logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

MHC-4700 Część 2 - Modny Wzmacniacz

bobeer 07 Lis 2024 17:17 1464 5
  • Płytka drukowana z lutowanymi drutami.

    W części pierwszej zilustrowałem przebieg naprawy i budowę wewnętrzną pewnego zestawu audio z dawnych lat. W poniższym tekście opiszę jak ulepszyłem wzmacniacz, aby stał się wreszcie, w pełni funkcjonalną i niezależną jednostką, potrafiącą poradzić sobie z obsługą niededykowanego pilota (Panasonic EUR648251) i analogowych sygnałów wejściowych, bez potrzeby angażowania dodatkowych elementów wieży.

    Koncepcja modularna niespójność skalarna
    Po wielu godzinach wspólnych przygód, spoglądając z perspektywy na budowę zestawu, odniosłem wrażenie, jakby trochę na siłę rozdzielono moduły, które wcześniej miały swojego protoplastę w postaci znanych nam audio kombajnów zawierających wszystkie elementy w jednej obudowie.
    Najbardziej niespójna w mojej ocenie jest koncepcja dwóch szyn transmisyjnych (system control). Gdzie każda żyje swoim życiem, i jedyne sensowne co mają wspólnego to linia AC i Aubus. Mimo fizycznego rozdzielenia, każdy element zestawu (oprócz odtwarzacza CD) jest w jakiś sposób nierozerwalnie związany z zresztą urządzenia. Nie będzie nam zbyt wygodnie bez pilota zdalnego sterowania (tuner), a bez możliwości podłączenia źródeł dźwięku (tape cassette) „niczego nie będzie” ;) .

    Bezmyślne wleczenie czy sprytne dzielenie ?
    Byłem nieco zdziwiony kiedy okazało się, że sygnał z tunera, jest ciągnięty do wzmacniacza, przez 'system control 1' aby tam przesiąść się na 'system control 2' i wylądować w decku (mux), a następnie wrócić się z powrotem do wzmacniacza. Dlaczego do żarzenia VFD tunera wykorzystano to samo zasilanie co we wzmacniaczu, ale do magnetofonu i cd już nie ? Dlaczego w odtwarzaczu CD użyto dodatkowy kilku watowy transformator w celu uzyskania min. napięcia 32V dla VFD, zamiast wypuścić to bezpośrednio na złącze systemowe ? A może te niespójności mają związek z podziałem zadań między zespoły ludzi które miały problemy z komunikacją ? (niespójne nazewnictwo modułów na schemacie serwisowym mogło by to sugerować). Może jest w tym jakiś głębszy sens, ja jednak jestem przekonany, że koncepcję połączenia elementów zestawu dało by się zrealizować w bardziej logiczny a równie oszczędny sposób, bez szkody dla parametrów.


    Power Save Mod
    Jak wspomniałem w pierwszej części tekstu o MHC-4700, urządzenie powstało w czasach, gdy spekulacje cenami energii, nie były zbyt dotkliwe, więc nikt nie przywiązywał wagi ile prądu ciągnie jego sprzęt podłączony do sieci w stanie nicnierobienia. W dzisiejszych czasach 10W pobierane non stop na przestrzeni miesiąca rozliczeniowego może stanowić już wartość, którą woleli byśmy spożytkować w inny sposób. W dużym przybliżeniu i zaniżeniu kursu do 1zł za kWh, MHC-4700 nic nie robiąc zeżarłby nam 7.2zł. (Ciekawostka w roku 1992 cena 1kWh wynosiła około 20gr )
    Ponieważ byłem bardzo ciekawy czy można w miarę prosty sposób przystosować sprzęt do oszczędnego trybu zasilania, bez degradacji właściwości użytkowych, szybko przeprowadziłem badania obiecujące poprawę tej poprzednio-epokowej rozrzutności.

    Urządzenie posiada zasilacz dostarczający wielu różnych napięć i prądów. Jednak do podtrzymania życia wystarczające jest jedynie zasilanie głównego mikrokontrolera (u nas również mikrokontrolera w tunerze, który szczęśliwym trafem jest zasilany z tej samej szyny). Łatwo odnaleźć na schemacie dwie linie 5.6V, z czego jedna o oznaczeniu 5.6UB jest właśnie tym czego poszukujemy. Trick polegał będzie na wyłączeniu wielkiego transformatora, w zamian włączając mały zasilacz (np. impulsowy) który w trybie standby dostarczy potrzebnego prądu.

