, podczas gdy wystarczy wcisnąć pokrętło, by wysunęło się i umożliwiło wygodne ustawienie czułości. Aby dostać się głębiej, należy nasadki tych potencjometrów zdjąć. Później kolejne śrubki (zanim do nich dotrzemy, należy wypiąć złącza płytek i same płytki (na dodatkowym korpusie mocowane) i możemy zdjąć "sitka" ochronne samego przetwornika.
Kapsuła (przetwornik) pojemnościowa nie należy do demonów jakości czy też wielkości, ale zapewnia (wraz z elektroniką przedwzmacniacza oczywiście) uzyskanie przyzwoitej jakości dźwięku — do prowadzenia rozmów VIA Net czy nagrywania podcastów zupełnie wystarczająca.
Co ważne — za jakość nie odpowiada sam mikrofon, ale i właściwości akustyczne pomieszczenia, w jakim on pracuje. Ponieważ jest to mikrofon z założenia przystosowany do mowy z niewielkiej odległości od niego, twarde ściany, brak odpowiedniego wytłumienia itp. może dawać nieprzyjemne efekty — uwydatnianie częstotliwości rezonansowej pomieszczenia, odbić (pogłosu) co powoduje uprzywilejowanie jakichś częstotliwości czy pogorszenie zrozumiałości mowy.
W moim wypadku nie było możliwości, by poprawić samo pomieszczenia (ekrany akustyczne czy w najprostszym wypadku wytłumienie gąbką przestrzeni za mikrofonem) dźwięk był... hmmm... niezbyt dobry, co wymagało z kolei użycia korekcji sygnału mikrofonu już w nagranym materiale.
Co mogę powiedzieć o tym mikrofonie? No cóż, jest to dobrej (co nie oznacza doskonałej) jakości mikrofon z dodatkową możliwości rozszerzenia jego użyteczności jako kartę dźwiękowa, do której można podłączyć dowolny sygnał liniowy (np. jako podkład). Na pewno ma swoje wady — jak każdy mikrofon tego rodzaju (pojemnościowy) i tego typu ("gruszka" do nagrywania mowy z nieco większej odległości). Niewątpliwie podstawowym problemem będzie statyw — oczywiście, jeśli mamy okazję zdobycia mikrofonu "z użytku" - niekompletnego jak w moim wypadku. Od razu powiem, że można do tego mikrofonu zastosować uchwyty typu "pająk" - ale nie wszystkie, na co należy zwrócić uwagę przed zakupem. Ponadto taki uchwyt (nowy) to koszt porównywalny z (używanym) mikrofonem... W wypadku mikrofonu nowego (nie wiem, czy nadal są w ofercie) dostajemy komplet — mikrofon wraz ze statywem stołowym.
Wkrótce będziecie mieli okazję zapoznać się z jakością tego mikrofonu podczas słuchania kolejnego podcastu z moim udziałem. Przypominam o złej akustyce pomieszczenia, w którym nagrywałem oraz konieczności późniejszej obróbki, by nieco poprawić jakość nagrania w tak prymitywnych warunkach. Proszę więc wziąć pod uwagę wpływu powyższych czynników na jakość nagrania.
Link do wspomnianego podcastu:
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic4062416.html#21136038
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY