Zapraszam na krótki test pojemności kolejnego powerbanka. Tym razem pod lupę biorę model JR-L002 o pojemności 10000 mAh, należący do serii Jelly 22,5 W z wbudowanym kablem USB C. Pierwsze co rzuca się w oczy to jego cena - około 100 zł, zależnie od sklepu.
Ta cena wydaje się dość duża, tym bardziej biorąc pod uwagę to, że dopiero co testowałem dwa modele o podobnej pojemności, ale kupowane po 40 zł:
Test pojemności powerbanków Wozinsky 10Ah WPBBK1/WPBWE1 po 40 zł
Przykładowa oferta:
Ale może jest to uzasadnione, sprawdźmy.
Opakowanie:
Specyfikacja:
Powerbank już na wstępie zasługuje na plus, na obudowie jest informacja o "rated capacity", 5800 mAh przy 5 V (obciążenie 3 A), czyli to, co ja będę mierzyć.
Manual:
Informacje o pojemności przy 5V też są na samym powerbanku:
Całość prezentuje się nieźle, przewód wygodnie się chowa:
Sprawdziłem najpierw maksymalne obciążenie przy 5 V - zdaje się, że oba porty są razem, można pobrać do 3,6 A (około 18 W).
Ale nie to jest najważniejsze, więc pora na test pojemności:
Potrzebne jest najpierw jednak standardowe przypomnienie - producenci podają zazwyczaj pojemność ogniw, więc na wyjściu 5 V (też za przetwornicą) jak wykonamy pomiar to otrzymamy rezultaty które najpierw trzeba przeliczyć.
Nie będę tu tego tłumaczyć, gdyż było to omawiane wcześniej w serii:
Wielki powerbank 60Ah - PEA60 Romoss PEA601522142 - test pojemności oraz QC
Jako przelicznik arbitralnie przyjąłem 0,65, oto rezultaty.
Rezultaty: JR-L002
- Pierwszy - 6,191 Ah przy 5 V, na ogniwach 9,52 Ah.
- Drugi - 6,292 Ah przy 5 V, na ogniwach 9,68 Ah.
Możliwe, że zbyt pesymistycznie przyjąłem swój przelicznik, ale ogólnie jest bardzo dobrze. Producent obiecywał 5,5 Ah przy 5 V i 3 A, a mi wyszło ponad 6 Ah.
Podsumowanie
Właścicielka tego powerbanka jest zadowolona (dziękuję za udostępnienie do testów), ale czy ja powinienem go ocenić też pozytywnie? Ta cena mnie trochę gryzie. Wersje 5 V (bez QC) 10 Ah mogą kosztować nawet 40 zł (niedawno testowałem dwa 10 Ah w tej cenie), a tu płacimy praktycznie dwa razy więcej... Dopłacamy te 40 zł zasadniczo za trzy rzeczy, za opcję QC (właścicielka potwierdziła że Quick Charge się załącza), za ten kabel USB C (krótki bo krótki, ale zawsze to plus, do tego taki kabel sam jest w stanie kosztować dużo) oraz pewnie za... Ładny wygląd.
Czy się opłaca? Tą decyzję pozostawiam wam. Pewnie zależy co chcemy ładować. QC, jak sama nazwa wskazuje (Quick Charge) załaduje wspierane urządzenia szybciej, a czas to pieniądz...
Fajne? Ranking DIY Pomogłem? Kup mi kawę.