    Prace rozpocząłem od podłączenia napięcia 5V na ową linię, jednak okazało się, że procesor tak czy siak, po odłączeniu a następnie zasilaniu głównego trafa, tracił ustawienia. Przyczyną takiego zachowania było podawanie sygnału reset z układu LDO (Nie ma tutaj pomyłki, takie kiedyś dziwactwo wymyślono – scalony stabilizator dostarczający sygnału resetującego). Przedpotopowe ukontrolery rzadko albo w ogóle miały wbudowany autonomiczny reset i tak jak w tym przypadku dostawały ten sygnał z zewnątrz. Po podciągnięciu linii do poziomu wysokiego problem ustąpił, więc kolejnym krokiem było zbudowanie osobnego generatora resetu, zależnego tylko od napięcia zasilnia cpu.

    W tym przypadku użyłem układu RT9001 z programowalnym poziomem napięcia , ustawionym na około 3V. Ale może to być dowolny układ z aktywnym stanem niskim. Nie chcąc przerabiać pcb, postanowiłem ulokować układ w taki sposób, by ewentualne zmiany dotyczyły tylko wylutowania lub dolutowania elementów. Na zdjęciach widać nowy układ resetujący, oraz rezystor 0402 pomiędzy nogami CPU, który to nie ma aktywnych pulupów, i w przypadku resetu z otwartym drenem należało dołożyć rezystor, w tym przypadku 4k7. Na tym etapie mamy już poprawnie startujący procesor, niezależnie od stanów zasilania transformatora.
    Zbliżenie na płytkę drukowaną z elementami elektronicznymi, rezystorami i niebieskim przewodem. Zbliżenie na uszkodzoną płytkę drukowaną z przepaloną ścieżką.

    Kolejny etap, to zautomatyzowanie przełączania zasilaczy. Zdecydowałem, że dosyć dobrym pomysłem będzie włączenie zasilacza pomocniczego w szereg z uzwojeniem pierwotnym oraz sterowanie przełączaniem przez umieszczenie przekaźnika na zaciskach tego mniejszego. Użyłem płytki z pradawnej ładowarki do telefonu na układzie TNY254. Posiada ona zabezpieczenia oraz kondensator filtrujący na wejściu, który idealnie nada się w tym miejscu gasząc nieco ewentualne przepięcia powstające na uzwojeniu w momencie przełączania prądu przekaźnikiem. Z drugiej strony w stanie nieaktywnym uzwojenie pierwotne 100W transformatora wydaje się być kompensacją reaktancji pojemnościowej impulsowego zasilacza. Przekaźnik z relpolu na napięcie 5V w stanie aktywnym pobiera prąd około 20mA. Ponieważ w momencie wciśnięcia guzika standby (lub odebraniu kodu po Aubus) Procesor załącza napięcie 5.6V. Wystarczy użyć tej informacji do aktywowania przekaźnika. Okazało się jednak, że w przypadku zasilania systemu tylko jednym napięciem, wartość na linii przed aktywacją tranformatora głównego wynosi jedynie 1.5V. W rezultacie wymusiło to sterowanie przekaźnika przez tranzystor npn z otwartym kolektorem .

    Po zastosowaniu wyżej opisanego rozwiązania, cały proces załączania i wyłączania transformatora przebiega automatycznie, a procesor jest cały czas zasilany pamiętając ustawione parametry. To by było na tyle jeżeli o zasilacz chodzi. Zyskaliśmy 7zł w kieszeni każdego miesiąca, straciliśmy zegarek który wyświetlany był na tunerze. Niebawem jednak użyjemy avrka min. do dodatkowego sterowania przekaźnikiem, co w pewnym stopniu zwróci nam tę funkcjonalność :).

    Płytka drukowana z elementami elektronicznymi oraz obudowa zasilacza Motoroli. Płytka drukowana z różnymi komponentami elektronicznymi na drewnianym tle. Uszkodzone płytki drukowane z wypaloną dziurą Płytka drukowana z różnymi elektronicznymi komponentami Zbliżenie układu elektronicznego w urządzeniu Sony z widocznymi zielonymi płytkami drukowanymi i oznaczeniem

