Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Ładowanie akumulatora jak ustawić progi

ja1 25 Lut 2006 01:24 103791 74
  • #31 25 Lut 2006 01:24
    przecinak13
    Poziom 11  

    Witam. Co do ładowania akumulatora to dużo jest możliwości ale zaleca sie ładowanie akumulatora przy odpietych zaciskach a najlepiej jesli wyjmniemy akumulator z samochodu i postawimy na podłodze wraz z prostownikiem odkręcenie korkówjesli jest to akumulatro obsługowy. Takie zabiiegi zabespiecza nas przed uszkodzeniem elektroniki w samochodzie a tagrze wrazie awari prostwonika lub akumulatora straty zamkną się tylko do ewentualnie dwuch żeczy. Albowiem zdażaja sie przypadki że akumulator w czasie ładowania wystrzeli, kwas sie rozleje moze się sapalić samochud a znim cała reszta. Przyczyn wystrału akumulatora może być kilka ( wewnętrzne zwarcie , zatkane odpowietrzenie celi ). Co do ładowania akumulatra w samochodzie z podpietymi zaciskami zależy to od tego jak mamy zkonstrułowaną instalacjie w samochodzie do jakich podzespołow lelktrycznych dochodzi nap. i jaki jest stopień czułośći nap tych uurządzeń. Są przypadki żę nap. ładowania dochodzi do regulatora nap. samochodu i przy dłuszym ładowaniu wyszym nap spoowoduje jego przegrzanie i ewentualne spalenie............... i tak można gdybac gdzie nap ładownia może dojść i co spalić jesli jest wysze od nap ładowania akumulatora przez alternator.
    Odnośnie kabli rozruchowych to najlepiej zrobić sobie kalble o długośći 5 - 4 m i przekroju dla osobowych samochodów 16 mm2 a dla cięzarówek 25 mm2. Odpalanie z kabli niejest zbrowym zabiegiem obciąza to obwody. Ale jak tu nieodpalać jak jest - 25 C a do pracy trzeba jechać a akumulatro odmówił posłuszeństwa.

  • Sklep HeluKabel
  • #32 25 Lut 2006 08:56
    Anonymous
    Użytkownik usunął konto  
  • #33 25 Lut 2006 08:59
    sigi
    Spec od samochodów

    No chyba, że jelczem odpalamy 126p.

    Pozdrawiam.

  • #34 13 Paź 2006 22:00
    brunoz
    Poziom 12  

    sorry, że odgrzewam temat, ale ostatnio miałem okazję skorzystać z kabli (stary akumulator i włączone światła na postoju), więc dodam swoje spostrzeżenia:

    1. u mnie zawsze dawca miał włączony silnik, na obrotach jałowych. Zwiększanie obrótów za wiele nie da, bo i tak napięcie nie będzie wyższe. Prąd i tak głównie płynie z akumulatora - na rozruch potrzeba przecież kilkaset (100 a może 300 A) prądu, a żaden NORMALNY alternator nie daje tyle prądu. Z reguły jest to około 80A.

    Praca silnika dawcy uwarunkowana jest kilkoma względami:
    a) żeby jego akumulator nie zdechł;
    b) alternator podaje te dodatkowe ampery, a także podciąga nieco napięcie w instalacji, które u biorcy spada poprzez kable rozruchowe i ich rezystancję przy takich dużych poborach prądu.

