logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Dlaczego przed erą internetu trudno było o przystępne materiały do nauki ? I możliwości jakie daje

kamil3211 09 Lip 2025 08:51 1077 40
  • #1 21601428
    kamil3211
    Poziom 10  
    Posty: 474
    Ocena: 57
    Chciałbym napisać wam swoje przemyślenia.
    Od jakiegoś czasu myślę nad jedną rzeczą. Jakie mamy szczęście, że mamy internet. Tak łatwo zdobywać dzięki temu wiedzę, niby takie oczywiste. Nie doceniałem tego faktu, bo internet już był za mojego życia. Przerażają mnie czasy, kiedy go nie było. Człowiek kończył szkołę i chciał się czegoś nauczyć, choćby podstaw elektryki i elektroniki, to co miał? Książki po 500 stron, gdzie najważniejsze informacje da się na 4 stronach zawrzeć – "Zasada Pareto". Trzeba umieć odsiać informacje zbędne od istotnych, a to się ma niestety, jak już człowiek coś umie. Może jakieś szkoły zawodowe dla dorosłych (sam zrobiłem teraz technika elektryka, bo z wykształcenia informatyk), ale tylko dla papieru, bo siali większy zamęt niż uczyli, a dało się zdecydowanie szybciej skończyć tę szkołę, ale wiadomo, kurs trwający 1,5 roku będzie droższy i więcej na nim zarobią. A dało się w 3 miesiące, tylko w weekendy. Kontynuując dalej – ludzi pracujących w zawodzie (chyba najgorsza opcja). Niepotrafiący wytłumaczyć prostych rzeczy, żadnych wzorów ani praw. Tylko przekazujący wiedzę dość abstrakcyjną, pomijając stojące za nią podstawy, które wszystko by wyjaśniły, przez co nauka była utrudniona. Zresztą, co to za nauka na nocnej zmianie w UR albo na budowie. Nie rozumiem, czemu to tak wyglądało, czy naprawdę ciężko było zrobić jakiś sensowny poradnik w tamtych czasach? Celowe ogłupianie społeczeństwa, bo jeszcze się okaże, że lekarzem można by było zostać po 2 latach, a elektrykiem po 4 miesiącach? Celowy spisek? Nie było nikogo takiego, kto by coś z tym zrobił w 40-milionowym kraju? Byłbym z ręką w nocniku, gdyby nie internet. Sporo ludzi może dzięki temu awansować, nawet jak nie pochodziło się z usytuowanej dobrze rodziny. Bo wiedza jest darmowa. Choćby programiści. Kiedyś to nie było takie częste. Raczej zostawało się w takim miejscu w hierarchii, w jakim była rodzina.
  • #2 21601434
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26196
    Pomógł: 2296
    Ocena: 7766
    Żaden poradnik czy kurs nie zastąpi wiedzy praktycznej. Internet sporo ułatwia ale tego nie zastąpi.
  • #3 21601440
    kamil3211
    Poziom 10  
    Posty: 474
    Ocena: 57
    Przecież można zdobywać wiedze praktyczną. Kupić styczniki przekaźniki rezystory plc arduino i się z tym uczyć. Zdobywałem wiedze praktyczną żaden elektryk nie umiał wytłumaczyć czemu po przerwaniu neutralnego w instalacji 3f pojawi się napięcie międzyfazowe na urządzeniu o większym oporze. Dlaczego na nie podłączonym przewodzie pojawia się napięcie względem ziemi. Oni tylko siali zamęt.
  • #4 21601444
    ArturAVS
    Moderator
    Posty: 26196
    Pomógł: 2296
    Ocena: 7766
    kamil3211 napisał:
    Dlaczego na nie podłączonym przewodzie pojawia się napięcie względem ziemi.

    To zależy od wielu rzeczy, między innymi od układu sieci.
  • #5 21601453
    kamil3211
    Poziom 10  
    Posty: 474
    Ocena: 57
    TN-C TN-S i inne z uziemionym punktem neutralnym. Chodziło mi że przez pojemności między równoległymi przewodami Fazą podłączoną do zasilania która jest jedną okładką kondensatora i nie podpięty przewód drugim. To oni dorabiali swoje teorie ale nie tą a najbardziej naukowa to że się wyindukowało tylko że faza była nie obciążona żaden prąd znaczący nie mógł płynąć.
  • #6 21601457
    Aleksander_01
    Poziom 43  
    Posty: 12691
    Pomógł: 1155
    Ocena: 3374
    kamil3211 napisał:
    Przerażają mnie czasy, kiedy go nie było.

