Gdy występują warunki awaryjne, często brakuje zasilania i przydaje się oświetlenie z zasilaniem bateryjnym. Zarówno warunki atmosferyczne, awarie czy też błędy łączeniowe mogą zatrzymać dostawy energii na dłuższy czas. Również w bardziej prozaicznych sytuacjach gdy np. brakuje zasilania w piwnicy, przyda się dodatkowe oświetlenie do usunięcia usterki.
1. Moim zdaniem lampa awaryjna powinna być zasilana bateryjnie. Obecnie baterie alkaliczne mogą być przechowywane nawet kilka lat, a litowe kilkanaście. W przeciwieństwie do akumulatorów, lampa wyposażona w baterie może leżeć w gotowości i z dużym prawdopodobieństwem zadziała gdy w nieoczekiwanym momencie będzie potrzebna. Zużyte baterie łatwo zastąpić zapasowymi.
2. Awaryjne źródło oświetlenia powinno być w pewnym stopniu odporne na upadek i deszcz, najlepiej gdyby zapewniona była odporność na zanurzenie w wodzie, jednak nie jest to wymóg konieczny.
3. Najlepiej gdyby możliwa była regulacja jasności świecenia i pojedynczy zestaw baterii pozwolił na oświetlenie z najniższą jasnością przez 24 lub 48 godzin.
4. Lampa awaryjna powinna mieć możliwość łatwego ustawienia, mocowania do przedmiotów, przyda się mocowanie magnetyczne.
Co myślicie o takich propozycjach wymogów dla awaryjnego źródła światła?
Jako oświetlenie awaryjne wykorzystałem małą lampkę Diall kupioną za 20zł w markecie budowlanym. Spełniła swoją rolę podczas awarii oświetlenia w piwnicy i leży w gotowości na ew. awarię zasilania. Za 20zł (w komplecie baterie) ciężko dużo wymagać, zobaczmy jakie właściwości ma ta lampka.
Poza źródłem bocznym, możemy także wybrać 3 LED na krawędzi obudowy.
Mocowanie magnetyczne przydaje się podczas prac w metalowych obudowach rozdzielnic, niebieski uchwyt pozwala na zmianę ustawienia źródła światła.
Haczyk umożliwia zawieszenie lampki. Zasilanie to 3 sztuki ogniw AAA. Obudowa nie jest wodoszczelna jednak wytrzyma deszcz lub niewielki rozprysk wody. Zanurzenie w wodze zakończy się raczej uszkodzeniem lampki po pewnym czasie.
Zajrzyjmy do wnętrza obudowy.
Elektroniki jest tu jak widać tyle co kot napłakał.
Główne źródło światła to 20 sztuk LED. Diody są połączone równolegle, co nie jest najlepszym rozwiązaniem... Jednak do połączenia szeregowego (lub kombinacji szeregowe-równoległe) potrzebna byłaby przetwornica podwyższająca DC/DC. Prąd płynący przez grupę LED wynosił 460 mA (23 mA per LED) moc dostarczoną do źródła światła można oszacować na 1,3 W (65 mW na pojedynczy LED). Ograniczenie prądu zespołu LED to rezystor... 2 Ω na którym tracone jest ~450 mW. Jasność źródła spada wraz z rozładowaniem baterii a rozpływ prądu w grupie LED będzie zależny od wielu czynników.
Od strony układowej jest tu słabo, jednak w cenie 20 zł lampka spełnia swoje podstawowe funkcje. Jeden komplet baterii pozwoli na pracę z głównym źródłem LED być może przez 2 godziny? Przydałaby się regulacja jasności.
Drugi tryb pracy to 3 LED również połączone równolegle + szeregowy rezystor 10 Ω.
Prąd grupy LED to 110 mA (36,6 mA/LED), moc dostarczona do LED to ~350 mW.
Na rezystorze tracimy ~120 mW.
Być może uda się świecić tym źródłem przez ~8 godzin?
Przełączanie trybów świecenia realizowane jest mechanicznie z wykorzystaniem przełącznika, który za każdym przyciśnięciem zmienia swój stan (wyłączony, LED główny, LED pomocniczy).
Podsumowując lampka:
- jest tania.
- spełnia funkcje oświetlenia awaryjnego.
- ma niezłą obudowę i możliwość mocowania.
- układowo jest to prymitywne rozwiązanie.
- czas świecenia jest względnie krótki, jednak wystarczy do wykonania napraw lub lokalizacji usterek ew. posłuży jako oświetlenie podczas krótkich zaników zasilania.
- nie ma regulacji jasności.
Myślałem o dodaniu przetwornicy DC/DC i regulacji jasności.
Znacznie popularniejsze są układy step-up (podwyższający) do latarek LED, tutaj do równolegle połączonych LED przydałby się układ buck (obniżający).
Jak łatwo dodać regulację jasności do takiej lampki?