    2. podłączając kable rozruchowe, podłączamy wpierw plusy, a potem minusy akumulatorów. Przy mocno rozładowanych akumulatorach (takich, że totalnie nic się nie kręci) czekamy kawałek czasu, w zależnośći od stopnia rozładowania, będzie to minuta, a nawet i 15 minut (co na mrozie -26°C może być trudne). Wierzcie mi, ten czas bardzo się przydaje: dawca w tym momencie ładuje nam akumulator. Dzięki temu kable rozruchowe nie będą tak obciążone i nie będzie duzych spadków napiecia przy włączeniu rozrusznika.
    Wiem, co mówię, ostatniej zimy (styczeń) odpalałem swoje auto, które przez tydzień stało na takim mrozie (byłem słuzbowym w delegacji). Aku padnięty totalnie (udało mi się tylko otworzyć centralny zamek i na więcej prądu nie starczyło), a w firmie oddalonej od domu 30 km brak jakiegokolwiek prostownika. Po JEDNEJ GODZINIE kombinacji udało się odpalić. Ponieważ był ekstremalny mróz, sprawę utrudniał również zagęszczony olej z silnika oraz ciecz chłodząca, która przypominała niestężałą do końca galeretkę. Po kilku próbach (ładowania po 10 minut) i coraz żwawszego kręcenia się silnika, udało się.

    Obalam teraz mity:
    Skala dawca/biorca
    - auto dawca: nowe Polo z silniczkiem 1.1 TD
    - auto biorca: 1991 BMW z silnikiem 2.5L benzyna na wtrysku.
    Udało się, nic nikomu się nie spaliło, oprócz paliwa dawcy.

    Kolejny mit
    ładowanie z klemami, czy bez
    - zauważyliście, że prostownik nie podaje stałego napięcia, tylko tętniące? Mostek Graetza? A patrzeliście jaki jest napięcie na szczycie?
    - akumulator działa podobnie jak kondensator i dużą część napięcia wygładza, ale w ekstremalnych sytuacjach, np. gdy akumulator będzie miał przerwę (o czym dowiemy się dopiero później), taki prostownik poda sobie przykładowo 17V na układy. Dzieńdobry..
    - zalecam odłączyć przynajmniej jedną klemę, żeby wyłączyć aku z obwodu. Wszelkie przypadki elektrostatyki, różnicy potencjałów między autem a ziemią są oczywiście możliwe i może się zdarzyć, że ładunek przeskoczy podczas dotykania klemy. Ale równie dobrze możemy wstając z łóżka skręcić kostkę.

    Elektronika zgłupieje
    - i co z tego? Po ponownym podłączeniu aku, samochód odpali i przez chwilę będzie ogłupiały. Ale po 3km znowu będzie wszystko grało. Ustawi się odpowiednia dawka, wczta odpowiednia mapa itp. Lepsze to niż spalony cpu.





    Ja za każdym odłączam OBYDWA przewody. Jest tego jeszcze jedna WAŻNA zaleta: można wyczyścić zaciski oraz klemy. Bierzemy drobny papier ścierny i czyścimy do błyszczącego i gładkiego. Nie sipeszmy się z tym i zróbmy to dokładnie. Potem zaprocentuje to nam. Szczotka druciana to ostateczność, bo z reguły każdy machnie pięć razy i gotowe. A na pewno nie będzie to dokładne oczyszczenie styków. Podczas zakładania mamy znowu pewność, że styk jest prawidłowy. Warto jeszcze zabezpieczyć założone klemy wazeliną techniczną przed wilgocią i tlenkami.
    Tak samo zaniesienie aku do domu na czas ładowania ma swoje zalety: można akumulator wyczyścić gąbką z brudu, przy okazji mu się przyjrzeć, czy nie ma pęknięć i wycieków, można sprawdzić czy poziom elektrolitu jest w normie (czy przykrywa płyty). A wszystko to mozna zrobić w spokoju, nie w deszczu, nie w śniegu, nie w mrozie. Poza tym pełniej naładuje się aku, jak jest ciepło. A każdy Amper na rozruch po mroźnej nocy się przyda. Poza tym noszenie akumulatora i wstrząsy (podczas stawiania) spowodują, że pył (tlenki) z płyt może oderwać się. Ale oderwie się tylko ten, który słabo się trzyma. Ilość tlenków związana jest stopniem naładowania aku. Dobrze, niech odpadną w domu, a nie w aucie przy pierwszej dziurze.