    Ciebie to dziwi tak jak mnie dziwiło jak kiedyś można było żyć bez telewizji.
    Wiedzę było ciężko zdobyć, wszystko było w książkach. W podstawówce taka koleżanka miała encyklopedię (1 tomową), jak ja jej zazdrościłem tej "kopalni wiedzy".
    Ale ten internet też psuje relacje między ludzkie. Zobacz jak dziś wyglądają randki/spotkania młodzieży. Siedzą przy jednym stoliku w ciszy i każde gapi się w swój telefon. Albo to głupie sms-owanie, zamiast normalnie zadzwonić, przecież rozmowy są darmowe i nieograniczone wolą tę głupią pisaninę.
    Tak ja to widzę.

    Odnośnie zdobywania wiedzy to postęp jest taki że jeszcze ileś lat temu było to niewyobrażalne. Teraz to ja czekam na hologramy, to dopiero będzie jazda. Jeszcze 40 lat temu OTV color był zjawiskiem (było głośno jak pewien afroamerykanin przebywał w polskim hotelu i zgłosił usterkę OTV ponieważ kolory wysiadły, a to był telewizor czarno-biały). O jakości tamtych OTV nawet nie będę pisał. A dziś super jakość na kolorowym telewizorku które nawet dzieci mają. Kiedyś telewizor był drugim majątkiem w domu po samochodzie, a dziś....każdy wie.
  • #7 21601458
    kamil3211
    Poziom 10  
    Posty: 474
    Ocena: 57
    To nie internet psuje ludzi, ludzie sami się psują, sami podejmują decyzje. Po prostu niektórzy nie dorośli. Sami sobie to robią. Dla mnie to niska cena za możliwości, jakie daje, ale ja jestem specyficzny.
  • #8 21601468
    pawlik118
    Poziom 34  
    Posty: 2417
    Pomógł: 201
    Ocena: 598
    Jesteś w błędzie.
    Wcale nie było tak "źle" przed erą Internetu.
    Ówczesne publikacje były bardzo dobrej jakości, o wiele lepszej niż dzisiejsze.
    Zobacz choćby archiwalne numery Radioelektronika w porównaniu do koloro-obrazkowej EdW z lat obecnych.
    Po prostu Internet spowodował wymarcie branżowych publikacji.
    Teraz internet zostanie zastąpiony czatem GPT. Nasze dzieci już nie będą miały dostępu do źródeł wiedzy tylko do ich wynikowej analizy przez czata.
  • #9 21601582
    Zwierzak_PAH
    Poziom 29  
    Posty: 1113
    Pomógł: 126
    Ocena: 259
    kamil3211 napisał:
    To nie internet psuje ludzi ludzie sami się psują sami podejmują decyzje. Po prostu niektórzy nie dorośli. Sami sobie to robią. Dla mnie to niska cena za możliwości jakie daje ale ja jestem specyficzny.


    Ten wywód z pierwszego posta pomijam. Widziałem takie wielokrotnie od czasu upowszechnienia się internetu (dla mnie to od 1995 r.). Nie jesteś pierwszy ani ostatni, co robi "zalewajkę".

    Z internetem jest jeden problem, ja to określam Copy / Paste - wierzę, że rozumiesz bez tłumaczenia dużymi literami.

    Napisałem w tym temacie z jednego powodu:
    [...]ale ja jestem specyficzny[...] możesz to rozwinąć, wytłumaczyć? Może być dużymi literami.

    Dziękuję.
  • #10 21601599
    OPservator
    Poziom 39  
    Posty: 6750
    Pomógł: 555
    Ocena: 1228
    pawlik118 napisał:
    Ówczesne publikacje były bardzo dobrej jakości, o wiele lepszej niż dzisiejsze

    Tak, ale były pisane raczej językiem naukowym czy innym technicznym bełkotem, którego laik nie koniecznie musiał zrozumieć - inteligencja rzecz wrodzona, wiedza rzecz nabyta.

    Umiem coś zrobić, bo nabyłem wiedzę. Umiem coś zrobić, bo analizowałem urządzenie i metodą prób i błędów doszedłem do tego jak to zrobić - inteligencja.

    W dzisiejszych czasach możemy wrzucić stary artykuł techniczny w chatGPT i poprosić go o napisanie go w przystępnym języku.

    Starsze pokolenie w pewnym sensie wychowało się na instrukcjach tłumaczonych na kolanie przez chińczyka poliglotę, bo angielskiego nie potrafili, ale były to instrukcje skonstruowane w ten "toporny", techniczny sposób.