    Audiobus
    Po pewnych rozterkach doszedłem do wniosku, że korzystanie z decka mija się z celem, podobnie jak używanie go jedynie jako multipleksera sygnałów wyjściowych. Nawet jeżeli kiedyś go naprawię, to nie koniecznie musi on być stałym elementem ekspozycji.
    Jak już wiecie z pierwszego odcinka, nasz zestaw zbudowany jest w oparciu o japońskie mikrokontrolery wymieniające między sobą dane magistralą 'Audiobus'. Część komunikatów to zreplikowane bajty odebranej przez tuner ramki pilota IR. Inne są generowane bezpośrednio po naciśnięciu klawiszy w odtwarzaczach, bywają też jednobajtowe komunikaty potwierdzeń. Przykładowo, kiedy naciśniemy w pilocie sony przycisk volume up, wygenerowany zostanie kod B7E0, powtarzany co 1s gdy trzymamy przycisk, a po puszczeniu wygenerowane będzie 0x0000 (dwukrotnie). Zwielokrotnienie komunikatu to jak mniemam zabezpieczenie przed ewentualnym zakłóceniem, które spowodowało by brak zatrzymania silnika. Jednak drugim zabezpieczeniem jest sam 1 sekundowy timeout. Pozostałe przyciski generują tylko jeden kod 0x0000 po zwolnieniu nadawania. Co ciekawe, magistralą Aubus wędrują zarówno 8 jak i 16 bitowe dane w ramce.
    Poniżej transakcja kodów gdy budzik ustawiony w tunerze budzi cały zestaw w celu załączenia muzyki z CD:

    daneźródłofunkcja
    0xBFST power on request
    0x1F TA power on commit
    0x11D7TA mux set CD
    0x09EE STtrack 9
    0x0000 STcommand clear
    0x6F CDstart
    0x66 CDplayback


    Tak skolei wygląda automatyczne wyłączenie zegarem (lub po odebraniu kodu power z pilota IR):

    dane źródłofunkcja
    0xBE ST power off request
    0x1ETA ack


    Zrzut ekranu oscyloskopu pokazujący żółty sygnał o zmiennym napięciu.Ekran oscyloskopu z żółtą i niebieską falą prostokątną o różnych napięciach. Ekran oscyloskopu pokazujący dwa przebiegi sygnałów kwadratowych.

    Przełącznik źródeł (MUX)
    Na przykładzie widać wyraźnie jak elementy zestawu między sobą gadają.
    Analizując podejrzane dane, sprawdziłem też dokładnie jakie kody sterują multiplekserem, w celu zbudowania jego godnego następcy, który następnie zostanie wbudowany do wzmacniacza, jako integralna część, która w pierwowzorze z niewyjaśnionych przyczyn znalazła się w magnetofonie ;).

    *Wstępne założenia projektowe części sprzętowej nowego muxatora:*
    Łatwy dostęp do pcb w celu upgradeu firmware w kontrolerze
    Użycie HEF4052 jako przełączników
    Zasilanie części analogowej z linii +-8V
    Zasilanie części cyfrowej z +5.6VBU (cały czas)
    Wzmacniacz operacyjny o dynamice co najmniej jak oryginalny M5218
    Filtry dolnoprzepustowe przed kluczami jak w oryginale
    Minimum 2 gniazda jack mini z tyłu obudowy wzmacniacza.
    Przesyłanie odebranych kodów pilota na Aubus
    Odbiornik IR za szybką wyświetlacza lub tak by nie zmieniać nic w obudowie

    *Po realizacji:*
    Łatwy dostęp do programowania (po otwarciu obudowy).
    Mux przełącza wszystkie 6 sygnałów plus 1 jack sygnału za buforem (3x Jack, 2xRCA)
    Zasilanie dla kluczy analogowych od strony + zasilania jest obniżone z 8V do 6.5V. Co gwarantuje dobrą współpracę z logiką kontrolera zasilaną 5V. (Co ciekawe, największy w miarę liniowy zakres pracy kluczy analogowych znajduje się właśnie nieco powyżej połowy napięcia zasilającego, ale przy amplitudach w zakresie 1vpp i tak nie ma to większego znaczenia).
    Opamp użyty docelowo jako bufor to OPA2822, nieco z przypadku, ale ma on dobre parametry, a ja nie miałem nic lepszego w dilu, poza tym pełnoletnim samplem od TI ;).
    Filtry przed kluczami zostały nieco zmodyfikowane ze względu na niewygodę prowadzenia połączeń na płytce uniwersalnej. Kondensatory filtrujące są za rezystorami, a nie przed.
    Dostępne jest 5 gniazd, przy czym jedno z nich to sygnał 'Tape' na złączu rca połączony równolegle z sygnałem na złączu systemowym. Jedno gniazdo Jack to sygnał wyjściowy zza przedwzmacniacza. Sygnały tunera oraz cd są pobierane tylko ze złącz systemowych.
    Sygnał 'Tape' jest rutowany przez klucz, w przypadku podłączenia decka do taśmy, będzie normalnie obsługiwany, jednak tym razem mux decka pozostanie zignorowany (funkcje nagrywania z radia i CD powinny pozostać nie zakłócone).
    Płytka drukowana z elementami elektronicznymi i przewodami.Płytka drukowana z przylutowanymi elementami elektronicznymi i przewodami. Płytka drukowana z dwoma złączami i ścieżkami złoconymi. Zbliżenie na zieloną płytkę drukowaną z widocznymi ścieżkami i lutowanymi elementami.

