Dawno, dawno temu, gdy kończyłem ZSZ i odbywałem praktyki zawodowe (taki przedmiot był) wśród elektryków z wieloletnim stażem ich podstawowym narzędziem była neonówka i "próbówka" czyli dwie żarówki 15W połączone w szereg z wyprowadzonymi przewodami. Neonówka pozwalała na szybkie odróżnienie przewodu fazowego od neutralnego, a próbówka umożliwiała określenie czy mamy do czynienia z 220V czy 380 - w tym drugim wypadku świeciła mocniej...
Dziś neonówka (mimo że nadal ma się dobrze) powoli zaczyna być zamieniana na mirniki uniwersale z czujnikiem pola elektromagnetycznego (opisywałem jeden z nich w jednym z wcześniejszych artykułów) lub... i tu dochodzę do tematu dzisiejszego artykułu: Do miernika w kształcie (nieco grubszego, ale jednak) wkrętaka. Miernik, o którym mowa wedle opisu mierzy wszystko — napięcie stałe i oczywiście zmienne w podzakresach aż do 6700V, częstotliwość (40 Hz do 4 MHz) i rezystancję aż do 40 M Omów. Ponadto można za jego pomocą przetestować sprawność diody (ogólnie jej złącza — a więc i tranzystory można sprawdzić) i ciągłość obwodu (t. zw "piszczek").
Miernik jest maleńki, z równie niewielkim wyświetlaczem, na którym możemy odczytać mierzone wartości — zupełnie jak w "normalnym" mierniku uniwersalnym. Czym więc zasłużył na artykuł?
Hmmm... Dość długo się zastanawiałem czy warto opisywać coś, do czego nie mam za grosz nawet zaufania, czy mam opisywać coś, co w żaden sposób nie przekonuje mnie do swojej użyteczności... W końcu doszedłem do wniosku, że warto — chociażby dlatego by uchronić potencjalnych nabywców przed zakupem tego... wynalazku.
Kusi co prawda firma — ANENG od jakiegoś czasu zasłynął na rynku, sprzedając stosunkowo tanie o dobrych parametrach mierniki uniwersalne — sam mam dwa z jego oferty i muszę przyznać, z jak za takie pieniądze trudno byłoby znaleźć coś lepszego. Jednak ten"PEN" (jak go nazywa producent) solidnie odbiega od tej legendy.
Miernik (jak zwykle) dostałem na test od Kolegi, który miał zamiar mieć coś w rezerwie neonówki właśnie. Z dodatkową możliwością wykonania kilku podstawowych pomiarów. Pudełeczko — niewielkie i niezbyt ładne:
Wewnątrz prócz bohatera artykułu instrukcje (dwie — jedna napisana krzaczkami a druga w języku zbliżonym do angielskiego). Przewód pomiarowy zakończony sondą pomiarową (jeden — za drugi i jednocześnie sondę robi sam miernik).
Jak dotąd nic nowego i nic ciekawego, no może poza zakończeniem miernika czymś w rodzaju płaskiego wkrętaka... Ale od razu uprzedzam — nie ryzykowałbym dokręcanie nim śrubek w rozdzielni, no może przy odrobinie ostrożności udałoby się zainstalować na końcu przewodu wtyczkę sieciową...
Wielkość — powiem, że poręczna. Leży w dłoni dość dobrze — chociaż jednoczesny pomiar i odczytywanie wyniku mogłoby być wygodniejsze... no właśnie — Pierwsze co mnie zraziło do tego ustrojstwa to właśnie wyświetlacz, a raczej jego... "Czytelność" - a ściślej jej brak. Same cyferki — jak już zdołamy znaleźć odpowiednie położenie wyświetlacza względem oka — jeszcze daje się odczytać, ale już pomocnicze ikonki określające co mierzymy... Powiem tak - po operacji zaćmy mój wzrok zdecydowanie się poprawił — co prawda z bliska nadal konieczne jest używanie dopasowanych szkieł, to nawet mimo ich założenia trudno mi było zobaczyć, co dana ikonka przedstawia i w ogóle gdzie na tym maleńkim wyświetlaczu się znajduje — wystarczy niewielki paproch i mamy problem...
