W jednym z poprzednich artykułów opowiadałem o wyścigach pojazdów zasilanych energią słoneczną. Jeżeli czytelnicy pamiętają, dane wydarzenie odbywało się na terenie Kazachstanu. Latem w tym miejscu ww. energii nie brakuje. Chociaż zmiany klimatyczne nie zawsze pozytywnie odbijają się na pogodzie tego regionu.
Kolejny śmiałek, Aleksander, mieszkaniec podmoskiewskiego miasteczka Kaszyn, zainspirowany przygodami youtubera o nicku: „Temnaya Faza”, zbudował własny samochód zasilany energią słoneczną i przejechał nim 3000 km. Tym razem nie był to wyścig, ale raczej samodzielny wyczyn... Zaskakujące jest to, że ta podróż odbywała się na terenie, gdzie panuje klimat bardzo podobny do tego, jaki mamy w Polsce lub nawet, jaki występuje w krajach skandynawskich.
Charakterystyka pojazdu
Samochód naszego bohatera: „Pirania”, zasilany energią słoneczną, to rezultat własnej pracy jego twórcy, a jednocześnie wykorzystuje osiem paneli słonecznych o mocy 100 watów każdy. Nadwozie jest spawane z aluminiowych rur. Pojazd rozwija maksymalną prędkość 50 km/h za pomocą silników. Ich wspólna moc wynosi 2,2 kW. Przy tym tylne koła są wyposażone w silniki z reduktorami mocy 500 wat każdy. Jedno przednie zaś zaopatrzono w silnik typu direct drive o mocy 1.2 kW. Większość elementów to części rowerowe, mimo tego konstrukcja jest dość wytrzymała. Świadczy o tym przebieg tej przygody — z Moskwy do Sankt-Petersburgu i z powrotem bez żadnych awarii i poważnych usterek. Oprócz jednej opony, która uszkodziła się na rosyjskich drogach.
Jednak tak naprawdę to sam Aleksander wybrał drogę drugorzędną ze względu na mniejszy ruch. Tym bardziej że na trasie głównej, która łączy dwie stolice tego kraju, są płatne odcinki i nie wiadomo, czy takie pojazdy mogą z nich korzystać. Z punktu widzenia prawnego ten wóz należy do grupy skuterów i nie podlega rejestracji oraz nie posiada numeru rejestracyjnego. Jednak kierowca musi mieć prawo jazdy dowolnej kategorii.
Przebieg wyprawy
Ze słów Aleksandra wynika, że przy dobrej pogodzie, kiedy świeci słońce, moc paneli fotowoltaicznych jest wystarczająca, ażeby rozpędzić: „Piranię” do prędkości 40 km/h, nie używając zasobów akumulatorów. Przy niezbyt pochmurnych warunkach prędkość spada do 30 km/h lub trzeba korzystać z energii akumulatorów.
W pierwszy dzień wyprawy udało się pokonać 300 km. Przy tym zapas akumulatorów wyniósł 50%. Następnego dnia pogoda była gorsza, dlatego autor przebył tylko 280 km. Napędzaniu z paneli fotowoltaicznych i ładowaniu akumulatorów szkodziły nie tylko chmury, ale także cień od drzew. W dzień trzeci autorowi również nie udało się dotrzeć do celu, chociaż zostało 50 km. Oznacza to, że 1000 km pokonał w ciągu trzech i pół dnia.
W Sankt-Petersburgu Aleksander spotkał się z inspiratorem tego ruchu — Nikitą Poddubnym (Temnaya Faza), z którym zdecydował się na dalszą podróż wokół jeziora Ładoga. Nikita po ostatnich wyścigach w Kazachstanie zbudował nowy pojazd, zasilany energią słoneczną. Jednak o tym być może wspomnę w innym artykule. Wspólna wyprawa po Karelii to kolejne prawie 1000 km.
W drodze powrotnej do podmoskiewskiej miejscowości, gdzie Aleksander mieszka, pogoda nie bardzo sprzyjała do szybkiej jazdy. Jednak mimo wszystko naszemu bohaterowi udawało się pokonywać ponad 300 km dziennie, a ostatecznie dotrzeć do domu w ciągu 3 dni.
Aleksander sugeruje, że samochody zasilane energią słoneczną są przyszłością. Może brzmi to zbyt optymistycznie, ale uważam, że jesteśmy świadkami powstawania nowego sposobu rekreacji — wypraw powolnymi pojazdami ekologicznymi na niewielkie odległości. Główny problem polega na niskiej wydajności PV. Ażeby odzyskać z nich przynajmniej 1 kwt, trzeba nie mniej niż 5m² powierzchni.