    W dzisiejszych instrukcjach masz rozpisane jak dla idioty jak coś zrobić, dzięki czemu więcej osób umie obsłużyć czy serwisować urządzenie, czym kiedyś zająłby się jedynie człowiek techniczny - a przynajmniej w teorii tak jest, bo jak wiemy, NG (Naturalna Głupota) postępuje.

    Dużym przełomem, który nastąpił za mojego młodu, było spopularyzowanie pism popularno-naukowych, które przedstawiały pewne wartości, opisane w sposób przystępny dla przeciętnego zjadacza chleba.

    Dużym upadkiem w obecnych czasach jest majaczące AI, które nawet nie weryfikuje swoich własnych wypocin, bądź zamiast napisać "nie wiem", ściemnia.

    Wszystko ma plusy i minusy - dla mnie niesamowitym minusem jest "przeniesienie" telewizji do internetu - bo w ten sposób należy określić równie mózgo-piorące treści w sieci, którymi jest internet zalewany.

    Idealnym przykładem tej sieki jest YouTube, na którym głupawy kontent zabiera miejsce w karcie na czasie, a kanały popularno naukowe jak SciFun czy Uwaga! Naukowy Bełkot, przepadają w czeluściach internetu, i trafiają jedynie do grupy zainteresowanych.

    SciFun przygotował teraz merytoryczny materiał na temat Titana (tej podwodnej trumny co miała płynąć pooglądać Titanica), i zbiegło się to w czasie z premierą podobnego tematycznie materiału od Netflixa - i mimo znacznie mniejszego budżetu, nasz rodzimy YouTuber rozgniótł merytorycznie amerykańskiego giganta. Kto zarobił na tym więcej i przyciągnął większą publikę - chyba mówić nie muszę :)
  • #11 21601616
    DjMapet
    Poziom 43  
    Posty: 16183
    Pomógł: 2134
    Ocena: 1714
    Co niektórzy nie rozumieją tego, że gdyby nie ówczesne (czyli z czasów przedinternetowych) szkoły, książki czy prace naukowe, to internet w ogóle by nie powstał.

    Kiedyś, by zdobyć jakąś tam wiedzę, pogłębiać ją i utrwalać, trza było myśleć.
    Teraz nie trzeba myśleć - wystarczy kliknąć.
    :-)

    Pozdrawiam.
  • #12 21601624
    Ktoś_tam
    Poziom 40  
    Posty: 5298
    Pomógł: 504
    Ocena: 2847
    kamil3211 napisał:
    Chciałbym napisać wam swoje przemyślenia.
    Od jakiegoś czasu myślę nad jedną rzeczą. Jakie mamy szczęście, że mamy internet. Tak łatwo zdobywać dzięki temu wiedzę, niby takie oczywiste. Nie doceniałem tego faktu, bo internet już był za mojego życia. Przerażają mnie czasy, kiedy go nie było. Człowiek kończył szkołę i chciał się czegoś nauczyć, choćby podstaw elektryki i elektroniki, to co miał? Książki po 500 stron, gdzie najważniejsze informacje da się na 4 stronach zawrzeć

    Mnie przerażają jednak obecne czasy i przyszłe.
    Kiedyś wiedzę zdobywało się z książek i publikacji. Miałeś gwarancję że taką książkę napisał co najmniej inżynier, miałeś pewność że taką książkę zrecenzował co najmniej inżynier. W tej chwili internet zalewa masa śmieciowych informacji podanych lub nagranych przez amatorów, a inni amatorzy pieją z zachwytu jak im ten pierwszy amator wytłumaczył, nieważne że błędnie. W komentarzach tylko garstka ludzi błędy wytyka, reszta jest zachwycona wiedzą i sposobem przekazu. Ludzie w tej chwili są zachwyceni AI. Problem jest taki że jako model językowy jest to dobre narzędzie ale często błędnie odpowiada, za to jak "mądrze". W sensie mówi czy pisze jak ktoś z wiedzą ale głupoty wymyśla.
    Z tymi książkami po 500 stron to trochę przesadziłeś. Ale jak dla ciebie wiedzę z 500 stron można zawrzeć w 4 stronach to dobrze. Świat potrzebuje dużo więcej ludzi z małą wiedzą wykonujących powtarzalne czynności niż ludzi wykształconych którzy poradzą sobie z problemami których nie rozwiąże osoba z wiedzą na 4 strony.
    Jako że internetu jako takiego nie było przez znaczną część mojego życia i mam porównanie to doceniam to co było, a było może mniej tej wiedzy ale była ona rzetelna.
    Tak na marginesie, schemat ideowy był dołączony do każdego urządzenia. Zdobądź w tym swoim internecie schemat powiedzmy twojego telewizora albo pralki. Powodzenia.
  • #13 21601650
    r103
    Poziom 37  
    Posty: 6178
    Pomógł: 280
    Ocena: 937
    No nie wiem o co chodzi autorowi wątku - był np cykl książek dla zasadniczych szkół zawodowych na różne tematy:
    instalacje sanitarne, instalacje elektryczne, murarstwo i tynkarstwo, malarstwo, - tam w zasadzie wszystko jest na tamte czasy aktualne... Jak ktoś przeczytał to wiedział wszystko bo to było jak w poprzednim poście wyjaśniono :-)
  • #14 21601655
    pawlik118
    Poziom 34  
    Posty: 2417
    Pomógł: 201
    Ocena: 598
    OPservator napisał:
    Tak, ale były pisane raczej językiem naukowym czy innym technicznym bełkotem, którego laik nie koniecznie musiał zrozumieć - inteligencja rzecz wrodzona, wiedza rzecz nabyta.


