Cześć,
Na wstępie zaznaczę, że naprawą uszkodzonych Gameboy'ów zajmuje się tylko i wyłącznie czysto rozrywkowo i to jeszcze raz na ruski rok, więc żaden ze mnie profesjonalista (nie bijcie mocno).
Przechodząc do sedna. Zakupiłem po naprawdę okazyjnej cenie 2 sztuki Gameboy pocket, jeszcze produkcji Japońskiej. Obie sztuki bolą 2 te same rzeczy. Wypalony ekran oraz złamany styk gniazda baterii.
I tu mam pytanie. Jeden ekran po zdarciu starego filmu polaryzacyjnego i kleju, jest ok. Drugi natomiast wygląda tak, jakby spalenie sięgało głębszej warstwy. Stąd chciałbym się dowiedzieć czy nadaje się on na śmietnik czy też jest jeszcze do uratowania (zdjęcie w załączniku).
Druga sprawa, to wylutowanie z płytki złamanego styku od baterii. Usunąłem nadmiar cyny, ale pozostała część i tak nie chce się poddać i opuścić gniazda. Potrzebuje rady, jak tego mogę się pozbyć. Czy grzać to hotem czy jest jakiś inny sposób?
Na wstępie zaznaczę, że naprawą uszkodzonych Gameboy'ów zajmuje się tylko i wyłącznie czysto rozrywkowo i to jeszcze raz na ruski rok, więc żaden ze mnie profesjonalista (nie bijcie mocno).
Przechodząc do sedna. Zakupiłem po naprawdę okazyjnej cenie 2 sztuki Gameboy pocket, jeszcze produkcji Japońskiej. Obie sztuki bolą 2 te same rzeczy. Wypalony ekran oraz złamany styk gniazda baterii.
I tu mam pytanie. Jeden ekran po zdarciu starego filmu polaryzacyjnego i kleju, jest ok. Drugi natomiast wygląda tak, jakby spalenie sięgało głębszej warstwy. Stąd chciałbym się dowiedzieć czy nadaje się on na śmietnik czy też jest jeszcze do uratowania (zdjęcie w załączniku).
Druga sprawa, to wylutowanie z płytki złamanego styku od baterii. Usunąłem nadmiar cyny, ale pozostała część i tak nie chce się poddać i opuścić gniazda. Potrzebuje rady, jak tego mogę się pozbyć. Czy grzać to hotem czy jest jakiś inny sposób?