    Jednym z większych wyzwań tego projektu, było wymyślenie gdzie zostanie zainstalowana płytka przełączników. Z początku rozważałem możliwość umieszczenia jej na zewnątrz obudowy, jednak z praktycznych względów lepiej gdyby moduł był integralnym elementem TA. Ostatecznie płytka znajduje się w pewnym zaułku, gdzie ma dość blisko do linii sygnałowych, oraz dodatkowych gniazd znajdujących się z tyłu obudowy wzmacniacza. Ulokowanie jej, jest też korzystne ze względu na bliskość radiatora znajdującego się na potencjale masy, pomagającego w ekranowaniu układu. Jak widać na zdjęciach, kolejnym zadaniem było zadecydowanie rozwiązania 'portów' wejściowych. Z pomocą przyszedł sam wtrysk tylnej ścianki obudowy, w którym można było znaleźć miejsca wydające się być przeznaczone na takoweż. Z całą pewnością było na niej miejsce na 4 gniazda RCA, które były montowane w jednej z wersji wzmacniacza. Pozwoliłem sobie zatem użyć oryginalnego, podwójnego gniazda (zgadnijcie skąd go wziąłem), i dodać jeszcze 3 gniazda mini jack. Otwory pod jacki nawierciłem w taki sposób, że te są osadzone na wcisk bez kleju a naprawdę potrzeba by dużo siły żeby je wcisnąć do obudowy. Na schemacie widać jak płytka jest połączona z zasilaniem +5, +-8V, oraz z zasilaczem standby, któremu dostarcza/pobiera zasilanie, oraz steruje jego przekaźnikiem.
    Wnętrze elektronicznego urządzenia z płytką drukowaną, radiatorami i okablowaniem. Płytka prototypowa z lutowanymi komponentami elektronicznymi i przewodami. Zbliżenie na wnętrze urządzenia elektronicznego z widocznymi płytkami drukowanymi i przewodami.
    Plastikowa obudowa z okrągłymi i kwadratowymi wzorami z wypustkami. Panel tylny urządzenia audio z różnymi wejściami i wyjściami. Zbliżenie na wewnętrzną część urządzenia elektronicznego z elementami metalowymi i plastikowymi.

    Zdalne sterowanie
    Pierwotna wersja odbiornika, zakładała zwykłe przekazywanie kodów odebranych oryginalnym pilotem na magistralę Aubus, tak jak działo się to za pośrednictwem tunera ST6600. Po pewnym czasie doszedłem jednak do wniosku, że pilot do obsługi zestawu, jest bajerancki, ale wysuwanie i zasuwanie w celu obsługi urządzenia jest nieco uciążliwe i niepraktyczne (Poza tym nie udało mi się naprawić wyświetlacza - pęknięte grafitowe pcb). W związku z tym ostatecznie zdecydowałem się na translacje pilota z innej wieży, który najważniejsze funkcje ma na wierzchu, a brakujące guziki udało się obsłużyć w 'sposób kombinowany' ;). O budowie pilotów i działaniu translatora opowiem nieco dalej.
    Od mechanicznej strony, sam dbiornik podczerwieni został umieszczony w dość specyficznym miejscu od spodu obudowy, ale nie było nic lepszego do dyspozycji, a wsadzanie go w pobliże vfd uznałem za niezbyt komfortowe:). W zakresie 5m nie ma problemu z działaniem pilota (przy zachowaniu w miarę kierunku na odbiornik głównie góra dół).
    Fragment płytki drukowanej z elementami przewodzącymi i taśmą. Fragment urządzenia elektronicznego z obudową i widoczną płytą drukowaną w tle. Zbliżenie na zieloną płytkę drukowaną z elementami elektronicznymi i taśmą przewodzącą.