    Reasumując
    - czy to tak trudno jest odłączyć klemy?
    - czy to jest problem, żeby przeczyścić aku i styki?
    - czy nie szkoda wam kabli rozruchowych? (nawet na tych kiepskich odpali auto, jeśli się zastosujecie do mojej metody - gwarantuję)

    Jeśli ktoś ma radio kodowane, które blokuje się po awarii zasilania, to proponuję podłączać na czas nieobecności akumulatora, mały akumulator żelowy 12V. Powinno wystarczyć spokojnie, o ile w nocy alarm nie będzie wył co pięć minut, bo w środku przy czujniku jest pająk.

    Polecam wszystkim również podczas zakładania drugiej klemy, po naładowaniu, sprawdzić amperomierzem, jaki jest pobór prądu w spoczynku auta. Jeśli jest większy niż 50mA (!) to szukajcie. U mnie jest 40mA, ale doskonale to rozumiem, bo mam autoalarm i zegarek z wyświetlaczem. Wierzcie mi, to jest kolejny, bardzo ważny powód, dla którego powinniście zdejmować klemę/klemy. Bo notoryczne ładowanie i wymiana akumulatora na nowe nie da nic, skoro instalacja pobiera ciągle duzy prąd.


    Również zbyt duży prąd ładowania może być szkodliwy - wierzcie lub nie, ale nic nie zastąpi powolnego ładowania małym prądem. Mój aku, to 62Ah, a ładuję go około 3A na początku, przez całą dobę. Efekt jest genialny. 13.42V, 8 lat działania. Warto przy okazji sprawdzić czy pasek klinowy do alternatora jest właściwie naciągnięty. Za luźny może być przyczyną niedoładowania akumulatora.

    Na koniec mam do Was wielką prośbę - piszczie z uwzględnieniem zasad ortografii. Takie oczywiste błędy w stylu "m o r z n a", "s a m o c h u d" bardzo źle świadczą o piszącym. Czytając takie kwiatki zastanawiam się czy w innych sprawach autor też jest tak profesjonalny...

    zapraszam do dyskusji.

  • #35 13 Paź 2006 22:33
    polo
    Poziom 14  

    Kol brunoz radż tak dalej a bedziemy mieć roboty po uszy {ale musle że jako nowego na forum to ludzie raczej posłuchają elektrita} ostatnio przyjechał do mnie pasat w którym przez zapalanie na chodzie poleciał nie tylko alternator ale i licznik

  • #36 13 Paź 2006 22:34
    asterix17td
    Poziom 17  

    Nooo, profesjonalna odpowiedź, wszystko na temat
    Pozdr

  • #37 13 Paź 2006 23:07
    Z.B.
    Poziom 16  

    Dołożę jedną uwagę w tym ciekawym temacie.Otóż ładowanie akumulatora na mrozie,gdy elektrolit ma ujemną temperaturę mija się z celem gdyż rośnie szybko SEM (siła elektromotoryczna) ale nie wzrasta pojemność.Tak podają uczone książki oraz sprawdziłem to kiedyś w maluchu na raczej nowym akumulatorze-już przy niewielkim prądzie ładowania-ok.3A-napięcie na zaciskach przekroczyło 16,8 V po krótkim czasie ładowania-więc w przypadku aut "elektronicznych" może być kiepsko.Dużo lepszy efekt osiągniemy wyjmując na noc akumulator i niech postoi w ciepełku bez ładowania.Na kursie SEP jako graniczną temperaturę elektrolitu umożliwiającą efektywne ładowanie podano 5° C.

