Bufory to względnie nowa moda i są tylko w nowych domach (2004r), wcześniej praktycznie tylko w gastronomii, hotelarstwie i biurowcach.
Piec- kaflowy był wcześniej, a żelazny z obiegiem wody, który włożono do piwnicy - dobiera się do zapotrzebowania.
A co zrobić, jeśli zapotrzebowanie na energię cieplną podczas mrozu jest kilkukrotnie większe, niż jesienią czy wczesną wiosną?
To proste; nikt z ulicy nie palili w domu, lecz pali ten, kto wie, jak palić w zależności od temperatury na zewnątrz i powinien to wiedzieć nie dopiero z własnego "ćwiczenia wpadek", lecz z doświadczenia zdobytego wcześniej i przekazywanego od starszych. Z pokolenia na pokolenie uczono, jak poprawnie palić w piecu lub w palenisku kotła (to dla młodych, którzy już nie znają pojęcia piec).
Mnie uczył ojciec, mój dziadek lecz najwięcej wartościowej wiedzy, popartej wytłumaczeniem "dlaczego i po co" przekazał dziadek mojej wyśnionej i wymarzonej, potem ślubnej żony.
Szkoda, że z tego dzisiaj robi się polewkę, jakby doświadczenie i rozsądek nie było już nikomu potrzebne, wystarczy sr.ajfon i pytania do największego w historii ludzkości konfabulanta, czyli ejaj, która powtarza wszystko, czyli to, co wie lub mówi geniusz, specjalista ale też to, co mówi wygadany idiota.
Czy ktoś jeszcze pamięta, które drewno ma "długi płomień" i jak go należy wykorzystać?
Lub jak palić, aby nie kisić?
Coś, co wymaga wkładu własnej pracy zamiast użycia apki jest dzisiaj wręcz niedopuszczalne.