    Techniczny bełkot - w tych czasach projektowano samochody, odbiorniki radiowe, gaźniki, silniki elektryczne.
    Taki quiz - czy mając teraz internet bylibyśmy w stanie zaprojektować telewizor? Wątpię.
  • #15 21601766
    cranky
    Poziom 30  
    Posty: 2061
    Pomógł: 68
    Ocena: 379
    Ktoś_tam napisał:
    W tej chwili internet zalewa masa śmieciowych informacji podanych lub nagranych przez amatorów, a inni amatorzy pieją z zachwytu jak im ten pierwszy amator wytłumaczył, nieważne że błędnie.

    Na początku Internet był świetnym źródłem wiedzy - jako źródło kradzionych książek. Potem zaczęła się epoka niesprawdzonych, niepewnych i błędnych informacji. I jakkolwiek filmik jest lepszy od zdjęcia, a zdjęcie od opisu w książce - to wiadomości są coraz mniej pewne.
    Teraz nadchodzi epoka AI, która tworzy treści w ogromnych ilościach, bez wątpliwości i często całkowicie błędne. I z czasem nie sposób będzie odszukać tej jednej prawdziwej informacji na temat prawa ohma pod 19478723 wynikami błędnymi, stworzonymi, sprawdzonymi, streszczonymi i podanymi przez AI na podstawie treści innej AI.
  • #16 21601818
    Aleksander_01
    Poziom 43  
    Posty: 12691
    Pomógł: 1155
    Ocena: 3374
    Kiedyś te książki omawiały to co można było zrozumieć. Weźmy taki OTV, każdy element coś dawał i kto chciał mógł się dowiedzieć dlaczego on tam jest.
    Dziś przy procesorach i takim postępie tylko wiemy góra 10 % jak działa coś tam.
    Sam pamiętam naukę o lampach, potem tranzystory, potem układy itd.
    Kiedyś (100 lat temu) był taki przedmiot jak kaligrafia, dzieci uczyły się ładnego pisania, dziś już na takie rzeczy brakuje czasu.
    Podejrzewam że na necie jest nauka ładnego pisania, ale to już dobrowolnie.
  • #17 21601867
    zdziwiony
    Poziom 28  
    Posty: 1980
    Pomógł: 64
    Ocena: 302
    pawlik118 napisał:
    Techniczny bełkot - w tych czasach projektowano samochody, odbiorniki radiowe, gaźniki, silniki elektryczne.
    Taki quiz - czy mając teraz internet bylibyśmy w stanie zaprojektować telewizor? Wątpię.