  • #38 14 Paź 2006 12:00
    Szyszkownik Kilkujadek
    Poziom 32  

    Dodam jeszcze, że odpalanie auta "na popych" jest bardzo nie zdrowe. Lepiej z przewodów od innego auta. Na mrozie odpalamy, potem jak silnik się rozgrzeje to i pod maską zrobi się cieplej i aku zacznie się ładować. Jednak ładowanie prostownikiem w ciepłym garażu jest niezastąpione, ale nie wszyscy mają takie luksusy. ;-)

  • Sklep HeluKabel
  • #39 14 Paź 2006 19:12
    brunoz
    Poziom 12  

    widocznie passat ów miał kiepski osprzęt, albo biorca coś siał.
    Wierzcie mi lub nie, ale w oryginalnej niemieckiej instrukcji sprzed 15 lat do wspomnianego BMW jest wyraźnie opisane jak taką operację należy przeprowadzać.

    - jest wspomniane o kablach, o kolejności ich podłączania, o tym, że dawca musi być włączony
    - jest wspomniane, że bezwzględnie należy odłączać akumulator podczas ładowania

    Podobnie ma się sytuacja podczas spawania czegokolwiek w jakimkolwiek aucie z wtryskiem (tłumik, dziurka w podłodze) - też trzeba odłączyć akumulator, choć pozornie nie ma on nic wspólnego z zamykanym poprzez łuk elektryczny obwodem masa-drut spawalniczy (czy jak to sam się zwie).


    Dodam, że odpalanie auta z wtryskiem na pych jest nie możliwe, jeśli padł akumulator (jak tylko rozrusznik, a prąd jest, to uda się) - przecież w takim aucie musi być zasilany komputer, muszą być zasilane wtryskiwacze (mają po około 15 Ohm) i cewka wn., wreszcie - musi być zasilana pompa paliwa... i to nie jakimś tam napięciem 10V, ale konkretnym żeby mogła wytworzyć odpowiednie ciśnienie (np. 2,5 - 3,0 Bar) w przewodach paliwowych. Tak więc bez prądu nic nie zdziałamy.

    Pozdrawiam :)

  • #40 15 Paź 2006 04:55
    Szyszkownik Kilkujadek
    Poziom 32  

    brunoz napisał:
    ...
    Dodam, że odpalanie auta z wtryskiem na pych jest nie możliwe, jeśli padł akumulator...


    Jest możliwe, miałem niestety kiedyś okazje sprawdzić.

  • #41 15 Paź 2006 13:07
    brunoz
    Poziom 12  

    A to ciekawe. Może chodziło o wtrysk mechaniczny, czyli taką pierwszą, starą wersję wtrysku paliwa?


    No bo z przyczyn oczywistych, skoro elektryczna pompa nie pracuje, a cewka nie wytwarza wysokiego napięcia...

  • #43 16 Paź 2006 18:57
    brunoz
    Poziom 12  

    no to zakręć tak alternatorem, żeby wytworzyć te minimalne 12V i jakiś prąd. Że nie wspomnę o "zjedzeniu" całego prądu przez rozładowany akumulator.

    Być może masz na myśli ciągnięcie przez jakieś auto? Ale wtedy nie mówilibyśmy o odpalaniu "na pych" tylko o ciąganiu/ciągnięciu się, braniu na hol, itp.

    Choć też mam wątpliwości, czy taką metodą od razu odpali... ale może być tak, że aku jest słaby (prawie 12V w jałowym) i bez rozrusznika na samym zapłonie z dwójki pójdzie..

    Z drugiej strony, odpalanie taką metodą auta z katalizatorem może być dla kata zabójcze.

  • #44 17 Paź 2006 21:11
    romoo
    Użytkownik obserwowany

    Dodam swoje do ogniska:
    Zapalanie na pych jest niezdrowe bo człowiek się zadyszy a szrpanie flakami silnika jest wtedy maxymalne, przy Lublinie padł mi rozrząd poprzez taki zabieg.
    Alternator bez akkumulatora NIGDY nie zacznie sam ładowania bo to nie prądnica i chociarzby auto byo siągnięte 80kmh na 2 biegu to i tak nic z tego.
    A jak sobie wyobrażacie wyłączanie alarmu bądź immo? Ktoś was pcha i wy maglujecie breloczek kluczyków? :)
    W ogóle na zime w Polsce to trzeba mieć dobre ładowanie i sprawny akku i wtedy takich postów nie będzie.