    Total recall
    Długi czas nie wiedziałem, że w latach 90 pamięci eeprom były traktowane przez inżynierów z sony z taką dozą nieufności. Podłączenie w to miejsce analizatora wykazało jedynie aktywność odczytania jednego bajtu pamięci w momencie startu cpu. Nic więcej nigdy nie udało mi się tam zaobserwować. Myślałem, że może zawartość pamięci uległa uszkodzeniu, i procesor nie odczytawszy poprawnej sygnatury olewa korzystanie z tej pamięci, lub służyła ona jakimś innym celom o których nie miałem zielonego pojęcia. Niestety nie pamiętałem w jaki sposób zachowywał się zestaw 30 lat temu, czy pamiętał ustawienia po odłączeniu zasilania. Do momentu gdy natrafiłem na funkcjonalność zapisu ustawień EQ do pliku (tak do pliku w pamięci eeprom właśnie). Okazało się, że pamięć służy tylko i wyłącznie do przechowania sześciu ustawień użytkownika (pochodnych kombinacji predefiniowanych profili i poziomu efektu). Projektanci nie wpadli jednak na pomysł, by użyć jej do zapamiętania, jakie parametry zostały ostatnio użyte, by przywrócić je po zaniku zasilania. Nawet poziom zaprogramowanej głośności budzika jest zapisywany jedynie w ulotnej pamięci RAM.
    Płytka drukowana z podłączonymi przewodami i widocznym układem scalonym. Diagram ilustrujący protokół komunikacji szeregowej.


    Translator i Multi pilot
    Oryginalny nadajnik kodów zdalnego sterowania to kolejne ciekawe rozwiązanie w tej awangardowej konstrukcji. Zależnie od tego, jakie urządzenie zostanie wybrane na klawiaturze, te same przyciski funkcyjne, będą generowały różne kody. Więc raz pilot będzie od CD, innym razem od tunera itd. W celu ułatwienia odnalezienia się w tej wielofunkcyjności, projektanci wbudowali w niego wyświetlacz lcd ukazujący aktualny tryb pracy. Niestety w moim eksponacie wyświetlacz nie działa prawidłowo z powodu pękniętego pcb, ale może uda się naprawić problem grafitowym klejem przewodzącym. O działaniu oryginału wspominam w kontekście programu emulującego to zachowanie, który w zależności od ostatnio odebranego kodu (preset,tape,cd), funkcje pilota panasonic transkoduje w odmienny sposób. Niestety nie mamy tutaj ułatwienia w postaci napisu na wyświetlaczu, ale można się przyzwyczaić do tej niedogodności. Najważniejsze że wieża sony współpracuje z pilotem panasonic ;), a nawet dwoma naraz. Sterowanie odmieńcem miało jednak tę wadę, iż tuner nie miał najmniejszego zamiaru reagować na rozkazy (na pewno poprawne) od d. strony, ale przecież wystarczyło mu wszczepić transkoder Aubus-sircom, cały soft procesora przecież był już właściwie gotowy :).
    Podsumowując działanie kodu translatora. Program tłumacza, w zależności od ostatnio odebranego kodu (użytego muxa CD,TAPE,TUNER,...). Będzie używał kodów pasujących do wybranego urządzenia. Najbardziej kłopotliwe było wymyślenie przełączania wszystkich muxów na 'wybrakowanym' pilocie. Ale zrealizowałem to na przycisku preset EQ, który musiał posiąść podwójną funkcjonalność. Przyciśnięty raz w odstępie czasu >2s przełącza na tryb preset (wtedy klawisze numeryczne są wyborem charakterystyk korekcji – pilot jest jakoby od wzmacniacza). Przytrzymany dłużej inkrementuje mux w kolejności diod na wzmacniaczu. Dodatkowo po czasie wyświetlania komunikatu na vfd, tryb z 'preset' jest przywracany na ostatnio używane urządzenie.
    Ciekawostka, to brak przycisku play na pilocie panasonica. Z tego powodu w trybie 'preset' przyciski nad wyborem urządzeń są przypisane do ich kodów 'stop'. Ze względu na tą specyficzną guzikologię, przycisk pause/play w trybie CD/Tape został przypisany do przycisku stop pilota.
    Ciekawe, czy w wieży panasonica, samo wybranie urządzenia powodowało start odtwarzania ?