    Oczywiście masz rację. Korzystając z internetu możemy sobie zobaczyć jak rozebrać silnik elektryczny czy jak go podłączyć. Ale zaprojektować taki silnik tak żeby spełniał określone parametry to już nie tak prosto. Potrzebna usystematyzowana wiedza. Znajomość matematyki, elektrotechniki, fizyki etc. Tego się tak łatwo nie wyklika, a jeśli nawet, to trzeba to jeszcze zrozumieć.
  • #18 21602193
    Inkwizycja
    Poziom 30  
    Posty: 1316
    Pomógł: 165
    Ocena: 415
    Dawno temu chodziłem do biblioteki i tam było coś takiego jak Google, a nazywało się to katalog. Trzeba było wyciągnąć odpowiednią szufladkę np. elektronika i przeglądać takie karteczki (takie "strony"). Jak się znalazło odpowiednią książkę i jeszcze była to była radość. Teraz no cóż patrząc na tematy zakładane na forum to mamy chyba ewolucję wsteczną. Ludzie nie potrafią korzystać z dobrodziejstw internetu i dostępu do danych. 500 stron na 4 stronach pewnie, że można. Mam książkę o ochronie antykorozyjnej taka cegła z 200 str. i tak się zastanawiam po wuj mi ona przecież mogę wszystko pomalować Hamerajtem :) "jak to w necie radzą". Jest wiedza specjalistyczna niszowa której nikt nie przeniósł do sieci bo podejrzewam nawet w LaTeX nie ma takich symboli :) Dlaczego nie przeniósł ? bo nikt tego nie potrzebuje i po co się męczyć (np. projektowanie strumienic). Czemu za książkę "Szewstwo" co nie którzy skłonni są zapłacić 400zł? Proste bo tej wiedzy w sieci nie ma. Elektryk w 3 miesiące pozostawię bez komentarza... Albo nie zapytam z ciekawości czy uczą: o prędkości synchronicznej, poślizgu, kompensacji mocy biernej (jak np. dobrać kondensator do świetlówki), dobór przewodów i zabezpieczeń (obliczenia) o projektowaniu układów automatyki dla sterowania np.5 taśmociągami nie wspomnę :)))
    Ps. Dziś jak czytam to jak ktoś potrafi wymienić wężyk przy "sraczu" to jest magikiem-hydraulikiem :)
  • #19 21602223
    vorlog
    Poziom 40  
    Posty: 8347
    Pomógł: 527
    Ocena: 2582
    @Inkwizycja tak to, niestety, wygląda...
    Przed erą internetu, by zostać jakim-takim specem w określonym zawodzie, należało tę zawodówkę przynajmniej zaliczyć, choć bywały też "kierunki", gdzie wystarczyło przyuczenie do zawodu (rodzaj terminowania u majstra), np. dla serwisantów sprzętu AGD.
    Tak czy inaczej, nawet "energetyk" z ZE, "wyspecjalizowany" w wycinaniu gałęzi pod liniami napowietrznymi, musiał nieco wiedzy liznąć, choćby po to, by się nie zabić przy robocie na niekoniecznie trzeźwo :)
    Były praktyki zawodowe, były egzaminy praktyczne, gdzie niestety, trzeba było się wykazać rzeczywistymi umiejętnościami.
    Jak ktoś chciał się dokształcać we własnym zakresie też problemu nie było, ale to kosztowało- czas, książki/czasopisma...
    Nawet taki "Radioelektronik" czy inna gazetka swoje kosztował i nie zawsze w kiosku leżał, a był niezłym źródłem wiedzy.
    Teraz- od lat dostępne pokłady wiedzy, fora, wszystko na wyciągnięcie ręki i za darmo, a niektórzy mają problem ze skorzystaniem z wyszukiwarki.
    I rzeczywiście problemem zaczyna stawać się dostępność wiedzy "przeżyciowej", bo nie ma konkretnych źródeł jak nauczyć się prawidłowo rąbać siekierą, jak tę siekierę naostrzyć, osadzić dobrze trzonek by nie ukatrupić sąsiada. Mało kto z młodego pokolenia potrafi coś przeciąć zwykłą piłką do metalu.
    Na poważniej- nie ma większego problemu ze znalezieniem "operatora tokarki CNC"- jest zaś poważny problem ze znalezieniem tokarza.
    A takiego speca nie wykształci tylko internet.
    Stajemy się społeczeństwem półinteligentów z ograniczonymi możliwościami absorbowania wiedzy (skutek natłoku informacji, jakim jesteśmy zalewani codziennie) i, ograniczonymi do podstawowych, potrzebami intelektualnymi...
    Coraz częściej przyłapuję się na przypominaniu sobie czytanych przed laty opowiastek o świetlanej przyszłości, z nałogowo wówczas kupowanej "Fantastyki" i innych podobnych :(
    V.
  • #20 21602315
    clubber84
    Poziom 39  
    Posty: 5098
    Pomógł: 443
    Ocena: 1706
    vorlog napisał:
    Na poważniej- nie ma większego problemu ze znalezieniem "operatora tokarki CNC"- jest zaś poważny problem ze znalezieniem tokarza.
    A takiego speca nie wykształci tylko internet.

    Jak ty mnie @vorlog zaimponowałeś!! (cytując klasyka polskiego kina komediowego).

