Witam, kilka miesięcy temu kupiłem "tani" wzmacniacz prosto z krainy za oceanem, nominalnie ma on 50W przód na L+P kanał oraz 100W na tył gdzie znajduje się własnoręcznie robiona tuba, gra i buczy na tyle, że sąsiedzi wiedzą kiedy wracam do domu, ale pobór prądu, spiąłem to do gniazda zapalniczki "na zapłonie" tak żebym przypadkiem nie zapomniał tego wyłączyć jak wyjdę z samochodu, i samo się odpala jak uruchamiam światła lub zapłon. Natomiast zastanawiam się czy nie powinienem zasilania pociągnąć wprost z akumulatora, czemu? Jak rozkręcę głośność powyżej ok. 60% podświetlenie deski rozdzielczej przygasa z każdym uderzeniem bassu, światło w środku samochodu przypomina dyskotekę, nawiew również dmucha w rytm muzyki, jeśli puszczę ciszej to jest lepiej. Samo podświetlenie to nie jest problem, mam wrażenie, że to właśnie przez pobór mocy wzmacniacza może wypadać mi zapłon i inne problemy związane z elektryką (co już raczej nie ma znaczenia skąd pociągnę zasilanie)
Czy poprowadzenie zasilania do wzmacniacza do akumulatora, z wyłącznikiem może poprawić sytuację? Dodam, że wypada mi zapłon, i vcds pokazuje problemy z napięciem na aku, więc myślę, że to też może być problem :/
Czy poprowadzenie zasilania do wzmacniacza do akumulatora, z wyłącznikiem może poprawić sytuację? Dodam, że wypada mi zapłon, i vcds pokazuje problemy z napięciem na aku, więc myślę, że to też może być problem :/