Obstawiam, że odbiornik był marnie zestrojony lub zastosowano w głowicy UKF tranzystory-odpady na etapie produkcji (bo lepszych w danym roku nie mieli). Kość TDA4100 = A4100 w torze p.cz. ma przyzwoite parametry (niech się tu schowają proste tory p.cz. na 3 tranzystorach, dzieli je przepaść od tej kostki), głowica jak na przenośny odbiornik też widać, że w RMS-817 jest lepszej klasy, bo 3-tranzystorowa z mieszaczem obcowzbudnym.
Prostsze odbiorniki z głowicą 2-tranzystorową - czyli z kulawym mieszaczem samowzbudnym, oraz scalonym torem p.cz. z podobnej generacji układami p.cz. (UL1219 - dużo prostsza kość niż A4100) potrafią na macierzystej teleskopowej antence ~30cm
w bloku, odebrać stacje z nadajników kilkadziesiąt kW z odległości > 100km.
Taki odbiornik jak tępy, to by trzeba było prześwietlić go pod kątem amplitudy drgań heterodyny i jaki % tej amplitudy otrzymuje mieszacz. A jak mieszacz w układzie WB ma liche wzmocnienie to przerobić na WE - jak w lepszych głowicach z tunerów. Dodatkowo może pomóc zmniejszenie R8 w kolektorze VT2 z 220 Ohm do 100 Ohm.
Może się okazać też potrzeba zmniejszenia C14 68pF, bo tworzy on dzielnik pojemnościowy z C30 3p3 v 3p9, który dodatkowo osłabia sygnał. 68p/3p9 =~ 17,4
W innych egzemplarzach 39p/2p2 =~ 17,7
Dodatkowo dochodzi duża pojemność sprzęgu C12 5p6 (tu zawsze jest kompromis, za mały sprzęg siada czułość, za duży sprzęg przy okazji niepożądanie osłabia sygnał heterodyny, dla której obwód z L5 pracuje - minus 10,7MHz poza rezonansem dla heterodyny i "przywiera" też jej użyteczną cześć sygnału (stąd lepsze mieszacze mają rozdzielone podawanie sygnałów ze wzmacniacza w.cz. i heterodyny na osobne wrota-wejścia (a tu RMS-817 jak w 90% odbiorników z mieszaczem sumacyjnym, sumowane na żywioł, na jedno wejście), by jeden sygnał nie wpływał degradująco na drugi, bez względu na ich sposób podawania zespołami pojemności już na osobne wejścia rozbudowanego mieszacza).
Teraz wystarczy porównać podobne tory podawania sygnału heterodyny na mieszacz w głowicach z tunerów gdzie jest np. sprzęg z cewką wzmacniacza w.cz. przez szeregowy 2p2, do masy 4p7, a heterodyna podawana przez 0,5pF co daje 4,7/0,5 =~9,4 (nie uwzględniając już w uproszczeniu też częściowo pojemności sprzęgającej ze wzmacniaczem w.cz. która ten stosunek podziału powiększa).
Aby mieszacz rozwinął skrzydła to musi na wejście mieć podane w okolicy przynajmniej 200mV p.p. (do około 400mV p.p. max, bo powyżej mieszacz zacznie produkować za dużo śmieci na wyjściu) sygnału heterodyny, jeżeli w wyniku tego dzielnika pojemnościowego na mieszacz trafiają jakieś tylko strzępy oczekiwanego sygnału heterodyny (sama heterodyna na cewce L7 też może w kulawym egzemplarzu głowicy generować lichej amplitudy sygnał zamiast kilka V p.p.) to i finalnie z głowicy wychodzą też tylko opary sygnału i radio finalnie tępe jest.
Nieraz może się okazać, że trzeba lekko podregulować stałoprądowy punkt pracy mieszacza dzielnikiem rezystorowym na bazie, aby znalazł się w punkcie pracy optymalnym jako mieszacz (na zakrzywieniu ch-ki, poniżej liniowego punktu pracy, by miał największą sprawność mieszania) i wypluwał z siebie wtedy najwyższą amplitudę p.cz.
Jak się przestraja tylko na zasadzie gotowca przełożenia pojemności, to potem efekt finalny bywa często lichy co do czułości, gdy "przestrajacz" sobie nie posprawdza w głowicy kluczowych sygnałów w.cz. (oraz co z tego finalnie po przejściu przez filtry p.cz. trafia na wejście kości p.cz.) to i głowica (odbiornik) potem chodzi np. na 25% swoich zakładanych osiągów. W prostych odbiornikach też często nikt się tam nie doktoryzował nad zestrojeniem tego na przysłowiową igłę już na etapie produkcji, bo to nie był sprzęt hi-fi i czas był ograniczony w procesie produkcji, by nadal stosunek cena/jakość był opłacalny dla producenta i nie poszedł z torbami, bo na sól by nawet nie zarobił poświęcając każdemu takiemu egzemplarzowi radiomagnetofonu na etapie strojenia głowicy UKF chociaż z 15 minut.