Jakie lampy do warunków awaryjnych polecacie?
Tutaj droższa latarka "czołówka" o lepszych parametrach użytkowych z bardziej rozbudowaną elektroniką.
1. Moim zdaniem lampa awaryjna powinna być zasilana bateryjnie. Obecnie baterie alkaliczne mogą być przechowywane nawet kilka lat, a litowe kilkanaście. W przeciwieństwie do akumulatorów, lampa wyposażona w baterie może leżeć w gotowości i z dużym prawdopodobieństwem zadziała gdy w nieoczekiwanym momencie będzie potrzebna. Zużyte baterie łatwo zastąpić zapasowymi.
2. Awaryjne źródło oświetlenia powinno być w pewnym stopniu odporne na upadek i deszcz, najlepiej gdyby zapewniona była odporność na zanurzenie w wodzie, jednak nie jest to wymóg konieczny.
3. Najlepiej gdyby możliwa była regulacja jasności świecenia i pojedynczy zestaw baterii pozwolił na oświetlenie z najniższą jasnością przez 24 lub 48 godzin.
4. Lampa awaryjna powinna mieć możliwość łatwego ustawienia, mocowania do przedmiotów, przyda się mocowanie magnetyczne.
Co myślicie o takich propozycjach wymogów dla awaryjnego źródła światła?
Jako oświetlenie awaryjne wykorzystałem małą lampkę Diall kupioną za 20zł w markecie budowlanym. Spełniła swoją rolę podczas awarii oświetlenia w piwnicy i leży w gotowości na ew. awarię zasilania. Za 20zł (w komplecie baterie) ciężko dużo wymagać, zobaczmy jakie właściwości ma ta lampka.
Poza źródłem bocznym, możemy także wybrać 3 LED na krawędzi obudowy.
Mocowanie magnetyczne przydaje się podczas prac w metalowych obudowach rozdzielnic, niebieski uchwyt pozwala na zmianę ustawienia źródła światła.
Haczyk umożliwia zawieszenie lampki. Zasilanie to 3 sztuki ogniw AAA. Obudowa nie jest wodoszczelna jednak wytrzyma deszcz lub niewielki rozprysk wody. Zanurzenie w wodze zakończy się raczej uszkodzeniem lampki po pewnym czasie.
Zajrzyjmy do wnętrza obudowy.
Elektroniki jest tu jak widać tyle co kot napłakał.
Główne źródło światła to 20 sztuk LED. Diody są połączone równolegle, co nie jest najlepszym rozwiązaniem... Jednak do połączenia szeregowego (lub kombinacji szeregowe-równoległe) potrzebna byłaby przetwornica podwyższająca DC/DC. Prąd płynący przez grupę LED wynosił 460 mA (23 mA per LED) moc dostarczoną do źródła światła można oszacować na 1,3 W (65 mW na pojedynczy LED). Ograniczenie prądu zespołu LED to rezystor... 2 Ω na którym tracone jest ~450 mW. Jasność źródła spada wraz z rozładowaniem baterii a rozpływ prądu w grupie LED będzie zależny od wielu czynników.
Od strony układowej jest tu słabo, jednak w cenie 20 zł lampka spełnia swoje podstawowe funkcje. Jeden komplet baterii pozwoli na pracę z głównym źródłem LED być może przez 2 godziny? Przydałaby się regulacja jasności.
Drugi tryb pracy to 3 LED również połączone równolegle + szeregowy rezystor 10 Ω.
Prąd grupy LED to 110 mA (36,6 mA/LED), moc dostarczona do LED to ~350 mW.
Na rezystorze tracimy ~120 mW.
Być może uda się świecić tym źródłem przez ~8 godzin?
Przełączanie trybów świecenia realizowane jest mechanicznie z wykorzystaniem przełącznika, który za każdym przyciśnięciem zmienia swój stan (wyłączony, LED główny, LED pomocniczy).
Podsumowując lampka:
- jest tania.
- spełnia funkcje oświetlenia awaryjnego.
- ma niezłą obudowę i możliwość mocowania.
- układowo jest to prymitywne rozwiązanie.
- czas świecenia jest względnie krótki, jednak wystarczy do wykonania napraw lub lokalizacji usterek ew. posłuży jako oświetlenie podczas krótkich zaników zasilania.
- nie ma regulacji jasności.
Myślałem o dodaniu przetwornicy DC/DC i regulacji jasności.
Znacznie popularniejsze są układy step-up (podwyższający) do latarek LED, tutaj do równolegle połączonych LED przydałby się układ buck (obniżający).
Jak łatwo dodać regulację jasności do takiej lampki?
Jakie lampy do warunków awaryjnych polecacie?
Tutaj droższa latarka "czołówka" o lepszych parametrach użytkowych z bardziej rozbudowaną elektroniką.
Fajne? Ranking DIY
