Piloty od sprzętu RTV ulegają przeróżnym usterkom. Z tych, z którymi miałem styczność to: uszkodzenie warstwy przewodzącej klawiatury, zalania, problemy mechaniczne spowodowane upadkiem lub pogryzieniem przez psa
, skorodowanie styków baterii po ich wylaniu itd. Czasem piloty po prostu najzwyczajniej w świecie giną w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach
Nie zawsze jest więc możliwość naprawy, a nawet jeśli, to mało kto może o tym myśleć widząc ile kosztuje zamiennik...No właśnie, do tak popularnego sprzętu jak telewizor marki Samsung zamiennik możemy kupić już od kilku, kilkudziesięciu złotych! Szczerze, to sam byłem zdziwiony jak tanio można dostać taki produkt. A przypomnijmy, że w cenie zawarty mamy 23% VAT oraz jakaś marże sprzedawcy. Ile więc kosztuje produkcja tego "czegoś" ?
Ponieważ trafił mi się niedziałający taki produkt zaglądniemy do jego wnętrza, a może nawet uda się naprawić coś co naprawialne chyba nie jest...
Jak widać na pierwszej fotografii producent zadbał aby jego wyrób zbliżony był wizualnie do oryginału. Zbliżony, ponieważ po dokładniejszym przyjrzeniu się nawet osoba niezbyt obyta w temacie zauważy że to raczej nie oryginał. No ale nie to jest przecież najważniejsze.
Już na samym początku miałem obawy czy "to coś" nie rozpadnie się przy próbie rozbiórki. Ale, ku mojemu zaskoczeniu demontaż udało zakończyć się powodzeniem.
Sam laminat dosyć cienki. Mamy na nim oczywiście złącze baterii, diodę nadawczą IR oraz jeden układ scalony. Tyle i tylko tyle.
Wspomniany "scalak" ma oznaczenia HS300P A9HTC, jakiejkolwiek dokumentacji nie udało mi się znaleźć. Widoczne zanieczyszczenia wokół niego zawsze warto oczyścić.
No i dioda IR, widać od razu jaki mamy tutaj problem i co jest przyczyną nie działania tego pilota.
Uszkodzenie, oderwanie pola lutowniczego. Taki problem powstaje najczęściej po upadku, wstrząsie. Tutaj jednak wydaje się że naprawa będzie banalna, wystarczy zeskrobać nieco soldermaskę, powiększyć pole lutownicze, nadlać większą ilością spoiwa i po sprawie.
Problem jednak w tym, że producent i jego oszczędności doprowadziły do tego że przy ścieraniu solder maski została starta także warstwa miedzi... Sięgałem pamięcią czy kiedykolwiek zdarzyła mi się taka sytuacja i chyba jest to pierwszy raz w mojej karierze. Miedzi mamy tutaj śladową ilość i bardzo łatwo możemy jej się pozbyć...
Na domiar złego przy lutowaniu "odparzyła" kolejna cześć i wyszło jak wyszło. Lepiej nie będzie a każda próba poprawy kończy się tylko gorzej...
Oszczędności, oszczędności i jeszcze raz oszczędności - no ale skądś niska cena musi wynikać przecież.
Drugie pole lutownicze także wypadało by poprawić, dla wzmocnienia.
Z reguły dioda IR w pilotach umieszczona jest w specjalnym otworze w obudowie przez co zapewniona jest jej stabilność mechaniczna, nie trzyma się tylko na samych swoich wyprowadzeniach. Tutaj jednak czegoś takiego nie ma, a to sprzyja występowaniu tego typu usterek...
Aby choć trochę zaradzić tej sytuacji zastosowałem klej termiczny do przytwierdzenia elementu.
Styków klawiatury nie ruszałem, działały, a bałem się że jakiekolwiek czyszczenie może tutaj tylko przeszkodzić (wytarcie zapewne niewielkiej warstwy przewodzącej).
Podczas składania zauważyłem jeszcze jeden problem. Połączenie styków baterii powinno wchodzić w specjalnie do tego przeznaczony rowek w obudowie, tak się jednak nie dzieje, nie ma takiej możliwości. Tak jakby styki nie były przystosowane do tej obudowy.
Na duży plus jednak to, że pilot wart kilka złotych udało się naprawić, obudowa złożyła się i nawet nie nosi większych śladów ingerencji.
Działa!
Na koniec kilka słów podsumowania. Nie przypuszczałem że będę zajmował się naprawą pilota - zamiennika. Rozebrałem go raczej z ciekawości jak wygląda w środku. Uszkodzenie widoczne było gołym okiem więc można było praktycznie bezkosztowo naprawić. We wnętrzu widać oszczędności jaki poczynił producent: zredukowana do minimum liczba elementów, tani, cienki laminat ze śladową ilością miedzi. Zapewne szybsze zużycie się klawiatury. Brak dbałości o istotne szczegóły jak zapewnienie stabilności mechanicznej diody IR, spasowanie styków baterii itp. Wszystko to wynika z maksymalnej redukcji kosztów. Dla użytkownika jednak nie to jest ważne. Pilot jest tani, wygląda podobnie, działa (może tylko trochę bardziej topornie a może i nie) łatwo dostępny więc po co naprawiać lub kupować dużo droższy oryginał. A Wy co o tym sądzicie?