    Wnętrze kalkulatora z widoczną płytką drukowaną i ekranem LCD. Płytka drukowana z układami elektronicznymi i ścieżkami. Części rozebranego pilota Sony RM-S470 w kartonowym pudełku.Dwa piloty do zdalnego sterowania leżące na drewnianym stole.

    ST6600emu (program)
    Sterownik wymagał napisania biblioteki obsługującej SIRC i Audiobus oraz 48 bitowy standard kodów ir panasonica (Miałem na stanie takiego pilota od jakiejś starej wieży i zawsze chciałem go do czegoś użyć). Na koniec należało stworzyć kod emulujący zachowanie tunera, który jak wiemy zajmował się retransmisją danych z pilota IR w celu min. sterowania muxem sygnałowym.
    Na ten moment jednak program mikrokontrolera implementuje translator kodów z pilota panasonic, jako że jest on wygodniejszy w codziennym użytkowaniu i bardziej poręczny.
    Przyciski 'timer' oraz 'display' umożliwia załączenie zasilania transformatora bez załączania systemu, co powoduje zaświecenie zegarka na tunerze na czas około 1 minuty.
    Procesor na płytce może mierzyć swoje napięcie, temperaturę i napięcie +8V, ale tylko ostatniego używamy by rozpoznać czy system jest w stanie aktywnym (i tak ostateczna wersja programu wymagała okrojenia adc, bo jak się okazało 4kB kodu to było trochę mało) .
    Dodatkowo, po pierwszym włączeniu systemu (repower) procek wysyła do wzmacniacza rozkazy ładujące ustawienia equalizera z 'file 1' (taki substytut nieistniejącej we wzmaku funkjci pamiętania ustawień po zaniku zasilania).
    Wnętrze urządzenia elektronicznego z widocznymi przewodami i złączami. Otwarta obudowa elektronicznego urządzenia z widocznymi płytkami drukowanymi na biurku. Zbliżenie na wnętrze urządzenia elektronicznego, widoczne płytki drukowane i okablowanie.

    Reflector (program)
    Ostatnią fanaberią, konieczną do sterowania tunera 'cudzym' pilotem, było napisanie programu który dostarczy kody sircom rozpoznawane przez tuner od strony odbiornika IR. Na poprawne kody od strony Aubus niestety nie reagował. Zainstalowałem więc taką procesorową łatkę w postaci Tiny402 na płytce tunera. Akurat wszystkie potrzebne sygnały były w niewielkiej odległości od siebie, a sam procesor udało się przylutować na trzech nogach w miarę stabilnie i prawie estetycznie :). Jedyne jego zadanie to odbiór ramek sircom, i sprawdzanie pod względem przynależności kodu do tunera. Jeżeli jakiś kod pasuje, po małej reformacji zostanie przesłany na port odbiornika IR procesora. Należy pamiętać, że tuner znowu ten kod wyśle na Aubus, więc potrzeba użyć czasu 'Holdoff' aby cały proces nie uległ zapętleniu. Odbiornik IR daje na wyjściu prąd max 300uA, więc podłączenie równoległe portu AVR jest jak najbardziej OK. Zasilanie zostało pobrane z pobliskiej linii 5V (procesory AVR w przedstawionym projekcie nie pobierają więcej jak 3mA w stanie pracy). Przy okazji łatki odbijającej kody pilota, wstawiłem w końcu nowy supercap (nieco większy więc wylądował z tyłu pcb), 30 lat ciągłego życia pod napięciem zupełnie wykończyło poprzednika :) Screen z analizatora podłączonego do sygnału z odbiornika IR pokazuje ramkę ir panasonic, oraz odpowiadającą jej ramkę sirc.
    Zbliżenie na płytkę drukowaną z układem scalonym i lutowanymi połączeniami. Mała bateria guzikowa z metalowymi stykami. Zużyte baterie guzikowe i części obudowy na stole. Wykres pasek poziomy z zielonymi i czerwonymi liniami na ciemnym tle.

