Kilka lat temu rozpoczęły działalność firmy zajmujące się reklamami przez Internet. W zamian za oglądanie reklam na niewielkim banerku na dole ekranu płaciły one Internautom pewne kwoty. Zaczynano od sum rzędu kilku dolarów za godzinę surfowania z włączonym pluginem. Szybko jednak przybywało chętnych i stawki systematycznie malały, obecnie nawet do 0,3USD za godzinę. To bardzo niewiele, chyba że naraz korzystało się z trzech banerków. Co sprytniejsi zaczęli instalować programy symulujące wpisywanie danych z klawiatury i ruchy myszki, a ich komputery pracowały 24h/24h. Pozwalało to osiągnąć całkiem wymierne zyski, w granicach 200 USD każdego miesiąca za każdy plugin. W sumie można było zgarnąć około 500 USD ze trzech pluginów miesięcznie. Stan ten nie trwał jednak długo. Każda nowsza wersja pluginu rozpoznawała obecność w systemie coraz to nowych "automatycznych internautów". Gdy taki program został namierzony, plugin wyświetlał ostrzeżenie, że następna próba jego użycia skończy się blokadą konta i przepadkiem całej zarobionej kasy. O tej pory rozpoczął się pojedynek pomiędzy programistami pluginów i programów symulujących obecność internauty. Zgodnie z zasadą pocisku i tarczy pluginy wyewoluowały do takiego stanu, że potrafiły namierzyć każdy proces, który ingerował w przerwania klawiatury (czyli emulowane wypisywanie znaków). Ta nieprzyjemna cecha spowodowała, że większość ludzi zrezygnowała z oglądania reklam za pieniądze, bo to się przestało opłacać. Ślęczenie każdej godziny za marne 30 centów to doprawdy męczarnia.
Problem pojawił się jakiś czas temu i długo czekał na swoje rozwiązanie. W końcu powstał zarys konstrukcji, która miała rozwiązać niedogodność siedzenia przed komputerem i oglądania reklam. Automatyczne wypisywanie znaków realizowane poza komputerem skutecznie rozprawiło się z pluginami. Mimo gorących starań nie są one w stanie namierzyć układu, który jest przecież klawiaturą. Gdy tylko nadchodzi potrzeba (zgodnie z wewnętrznym zegarem) układ włącza się pomiędzy klawiaturę i komputer, po czym wysyła określony ciąg znaków. Może to być np. adres www naszej ulubionej strony, ale również kombinacja cyfr, znaków, czy cokolwiek możliwego do wpisania z klawiatury. Po zrealizowaniu swojego zadania układ staje się przezroczysty i czeka do następnego cyklu. W nim może wypisać kolejny adres strony, podać kolejną kombinację klawiszy, czy to, do czego go używamy. Zawarty bank pamięci EEPROM o pojemności 32kB skutecznie zabezpieczy nie tylko przed częstymi powtórzeniami danego adresu www, ale również zatroszczy się o zmienną kolejność ich następowania. No cóż, przyroda lubi zmiany...
Obecnie projekt ten jest w trakcie testów i dopracowywania oprogramowania, stąd pojawił się pomysł poinformowania o tym zainteresowanych. Istnieje możliwość zbudowania tego urządzenia dla potrzeb chętnych. Ze względu na konieczność pewnych wymuszeń programowych i sprzętowych, może być ono dostępne tylko w postaci gotowej.
Urządzenie wygląda jak pudełko wpinane do gniazda PS/2 w komputerze. Wtyczkę klawiatury wpina się do pudełka. Po uruchomieniu komputera urządzenie jest przezroczyste. Jego inicjacja odbywa się poprzez naciśnięcie klawisza F11 (lub F12), choć można to zmienić na dowolny inny. Zapala się dioda wskazująca aktywność, zaś urządzenie rozpoczyna pracę. Przerwanie jego działania realizuje się ponownie wciskając F11. Istnieje możliwość edycji danych umieszczonych w pamięci, jednakże specyfika zapisu spowoduje, że zostaną uszkodzone poprzednie wpisy (informacja zostanie nadpisana). Uzupełnianie bazy danych z przesuwaniem "rekordów" byłoby uciążliwe i długotrwałe dla tego rozmiaru pamięci, poza tym skracałoby jej żywotność.
Tak w skrócie przedstawia się opis automatycznej klawiatury. Zainteresowanych proszę o zadawanie pytań.
Problem pojawił się jakiś czas temu i długo czekał na swoje rozwiązanie. W końcu powstał zarys konstrukcji, która miała rozwiązać niedogodność siedzenia przed komputerem i oglądania reklam. Automatyczne wypisywanie znaków realizowane poza komputerem skutecznie rozprawiło się z pluginami. Mimo gorących starań nie są one w stanie namierzyć układu, który jest przecież klawiaturą. Gdy tylko nadchodzi potrzeba (zgodnie z wewnętrznym zegarem) układ włącza się pomiędzy klawiaturę i komputer, po czym wysyła określony ciąg znaków. Może to być np. adres www naszej ulubionej strony, ale również kombinacja cyfr, znaków, czy cokolwiek możliwego do wpisania z klawiatury. Po zrealizowaniu swojego zadania układ staje się przezroczysty i czeka do następnego cyklu. W nim może wypisać kolejny adres strony, podać kolejną kombinację klawiszy, czy to, do czego go używamy. Zawarty bank pamięci EEPROM o pojemności 32kB skutecznie zabezpieczy nie tylko przed częstymi powtórzeniami danego adresu www, ale również zatroszczy się o zmienną kolejność ich następowania. No cóż, przyroda lubi zmiany...
Obecnie projekt ten jest w trakcie testów i dopracowywania oprogramowania, stąd pojawił się pomysł poinformowania o tym zainteresowanych. Istnieje możliwość zbudowania tego urządzenia dla potrzeb chętnych. Ze względu na konieczność pewnych wymuszeń programowych i sprzętowych, może być ono dostępne tylko w postaci gotowej.
Urządzenie wygląda jak pudełko wpinane do gniazda PS/2 w komputerze. Wtyczkę klawiatury wpina się do pudełka. Po uruchomieniu komputera urządzenie jest przezroczyste. Jego inicjacja odbywa się poprzez naciśnięcie klawisza F11 (lub F12), choć można to zmienić na dowolny inny. Zapala się dioda wskazująca aktywność, zaś urządzenie rozpoczyna pracę. Przerwanie jego działania realizuje się ponownie wciskając F11. Istnieje możliwość edycji danych umieszczonych w pamięci, jednakże specyfika zapisu spowoduje, że zostaną uszkodzone poprzednie wpisy (informacja zostanie nadpisana). Uzupełnianie bazy danych z przesuwaniem "rekordów" byłoby uciążliwe i długotrwałe dla tego rozmiaru pamięci, poza tym skracałoby jej żywotność.
Tak w skrócie przedstawia się opis automatycznej klawiatury. Zainteresowanych proszę o zadawanie pytań.