    Ale naprawdę, w poprzedniej firmie (i w jeszcze poprzedniej, a tak po prawdzie już w 2010 roku) trudno było znaleźć tokarza i frezera manualnego, których można byłoby zatrudnić tylko do usług wykonywania pojedynczych elementów (bo gdyby klient usłyszał cenę za pojedynczy element wykonany na maszynie CNC, to by powiedział w ocenzurowany sposób na potrzeby forum, że jesteśmy "niespełna rozumu" i żebyśmy "spadali na drzewo").
    Tak samo jest z innymi technikami obróbki metali.
    A zauważyłem, że od kilku dobrych lat, ilość pojedynczych elementów do wykonania od zera lub naprawy zwiększyła się o 50 do 60 procent, ponieważ ilość maszyn lub linii technologicznych na zamówienie pod klienta zwiększyła się też dość mocno, a co za tym idzie serwis pogwarancyjny takich maszyn mało nie kosztuje.
    Często jest tak, że część do maszyny kosztuje tysiące €, czas realizacji wysyłki do klienta w tygodniach, a maszyna stoi i nie zarabia. Dlatego "właściciele" takich maszyn przychodzą do firm oferujących usługi, gdzie "wyprodukowanie" trwa maks. tydzień i cena końcowa to też tysiące, ale złotych.
    A fachowców od obsługi maszyn konwencjonalnych ubywa (emerytura, śmierć), szkół uczących w tych zawodach też nie widać...

    Ja właściwie też nie wiem, dlaczego autor nie wyobraża sobie, jak to jest żyć bez dostępu do internetu, skoro większość forumowych długoletnich użytkowników długie lata życia zawodowego obywała się bez internetu?
    Ja w sumie też się teraz zastanawiam, jak ja mogłem uczyć się i pracować bez dostępu do internetu? Jak nabywałem wiedzy i doświadczenia w wykonywaniu prostych czynności ułatwiających życie oraz jak moja kariera zawodowa przebiegała?
    W oczach dzisiejszej "młodzieży" to my jesteśmy jaskiniowcy.

    I co z tego, że wiedza teraz jest na wyciągnięcie ręki i za darmo, skoro większość rodziców nie uczy swoje dzieci, jak tą wiedzę poszukiwać, jak ją wykorzystywać i jak filtrować bzdury i głupoty?
    Przyszłość naszej europejskiej cywilizacji nie jawi się różowo.

    Pozdrawiam
  • #21 21602320
    Inkwizycja
    Poziom 30  
    Posty: 1316
    Pomógł: 165
    Ocena: 415
    Vorlog święte słowa :) Jak zaczynałem od "łopaty" ze 25 lat temu (mgr po PWr, takie wujowe czasy) to szacun miałem u "roboli", że "inszynier" wiedział, jak założyć brzeszczot do piły i jeszcze tokarkę umiał obsługiwać. Dziś przyjmuję ludzi do "fabryki" - ręce opadają.
    Na pytanie o schemat zwykłej rozdzielnicy mieszkaniowej, co to jest na schemacie, odpowiedź:
    - Nie wiem.
    - A ile pan chcesz na rękę?
    - 10k zł...
    Ręce opadają :(((((
  • #22 21602338
    vorlog
    Poziom 40  
    Posty: 8347
    Pomógł: 527
    Ocena: 2582
    Wiecie co? Jak ja tym młodym ludzikom zazdroszczę! Tego natychmiastowego dostępu do wszelkiej informacji, wiedzy, schematów, dataszitów w czasach, gdy będąc na życiowym starcie ma się to wszystko od strzała, za free.
    Teraz, kilka lat przed emeryturą, już mnie to tak nie boli, ale parę lat wstecz?
    Całe lata '80, '90 pracowało się w UR, gdzie nie zawsze była dostępna dokumentacja do maszyn, które trzeba było naprawiać, uczył się człowiek działania takich urządzeń śledząc kabelek po kabelku, zestyk po zestyku.
    Ileż to lat naprawiało się sprzęt AV z całego świata nie mając dostępu do schematu, nie wiedząc nieraz co dany scalak robi, bo i skąd?
    Wszak wujka w ZURiT się nie miało :) Gdyby nie wspomniane czasopisma elektroniczne byłoby jeszcze ciężej.
    Teraz? Każdy ma potężne narzędzie w kieszeni, parę kliknięć i rozwiązanie na tacy (lub chociaż naprowadzenie na cel)
    No ale problemem jest samodzielne myślenie. Najwyraźniej jest to dla młodych umysłów proces bolesny, zniechęcający i w ogóle strata czasu.
    Ale fakt, 10kzł na łapę się należy, zaraz po podstawówce...
    Pora umierać.
    V.
  • #23 21602451
    cirrostrato
    Poziom 38  
    Posty: 4858
    Pomógł: 283
    Ocena: 943
    Też lubię kliknąć parę razy i potrzebny schemat czy dane szpeja, które mam na stole przed nosem mam na ekranie. Ale w latach sześćdziesiątych i później bez internetu też nie było tragicznie, ja celowałem w książki i czasopisma ze ,,wschodu'' (w pewnym okresie cyrylicą pisałem płynnie, czytałem też ), Rosjanie tłumaczyli co się dało z zachodniej literatury technicznej i nie zwracali uwagi na jakieś niepoważne ,,prawa autorskie'', ceny książek technicznych z ZSRR klieszeni nie urywały, z wydawnictw dla młodzieży Rosyjskie Radio i Junyj Technik kosztowały mniej niż 1/3 ceny np. Radioamatora, MT czy Horyzontów Techniki i innych czasopism Polskich a były dostępne w każdej budce Ruchu.
  • #24 21602452
    cranky
    Poziom 30  
    Posty: 2061
    Pomógł: 68
    Ocena: 379
    Inkwizycja napisał:
    Dawno temu chodziłem do biblioteki i tam było coś takiego jak Google, a nazywało się to katalog. Trzeba było wyciągnąć odpowiednią szufladkę np. elektronika i przeglądać takie karteczki (takie "strony").

