Dziś sprawdzę, co takiego może się popsuć w budżetowej listwie z osobnymi włącznikami kupionej za jedyne 40 zł. Już na wstępie zapowiem, że będą tu aż trzy usterki, a listwa wcale nie było często używana. Pokazane te usterki wystąpiły zasadniczo na przestrzeni ostatniego roku, czyli w drugim roku użytkowania.
Ten temat jest kontynuacją recenzji sprzed dwóch lat: Listwa zasilająca z osobnymi włącznikami dla gniazd i ładowarką USB - wnętrze, jakość...
A więc po kolei - pierwsza usterka, to widać już na początkowym zdjęciu:
Po prostu któregoś dnia urwał się bolec uziemiający i został we wtyku. Wygląda na to, że w ogóle te bolce tutaj są nieco za grube... było trochę zabawy z usunięciem go z wtyczki, w której on utknął.
Drugiej usterki, a właściwie śladów po niej, prawie nie widać:
Usunąłem zaślepki gniazd wraz ze sprężynkami, bo po prostu z czasem w ogóle nie dało się już włożyć wtyczki nawet gdy używałem dużej siły.
No i trzecia usterka:
Jedno z gniazd przestało działać - brakowało styku. Winny okazał się być zimny lut (być może pękł w trakcie eksploatacji):
Całość dogiąłem i zlutowałem na nowo i teraz działa.
Podsumowując, problemy były z:
- bolcem od uziemienia (nie jest solidnie zamocowany oraz chyba jego średnica jest śladowo za duża)
- zaślepkami gniazd (topornie chodziły i je usunąłem)
- z zimny lutami i brakiem styku w gnieździe (poprawiłem luty)
O dziwo sam zasilacz USB do tej pory działa dobrze, na niego nie mogę narzekać.
To dobrze obrazuje jakość tego typu najtańszych sprzętów. Tyle z mojej strony, a teraz pytanie - czy macie podobne doświadczenia? Jak u Was sprawdzają się takie budżetówki na przestrzeni lat?
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.