Zdjęcia Aleksander, „Pirania” (Tyszyn, obwód moskiewski).
Kolejny śmiałek, Aleksander, mieszkaniec podmoskiewskiego miasteczka Kaszyn, zainspirowany przygodami youtubera o nicku: „Temnaya Faza”, zbudował własny samochód zasilany energią słoneczną i przejechał nim 3000 km. Tym razem nie był to wyścig, ale raczej samodzielny wyczyn... Zaskakujące jest to, że ta podróż odbywała się na terenie, gdzie panuje klimat bardzo podobny do tego, jaki mamy w Polsce lub nawet, jaki występuje w krajach skandynawskich.

Charakterystyka pojazdu
Samochód naszego bohatera: „Pirania”, zasilany energią słoneczną, to rezultat własnej pracy jego twórcy, a jednocześnie wykorzystuje osiem paneli słonecznych o mocy 100 watów każdy. Nadwozie jest spawane z aluminiowych rur. Pojazd rozwija maksymalną prędkość 50 km/h za pomocą silników. Ich wspólna moc wynosi 2,2 kW. Przy tym tylne koła są wyposażone w silniki z reduktorami mocy 500 wat każdy. Jedno przednie zaś zaopatrzono w silnik typu direct drive o mocy 1.2 kW. Większość elementów to części rowerowe, mimo tego konstrukcja jest dość wytrzymała. Świadczy o tym przebieg tej przygody — z Moskwy do Sankt-Petersburgu i z powrotem bez żadnych awarii i poważnych usterek. Oprócz jednej opony, która uszkodziła się na rosyjskich drogach.
Jednak tak naprawdę to sam Aleksander wybrał drogę drugorzędną ze względu na mniejszy ruch. Tym bardziej że na trasie głównej, która łączy dwie stolice tego kraju, są płatne odcinki i nie wiadomo, czy takie pojazdy mogą z nich korzystać. Z punktu widzenia prawnego ten wóz należy do grupy skuterów i nie podlega rejestracji oraz nie posiada numeru rejestracyjnego. Jednak kierowca musi mieć prawo jazdy dowolnej kategorii.
Przebieg wyprawy
Ze słów Aleksandra wynika, że przy dobrej pogodzie, kiedy świeci słońce, moc paneli fotowoltaicznych jest wystarczająca, ażeby rozpędzić: „Piranię” do prędkości 40 km/h, nie używając zasobów akumulatorów. Przy niezbyt pochmurnych warunkach prędkość spada do 30 km/h lub trzeba korzystać z energii akumulatorów.
W pierwszy dzień wyprawy udało się pokonać 300 km. Przy tym zapas akumulatorów wyniósł 50%. Następnego dnia pogoda była gorsza, dlatego autor przebył tylko 280 km. Napędzaniu z paneli fotowoltaicznych i ładowaniu akumulatorów szkodziły nie tylko chmury, ale także cień od drzew. W dzień trzeci autorowi również nie udało się dotrzeć do celu, chociaż zostało 50 km. Oznacza to, że 1000 km pokonał w ciągu trzech i pół dnia.
W Sankt-Petersburgu Aleksander spotkał się z inspiratorem tego ruchu — Nikitą Poddubnym (Temnaya Faza), z którym zdecydował się na dalszą podróż wokół jeziora Ładoga. Nikita po ostatnich wyścigach w Kazachstanie zbudował nowy pojazd, zasilany energią słoneczną. Jednak o tym być może wspomnę w innym artykule. Wspólna wyprawa po Karelii to kolejne prawie 1000 km.
W drodze powrotnej do podmoskiewskiej miejscowości, gdzie Aleksander mieszka, pogoda nie bardzo sprzyjała do szybkiej jazdy. Jednak mimo wszystko naszemu bohaterowi udawało się pokonywać ponad 300 km dziennie, a ostatecznie dotrzeć do domu w ciągu 3 dni.
Aleksander sugeruje, że samochody zasilane energią słoneczną są przyszłością. Może brzmi to zbyt optymistycznie, ale uważam, że jesteśmy świadkami powstawania nowego sposobu rekreacji — wypraw powolnymi pojazdami ekologicznymi na niewielkie odległości. Główny problem polega na niskiej wydajności PV. Ażeby odzyskać z nich przynajmniej 1 kwt, trzeba nie mniej niż 5m² powierzchni.
Zdjęcia Aleksander, „Pirania” (Tyszyn, obwód moskiewski).
Fajne? Ranking DIY