    Tak. Najczęściej miałem wynik 404 File not found, bo ktoś wypożyczył i przetrzymywał.
    I wydawało się, że cyfryzacja wszystko zmieni.
    A okazuje się, że cyfrowe ebooki też są wydawane w określonym nakładzie, i może się okazać, że nie kupisz ebooka, bo się nakład wyczerpał.
    I to się w głowie nie mieści.
  • #25 21602621
    kamil3211
    Poziom 10  
    Posty: 474
    Ocena: 57
    A co jak ktoś skończył szkołę ale chciał się przebranżowić?
  • #26 21602761
    DjMapet
    Poziom 43  
    Posty: 16183
    Pomógł: 2134
    Ocena: 1714
    Wcale nie takie rzadkie przypadki, jak by się wydawało.
    Przepytaj w swoim otoczeniu starsze osoby. Okaże się że wiele z nich pracowało w branży nie mającej żadnego związku z ich wykształceniem.
    Często powodem tego były zarobki a czasem brak w pobliżu miejsca zamieszkania, zatrudnienia zgodnego z kierunkiem wykształcenia.
    Jak zachodziła taka potrzeba czy wymóg pracodawcy, to zmieniający branżę był kierowany na odpowiedni kurs przygotowawczy.

    Pozdrawiam.
  • #27 21602894
    Aleksander_01
    Poziom 43  
    Posty: 12691
    Pomógł: 1155
    Ocena: 3374
    vorlog napisał:
    Jak ja tym młodym ludzikom zazdroszczę! Tego natychmiastowego dostępu do wszelkiej informacji, wiedzy, schematów, dataszitów w czasach, gdy będąc na życiowym starcie ma się to wszystko od strzała, za free.

    Dla nich to norma. Oni się rodzili gdy już były komputery i cała otoczka. Dla nich jest dziwne jak żyli gdy nie było komputerów.
    Coś podobnego jak z tym dzieckiem co było niemową od urodzenia.
    Pewnej niedzieli je obiad cała rodzinka. W pewnym momencie dziecko co było niemową oddzywa się
    -a kompocik gdzie ?
    Rodzina w szoku bo dziecko zaczęło mówić, szczęśliwi na max.
    -A dlaczego do tej pory nie mówiłeś ?
    -Bo zawsze był kompocik.
  • #28 21602895
    clubber84
    Poziom 39  
    Posty: 5098
    Pomógł: 443
    Ocena: 1706
    kamil3211 napisał:
    A co jak ktoś skończył szkołę ale chciał się przebranżowić?

    Ja na twoje pytanie odpowiem tak:
    - Chcącemu nie dzieje się krzywda.

    Do zeszłego roku pracowałem w obróbce metali, od zeszłego roku zmieniłem branżę na ciepłownictwo. Nadarzyła się okazja, plus trochę lepsze pieniążki i jestem tu, gdzie jestem.

    P.S.
    Szkolę się i uczę z książek o ciepłownictwie, nie z internetu.

    Pozdrawiam
  • #29 21603125
    Zwierzak_PAH
    Poziom 29  
    Posty: 1113
    Pomógł: 126
    Ocena: 259
    kamil3211 napisał:
    Człowiek kończył szkołę i chciał się czegoś nauczyć, choćby podstaw elektryki i elektroniki, to co miał? Książki po 500 stron


    A nie zastanowiło Cię dlaczego w dobie "Internetu" nadal są te książki ?