Ponieważ trafił mi się niedziałający taki produkt zaglądniemy do jego wnętrza, a może nawet uda się naprawić coś co naprawialne chyba nie jest...
Jak widać na pierwszej fotografii producent zadbał aby jego wyrób zbliżony był wizualnie do oryginału. Zbliżony, ponieważ po dokładniejszym przyjrzeniu się nawet osoba niezbyt obyta w temacie zauważy że to raczej nie oryginał. No ale nie to jest przecież najważniejsze.
Już na samym początku miałem obawy czy "to coś" nie rozpadnie się przy próbie rozbiórki. Ale, ku mojemu zaskoczeniu demontaż udało zakończyć się powodzeniem.
Sam laminat dosyć cienki. Mamy na nim oczywiście złącze baterii, diodę nadawczą IR oraz jeden układ scalony. Tyle i tylko tyle.
Wspomniany "scalak" ma oznaczenia HS300P A9HTC, jakiejkolwiek dokumentacji nie udało mi się znaleźć. Widoczne zanieczyszczenia wokół niego zawsze warto oczyścić.
No i dioda IR, widać od razu jaki mamy tutaj problem i co jest przyczyną nie działania tego pilota.
Uszkodzenie, oderwanie pola lutowniczego. Taki problem powstaje najczęściej po upadku, wstrząsie. Tutaj jednak wydaje się że naprawa będzie banalna, wystarczy zeskrobać nieco soldermaskę, powiększyć pole lutownicze, nadlać większą ilością spoiwa i po sprawie.
Problem jednak w tym, że producent i jego oszczędności doprowadziły do tego że przy ścieraniu solder maski została starta także warstwa miedzi... Sięgałem pamięcią czy kiedykolwiek zdarzyła mi się taka sytuacja i chyba jest to pierwszy raz w mojej karierze. Miedzi mamy tutaj śladową ilość i bardzo łatwo możemy jej się pozbyć...
Na domiar złego przy lutowaniu "odparzyła" kolejna cześć i wyszło jak wyszło. Lepiej nie będzie a każda próba poprawy kończy się tylko gorzej...
Oszczędności, oszczędności i jeszcze raz oszczędności - no ale skądś niska cena musi wynikać przecież.
Drugie pole lutownicze także wypadało by poprawić, dla wzmocnienia.
Z reguły dioda IR w pilotach umieszczona jest w specjalnym otworze w obudowie przez co zapewniona jest jej stabilność mechaniczna, nie trzyma się tylko na samych swoich wyprowadzeniach. Tutaj jednak czegoś takiego nie ma, a to sprzyja występowaniu tego typu usterek...
Aby choć trochę zaradzić tej sytuacji zastosowałem klej termiczny do przytwierdzenia elementu.
Styków klawiatury nie ruszałem, działały, a bałem się że jakiekolwiek czyszczenie może tutaj tylko przeszkodzić (wytarcie zapewne niewielkiej warstwy przewodzącej).
Podczas składania zauważyłem jeszcze jeden problem. Połączenie styków baterii powinno wchodzić w specjalnie do tego przeznaczony rowek w obudowie, tak się jednak nie dzieje, nie ma takiej możliwości. Tak jakby styki nie były przystosowane do tej obudowy.
Na duży plus jednak to, że pilot wart kilka złotych udało się naprawić, obudowa złożyła się i nawet nie nosi większych śladów ingerencji.
Działa!
Na koniec kilka słów podsumowania. Nie przypuszczałem że będę zajmował się naprawą pilota - zamiennika. Rozebrałem go raczej z ciekawości jak wygląda w środku. Uszkodzenie widoczne było gołym okiem więc można było praktycznie bezkosztowo naprawić. We wnętrzu widać oszczędności jaki poczynił producent: zredukowana do minimum liczba elementów, tani, cienki laminat ze śladową ilością miedzi. Zapewne szybsze zużycie się klawiatury. Brak dbałości o istotne szczegóły jak zapewnienie stabilności mechanicznej diody IR, spasowanie styków baterii itp. Wszystko to wynika z maksymalnej redukcji kosztów. Dla użytkownika jednak nie to jest ważne. Pilot jest tani, wygląda podobnie, działa (może tylko trochę bardziej topornie a może i nie) łatwo dostępny więc po co naprawiać lub kupować dużo droższy oryginał. A Wy co o tym sądzicie?
Fajne? Ranking DIY