  • #45 07 Lis 2006 15:59
    Lukas_.
    Poziom 2  

    A ja osobiście uważam że nie zastąpiony jest zapasowy akumulator, który stoi w cieple i jest doładowany prostownikiem! Wtedy auto można odpalić na 2 sposoby. Albo kabelkami podpiąć dodatkowy sprawny akumulator i nic nam się nie skasuje w pamięci radia itp. albo poprostu podmienić rozładowany na naładowany i cieplejszy a poprzedni naładować małym prądem do max. taki zabieg jest zdrowy dla auta i akumulatora. Przy podmianie (o ile będzie w miarę sprawna) też nic się nie powinno skasować.
    Pozdrawiam!

  • #46 07 Lis 2006 19:38
    elek555
    Poziom 37  

    Niezastąpiony- to jest akumulator SPRAWNY. I wszyscy o tym wiemy. Kiedy w naszym grajdołku skończy się myślenie logiką lat 50-tych? Jak akumulatorek ZACZYNA budzić wątpliwości to go zmieniamy nie czekając ani dnia! Fakt że rezygnujemy z adrenalinki i emocji typu "co tym razem nie wytrzyma?". Kiedyś cena i kłopot z zakupem -powodowały że woziliśmy szczotki i sznurek do rozruchu 126p, ale dziś już naprawdę pora złom nazywać złomem. A odpalanie od "włączonego" dawcy to poprostu dwa w jednym. Nie dość że biorca "rżnie głupa w potrzebie" to jeszcze bezczelnie naraża diody w innym, sprawnym aucie. A póżniej powie: Te twoje diody to chyba były chińskie. Krok dalej jest pożyczka gazety, szczoteczki a może żony.

  • #47 08 Lis 2006 00:03
    Lukas_.
    Poziom 2  

    Ale nie mozna zapominac ze nawet sprawny akumulator ma prawo nie dzialac prawidlo w bardzo niskich temperaturach i w efekcie nie miec na tyle mocy zeby odpalic auto. Wtedy moze byc pomocny np. tzw. "zlom" ktory zostal zastapiony nowym na czas, a bedac w cieple (i oczywiscie doladowany) moze nam uratowac skore! Ja osobiscie mam 3 sprawne akumulatory na 2 auta :)
    Pozdrawiam!

  • #48 08 Lis 2006 17:41
    elek555
    Poziom 37  

    Sprawny to taki który działa. Partyzantka w naszych czasach nawet w Jugosławii się nie przyjęła. Oczywiście że można nawet nosić zapasowy ze sobą (tak np. w plecaczku lub specjalnym ocieplanym nosidełku) a nawet tłumaczyć to zdrowym stylem życia.

  • #49 10 Lis 2006 00:13
    Szyszkownik Kilkujadek
    Poziom 32  

    Owszem, racja, ale nie zawsze da się wszystko przewidzieć. Nie wszystko można mieć pod kontrolą. Myśle, że starczy tych rozważań filozoficznych, bo za bardzo odbiegamy od tematu.

  • #50 10 Lis 2006 09:11
    petro-p1
    Poziom 9  

    Zwasze podczas ładowania akumulatora powinno się go wyciągać z samochodu,ale w przypadku doładowania odłancza się klemę plusową z tego wzgledu że różnie bywa przepięcia mogą uszkodzić elektronike pozdrawiam,acha jak akumulator ma kapselki możesz je popuścić.