    Książka to przemyślana, uporządkowana droga przez temat. W internecie treści są często rozproszone, niepełne, przypadkowe.
    Książki są zazwyczaj pisane przez ekspertów, recenzowane i poprawiane przez redakcję. W internecie łatwo trafić na błędne lub przestarzałe informacje.
    Książki mogą pozwolić sobie na szczegółowość, na jaką blogi czy tutoriale często nie mają miejsca.
    Książkę możesz przeczytać offline, zabrać na wakacje, podkreślić coś, wrócić po latach. A linki w internecie często znikają.

    A 500 stron to cienka książeczka...
    Dziś zmienia się tylko forma z papierowej na elektroniczną...
  • #30 21603395
    kris8888
    Poziom 41  
    Posty: 6851
    Pomógł: 532
    Ocena: 1876
    Ktoś_tam napisał:
    Jako że internetu jako takiego nie było przez znaczną część mojego życia i mam porównanie to doceniam to co było, a było może mniej tej wiedzy ale była ona rzetelna.
    Tak na marginesie, schemat ideowy był dołączony do każdego urządzenia. Zdobądź w tym swoim internecie schemat powiedzmy twojego telewizora albo pralki.

    Ja tam do dzisiaj jak potrzebuję zgłębić lub przypomnieć sobie specjalistyczną wiedzę na jakiś techniczny temat to wolę jednak zajrzeć do tradycyjnej literatury fachowej, której mam całkiem sporo, jeszcze z czasów nauki i lat późniejszych. Po pierwsze dlatego że wyczerpująco traktuje dany temat a po drugie mam 100% pewności że jest to wiedza w pełni sprawdzona.
    Co do internetu to na pewno ma ogromną zaletę jeśli chodzi o szybki dostęp do kart katalogowych, schematów, instrukcji serwisowych. To z czym kiedyś był spory problem, bo nie do każdego urządzenia był dołączany schemat, o instrukcji serwisowej nie wspominając.

    Denerwuje mnie to co ostatnio praktykują niektóre firmy szkoleniowe, a mianowicie to że szkolenia są w formie wideoporadników, z ograniczonym/wykupionym dostępem online, czasami bez żadnych materiałów dołączanych w formie papierowej. Pół biedy jeśli jest do tego jakiś plik pdf. To wszystko wiadomo, bo tak taniej, ale ja jednak wolę mieć papierową wersję.

Podsumowanie tematu

✨ Przed erą internetu zdobywanie przystępnych materiałów do nauki było utrudnione ze względu na ograniczony dostęp do specjalistycznej literatury, konieczność korzystania z obszernych książek i czasopism technicznych, które często były napisane językiem naukowym i wymagały dużej samodzielnej analizy oraz praktyki. Biblioteki techniczne i czasopisma takie jak "Radioelektronik" były głównymi źródłami wiedzy, jednak dostęp do nich był ograniczony, a materiały często trudno dostępne lub kosztowne. Szkoły zawodowe i kursy dla dorosłych oferowały naukę, ale bywały kosztowne i nie zawsze efektywne. Internet zrewolucjonizował dostęp do wiedzy, umożliwiając szybki dostęp do schematów, kart katalogowych, instrukcji serwisowych oraz materiałów edukacyjnych, często za darmo i w formie multimedialnej. Jednak pojawiły się problemy z nadmiarem informacji, brakiem weryfikacji, błędami i powierzchownym podejściem do nauki, co wymaga od użytkowników krytycznego myślenia i selekcji danych. Dyskusja podkreśla również, że praktyczna wiedza i usystematyzowane rozumienie zagadnień technicznych, takich jak elektrotechnika, fizyka czy matematyka, nadal są niezbędne i nie zastąpi ich sam dostęp do informacji online. Wskazano także na rolę tradycyjnych książek jako uporządkowanego i sprawdzonego źródła wiedzy, które mimo cyfryzacji nadal mają swoje miejsce. W kontekście nauki praktycznej wymieniono elementy takie jak styczniki, przekaźniki, rezystory, PLC, Arduino oraz zagadnienia dotyczące instalacji elektrycznych (np. układy TN-C, TN-S, zjawiska napięć międzyfazowych). Poruszono też temat wpływu internetu i AI na jakość i sposób przyswajania wiedzy oraz zmiany w relacjach międzyludzkich i podejściu do nauki.
Wygenerowane przez model językowy.
REKLAMA