Co prawda producent chciał poprawić czytelność wyposażając miernik w podświetlenie, ale jest ono do... niczego. Zresztą sami oceńcie:
i bez podświetlenia w silnym świetle zewnętrznym:
Żeby nie było — zanim zdołałem zrobić te zdjęcia — na tyle czytelne by było cokolwiek widać — musiałem się sporo nakombinować z ustawieniem odpowiedniego kąta "patrzenia":
A teraz wyobraźcie sobie realne warunki, jakie panują w większości wypadków podczas napraw instalacji ... Osobiście nie wyobrażam sobie bezstresowej pracy, korzystając z tego miernika.
Dodatkowym minusem jest zmiana opcji pomiaru — wybór tego, co chcemy mierzyć realizowane jest przyciskiem. Jednym przyciskiem, którym po kolejnych kliknięciach możemy wybrać od napięcia zmiennego do pomiaru ciągłości... Ale jak potwierdzić co ustawiliśmy, gdy nie widać ikonki?
Miernik wybiera zakresy pomiarowe automatycznie, więc i ważne jest, by móc określić nie domyślając się, w którym miejscy jest kropka — pisałem o paprochu na wyświetlaczu? No właśnie...
Drugi klawisz służy do włączania samego miernika oraz do włączenia podświetlenia (również do podświetlenia "pola roboczego" wkrętaka, a raczej stałej sondy pomiarowej. Druga sonda jest odłączana i zakończona z jednej strony banankiem (gniazdo do niego jest na końcu uchwytu miernika) a z drugiej nie najwyższej jakości sondą znaną z mierników klasy ... popularnej...
Co prawda są i plusy tego sprzętu;
Pierwszy i chyba najważniejszy to cena — z tego, co wiem ok. 15 zł. (Cena na fotce strony sprzedawcy jest sporo niższa — okazjonalne obniżki cen na Aliexpress to normalka — gdyby ktoś chciał ten sam produkt może kupić za 1/2, a nawet czasem mniej! - Trzeba szukać). Tak czy inaczej, kosztuje na tyle niedużo, że nawet jak zginie czy (co bardziej prawdopodobne) zostanie ciepnięty w kąt przy pierwszej próbie użycia w warunkach rzeczywistych montażu, czy naprawy w jakimś lokalu (Kolega zajmuje się profesjonalnymi instalacjami nagłośnieniowymi), pod sufitem czy innym ciasnym i ciemnym kącie. No i mimo kształtu wkrętaka nadal do jego obsługi potrzebne są dwie ręce — gdyby chociaż producent przewidział (i dodał do zestawu) jakiś haczyk klips czy inny krokodylek...
O dokładności pomiarów nie będę nawet próbował pisać, to nie jest najważniejsze w tego typu narzędziu, ale nie można powiedzieć, że źle mierzy — jak na taki miernik aż za dobrze — a na pewno już porównując do opisanej na wstępie "próbówki"
Czy kupić?
Moim zdaniem tylko wtedy gdy naprawdę nie mamy nic innego. Porządny wkrętak z neonówką kosztuje więcej, tyle że przynajmniej wiemy czego się po nim spodziewać...
Może akurat ten egzemplarz, jaki do mnie trafił miał taki problem z podświetleniem — tego nie wiem, na pewno jednak to, co pisałem o ikonkach i ich usytuowaniu tuż PRZY KRAWĘDZI WYŚWIETLACZA raczej nie ulegnie zmianie. Podobnie jak sposób wyboru wielkości mierzonej (i znów wracamy do mikroskopijnych ikonek). W każdym razie, jak dla mnie, ten konkretny miernik Aneng'owi się nie udał.
Co oczywiście nie przekreśla faktu, że ogólnie robi on naprawdę przyzwoite i wygodne mierniki.
Pozdrawiam.
Fajne? Ranking DIY