  • #51 10 Lis 2006 10:09
    mczapski
    Poziom 38  

    Ponieważ większość opisanych przypadków przeżyłem to także trochę pofilozofuję. Otóż stwierdzam z pewnością, że człowiek zmuszony okolicznościami nie jest w stanie zachować wszelkich mądrych warunków w sytuacji awaryjnej. Nie będzie liczył i mierzył elektronów. Ale może uda mi się podsumować zgadnienie. Otóż przy całej dyskusji o jakości instalacji i akumulatora warto wiedzieć i stosować także sprawny prostownik/zasilacz. Bowiem skoro czytam, że gdzieś istnieje możliwość podwyższenia naoięcia do kilkudziesięciu Volt to chyba coś niedobrze. Natomist chyba nie ma lepszego tłumika dla niestandartowych impulsów od akumulatora.
    Faktycznie alternator dawcy może nie wytrzymać eksperymentu jeśli: w czasie rozruchu biorcy, dawca kręci silnikiem na maksymalnych obrotach, stosowane są przewody połaczeniowe bardzo sprawne i krótkie a do tego bardzo dobrze kontaktujące co w praktyce nie często się zdarza oraz jeśli rozruch trwa bardzo długo. Jeśli natomiast podczas rozruchu silnik dawcy kręci się na wolnych obrotach alternator nigdy nie wytworzy takiej mocy aby uszkodzic się natomiast natychmiast po rozruchu zasili instalację. I znów zakładam nieco logiki iż nie spowodujemy spadku napięcia na intalacji do np 6 V czemu doskonale zapobiegają słabsze lub przynajmiej dłuższe przewody. Generalnie zakładam, że przewodami wspomagającymi w przypadku samochodów osobowych nie popłynie prąd większy niż 150 A. W innych przypadkach bardziej opłaci się zamiana akumulatorów.
    I wiem, że uczona dyskusja to jedno a sytuacja awaryjna to drugie.

  • #52 12 Lis 2006 20:49
    binkom
    Poziom 14  

    Witam
    Zastanawiam się jak działa akumulator zapasowy zainstalowany w bagażniku
    samochodu ?.
    Mam główny pod siedzeniem i taki drugi w bagażniku jest tam przekaźnik na 160 A.
    Alternator daje 140 A.
    To można chyba ode mnie więcej pociągnąć do rozruchu niż 150 A.
    Ja zawsze doładowuje aku podłączony do pojazdu.
    Pozdrawiam
    Paweł

  • #53 25 Gru 2006 14:12
    postri
    Poziom 10  

    Jak ładowac akku? Dolac wody destylowanej-ile? Odkrecilem na chwile te kurki i widze ze w jednej ze srodkowych komor jest ciecz a w innych raczej suchawo i widze tam jakies plytki. Jak dlugo ladowac i czy odkrecic te kurki na gorze akku podczas ladowania-tak cos mi sie przypomina jak kiedys ktos ladowal akku-nigdy sa tego nie robilem

    aaa na prostowniku jest jakis przelacznik S lub N (prostownik niemiecki Einhell), moze ktos wie o co chodzi w nim?

    Moge zapodac fote tego prostownika.

    Mam akku 74Ah i prad rozruchowy to 680A


    Poprosze o szybka odp, bo akku w piwnicy czeka a auto stoi i marznie :)

    Pozdrawiam, dzieki

    P.s Jak domyslacie sie jestem laik w tej dziedzinie-wiec prosze o wyrozumiałość

  • #54 25 Gru 2006 14:29
    ramzes666
    Poziom 10  

    Nic nie odczepiaj jezeli nie ma napięcia na sterowniku to resetujesz wtedy wszyskie wartości adaptacyje pracy silnika. a samo adaptacja trwa dosyć długo. karzdy akumulatror ładuj w aucie natężenie prądu samo maleje w trakcie ładowania.Bardziej niebezpieczne jest rozłączenie napięca bo przy podłączeniu mozna uszkodzic sterownik.