    Schemat (nieco poglądowy) przedstawia moduły emulatora tunera oraz zasilacza standby. Schematu reflectora brak, załączam w zamian źródło jego kodu, opartego o wspomniane wcześniej biblioteki (niestety asm). Dwa pliki zawierają pełną listę kodów z obydwu pilotów (pozyskane dane niezbędne do zbudowania translatora).
    Schemat elektroniczny modułu MHC-4700 z funkcją oszczędzania energii






    W następnym odcinku opowiem wreszcie o dźwięku z naszego 'hi endu' lat 90tych.
    Pokażę wyniki pomiarów dynamiki i zniekształceń. Dowiemy się, jak mroczną marketingową tajemnicę kryje owa konstrukcja i czy tamto świetne brzmienie, w dzisiejszych czasach, nadal ucieszy ucho (nie?)przeciętnego słuchacza.
    Wykres częstotliwościowy różnych sygnałów audio na siatce. Wykres częstotliwościowy z dwiema liniami reprezentującymi różne mapery fal. Schemat układu elektronicznego płyty audio

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    bobeer
    Poziom 28  
    Offline 
  • #2 21293349
    sylweksylwina
    Moderator - Komputery Serwis
    No muszę powiedzieć że kawał roboty wykonałeś. Chciałbym powiedzieć że bym się nie podjął poświęcenia takiej ilości czasu na taką mikro wieżę, ale niestety odnowiłem starszego kuzyna tego Sonego i prawdę mówiąc nie wiem co z tym teraz zrobić :D Nawet górne zawieszenia wymieniłem w wooferach, ale muszę przyznać że gra to dość średnio.

    Fajnie że masz wersję z frontem ala szczotkowanie aluminium, ja mam niestety wersję z której musiałem ścierać gumowaną warstwę z frontów i straciłem w procesie znaczną część napisów... Których nie odzyskam.
  • #3 21293437
    bobeer
    Poziom 28  
    sylweksylwina napisał:
    ...

    Fajnie że masz wersję z frontem ala szczotkowanie aluminium...


    Zawsze mi się podobało, nawet gdy jeszcze nie wiedziałem że to aluminium, a że szczotkowane to już wogóle ;).
  • #4 21293773
    janbork
    Poziom 12  
    Mnie też się te wieże podobały. Ale, ale ten filtr "podbijający" basy zwał się DBFD i był stosowany w większości audio SONY. Jak go dynamicznie mierzyłeś to wiesz jak on działa i dlaczego na miernych kolumnach nagle "słychać" bas. Sterowanie większości funkcji (przełączania, głośności oraz funkcji) w sprzęcie Sony było stosowane za pomocą danych przesyłanych jednym pinem SIRCS. O ile dobrze pamiętam była taka serwisówka, w której było dokładnie podane jakiego sygnału należy się spodziewać przy jakiej funkcji. Sygnał SIRC podzielony jest na grupy. Pierwsza określa urządzenie, druga funkcję do wykonania. Dlatego piloty mogły być szybko przełączane np. z wideo na audio.
  • #5 21293874
    bobeer
    Poziom 28  
    >>21293773
    Może nowe głowy w dziale marketingu nazwały go DBFD, ale na serwisówce i na wyświetlaczu vfd jest napisane inaczej w przypadku tego modelu. Odnośnie "toru audio" tego zestawu, jak wspomniałem mam w przygotowaniu odcinek 3ci, więc niebawem wrócimy do tematu.
    SIRC to skrót od sony infra red remote controll czy coś podobnego i z tego co wiem odnosi się do ramek przesyłanych podczerwienią. W internecie jest nawet strona która tam dokładnie podaje budowę takiej ramki, dlatego nie skupiałem się tej kwestii zbytnio w tekście. Natomiast odnośnie wewnętrznego przesyłu między segmentami wieży, nie udało mi się niczego znaleźć, co by pasowało do tego modelu. Faktem jest że ramki aubus są bardzo podobne do sirc, jednak nie identyczne.
  • #6 21299976
    James596
    Poziom 26  
    Heh, stare wieżyczki Sony są całkiem fajne.

    Miałem styczność z kilkoma wieżami z tamtych lat i tej serii. Począwszy od najmniejszego modelu MHC-1600, odrobinę wyższego modelu MHC-2600, przez ciut nowszy MHC-2700, aż po dość wysoki model MHC-5600.
    Co mogę powiedzieć - te wieże po latach są bardzo awaryjne i kapryśne, a ich naprawa ze względu na duże upakowanie i wylewające kondensatory nie należy do najprzyjemniejszych ani łatwych. No i sama konstrukcja - to jest praktycznie monolit, tylko podzielony na cztery części, ale bez poszczególnych części jest to sprzęt bezużyteczny. Za to wygląd nadrabia wszystko.

