Witam wszystkich. Zakupiłem wzmacniacz jako uszkodzony Kenwood KA-5040R. Ogólnie wzmacniacz już gra jak powinien.
Pierwotnie uszkodzenie miało polegać na nie działającym jednym kanale w preampie gramofonowym, z tym sobie poradziłem, bo zjedzona była płytka selektora wejść i preampu gramofonowego ze względu na wylane kiedyś kondensatory. Zostało mi zabezpieczyć płytkę soldermaską (może podpowiecie, co kupić, najlepiej na UV?).
Zauważyłem niestety jeszcze jeden dość irytujący problem, o którym nie wiedziałem i niestety nie wiem, jak się do tego zabrać.
Wzmacniacz się "zawiesza" po chwili od włączenia, przestaje reagować na przyciski czy na selektor wejść. Niestety ciężko jest konkretnie ukierunkować się, w jakich sytuacjach, bo dzieje się to wyrywkowo przy użyciu jednej z dostępnych funkcji, a najbardziej gdy włączymy "Source Direct" — dopóki nie użyjemy tego przycisku (w mniejszym stopniu, gdy użyjemy innych). Powiedzmy, że jakoś działa, ale do pewnego momentu, po czym zaczyna szwankować selektor — kręcąc selektorem w lewo przełącza w prawo, a kręcąc szybko prawo–lewo przełącza tylko w jedną stronę. Po włączeniu, przykładowo, Source Direct (najczęściej) zawiesza się i nie reaguje na inne przyciski ani selektor, poza włącznikiem całości. Problem jest nieco mniejszy, gdy odłączę jedną z listew połączeniowych, czy to od płytki wyboru wejść, czy od sterowania Volume, niezależnie od siebie, i wtedy, powiedzmy, zaczyna wszystko w miarę dobrze funkcjonować. Sterowanie jest zrealizowane na mikrokontrolerze uPD75104G-778, zasilanie na VDD to 4,9 V, więc wydaje się w normie i jest stabilne. Podpowie mi ktoś, jak się za to zabrać? O ile z naprawą PCB i preampu nie miałem problemu, o tyle logika tego wzmacniacza (i ogólnie logika) to dla mnie czarna magia... Zauważyłem też, że im więcej diod od działania danych funkcji załączymy, tym dioda informacyjna o jej działaniu powoduje nieco słabsze świecenie diod już świecących funkcji załączonych wcześniej (nie wiem, czy tak ma być).
Wybaczcie za chaotyczny opis, ale nie wiem, jak to inaczej opisać.
W załączniku schemat wzmacniacza.
Pierwotnie uszkodzenie miało polegać na nie działającym jednym kanale w preampie gramofonowym, z tym sobie poradziłem, bo zjedzona była płytka selektora wejść i preampu gramofonowego ze względu na wylane kiedyś kondensatory. Zostało mi zabezpieczyć płytkę soldermaską (może podpowiecie, co kupić, najlepiej na UV?).
Zauważyłem niestety jeszcze jeden dość irytujący problem, o którym nie wiedziałem i niestety nie wiem, jak się do tego zabrać.
Wzmacniacz się "zawiesza" po chwili od włączenia, przestaje reagować na przyciski czy na selektor wejść. Niestety ciężko jest konkretnie ukierunkować się, w jakich sytuacjach, bo dzieje się to wyrywkowo przy użyciu jednej z dostępnych funkcji, a najbardziej gdy włączymy "Source Direct" — dopóki nie użyjemy tego przycisku (w mniejszym stopniu, gdy użyjemy innych). Powiedzmy, że jakoś działa, ale do pewnego momentu, po czym zaczyna szwankować selektor — kręcąc selektorem w lewo przełącza w prawo, a kręcąc szybko prawo–lewo przełącza tylko w jedną stronę. Po włączeniu, przykładowo, Source Direct (najczęściej) zawiesza się i nie reaguje na inne przyciski ani selektor, poza włącznikiem całości. Problem jest nieco mniejszy, gdy odłączę jedną z listew połączeniowych, czy to od płytki wyboru wejść, czy od sterowania Volume, niezależnie od siebie, i wtedy, powiedzmy, zaczyna wszystko w miarę dobrze funkcjonować. Sterowanie jest zrealizowane na mikrokontrolerze uPD75104G-778, zasilanie na VDD to 4,9 V, więc wydaje się w normie i jest stabilne. Podpowie mi ktoś, jak się za to zabrać? O ile z naprawą PCB i preampu nie miałem problemu, o tyle logika tego wzmacniacza (i ogólnie logika) to dla mnie czarna magia... Zauważyłem też, że im więcej diod od działania danych funkcji załączymy, tym dioda informacyjna o jej działaniu powoduje nieco słabsze świecenie diod już świecących funkcji załączonych wcześniej (nie wiem, czy tak ma być).
Wybaczcie za chaotyczny opis, ale nie wiem, jak to inaczej opisać.
W załączniku schemat wzmacniacza.