Witam Was!
Bardzo proszę Was o pomoc, bo skończyły się mi i mojej Babie pomysły/nerwy/chęć na dalsze wspólne pożycie.
Mały dom jednorodzinny, 3 kondygnacyjny, "nowy" od 3 lat użytkowany. Żadnych problemów z kanalizacją, "reżim" korzystania z toalety (zero papierów do kibla, plastikowych koszyczków zapachowych, etc. "Kret" raz na pół roku-prewencyjnie, zgodnie z instrukcją).
Kanalizacja fi 100 w jednym pionie. Dwie łazienki i pralnia. Schemat podłączeniowy ten sam, najdalszy punkt od pionu to wanna/prysznic w odległości około 2 metrów. 1,5 metra umywalka, kibel 1m. Instalacja bez zaworów odpowietrzających. Najwyższy punkt "odpowietrzenia" o średnicy fi 50 znajduje się na strychu. 3 lata temu zatkałem go z szmatą, bo ciągło smrodem z szamba- i tak przez 3 lata to wszystko *działało". Bez zaworu napowietrzającego. Nie wiem jakim cudem. Być może, że mam odpowietrzenie na szambie oddalonym około 25 metrów od domu.
Problem: Od kilku dni spłukując wodę w kiblu na piętrze budynku, po 2-3 sekundach (po jej "przelaniu" na część parterową), zaczęło zasysać wodę z odpływu liniowego prysznica na parterze. 2-3 spłukiwania i wodę całkiem wysysa. Ale spłukując wodę w kiblu na parterze- nic się nie dzieje w odpływie liniowym, który jest obok.
- wyjąłem szmatę z odpowietrzenia na strychu. Czuć, że zasysa powietrze. Jest drożny.
- zasysa powietrze z umywalki na piętrze- odpiąłem przewód od umywalki całkiem i też czuć jak zasysa powietrze przy spłukiwaniu.
Wówczas zasysa mniej z odpływu liniowego przy spłukiwaniu, ale jednak wciąż.
W piwnicy, w najniższym punkcie budynku, mamy kratki kanalizacyjne. "Szamba" nie zatkało, bo by biło kratkami przelewowymi lub piwniczną wanienką.
Zdarzało się raz na pół roku, przy nagłej zmianie pogody (ciśnienia), że zaciągało wodę z odpływu liniowego.
Macie jakieś pomysły co robić dalej? Żmijka, bo moi.zmniejszyć się "światło" rury pionu? Ale w którym miejscu? Za mała średnica odpowietrzenia- ale przez 3 lata działało. Nawet gdy była zatkana szmatą (!).
Dziękuję Wam za uwagę.
Bardzo proszę Was o pomoc, bo skończyły się mi i mojej Babie pomysły/nerwy/chęć na dalsze wspólne pożycie.
Mały dom jednorodzinny, 3 kondygnacyjny, "nowy" od 3 lat użytkowany. Żadnych problemów z kanalizacją, "reżim" korzystania z toalety (zero papierów do kibla, plastikowych koszyczków zapachowych, etc. "Kret" raz na pół roku-prewencyjnie, zgodnie z instrukcją).
Kanalizacja fi 100 w jednym pionie. Dwie łazienki i pralnia. Schemat podłączeniowy ten sam, najdalszy punkt od pionu to wanna/prysznic w odległości około 2 metrów. 1,5 metra umywalka, kibel 1m. Instalacja bez zaworów odpowietrzających. Najwyższy punkt "odpowietrzenia" o średnicy fi 50 znajduje się na strychu. 3 lata temu zatkałem go z szmatą, bo ciągło smrodem z szamba- i tak przez 3 lata to wszystko *działało". Bez zaworu napowietrzającego. Nie wiem jakim cudem. Być może, że mam odpowietrzenie na szambie oddalonym około 25 metrów od domu.
Problem: Od kilku dni spłukując wodę w kiblu na piętrze budynku, po 2-3 sekundach (po jej "przelaniu" na część parterową), zaczęło zasysać wodę z odpływu liniowego prysznica na parterze. 2-3 spłukiwania i wodę całkiem wysysa. Ale spłukując wodę w kiblu na parterze- nic się nie dzieje w odpływie liniowym, który jest obok.
- wyjąłem szmatę z odpowietrzenia na strychu. Czuć, że zasysa powietrze. Jest drożny.
- zasysa powietrze z umywalki na piętrze- odpiąłem przewód od umywalki całkiem i też czuć jak zasysa powietrze przy spłukiwaniu.
Wówczas zasysa mniej z odpływu liniowego przy spłukiwaniu, ale jednak wciąż.
W piwnicy, w najniższym punkcie budynku, mamy kratki kanalizacyjne. "Szamba" nie zatkało, bo by biło kratkami przelewowymi lub piwniczną wanienką.
Zdarzało się raz na pół roku, przy nagłej zmianie pogody (ciśnienia), że zaciągało wodę z odpływu liniowego.
Macie jakieś pomysły co robić dalej? Żmijka, bo moi.zmniejszyć się "światło" rury pionu? Ale w którym miejscu? Za mała średnica odpowietrzenia- ale przez 3 lata działało. Nawet gdy była zatkana szmatą (!).
Dziękuję Wam za uwagę.