    Moją ulubioną z tej serii była starsza wersja MHC-2600, ze zwykłym STK w środku i pojedynczym wyjściem na kolumny. Miała normalny, siedmiopasmowy korektor. Niestety i moją sztukę dopadła zmora usterek CD i magnetofonu. W CD klasycznie wylały kondensatory i pozżerało przelotki. Wymiana lasera nic nie dawała, więc podstawiłem całą płytkę "serwo" z brzydkiego wizualnie większego (36 cm i 43 cm) odtwarzacza Sony. Są dokładnie takie same, a te w "szerszych" modelach już nie wylewały. :D Magnetofon oczywiście zamienił się w maź, ale dokładne wyczyszczenie mechanizmu przywróciło działanie. Nie zmieniło to jednak wrażenia, że kultura pracy tego magnetofonu nie istnieje, na dodatek jest dość ślamazarny i toporny.
    Ta wersja jak na moje ucho brzmiała poprawnie, dość naturalnie. Miała proste, acz przyzwoite kolumny z głośnikiem basowym 13 cm i papierowym wysokotonowym. Niestety układ DBFB więcej psuł niż pomagał. Podbijał wyższe, dudniące basy, a niższe częstotliwości zupełnie wycinał, brzmiało to wtedy jak głośnik wsadzony w beczkę. Na szczęście nie trzeba było go używać.

    Nowsza rewizja zwana MHC-2700/3700/4700 nie wnosiła nic więcej poza aluminiową gałką głośności i układem HX Pro w magnetofonie. Miała jednak wielką wadę - brak możliwości ręcznego ustawienia korektora. Były tylko gotowe "presety" i możliwość zmiany "natężenia" danego ustawienia. Tak samo brak możliwości ręcznego wpłynięcia na poziom poziomu podbicia basów, który nazywał się tu AI BC. Jak dla mnie kompletnie bezsensowne zmiany.

    W obu przypadkach przednie panele były gumowane. Nie muszę chyba mówić jak to wygląda po latach. Pomogło rozebranie całej wieży i porządne umycie gąbką w płynie do mycia naczyń. Panele przestały się lepić i zaczęły wyglądać dość przyzwoicie.

    Wspomniałem wyżej o modelu MHC-5600. Kupiłem go z czystej ciekawości, czy mocno różni się od mniejszych braci. Piękny, tytanowo wykończony front, duży graficzny wyświetlacz z obłędnym analizatorem widma... tylko co z tego. Większość gadżetów dotyczących ustawień dźwięku które posiadała było rzeczywiście gadżetami - fajnie pobawić się chwilę, a później wyłączyć, bo tylko psują dźwięk. Parametryczny korektor owszem, umożliwiał zmianę środkowej częstotliwości, ale pozwałał tylko na 3 punkty regulacji, co jednak trochę ograniczało jego użyteczność. Kolumny dzielone - osobno woofer, osobno plastikowa jednostka szerokopasmowa + wysokotonowy kopułkowy. Słuchało mi się tego gorzej niż mniejszego modelu, dźwięk nie powalał pomimo skomplikowania konstrukcji. Oczywiście i ten egzemplarz nie ustrzegł się wylanych kondensatorów w dużej ilości, rozsmarowanych pasków i martwego odtwarzacza CD ze zjedzonymi ścieżkami na płytce. Co się dziwić, konstrukcja BARDZO mocno upchana i grzejąca się. Na szczęście udało się szybko pozbyć tego modelu, wszak jest na nie duży popyt.

    Miałem też kilka lat starsze modele, segmentową MHC-3300 oraz popularny model z Pewexu - FH-B5CD. Te były znacznie prostsze, pozbawione procesorów dźwięku i cyfrowych korektorów, miały tylko zwykłe ręczne suwaki od korektora.
    I wiecie co? Grały o wiele lepiej i były mniej awaryjne, magnetofony też prezentowały odrobinę wyższy poziom.

    We wszystkich tych wieżach miałem wrażenie, że pasmo jest jednak odrobinę obcięte od dołu, i normalnogabarytowy sprzęt Hi-Fi potrafił zagrać "pełniej" na dużych kolumnach. Pewnie miały jakiś delikatny filtr górnoprzepustowy, by nie drenować nadmiernie transformatora. Jak na swoją klasę, brzmiały jednak całkiem fajnie.

    Nowsze serie to już niestety cięcie kosztów. Nawet obudowy potrafiły być z cieńszego materiału.


    Co do pilota - polecam pilot od mniejszej serii, RM-S260. Ma wszystkie klawisze odpowiedzialne za obsługę wieży i nie wymaga przełączania "urządzeń" pilotem.
REKLAMA