  • #56 26 Gru 2006 15:30
    postri
    Poziom 10  

    goldwinger napisał:
    zarówno post ramzes666 jak i postri kwalifikują się do tego https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic566200.html


    Cytuje tekst z tego linku:

    Wszelkie posty które zaniżają ogólny poziom działu"usterki samochody" bedą usuwanie.
    Granica,która precyzuje pojęcie "amatorszczyzny" nie będzie zakreślona,to,czy dany post\temat nosi jej znamiona,ocenią sami moderatorzy zajmujący się tym działem.
    Uprasza się doświadczonych uczestników tego działu,o zgłaszanie tematów które nie licują z i tak upadającym poziomem tego działu.
    Najwyższy czas, aby tu się zrobiło rzetelnie i fachowo.
    Dziękuję za zrozumienie.
    Uprzejmie proszę mnie nie przekonywać,że ktoś tam myślał o tym że celem for internetowych jest pomaganie sobie.
    Może i tak jest,ale tu,na tym forum, poniżej pewnego poziomu nie zejdziemy.


    Wiekszej bzdury nie slyszałem.

    Wlasnie, ze celem for internetowych jest pomaganie sobie poprzez wymiane informacji. Bo po cóż innego sa fora internetowe??? Aby napisac, uzewnetrznic sie dla samego napisania (jeśli tak to w w celach psychoterapeutycznych.)???

    Poziom pelnej amatorszczyzny cechuje sie wypowiedzia, ktora nie pozwala na logiczne udzielenie odpowiedzi-poniewaz nie wiadomo od czego zaczac.

    Pozdrawiam

  • #57 21 Sty 2007 17:38
    proviev
    Poziom 14  

    Przed ładowaniem akumulatora powinno się go odłączyć od instalacji. Kolejność czynności - najpierw odłączamy masę, a dopiero w drugiej kolejności przewód plusowy.

  • #58 22 Sty 2007 17:42
    Tomek665
    Poziom 28  

    proviev napisał:
    Przed ładowaniem akumulatora powinno się go odłączyć od instalacji. Kolejność czynności - najpierw odłączamy masę, a dopiero w drugiej kolejności przewód plusowy.

    Wreszcie !!
    Ktoś po roku podsumował temat i rzetelnie wyciągnął wnioski
    Dodam jeszcze od siebie że przed ładowaniem równie ważne jest wywalenie wszystkich petów z popielniczki i sprawdzenie czy ptak nie napaskudził na lakier.

  • #59 15 Lut 2007 09:43
    sunmoon
    Poziom 2  

    mi fachowiec doradził, aby doładowywać akumulator bez odłączania czegokolwiek. a było to tak: samochód (fiat punto) stał w garażu przez dwa tygodnie, po czym się okazało, że akumulator jest rozładowany. odłączyłem masę od akumulatora (tak kiedyś uczyli) i doładowałem przez noc akumulator. rano okazało się, że rozrusznik kręci doskonale, ale silnik nie zapala. wezwałem fachowca. fachowiec powiedział, że świeci się na żółto blokada silnika (fiat code). auto trzeba było odholować do warsztatu i za pomocą komputera usunąć blokadę. za całą operację fachowiec zabrał mi 150 zł i udzielił nauki jak w pierwszym zdaniu. i tak mam zamiar robić, tylko muszę się zaopatrzyć w dobry prostownik. mam nadzieję, że moje doświadczenie pomoże komuś w podjęciu decyzji, jak ładować.

    z tego chyba wynika także, że wymieniać akumulator należy w warsztacie, a nie samemu...

    --
    sunmoon

  • #60 15 Lut 2007 10:02
    viper555
    spec od auto-elektro

    I tak by to nic nie dało jeżeli akumulator się rozładował nastąpiło samoistne zablokowanie.Co innego gdy odłączamy od akumulatora naładowanego ,po prostu napięcie nie może spaść poniżej pewnej wartości.P