Witam!
Słabo się na alarmach znam więc proszę się nie śmiać.
Alarm nie chce się zdeaktywować z pilota, nie jest to wina baterii, bo po wymianie na nowa nic sie nie zmieniło (dioda w pilocie mrugała zarówno przed jak i po wymianie).
Tydzień temu już mi raz zgłupiał, tzn z 5 minut walczyłem aż zadziałał.
Przez tydzień byl spokój, ale teraz juz chyba padł na bank.
Wyglądało to tak, że jadąć do pracy zatrzymałem sie przy kiosku (po Przegląd Sportowy
), wysiadłem i zamknąłem samochód z pilota (VW Passat B4 z pneumatycznym c.z. i domykaniem szyb z kluczyka - ale nie domykał nigdy z pilota alarmu). Jak wróciłem to już alarm na pilota nie reagował. Mogę otworzyc samochód z kluczyka (oczywiście wyje), ale nie moge odpalić samochodu - odcięcie zapłonu). Poradzcie mi proszę jak go tymczasowo odłączyć, żebym mógł do domu dojechać i wezwać jakiegoś magika!!!
Nie mam pojęcia co to za alarm (niedawno kupiłem samochód a poprzedni właściciel nie dał od niego żadnych papierów).
Nie wiem gdzie znajduje się cantralka (może ktos mi powie gdzie to może być - pykania przekaźników nie słysze bo za głośno wyje
)
Mam dość gówniany akumulator, ale chyba nie padłby w trakcie jazdy ? Generalnie rano nie ma problemów z paleniem, tylko jak sie go na światłach zostawi to jest lipa. Ale jak pójdzie z pychu to się momentalnie naladuje (w 10 min). A teraz jak z kluczyka próbuje szyby otwierać/domykać (przez przypadek tak zrobiłem), to mi chodzą, ale dość mozolnie.
Może go zalało (centralkę), ale niby skąd miałaby się woda wziąć ?
Dioda w samochodzie mryga normalnie, tak jak zwykle gdy alarm jest uzbrojony.
Mój pilot nie ma trymera, więc nie ma czym pokręcic żeby dopasować częstotliwość (nie znam się ale już coś niecoś tutaj poczytałem
)
Podajcie prosze jakiś patent na ominięcie alarmu, może da się go jakoś ręcznie rozbroić (np poprzez odłączenie akumulatora i jakąś kombinację), bo mam daleko do domu a nie chcę zostawiać samochodu na ulicy. No i nie mam za bardzo jak do domu wrócić
Słabo się na alarmach znam więc proszę się nie śmiać.
Alarm nie chce się zdeaktywować z pilota, nie jest to wina baterii, bo po wymianie na nowa nic sie nie zmieniło (dioda w pilocie mrugała zarówno przed jak i po wymianie).
Tydzień temu już mi raz zgłupiał, tzn z 5 minut walczyłem aż zadziałał.
Przez tydzień byl spokój, ale teraz juz chyba padł na bank.
Wyglądało to tak, że jadąć do pracy zatrzymałem sie przy kiosku (po Przegląd Sportowy
Nie mam pojęcia co to za alarm (niedawno kupiłem samochód a poprzedni właściciel nie dał od niego żadnych papierów).
Nie wiem gdzie znajduje się cantralka (może ktos mi powie gdzie to może być - pykania przekaźników nie słysze bo za głośno wyje
Mam dość gówniany akumulator, ale chyba nie padłby w trakcie jazdy ? Generalnie rano nie ma problemów z paleniem, tylko jak sie go na światłach zostawi to jest lipa. Ale jak pójdzie z pychu to się momentalnie naladuje (w 10 min). A teraz jak z kluczyka próbuje szyby otwierać/domykać (przez przypadek tak zrobiłem), to mi chodzą, ale dość mozolnie.
Może go zalało (centralkę), ale niby skąd miałaby się woda wziąć ?
Dioda w samochodzie mryga normalnie, tak jak zwykle gdy alarm jest uzbrojony.
Mój pilot nie ma trymera, więc nie ma czym pokręcic żeby dopasować częstotliwość (nie znam się ale już coś niecoś tutaj poczytałem
Podajcie prosze jakiś patent na ominięcie alarmu, może da się go jakoś ręcznie rozbroić (np poprzez odłączenie akumulatora i jakąś kombinację), bo mam daleko do domu a nie chcę zostawiać samochodu na ulicy. No i nie mam za bardzo jak do domu wrócić